2019 IV 19 I tut i tam – Welikdeń!
DOMA

Szto kasajećcia sameji chaty, to wobszcze w horodowi czy tut, czy tam ne prybirajućcia tak, jak koliś na wiości. Nema toho klejienia, malowania pokostom, szorowania  zaklektanych derawiannych pudłohuow, z sunduka wytiahania płochot z zapachom naftaliny – inny warunki, mnuoho zminiałoś. Cieły czas czysto, chiba szto odkurzaczom projiedesz,  obrusok bieły na stuoł położysz, nu szcze tam koje szto pryberesz. W Niemciach w zwyczajowi na derewciach pered domom wieszati razny fabryczny jajcia.
 A doma pryhotowujemsia po staromu. W Weliku Piatniciu wytiahajem zeszyty z zapisanymi  przepisami babci i nyczut’ ich ne miniawszy peczem mazurki i pasoczki. Szto prawda, para liet nam nejak ne wychodili. Perszy mazurok byw z zakalciom, twerdy jak skała. Czy to piekarnik ne wyprubowany, czy muka insza abo druszczy. Ja pomniu raz kazała: „Dawaj może szto leń kupim”. Ale  doczka tuolko ofukne i miesit druhi. A toj druhi uże byw udaczny. I ubirali jak pry babci: winoczkami, hulkami winohrada i obiazatielno litery XB; wsio z tiesta, no czut’ biliejszoho, kob odliczałoś.                                                                                        
W subotu krasili jajcia, woskom robili pisanki. Wsie siadali za stołom, każdy nanosiw roztopianym woskom  na icie prydumany wzuor, a potym wkładali w rozrobianu farbu. Wnuczka toże za stołom,  szcze za  maleńka – pryhledajećcia i ukraszaje, jak umieje na swuoj wiek. Koli tuolko naczynałaś transmisyja z soszestwija Błahodatnoho Ohnia na Hrobi Hospodnium, wsio pererywali .Trudno opisati, z jakim bijuszczym serciom ohledałoś. I slozy sami liliś. I radość jakaja!
Koli po południ wnuczka wyszła na plac zabaw, to z pisku budowała hrob Hospodni. Kruhom dieti, a wony ne ono Niemci a zusiuol: i Hindus, i Argentynczyk, i muzułmany.  A nasza Małyszka pereniata roskazowała, szto wona stroit. No  chocz i objaśniała na kuolko mohła, to dieti diwiliś, słuchali i niczoho z toho musit ne ponimali.
Potym hotowili koszyczok… a to ne koszyczok, ono jakby korobka, kotoru doczci deś tut udałoś wynajti. Kłali tudy, jak to uperucz robili: jajcia, pasku, sztoś miasnoho. Z teju korobkoju to trochi dostosowaliś do Ruśkich, bo tut dowszy czas chodili do rosijśkieji cerkwy. A tam prynosili swetiti w  korzinach, koszykach weliznych. U nas to sztoraz teper delikatniej: malusieńki koszyczok i tak wsioho malenieczko, po trochu . A tam w koszykach, o jo joj jakji kuliczye  i kuolko wsioho: i z miasnoho, i mołuoczne, a toj butelki wina. I obiazatielno – jajcia, bohato zdobiany i tak jakoś mnuhowato ich.  A  koszyki prybrany jak: serweteczki i  ruczniczki z narodnymi wzorami. Koło cerkwy byw rozstawiany weliki namiot,  a w juom stoły i ławki, na kotorych można postawiti pasku. Zawsze w tuom namiotowi było tak tłoczno, szto trudno znajti mieście, kob jakoś wtisnutiś. Buwało, jak wuojdesz do namiatu i hlanesz – jakaja krasota , oczy rozbihajućcia. I w koszyczok szcze wstawlałoś  czerwony świczki. Do swetienia prynosili pered połunoszcznicioju. Sami iszli na służbu, a nad raniom, uże po liturgii zabirali posweczanu pasku. Koli tam toczno swetili,  ne znajem, bo cieły czas ostawaliś w cerkwi. Ale świeczki byli prypalany, znaczyt , wsio jak treba.
 Uperucz szcze, jak ne mieli samochoda, to z teju korobkoju tiahnuliś czerez horod na metrowi z peresiadkami i potym szcze awtobusom.
Na Welikdeń, czut’ szto wstanem,  witajemsia słowami: Chrystos Woskresie – Woistinu Woskresie.  Potym światoczne snedanie: tropar Paschi śpiwajem,  rozhowlajemsia iciom i zaczynajem od sweszczonoho… Doma świato. Kruhom buddeń.

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

Zoja Saczko

Зоя  Сачко походіт з вёскі Ву͡олька коло Ву͡орлі. Тут жыла і доростала сэрэд люді, которы говорылі по-своёму. Так тожэ пішэ вершы – по-своёму, в пудляськум языкові. Публіковала в часопісмах в краёві і за граніцёю, в учэбніках беларуського і украіньського языка. Авторка томікув вершы: „Пошукі” (1982), „Над днём похіляна” (1991), „Шчэ одна вэсна” (1995), „Паэмы”  (2000), „Пока” (2018).
© Fundacja im. Księcia Konstantego Ostrogskiego