2020 II 01 Historie utkane z nici
Stowarzyszenie Kulturalne „Pocztówka” w styczniu przekazało Miejskiej Bibliotece Publicznej w Hajnówce kolejną partię dokumentacji dotyczącej tkackich tradycji regionu Puszczy Białowieskiej. Są to fotografie i nagrania video, stanowiące podsumowanie projektu „Historie utkane z nici – tradycyjne rękodzieło dla przyszłości”. 
– To już trzecia edycja projektu, za każdym razem udaje się nam znaleźć w wiejskich domach niebywałe tkaniny i wysłuchać niesamowitych historii tkaczek. Chcemy, by po tych naszych wizytach i rozmowach pozostał jakiś materialny ślad. Być może w przyszłości ktoś zechce wrócić do starych wzorów, odtworzyć dawne techniki rękodzielnicze, wtedy znajdzie to w hajnowskiej bibliotece – mówi Agata Rychcik-Skibiński z „Pocztówki”, koordynatorka projektu.
Członkowie Stowarzyszenia wyprawili się po stare tkaniny do ośmiu wsi – Czech Orlańskich, Grabowca, Narwi, Planty, Mokrego, Wojnówki, Istoku i Dubicz Cerkiewnych. Z domowych kufrów udało się wyciągnąć i zarejestrować fotograficznie około dwustu tkanin. Ponad sto zaprezentowano jesienią na wystawie, najpierw na dawnym dworcu kolejowym, dzisiaj Hajnówce Centralnej. Przesiadkowej Stacji Kultury, a potem w Hajnowskim Domu Kultury. Dokumentacja z wypraw, opracowana w grudniu, została przekazana do biblioteki.
– Ludowe tkactwo na tych terenach należy do najciekawszych w Polsce – podsumowuje zbiory Patryk Pawlaczyk, etnograf, znawca historii ludowego tkactwa. – Wykorzystywanie wielokolorowych nici w osnowie i wątku, przy jednoczesnym zastosowaniu splotów wielonicielnicowych i przebieranych, pozwoliło stworzyć nadzwyczaj ozdobne tkaniny o trzech wyróżniających się odmianach: radziuszek, sejpaków i dywanów dwuosnowowych. Słusznie obecnie przypisuje się im miano kulturowego dziedzictwa Podlasia.
Co ważne, poza technicznymi aspektami autorzy projektu nie zapomnieli także o tym, że rękodzieło jest wytworem rąk ludzkich, przeważne kobiecych i za każdą kapą, poplamionym obrusem, naderwaną serwetką, kryje się osobista historia, los taczki albo jej rodziny.
– Bardzo mnie wzrusza właśnie ten wymiar naszej pracy. Widziałam zainteresowanie w oczach wnuczków, kiedy babcia opowiadała o tym, jak powstał haftowany ręcznik, że był to jej posag, który przygotowywała długie wieczory, że jest dla niej ważny, bo ochronił dom podczas wojny – mówi Agata Rychcik-Skibiński. – Myślę, że wnuczek nie wyrzuci już żadnej z babcinych robótek. Była taka sytuacja, kiedy na wystawę przyszła klasa z hajnowskiej podstawówki i jeden z chłopców stanął przed pięknym haftowanym ręcznikiem i zakomunikował dumny: „To mojej babci”. Wyobrażam sobie, jak babcia była wzruszona.
Autorzy projektu uważają, że to jeden z najważniejszych jego efektów, który udało się osiągnąć po kilku latach. Twórczynie zaczynają się chwalić tym co mają w szafach. Już nie słyszy się: „A to przecież nic nie warte”.

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

Urszula Dąbrowska
fot. Piotr Chlipalski
© Fundacja im. Księcia Konstantego Ostrogskiego