2017 XII 30 Na Wigilię i Nowy Rok
Jedną z najważniejszych, przygotowywanych do dziś, potraw obrzędowych była kutia, która łączyła dwa światy – świat żywych i świat zmarłych. Kutia to danie wigilijne i rytualne, powiązane z pogrzebem, cyklem pominkowym i kultem przodków. Uosabiała symbolikę ziarna, mającego moc życiodajną, pomnażania i rozmnażania, wskazując na siłę witalną i życiodajną drzemiącą w ziarnach. Nawiązywała do opartego na odradzaniu się przyrody rocznego cyklu agrarnego. Ziarno i jajko postrzegano jako namacalne dowody nowego życia, zmartwychwstania.
Kutia to główna potrawa wigilijna, którą dzielili się biesiadnicy, rozpoczynając wieczerzę. Znana jest w prawosławnej tradycji wschodniej, a na Podlasiu również i w środowisku rzymskokatolickim, jako wynik przenikania kultur. Zygmunt Gloger pisał w 1900 roku o kucyji jako daniu wigilijnym na Podlasiu tykocińskim. Przyrządzano ją z gotowanych ziaren pszenicy bądź pęcaku – gruboziarnistej kaszy jęczmiennej, rzadziej gryczanej. Potrawę dosładzano miodem, potem cukrem, co miało zapewnić bogactwo, (w chłopskim rozumowaniu – urodzaj), dodawano mak, który miał własną symbolikę. W ubiegłym wieku kasze rodzime zaczęto zastępować delikatniejszym w smaku gotowanym ryżem z dodatkiem bakalii, głównie rodzynek, jednak podstawowym składnikiem do dziś pozostają ziarna.
Kutia była potrawą symboliczną, pojawiała się na stole w wyjątkowy wieczór, przypominając o tych, którzy odeszli. Podobną symbolikę nosił ustawiany na pokuti (pokąciu) – died (snopek żyta). Nazwa nie jest przypadkowa, w tradycji białoruskiej terminem dziady określano wszystkich zmarłych przodków.
W zwyczajach wigilijnych wyraźnie widoczny był kult zmarłych. Stąd w domach prawosławnych na Podlasiu gospodynie nigdy nie sprzątały resztek z wigilijnej wieczerzy, pozostawiając je do rana. Wierzono, że tej nocy, kiedy domownicy udają się na odpoczynek, domostwo nawiedzają dusze zmarłych przodków, zasiadają do stołu, aby skosztować kutii. To między innymi dlatego potrawa ta pojawiała się na wigilijnym stole.
Na Boże Narodzenie zapobiegliwe gospodynie resztkami kutii karmiły domowy drób, kładąc je do obręczy po starej beczce, cebrzyku, czy w kabłąk od koszyka. Zjedzenie kutii miało sprawić, że kury będą pilnowały się własnego podwórka i obficie nieść jajka.

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

cdn
Irena Matus
© Fundacja im. Księcia Konstantego Ostrogskiego