2017 IX 28 Ludzie też potrzebują ochrony
Spór o ochronę Puszczy Białowieskiej przerodził się w wojnę dwóch plemion i okresowo nabiera charakteru ogólnonarodowej histerii. Skutkiem jego umiędzynarodowienia może być nałożenie na Polskę wysokich kar finansowych. Strony konfliktu, prezentując przeciwstawne stanowiska, posiłkują się argumentami popierających ich naukowców. To że osoby z profesorskimi tytułami prezentują wzajemnie wykluczające się poglądy, nie świadczy dobrze o stanie polskiej nauki.
Politycy opozycji, większość mediów, także przedstawiciele świata kultury opowiedzieli się po stronie organizacji, domagających się zaprzestania wycinki i wywozu z puszczy drzew zaatakowanych przez kornika drukarza. Kolejnym krokiem miałoby być zaprzestanie przez człowieka bezpośredniej ingerencji w przebieg naturalnych procesów na całym obszarze puszczy.
W toczącej się wojnie głos miejscowej ludności, która przyszłością puszczy jest najbardziej zainteresowana, jest mało słyszalny. Ludność ta w zdecydowanej większości popiera podejmowane przez ministra ochrony środowiska Jana Szyszkę – samorządowcy puszczańskich gmin witali go chlebem i solą – działania.
Dotychczas zgłaszane przez lokalną społeczność postulaty podjęcia działań, służących powstrzymaniu społeczno-ekonomicznej degradacji leżącego w najbiednijeszej części kraju obszaru były przez rządzących ignorowane. Nie dostrzegały ich także organizacje proekologiczne. Skierowany do najwyższych władz państwowych „List otwarty” (treść listu niżej) jest kolejną próbą zwrócenia uwagi wszystkich zaangażowanych w obecny konflikt na trudną sytuację mieszkającej tu od wieków, w większości prawosławnej, ludności. Pozostaje mieć nadzieję, że tak jak w przeszłości nie będzie to głos wołającego na puszczy.
Jako poseł, członek Sejmowej Komisji Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa, uczestniczyłem w wielu debatach i sporach, dotyczących sposobu i zakresu ochrony Puszczy Białowieskiej. Zawsze prezentowałem pogląd, że – obok ochrony jej unikalnych przyrodniczych walorów – konieczne jest zachowanie dziedzictwa zamieszkującej ten region ludności.
Przez długi czas żyłem w przekonaniu, że rację obu stron da się pogodzić, że można znaleźć rozwiązania zapewniające należytą ochronę puszczy, bez jednoczesnego pogarszania warunków życia miejscowej ludności. Wolę wypracowania takiego kompromisu wielokrotnie słyszałem od ekologów i wysokich urzędników państwowych.
Niestety, moje apele i prośby, także w formie skierowanego do premiera Donalda Tuska dezyderatu Sjmowej Komisji Mniejszości Narodowych i Etnicznych, nie znajdowały zrozumienia. Podobny los spotykał inicjatywy samorządów, skupionych w Euroregionie Puszcza Białowieska.
 
(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

Eugeniusz Czykwin

© Fundacja im. Księcia Konstantego Ostrogskiego