2018 X 06 Nie tylko w meandrach historii
Mielnik został założony przez książąt ruskich jako miasto graniczne Rusi Kijowskiej w XI wieku. W 1260 roku, co odnotowały ruskie latopisy, modlił się przed ikoną Spasa Izbawnika w mielnickiej cerkwi książę halicki Wasylko Romanowicz. Ikona ta wiekami chroniła ziemię mielnicką, ale w czasie dawnych wojen ślad po niej zaginął.
W XIII i XIV stuleciu ścierały się tu wpływy książąt mazowieckich i litewskich, aż ostatecznie Mielnik znalazł się w Wielkim Księstwie Litewskim. Gościli w nim Kazimierz Jagiellończyk, Aleksander Jagiellończyk i Zygmunt Stary, wraz ze swoimi dygnitarzami. Z Góry Zamkowej, z okien zamku, widzieli wijącą się szeroką wstęgę Bugu, gubiącą się w starorzeczach, omywającą wysepki i niosącą na swych wodach barki i łodzie. Bo przecież Mielnik leżał na skrzyżowaniu dwóch ważnych szlaków – wodnego, przez Bug i Wisłę prowadzącego do Bałtyku – i drogowego, łączącego dwie stolice, Wilno z Krakowem. Czy za rzeką widzieli, tak jak my dziś, ciemny masyw boru, rozłożonego na wzgórzach i dolinach? Na pewno widzieli tuż obok ulokowaną, na sąsiednim wzgórzu, cerkiew Narodzenia Bogarodzicy, oczywiście nie tę, którą teraz podziwiamy, bo choć to jedna z najstarszych na Podlasiu, ma niespełna dwieście lat.
A wokół Góry Zamkowej, którą dziś już dzika przyroda wzięła we władanie, przed oczami najwyższych dostojników ludne miasto wystawiało na wzgórzach swe bogactwa. Jakże było zasobne.
I przychodzi rok 1501, który wpisał Mielnik na karty podręczników. Jest krótki okres bezkrólewia. Na zamku w Mielniku 3 października Sejm polski z radą wielkoksiążęcą litewską podpisują unię – jedną z kolejnych polsko-litewskich. Obie strony przewidują, że wspólnie będą wybierać panującego i wspólnie decydować o najważniejszych sprawach państwowych. Unia mielnicka wreszcie zrównuje panów ruskich, a używając terminologii państwowej – litewskich i polskich.
Niestety, nie wchodzi w życie.
Tego samego miesiąca Aleksander Jagiellończyk podpisał jeszcze akt, zwany przywilejem mielnickim. Było to ustępstwo na rzecz magnatów. Też nie wszedł w życie.
Ale trzeci akt z tego samego roku, nadany przez litewskiego księcia, wszedł. Było to nadanie Mielnikowi, jako jednemu z pierwszych ośrodków na Podlasiu, miejskiego prawa magdeburskiego.
Mielnik był już wówczas ważnym ośrodkiem i kiedy w 1517 roku wydzielono w Wielkim Księstwie Litewskim województwo podlaskie, stał się stolicą jednej z trzech – obok Drohiczyna i Bielska – ziem, czyli powiatów.
Mielnik docenił Aleksandra Jagiellończyka w 2018 roku. Odlał mu w brązie pomnik, przedstawiający króla. Z tyłu słowa: „Zgodą małe rzeczy rosną, zaś niezgodą największe się rozpadają”. To z aktu unii mielnickiej.
Szlaki handlowe, szlaki dobrobytu, zamieniają się w czasie wojny w drogi śmierci, zarazy i zniszczenia. Tak było z Mielnikiem. W połowie XVII wieku, w czasie potopu szwedzkiego (1655-1660), łupiły go i niszczyły wojska szwedzkie, węgierskie i moskiewskie, kilka lat później zbuntowane wojska koronne i litewskie. Wojna północna (1700-1721) rozlała się i na Mielnik, choć starły się w niej głównie potęga moskiewska i szwedzka, ciągnąc za sobą ogon głodu i morowego powietrza, który ogarnia Mielnik, pobliskie Siemiatycze (18 km) i Świętą Górę Grabarką (12 km), wtedy znaną jako uroczysko Suminszczyzna. I to tam miał miejsce właśnie cud ocalenia w 1710 roku chorych od morowego powietrza.
I tak sława i bogactwo Mielnika topniały jeszcze podczas powstania styczniowego, bieżeństwa (1915-1924), dwóch wojen światowych.
Dziś trzeba zboczyć z arterii, póki co wąskiej, łączącej północ z południem Europy, czyli Helsinki i Petersburg z Atenami, by trafić do Mielnika, jadąc na wschód jak do starorzecza historii, która chroni wciąż odblask dawnego Wielkiego Księstwa Litewskiego, Ruskiego i Żmudzkiego, duch miasta granicznego.
ugeniusz Wichowski, wójt gminy Mielnik, ma 56 lat.
Pierwszy raz został wybrany wójtem, gdy miał 28 lat. Wieś, w której mieszka, Tokary, rozcięła po wojnie na pół granica polsko-radziecka, dziś polsko-białoruska. Ziemię mielnicką chyba opuścił raz, gdy studiował w Warszawie. Zna ją jak mało kto. I ceni ją, i dba o nią.
Gmina jest wielowyznaniowa, w zasadzie dwuwyznaniowa. Mieszkają w niej katolicy i prawosławni – nasi dziadkowie, a i rodzice mówiliby – Polscy i Ruscy.
– W Mielniku mniej więcej mamy po połowie prawosławnych i katolików – mówi Eugeniusz Wichowski. – Są wsie, w których większość stanowią katolicy, choćby Tokary, Sutno, Niemirów, Bajków. Ale są całe wsie prawosławne, jak my nazywamy Poreczije, czyli wsie ciągnące się wzdłuż rzeczki Moszczony – Homonty, Pawłowicze, Oksiutycze, Maćkowicze, także Moszczona Królewska. Święta Góra Grabarka leży na granicy naszej gminy i gminy Nurzec Stacja. Mamy w gminie pięć parafii – dwie prawosławne, w Mielniku i Tokarach, i trzy katolickie – w Mielniku, Tokarach i Niemirowie.
– Dla mnie ważny jest człowiek – mówi wójt. – To on decyduje, czy różnice wyznaniowe i narodowościowe stają się powodem niesnasków, czy w zróżnicowaniu widzi bogactwo. Na ziemi mielnickiej szanujemy się nawzajem. W Tokarach, gdzie prawosławnych jest nie więcej niż osiem osób, moi sąsiedzi katolicy szanują nasze święta, składają nam życzenia. Więc jak ja mam ich nie uszanować?
Wspólnie pracujemy. Radnych nie pytam o ich przekonania polityczne, tym bardziej o wyznanie. Polityka jest ważna na Wiejskiej. U nas trzeba budować chodniki, kanalizację, żłobek, pomagać przy remoncie cerkwi i kościołów, bo taką rada gminy podjęła uchwałę.

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

Anna Radziukiewicz
fot. autorka
© Fundacja im. Księcia Konstantego Ostrogskiego