2018 IV 26 Wyprawa Cara Lasu do Białowieży
Pierwszy malarz zawitał tu we wrześniu 1780 roku, był nim Jan Henryk Müntz. Artysta wykonał akwarelę, przedstawiającą scenę z polowania na niedźwiedzia, który zakradł się do pasieki założonej na dębie, oraz rysunek bartnika na drzewie.
Później w białowieskim mateczniku malowali bądź rysowali m.in. Jakub Sokołowski (1821), Michał Kulesza (1841), Jan Feliks Piwarski (1859), Mihály Zichy (1860), Michał Andriolli (1882), Bolesław Łaszczyński (1883), Walery Brochocki (1885).
No i w końcu do białowieskich ostępów przybył Iwan Szyszkin (1832-1898) – wybitny malarz i grafik rosyjski, znany przede wszystkim z realistycznych pejzaży, głównie o tematyce leśnej. W marcu br. minęła 120 rocznica śmierci tego artysty, więc jest okazja, by przypomnieć jego artystyczne penetracje odwiecznego lasu.
Informację o wyprawie Szyszkina do Puszczy Białowieskiej znajdujemy w rękopisie innego rosyjskiego malarza – Jakuba Minczenkowa (1871-1938), zatytułowanym „Wospominanija o pieredwiżnikach”, a przechowywanym w Moskiewskim Państwowym Archiwum Literatury i Sztuki. W 1965 roku wspomnienia te zostały wydane drukiem.
Minczenkow podaje, że podczas wystaw organizowanych przez pieredwiżników, czyli działającą w latach 1870-1923 rosyjską grupę artystyczną, która miała na celu popularyzację sztuki narodowej przepojonej dążeniami postępowymi, lubiący niezależność Szyszkin starał się za wszelką cenę unikać spotkań z wysoko postawionymi urzędnikami czy też z członkami carskiej rodziny. Nie zawsze to mu się udawało.
Wiosną 1892 roku, gdy w Petersburgu odbywała się dwudziesta wystawa pieredwiżników, artysta musiał wdziać frak i przyjść na spotkanie z carem Aleksandrem III, który również zechciał obejrzeć wystawione prace. Imperator postanowił osobiście poznać malarza, który osiągnął już szczyt sławy i w czasopismach był nazywany Carem Lasu. Monarcha bardzo pochlebnie wyraził się o obrazach Szyszkina. Stojąc przed obrazem „Letni dzień”, podzielił się uwagą, że jest świetnie namalowany, tylko las na nim jakiś taki niezbyt ciekawy. Po chwili dodał, że prawdziwy las można zobaczyć w Puszczy Białowieskiej. Poradził artyście, by tam pojechał i namalował kilka obrazów. Wyraził również opinię, że takiego lasu jak w Białowieży nie spotka się ani w okolicach Petersburga, ani nawet w centralnej części Rosji.
W tym miejscu należy zauważyć, że car wówczas nie znał jeszcze z autopsji białowieskiego matecznika – odwiedzi go po raz pierwszy i jedyny w swym życiu dopiero w 1894 roku, na krótko przed swą śmiercią. Puszczę Białowieską musiał zatem znać z opisów, opowiadań lub może nawet jakichś obrazów.
Szyszkinowi nie za bardzo uśmiechało się wyruszać w dość oddalony od Petersburga zakątek imperium. Miał już sześćdziesiąt lat, a w tym wieku daleka podróż jest męcząca. Carscy urzędnicy wzięli jednak słowa cara do serca i niezwłocznie zorganizowali artyście wyjazd do białowieskich ostępów, w których ten spędził prawie dwa miesiące. Wyprawę poparli także członkowie Akademii Sztuk Pięknych.

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

Piotr Bajko
fot. ze zbiorów autora

© Fundacja im. Księcia Konstantego Ostrogskiego