2019 X 24 Ognisko Panasiuków
Mariusz Kiczyński uhonorował Lubę i Jana Panasiuków statuetką, dziękując za ich pracę na rzecz kultury gminy Kodeń i powiatu bialskiego. Podkreślał, że coraz mniej jest osób tak bezinteresownych, nie szczędzących swego czasu na rzecz innych, z dobrymi pomysłami, jak małżonkowie Panasiukowie.

Panasiukom przekazał pozdrowienia i ikonę arcybiskup lubelski i chełmski Abel.
Wielu gości dziękowało gospodarzom za ich dziesięcioletni trud i otwartość.
Imprezę w Kodniu nazywają ogniskiem, choć jest to impreza kulturalna. W tym roku pieśni prezentowały zespoły Kalina, Dobrynianki, Łuczyna i Lipliowka.
Zespoły zapraszały do wspólnego śpiewu i tańca.
Kodeń, niegdyś posiadłość Sapiehów, który w 1511 roku uzyskał od Zygmunta Starego prawa magdeburskie, miasto spotkania się ludności prawosławnej i katolickiej, jest dobrym miejscem do organizacji takich ognisk. One łączą całą społeczność.
Warto tu wspomnieć o życiu Jana Panasiuka i jego rodziców, których wywieziono podczas Akcji Wisła w okolice Bartoszyc. Należeli do bogatszych ludzi we wsi. Zostawili nowe budynki. Jan urodził się na nowej ziemi. Panasiukom udało się wrócić w rodzinne strony w 1958 roku. Jechali pociągiem towarowym z końmi, krowami i świniami. Brakowało wody. Tę podróż Jan zapamiętał.
Nie zastali swoich nowych budynków. Zaczynali od początku – budowali i uprawiali ziemię. Jan chodził pięć kilometrów do szkoły w Zabłociu. Gdy wracał, jako najstarsze dziecko od razu stawał do pomocy przy budowie i w polu.
Gdy uczył się w szkole w Białej Podlaskiej, grał z kolegami w orkiestrze. W Zalewszu organizował zabawy przy akordeonie i gitarze. Na takiej wiejskiej zabawie poznał żonę. Wieś była biedna.

– W poszukiwaniu chleba udałem się do Gdyni – wspomina pan Jan. – Pracowałem w stoczni Komuny Paryskiej – montowałem kadłuby, byłem brygadzistą, mistrzem produkcji i starszym mistrzem. Zostałem odznaczony Krzyżem Srebrnym i Złotym oraz innymi odznaczeniami resortowymi. Dokształcałem się w Gdyni. Tam ukończyłem kurs żeglarski. Pracowałem potem w NRD przy składaniu koparek do węgla brunatnego, następnie w RFN, Noworosyjsku, na Kaukazie, w Emiratach Arabskich, w Dubaju, na Antylach Holenderskich, dokładnie na Curaçao przy remoncie statków. Pływałem jako marynarz pod banderami cypryjską, norweską i liberyjską na statkach transportowych. Przepłynąłem Kanał Sueski i Panamski, można rzec, że cały świat. Za dobrą pracę otrzymałem nagrody i odznaczenia.

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

oprac. Anna Radziukiewicz
fot. archiwum Luby i Jana Panasiuków
© Fundacja im. Księcia Konstantego Ostrogskiego