Numer 6(240)    czerwiec 2005Numer 6(240)    czerwiec 2005
fot.
Pierwsi drukarze z Zabłudowa
Dorota Wysocka
27 maja w Zabłudowie na dziedzińcu cerkiewnym poświęcony zostanie monument, upamiętniający pierwszych na naszych ziemiach słowiańskich drukarzy, pierwszych zresztą w ogóle drukarzy, Iwana Fiodorowa zwanego Moskwicinem i Piotra Timofiejewa Mścisławca, oraz ich mecenasa, hetmana Grzegorza Chodkiewicza.
   W jego to zabłudowskich dobrach założono w latach sześćdziesiątych XVI wieku warsztat drukarski, który opuściły dwa tytuły. Symboliczny akt stanie się elementem długiego procesu przywracania pamięci o własnym dziedzictwie kulturowym, sięgania do źródeł i korzeni.

   
   Iwan Fiodorow i Piotr Mścisławiec nie są postaciami nieznanymi. A raczej - ich osiągnięcia są dobrze znane i w Rosji, i na Ukrainie, i na Białorusi. Zabłudowski epizod wypadł tylko z kart historii kultury w Polsce, gdzie słyszeli o nich chyba jedynie badacze starych ksiąg, zwłaszcza cyrylickich druków. Oczywiście - generalizuję, na wzmianki o drukarzach można się natknąć i w pracach pisanych po polsku, a Orthdruk dziesięć lat temu wydał książkę Jurija Łabyncewa i Łarysy Szczawińskiej "W mieście zwanym Zabłudowem", poświęconą Evangeliju Učitel’nomu, ale nie zmienia to istoty sprawy. Wykształceni ludzie niemal nigdy o nich nie słyszeli - a powinni.
   Wyrażone wcześniej zastrzeżenie, że znane są raczej osiągnięcia niż postacie pierwszych drukarzy, jest zasadne. Wiemy o nich przede wszystkim to, co sami zechcieli o sobie powiedzieć. Niewiele udało się zrekonstruować na podstawie innych źródeł.
   O sobie samym Fiodorow opowiadał w posłowiach kolejnych prac, z których dla nas szczególnie interesujące jest posłowie Apostoła, wydanego we Lwowie w 1574 roku, gdyż w nim podał kilka szczegółów dotyczących pobytu w Zabłudowie. Wnętrze XVI-wiecznej drukarni. Czy podobnie wyglądała zabłudowska?
   Historia drukarzy rozpoczyna się jednak w Moskwie. W 1564 r. wydrukowali tam obydwaj Apostoł - pierwszą datowaną ruską księgę drukowaną i stad powszechnie są także w Rosji uważani za pierwszych drukarzy.
   Nie jest to do końca ścisłe. Badacze ustalili, że w stołecznym grodzie działała w tym czasie jeszcze jedna drukarnia, w literaturze fachowej zwana Moskiewską Drukarnią Anonimową. Wyszło z niej sześć tytułów, z czego cztery przed 1564 rokiem.
   Czy Iwan i Piotr mieli z nią coś wspólnego? Gdzieś się przecież musieli fachu nauczyć. Zdaniem uczonych bardziej prawdopodobne jest, że wcześniej podróżowali po Europie i tam, także w Rzeczypospolitej, w ośrodku krakowskim, doskonalili umiejętności.
   Maszyny i czcionki drukarskie, w wersji opracowanej przez Gutenberga, znane już były ponad sto lat. Sztuka drukarska szybko się upowszechniała. Na Słowiańszczyźnie pierwsze pojawiły się druki głagolickie - w 1483 roku w Chorwacji, na początku lat 90. tego stulecia krótko działał w Krakowie pierwszy drukujący cyrylicą warsztat Szwajpolta Fiola, w 1517 roku w Pradze wydał swoją Biblię Skaryna.
   Moskwa nie mogła długo pozostawać obojętna wobec wynalazku, który - upowszechniając wiedzę - przeobrażał społeczeństwo w niespotykany wcześniej sposób. W połowie szesnastego stulecia pozostawała jednak stolica państwa moskiewskiego skarbnicą książek rękopiśmiennych, wciąż kopiowanych, z wielkim kunsztem, w licznych pracowniach.
   Koszt założenia warsztatu drukarskiego, pozostającego własnością mistrza, nie był mały, zyski, zwłaszcza początkowo, niezbyt pewne, mistrzowie poszukiwali więc mecenasów, gotowych wyłożyć środki na określone prace. Zdarzało się, że gdy dalszych zamówień nie było, warsztat przenoszono w inne miejsce. Po Europie w XVI wieku krążyło wielu wędrownych drukarzy, którzy nie tworzyli wprawdzie elity finansowej, wyróżniali się jednak na ogół bardzo wysokim poziomem intelektualnym. Do tej grupy należeli też nasi drukarze.
   Fiodorowowi i Timofiejewowi udało się pozyskać najpotężniejszego mecenasa. Jak to później opisywali: Bogobojny car i wielki książę Wszechrusi Iwan Wasiljewicz kazał nabywać (...) księgi na targach (...) jednakoż ich mało było przydatnych, prawie wszystkie okazały się zepsutymi przez błędy nieświadomych i niemądrych kopistów, bowiem piszący nie poprawiali ich. I oto on oznajmia swoją myśl metropolicie Wszechrusi Makaremu(...). I (...) nakazuje wznieść ze środków swego carskiego skarbca dom i w nim rozpocząć działalność. I nie skąpiąc, łoży ze swych carskich skarbnic robotnikom, diakonowi cerkwi Nikoły Gostuńskiego Iwanowi Fiodorowi oraz Piotrowi Timofiejewowi Mścisławcowi na urządzenie drukarni i na utrzymanie ich do tego czasu, zanim rzecz nie została ukoń-czona.
   Rzecz ukończona to wspomniany już Apostoł i Časovnik. Obie prace wydane fachowo, wręcz kunsztownie, w sposób, jaki będzie potem charakteryzował całą ich produkcję. Na tym jednak praca w Moskwie się skończyła. Po latach wspominano ogrom upokorzenia, z jakim przyszło się nam spotykać, nie ze strony samego władcy, lecz ze strony licznych dostojników, także cerkiewnych i nauczycieli, którzy przez zawiść oskarżyli nas o różnorakie herezje, pragnąc rzecz dobrą na złe obrócić i Bożą sprawę do reszty zniweczyć, jak to mają we zwyczaju ludzie źli, ciemni i ograniczeni, którzy ani arkanów gramatyki nie pojęli, ani nie posiedli wiedzy duchowej. I tak bez przyczyny niezasłużenie złe słowo rozpuścili. Taka jest bowiem zawiść i nienawiść - sama siebie spotwarza i nie wiadomo jak się rozchodzi i czym się umacnia. To ona nas z ziemi i ojczyzny i z rodu naszego wygnała i do innych nieznanych krajów przeniosła. Znak drukarski Iwana Fiodorowa, zamieszczony we lwowskim Apostole
   Owe nieznane kraje to Rzeczpospolita Obojga Narodów. Drukarzy dobrze tu przyjął pan Zygmunt August król polski i wielki książę litewski, ruski, pruski, żmudzki, mazowiecki etc. wraz z wszystkimi panami jego rady. W tym czasie wielmożny pan Grzegorz Aleksandrowicz Chodkiewicz, starosta grodzieński i mohylewski, pan wileński, z gorliwością uzyskał zgodę króla i otoczył nas życzliwie swoją dobrotliwą miłością i dbał o nas niemało czasu, i wszelkie nasze potrzeby cielesne zaspokajał. Ale nawet to wydało mu się niewystarczające do zaspokojenia nas, więc podarował mi niemałą wieś, bym mógł żyć spokojnie. A my, z woli Pana naszego Jezusa Chrystusa, cały ten czas pracowaliśmy i Jego słowo rozsiewaliśmy na świat cały.
   Rozsiewali, co oczywiste, drukując Evangelie Učitiel’noe - zbiór homilii i ewangelicznych pouczeń na poszczególne tygodnie i święta, dzieło piękne tak w warstwie zewnętrznej, jak i duchowej. Możemy to sami ocenić, bo zachowało się do naszych czasów około pięćdziesięciu egzemplarzy, w tym jeden w Polsce, w zbiorach Biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego.
   Grzegorz Chodkiewicz w swojej do niej przedmowie podkreślił: Przeto ja, Grzegorz Aleksandrowicz Chodkiewicz, widząc taką naukę w tej księdze zapragnąłem, by Słowo Boże pomnożyło się i i nauczanie wśród ludzi zakonu greckiego szerzyło się, ponieważ zubożało ksiąg tych w wielu miejscach. I nie poskąpiłem Bogiem ofiarowanych mi bogactw na ten cel. Do tego przydybałem sobie ludzi uczonych w tej sprawie: Iwana Fiodorowicza Moskwicina i Piotra Timofiejewicza Mścisławca. Kazałem więc im urządziwszy warsztat drukarski wydać te książkę Ewangelię Pouczającą. Karta zabłudowskiego wydania Evangelija učitel'nogo z odręcznym zapisem wdowy po hetmanie, Katarzyny Wiśniowieckiej
   Plany Chodkiewicza były szerokie. Wkrótce przystąpiono do pracy nad kolejnym dziełem. Psaltyr’ s Časoslovcem, ukończony w 1570 roku, kierowany był do szerszego kręgu odbiorców. Składały się na nie utwory hymnograficzne oraz tablice paschalne. Zachowały się do dziś tylko trzy egzemplarze tej książki, wszystkie uszkodzone. Badacze zwracali uwagę na potężną pracę redaktorską, jaką wykonał przy niej Fiodorow przy współpracy intelektualistów z kręgu hetmana.
   Drukiem zajmował się już jednak sam. Piotr Timofiejew odszedł. Po kilku latach odnajdujemy go w wileńskiej drukarni sfinansowanej przez kupców Mamoniczów, potem trop się urywa. Wiadomo tylko, że znanym drukarzem, działającym w Moskwie, został jego syn.
   Druga książka była ostatnią, jaką Fiodorow wykonał na zamówienie hetmana.
   Coś się w możnowładcy zmieniło. Szerokie plany redakcyjno - wydawnicze przestały mieć znaczenie. Zaproponował drukarzowi, aby i on porzucił dotychczasowe zajęcie i żył wygodnie z dochodów, jakie przynosiła ofiarowana mu wieś. Ale ja nie mogłem przystać na to, by przy pługu i siewie ziarna resztę życia spędzić, bo przecież zamiast radła posiadam umiejętność korzystania z prac ręcznych, zamiast ziaren mam na całym świecie rozsiewać ziarno duchowe i wszystkim po kolei rozdawać pokarm duchowy - pisał Fiodorow. Przedmowa do Psaltyr s časoslovcem
   Znowu wyruszył ze swoim warsztatem na wędrówkę. We Lwowie w 1574 roku wydał wspomniany już Apostoł, Azbukę, której jedyny egzemplarz ocalał w bibliotece Uniwersytetu Harvarda, jednak za dzieło jego życia uważa się pierwsze kompletne wydanie Biblii w języku cerkiewnosłowiańskim. Ukazało się ono w 1581 roku w Ostrogu, ośrodku dóbr Konstantego Ostrogskiego, i nosi nazwę Biblii Ostrogskiej.
   Po zakończeniu prac nad Biblią zaczął zbierać pieniądze na kolejne przedsięwzięcie. W międzyczasie zastawił warsztat u lwowskich lichwiarzy. Zmarł w 1583 roku. Lwowskie Bractwo Stauropigialne wykupiło warsztat z zastawu. Stał się on podstawą ich własnej drukarni.
   Pomniki Fiodorowa stoją w Moskwie i we Lwowie. Tablica przy zabłudowskiej cerkwi będzie pierwszym upamiętnieniem pierwodrukarow na ziemi, z której ich kunszt promieniował na wszystkie strony, odciskając ślad nie tylko na drukach cyrylickich.
   
   Cytaty i ilustracje pochodzą z książki Jurija Łabyncewa i Łarysy Szczawińskiej "W mieście zwanym Zabłudowem", Orthdruk, Białystok 1995
   

Opinie

[1] 2007-01-15 15:05:00 ronald
to co tu przeczytalem jest bardzo interesujace,sam od wielu lat posiadam ksiazke ktora jest apostolem widanym w roku 1525/29 w moskwie , ale jak slysze wielkiego zainteresowania tymy ksiazkamy niema , dlamnie osobiscie jest to skarb,

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token