Numer 7(229)    lipiec 2004Numer 7(229)    lipiec 2004
fot.Sławomir Kiryluk
Na uroczysku Horodok
o. Wiesław Skiepko
Drelów to gminna miejscowość położona w powiecie bialskopodlaskim, kilkanaście kilometrów od Międzyrzeca Podlaskiego. Tędy przebiegała granica między Koroną a Litwą. Wieś prawdopodobnie założył starosta brzeski Jan Nassutowicz, co mogło mieć miejsce najpóźniej około 1523 roku. W dokumentach z 1602 r. pojawia się nazwa Drzewlowo, później Drechlów.
    Cerkiew, obecnie kościół, na Horodku Na początku XVII wieku w miejscowości stała już cerkiew św. Onufrego Wielkiego, wybudowana jeszcze przed tragiczną w skutkach unią brzeską. W roku 1653 właścicielka majątku Drelów Zofia Daniłowicz, żona koronnego podskarbiego, wybudowała na tym samym miejscu (po rozebraniu poprzedniej prawosławnej) nową, drewnianą unicką świątynię Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Marii Panny. Wyraziła także wolę, by proboszczem cerkwi został o. Jan Nowikowicz, pod jednym wszakże warunkiem, aby złożył przysięgę, iż na wieki nie zmienione pozostanie wezwanie świątyni i by dawne parafialne święto św. Onufrego zastąpić nowym - Niepokalanego Poczęcia.
   Naród jednak pozostawał wierny dawnej tradycji i pomimo nakazu uroczyście obchodził dawne święto.
   Na początku XIX w. świątynię strawił pożar, a na jej miejscu w latach 1835-1841 książę Konstanty Czartoryski ufundował unitom nową, murowaną, która istnieje do dziś. W 1874 roku rząd carski zamienił cerkiew na prawosławną, Poczęcia św. Anny.
   W świątyni jeszcze pod koniec XIX wieku znajdowała się księga spisana w języku polskim, "Diariusz, czy też opis objawienia cudów wielkiego pustelnika św. Onufrego Wielkiego we wsi Drelów, w miejscu zwanym Horodok, położonym w leśnych ostępach okrążonych błotami, w posiadłościach księcia Augusta Czartoryskiego - wojewody i generała ziem ruskich i podolskich. Ponownie spisany w Drelowie na Podlasiu przez swiaszczennika Mikołaja Waszyńskiego - proboszcza drelowskiej parafii – 1 czerwca 1760 r."
   Diariusz ks. Waszyńskiego składa się z trzech części: w pierwszej autor opowiada historię powstania horodskiej świątyni, w drugiej zawarte są modlitwy, pieśni oraz akatyst do św. Onufrego, w trzeciej - jego żywot.
   W odległości siedmiu kilometrów od Drelowa, na niewielkim wzniesieniu w leśnej okolicy stała niewielkich rozmiarów drewniana cerkiewka - milczący świadek dawno minionych czasów. Wśród ubogiego wystroju wnętrza okazałymi rozmiarami wyróżniała się jedynie drewniana zaprestolna ikona św. Onufrego. Do tej świątyni, z którą związane są cudowne wydarzenia, jeszcze na przełomie XIX i XX wieku podążały niezliczone rzesze pielgrzymów z najdalszych miejsc chełmsko - podlaskiej Rusi, by uczestniczyć w święcie patrona.
   Nazwę cerkiew otrzymała od miejsca, w którym została wybudowana. Znajdował się tu niegdyś gród otoczony fosą, który służył w dawnych czasach miejscowej ludności jako schronienie przed nieprzyjaciółmi.
   Oto historia powstania świątyni.
   Ks. Nowikowicz, chcąc pozostać wiernym obietnicy danej właścicielce majątku, w przededniu prazdnika (12 czerwca 1666 r.) postanowił wyjechać na Wołyń, by podczas jego nieobecności uroczystości się nie odbyły. W tym jednak przeszkodził mu palec Boży - tuż przed samym odjazdem udał się na pastwisko, by przyprowadzić konie do stajni i przygotować je do podróży. Konie wyrwały się i niczym dzikie zwierzęta uciekły do lasu z taką szybkością, iż żadna siła nie mogła ich dogonić. Późnym wieczorem ksiądz, zmęczony przedłużającymi się poszukiwaniami, położył się na wzgórku na chwilę, by odpocząć i znużony usnął. W widzeniu sennym usłyszał głos z nieba: Izhnał ty mienia otiec iz Doma Bożija. Przestraszony wstał i gdy spojrzał w górę ujrzał światłość bijącą z nieba. Padł więc na kolana i zaczął gorąco modlić się do Boga i wygłaszać troparion do św. Onufrego Wielkiego: Żełanijem duchownym pustyniu dostihł jesi...
   Porażony widzeniem złożył uroczystą obietnicę, iż w tym miejscu ustawi Krzyż Pański i nie bacząc na otaczające go ciemności udał się w drogę powrotną do wsi. Nie zdążył ujść kilku kroków, gdy ujrzał zaginione konie, które same przyszły do jego rąk - uradowany wziął je i pojechał do domu. Wszystko opowiedział domownikom oraz parafianom w cerkwi.
   Jednak po jakimś czasie zapomniał o obietnicy i dosięgła go ciężka choroba, podczas której ponownie usłyszał głos: Izhnał ty mienia otiec iz Doma Bożija. Przyzwał do siebie ojca duchowego, przed którym powtórzył swą obietnicę, po czym wyzdrowiał.
   Udał się do rzemieślnika i zamówił u niego krzyż na dzień Wielkiego Czwartku, mając zamiar w tymże dniu przenieść krzyż w uroczystej procesji i ustawić go w lesie na wspomnianym miejscu. Rzemieślnik jednak nie dotrzymał umowy i gdy ksiądz posłał służącego po krzyż, ten zwrócił pieniądze, tłumacząc się, iż z powodu pańszczyzny nie ma czasu na wykonanie obiecanych prac.
   W ślad za służącym podążał człowiek posłany przez stolarza z wiadomością, iż jego żonę opanował i męczy zły duch. Ksiądz udał się do chorej i powiedział do jej męża: "Widzisz, sam Bóg karze cię za to, żeś nie dotrzymał obietnicy. Uczyń czym prędzej to co miałeś uczynić". Rzemieślnik wykonał krzyż, a gdy żona wyzdrowiała wyjawiła mu, iż podczas choroby miała widzenie: straszny niedźwiedź chciał ją pożreć, zjawił się jednak swiaszczennik, wyrwał ją z jego paszczy i przegnał.
    ikona św. Onufrego Nastał czwartek Swietłoj Siedmicy. W dniu tym zebrały się niezliczone rzesze ludzi. Do przygotowanej do przewiezienia furmanki zaprzężono klacz, która miała na łbie ranę od uderzenia gromu, która nie chciała się goić - klacz po kilku dniach zupełnie wyzdrowiała. W procesji uczestniczyło też kilku swawolnych i pijanych ludzi, którzy odłączyli się od procesji i udali się do najbliższej wsi mówiąc głośno: "Nam nie ma odpustu w dzień, tylko w nocy, idźmy i jeszcze raz napijmy się". Na drugi dzień pośród błot odnaleziono ich strasznie wyglądające szczątki - zostali rozszarpani na strzępy nie wiadomo przez jaką siłę.
   Rok później odbyło się uroczyste położenie kamienia węgielnego pod nową świątynię św. Onufrego Wielkiego. Budowę błogosławił biskup włodzimierski i brzeski Benedykt (Gliński) . Cerkiew ta była wzmiankowana w dokumentach już 11 marca 1668 roku. W roku 1781 książę Adam Czartoryski na miejscu starej ufundował nową, drewnianą kaplicę.
   Na tym świętym miejscu, poprzez modlitwy do wielkiego pustelnika św. Onufrego Wielkiego, wielu wiernych doznało cudownych uzdrowień, które zostały odnotowane w "Diariuszu" o. Mikołaja Waszyńskiego.
   W połowie dziewiętnastego wieku w cerkwi można było zobaczyć pokaźną ilość kul, pozostawioną przez ludzi kalekich, którzy poprzez wstawiennictwo św. Onufrego uzyskali ozdrowienie.
   Szlachcianka Anna Karwowska, starsza kobieta, publicznie zaświadczyła pod przysięgą, iż przez ponad trzy lata była porażona ślepotą. Pewnego razu ujrzała we śnie starca, który jej powiedział, by złożyła uroczystą obietnicę udania się do Horodka, jeśli tylko chce być zdrowa. Budząc się zapytała domowników o to święte miejsce i obiecała udać się tam z modlitwą na ustach. Spełniwszy obietnicę została uzdrowiona.
   Szlachcic Stanisław Mościcki, obłożnie chory, dużo modlił się do świętego z Horodka. Którejś nocy ujrzał we śnie św. Onufrego, który oznajmił, że modlitwy zostały wysłuchane. Polecił mu, by dalej modląc się oczekiwał zmiłowania Bożego. Po jakimś czasie zdrowie wróciło, a pan Mościcki uczynił ślub udania się do cudownego miejsca.
   11 marca 1668 r. Jan Dąbrowski, oficer węgierskiego pułku piechoty, przyjmując u siebie gości w Wielkim Poście wystawił na stoły tace z mięsem i nieostrożnie zadławił się kością, która utknęła w gardle tak głęboko, iż nie można było jej stamtąd wydobyć. Dławiącego się przywieziono do cerkwi w Horodku. Podczas Liturgii św., w momencie wynoszenia Świętych Darów, z jego gardła wypadła kość z zapieczoną na niej krwią. Poczuł się zdrowy, chwaląc Boga i św. Onufrego Wielkiego.
   Korniło Nachorny, mieszkaniec wsi Hustlew, cierpiał około siedmiu lat od bólu w nogach do tego stopnia, iż nie mógł chodzić. Gdy obiecał udać się do tego cudownego miejsca i dotrzymał obietnicy, wróciło zdrowie.
   12 czerwca 1760 r. Joachim Machniewicz z Halicza opowiadał pod przysięgą, iż był przez bardzo długi czas ślepy, wyzdrowiał podczas modlitwy do św. Onufrego na świętym miejscu w Horodku.
   W roku 1730 Pelagia Iliaszanka ze wsi Derewiczna, przebywająca na nabożeństwie we wsi Drelów, zaświadczyła, iż wskutek bólu w nogach nie mogła chodzić, złożyła obietnicę udania się do Horodskoj cerkwi, przyszła tam o kulach w przeddzień święta św. Onufrego Wielkiego, a wróciła na własnych nogach, nie czując żadnego bólu, co też poświadczyła przed wszystkimi zebranymi w świątyni.
   W roku 1874 wraz z powrotem chełmsko-podlaskich unitów na prawosławie, kaplica w Horodku przeszła w ręce prawosławnych, którzy modlili się w niej do roku 1895 - w tym roku bowiem spaliła się od uderzenia pioruna, czy też według innej wersji - od pozostawionej w niej przez pielgrzyma zapalonej świeczki.
   W latach 1912-1915 na miejscu spalonej prawosławni wybudowali nową, większą, stylową cerkiew z czerwonej cegły. Niestety nie cieszyli się nią zbyt długo, bowiem w 1915 r. wraz z wycofującymi się z tych terenów oddziałami wojska udali się na bieżeństwo w głąb Rosji.
   Opuszczone świątynie w Drelowie i Horodku przejął oraz dostosował do potrzeb własnego obrządku Kościół rzymskokatolicki, erygując tym samym samodzielną parafię, której do tej pory w Drelowie nie było. Parafianami stali się dawni unici, którzy na mocy ukazu tolerancyjnego wydanego przez cara Mikołaja II w 1905 r. porzucili prawosławie i przyjęli katolicyzm.
   W 1940 r., w czasie II wojny światowej, władze hitlerowskie ponownie przekazały kaplicę w Horodku oraz cerkiew w Drelowie prawosławnym. Świątynie pozostały w ich rękach do roku 1944, po wojnie ponownie przeszły we władanie Kościoła rzymskokatolickiego. Ten stan trwa do dziś.
   O tym, że w Horodku istniała kiedyś cerkiew, przypomina jedynie stojący na wzniesieniu otoczonym błotami "kościółek", który wyglądem zewnętrznym i wewnętrznym zdradza cechy świątyni prawosławnej. Całość została pozbawiona prawosławnych kopuł i krzyży, lecz wystarczy rzut oka, by stwierdzić, iż nie jest to typowa świątynia katolicka. Wewnątrz z bogatego bizantyjskiego wystroju pozostawiono jedynie ikonę św. Onufrego oraz soleję z barierkami, na której obecnie ustawiony jest ołtarz. W niewielkiej odległości od wejścia do świątyni ustawiony jest prawosławny krzyż z napisem w języku rosyjskim, postawiony na pamiątkę zaginionego na wojnie żołnierza.
   Do początku lat sześćdziesiątych nabożeństwa w tym świętym miejscu odbywały się sporadycznie. Święto ku czci św. Onufrego nie było tu obchodzone do roku 1962.
   Powrotowi do dawnej tradycji pomógł przypadek, a może i wola Boża - 12 czerwca 1962 roku w wieżę świątyni uderzył piorun. Ludzie odczytali to jako nakaz Boży, aby obchodzić święto patrona. Odtąd co rok odprawiane jest tu uroczyste nabożeństwo w dzień święta, 12 czerwca, tyle że na uroczystości ku czci św. Onufrego Wielkiego tłumnie podążają wyznawcy Kościoła rzymskokatolickiego, a nie prawosławnego.

Opinie

[1] 2004-07-09 16:06:00 Podlasiak
Obecny kosciol w Drelowie zostal zbudowany w latach dwudziestych wieku dwudziestego jako lacinski, a nie, jak to jest napisane w XIX wieku jako swiatynia unicka. Autor artykulu nic nie wspomnial o tym, co sie dzialo w Drelowie w 1874 roku, gdy zmuszano ludzi do przejscia na prawoslawie. Zatem szkoda, ze relacje historyczne przekazane zostaly w sposob jednostronny i tendencyjny. Czy autor umie podac zrodla do swojej tezy o przymusowej zmianie wezwania swiatyni w Drelowie w wieku XVII - w tym czasie wezwan Niepokalanego Poczecia chyba w ogole nie nadawano kosciolom lacinskim a tym bardziej cerkwiom unickim. To chyba jakas pomylka
[2] 2004-07-09 16:06:00 Podlasiak
Obecny kosciol w Drelowie zostal zbudowany w latach dwudziestych wieku dwudziestego jako lacinski, a nie, jak to jest napisane w XIX wieku jako swiatynia unicka. Autor artykulu nic nie wspomnial o tym, co sie dzialo w Drelowie w 1874 roku, gdy zmuszano ludzi do przejscia na prawoslawie. Zatem szkoda, ze relacje historyczne przekazane zostaly w sposob jednostronny i tendencyjny. Czy autor umie podac zrodla do swojej tezy o przymusowej zmianie wezwania swiatyni w Drelowie w wieku XVII - w tym czasie wezwan Niepokalanego Poczecia chyba w ogole nie nadawano kosciolom lacinskim a tym bardziej cerkwiom unickim. To chyba jakas pomylka
[3] 2004-07-22 17:40:00 Krzysztof
Te same dane (prawdopodobnie również błędne) podaje strona internetowa parafii w Drelowie. W XVII wieku cerkiew mogła mieć wezwanie "Poczęcia św. Anny",rzadkie w kościele prawosławnym, niemniej czasem nadawane.
Co się tyczy wydarzeń z 1874 roku, to jestem zdania, że jak pisać, to o wszystkim. Może prawosławny autor nie jest obiektywny, ale trudno od niego tego wymagać. Był jednak także taktowny, nie wspominając o tym, , o czym Polacy niechętnie i z ociąganiem przypominają. Czyli o tym, co się działo (w okolicach Drelowa również) w 1938 roku. A działy się rzeczy równie barbarzyńskie, co i wtedy, tyle że przypadkiem nikt nie zginął w bezpośrednim starciu. A to, przypomnę, robili Polacy - polscy urzędnicy, polscy żołnierze, polscy policjanci. I chwały im to wcale nie przynosi.
[4] 2004-07-28 18:35:00 darek
Zgadzam się z Krzysztofem. Mam tylko jedna uwagę akurat w Drelowie w roku 1938 nic się nie działo.
[5] 2004-07-28 18:43:00 darek
Czy w Drelowie i okolicy w okresie międzywojennym mieszkały jeszcze jakieś osoby wyznania prawosławnego i gdzie była najbliższa cerkiew? Orientuje się ktoś?
[6] 2004-08-08 18:41:00 Podlasiak
Pozdrawiam pana Krzysztofa. Co do roku 1938 to oczywiscie wiadomo, co sie dzialo i nie mowie, ze nie. Jednak skala tego barbarzynstwa byla jednak o wiele mniejsza. Co oczywiscie w niczym go nie usprawiedliwia. Natomiast co do obiektywizmu autora. Wydaje mi sie, ze obiektywizm jest rzecza niezalezna od przynaleznosci konfesyjnej i powinien cechowac kazda prace pretendujaca do miana naukowej, czy chociazby tylko do miana rzetelnosci. Wydarzenia z roku 1938 znajduja swe czesciowe wytlumaczenie (nie mowie usprawiedliwienie) w wydarzeniach z 1874 roku. Drelowianie tak to chyba widza.
Pozdrawiam.
[7] 2004-08-28 00:29:00 Paweł
Podlasiak podaje błędne informacje! Obecny kościół w Drelowie został wybudowany w 1835 r. Świadczy o tym tablica zamieszczona na tylniej ścianie kościoła zobacz http://www.drelow.siedlce.opoka.org.pl/tabliczka.jpg . Prawdopodobnie Podlasiak zasugerował się datą "1919" zamieszzczoną (do niedawna) na frontonie kościoła. Nie była to jednak data wybydowania swiątyni, a data erygowania w Drelowie parafii rzymsko-katolickiej.
[8] 2004-08-31 20:11:00 Podlasiak
Serdecznie pozdrawiam,
Pan Pawel ma racje, przepraszam za niescislosc. Ja po prostu pomylilem Drelow z innym miejscem na Podlasiu, swiatynia drelowska powstala w 1835 roku. W latach 20 byla jedynie gruntowna renowacja. Jeszcze raz przepraszam i pozdrawiam.
Podlasiak

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token