Numer 6(228)    czerwiec 2004Numer 6(228)    czerwiec 2004
fot.
Cieszy się niebo że ziemia jest tak blisko
Michał Bołtryk
Trzydzieści jeden chórów z Polski i zagranicy wystąpiło w hajnowskim soborze Świętej Trójcy na Międzynarodowyum Festiwalu Hajnowskie Dni Muzyki Cerkiewnej 2004. Koncerty i przesłuchania chórzystów trwały od 9 do 16 maja. Zakończyły się koncertem galowym w soborze Świętej Trójcy w Hajnówce i w cerkwi Hagia Sophia w Białymstoku.
    policjantki przygotowują się do występu W inauguracji uczestniczyli biskupi Miron i Grzegorz. Metropolita Sawa, ze względu na wyjazd do Belgradu, nie mógł przybyć do Hajnówki. Zebranym w soborze zostało odczytane jego posłanie.
   Metropolita napisał m.in.: "Czy był sens zabiegać o środki, wyszukiwać wspaniałe chóry, organizować Hajnowskie Międzynarodowe Dni Muzyki Cerkiewnej?
   Tak. Było to potrzebne. Gdyby tylko jedna osoba zatęskniła za festiwalem, to już jest sens, by go organizować. Tymczasem zbierały się tu zawsze setki, a za pośrednictwem mediów tysiące wiernych słuchaczy, by uczestniczyć w tym dziwnym hymnie, w tym duchowym przeżyciu. (...)
   Rozpoczynając dziś przegląd chórów cerkiewnych, rozpoczynacie jednocześnie tydzień modlitwy: o pomyślność i szczęście naszych domów, o pokój, współpracę i jedność całego świata, albowiem właśnie tego wszystkiego, tej sfery dotyczy śpiew cerkiewny. Wznieście ku niebiosom waszego ducha, by nigdy i nigdzie nie przelewała się krew i by dzieci nie płakały z głodu, by terrorysta ujrzał brata w dawnym wrogu, by prawa człowieka były zapisane na kartach serca, a nie w czczych deklaracjach. Powyższe prawdy i pragnienia zawarte są bowiem w naszych cerkiewnych pieśniach. (...)
   Choć na zewnątrz świat niesie okrucieństwo i wzywa do egoistycznej troski wyłącznie o samego siebie, my chcemy tworzyć wielką rodzinę z każdym, kogo tu spotkamy. Stajemy przed Świętym Ołtarzem i prosimy o wody żywota. Czy się rozczarujemy? Nie. Bo gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię twoje - rzekł Chrystus - tam Ja jestem pośród nich (Mt 18, 20). Festiwal urasta więc do rangi św. Liturgii, podczas której jednoczymy się z Bogiem przez św. Eucharystię i przez braterstwo w jedności. On jest między nami, bo jeden mamy dziś duch i jedno serce. Czyż nie o nas mówią słowa św. Ewangelii, że całe mnóstwo uczniów poczęło wielbić radośnie Boga za wszystkie cuda, które widzieli. I wołali głośno: "Błogosławiony Król, który przychodzi w imię Pańskie. Pokój w niebie i chwała na wysokościach". Lecz niektórzy faryzeusze spośród tłumu rzekli do Niego: "Nauczycielu, zabroń tego swoim uczniom". Odrzekł: "Powiadam wam, jeśli ci umilkną, kamienie wołać będą" (Łk 19, 37-40).
   Śpiewajcie dziś wszyscy razem, jednocząc się w imię Boże. Każdy niech wychwala Boga jak umie. Zachęcamy do tego wszystkich. Im więcej będzie szczerych, bezinteresownych słów i czynów w imię Chrystusa, tym świat ten będzie lepszy.
   Otwierając kolejne Hajnowskie Międzynarodowe Dni Muzyki Cerkiewnej duchowo, z palmami w dłoni, przekraczamy bramy Jerozolimy. Jerozolimy nie sprzed dwóch tysięcy lat, która przygotowała Zbawicielowi Golgotę, lecz Niebiańskiego Jeruzalem, zamkniętego między Taborem a Synajem. Łaska i Prawo, sakrament i przykazania zamknięte w pięknej formie cerkiewnej pieśni, składamy w naszych sercach, a serca na Bożym ołtarzu. Przyjmij Panie dziękczynienie i prośby Twego ludu. Niechaj chwała Twego imienia rozbrzmiewa pośród nas wiecznie".
    cerkiew w dniach festiwaluWśród chórów było wiele takich, które przed hajnowską publicznością wystąpiły po raz pierwszy.- Moim marzeniem od kilkunastu lat było tu przyjechać i zaśpiewać - powiedział mi Wiesław Trzpis, dyrygent chóru z prawosławnej parafii w Krakowie. Solistka krakowskiego chóru, Oksana Rokitenec, otrzymała nagrodę.
   Petro Trochanowski z Krynicy ze swoim chórem wystąpił w Hajnówce 21 lat temu. Tylko dwie osoby z tamtego chóru zaśpiewały na tegorocznym festiwalu.
   Niewątpliwie osobliwością był zespół "Niekrasowskije Kazaczata" z Rosji. Niezwykle ciekawa jest prehistoria zespołu. A jest ona, w skrócie, taka: W 1708 roku na Donie stłumiono chłopskie powstanie Kondrata Buławina. Ataman - Ignat Niekrasow - nie podporządkował się carowi i wyprowadził kilkadziesiąt tysięcy wojska i cywilów z Rosji do Imperium Osmańskiego. Uchodźcy żyli w okolicach Morza Czarnego. Katarzyna II chciała ich powrotu. Kozacy nie zgodzili się. Caryca wysłała swoje wojska. Były walki z kozakami. Resztki ich oddziałów wyjechały w rezultacie do Turcji. Kozacy Niekrasowcy przeżyli tam 254 lata. Ich potomkowie wrócili w 1962 roku. Ze Stambułu na parostatku "Gruzja" wyjechało 999 osób. Gdy przybyli do Noworosyjska, było ich już tysiąc. Jeden kozak urodził się w drodze.
   - To niezwykłe zjawisko w ruskiej kulturze - mówił o kozakach niekrasowcach prof. Nikołaj Denisow, jeden z jurorów festiwalu. - Niekrasowcy, religijnie staroobrzędowcy, popowcy, żyjąc na brzegu jeziora Majnos przechowali na obczyźnie język i wiarę takie, jakie były w końcu XVII wieku.
   Niekrasowców osiedlono w Kraju Stawropolskim, w dwóch sowchozach - Posiołok Nowokumowski i Kumskaja Dolina, gdzie są winnice. Te miejscowości leżą około stu kilometrów od Czeczenii.
   Dziś pielęgnują stare śpiewy, unikalny folklor, stroje. W cerkwiach śpiewają z pamięci, w nabożeństwach uczestniczą w oryginalnych strojach, które mają w sobie elementy bałkańskie, gruzińskie, greckie.
   W Nowokumsku, skąd przyjechał zespół istniejący od piętnastu lat, działa Centrum Kultury Kozaków Niekrasowców i Mołokomów (ci wrócili do Rosji z Turcji wcześniej).
   chór Niekrasowskije Kazaczata Występy chórów oceniało siedmioro jurorów: o. Leoncjusz Tofiluk - przewodniczący (Bielsk Podlaski), prof. Irena Protasewicz - sekretarz (Warszawa), o. Jerzy Mackiewicz (Białystok), prof. Nikołaj Denisow (Mińsk), prof. Wiktor Skoromnyj (Kijów), dr Włodzimierz Wołosiuk (Warszawa).
   Oto kilka uwag i refleksji, jakimi podzieli się jurorzy.
   Prof. Irena Protasewicz: - Tu odbywają się spotkania chórów, które zainteresowały się podnoszeniem poziomu. Można mieć różne uwagi w szczegółach, ale trzeba stwierdzić, że poziom chórów podnosi się. Myślę, że festiwal podąża w dobrym kierunku. Uwaga organizacyjna: widzę, że organizatorzy festiwalu to tylko ludzie związani z soborem Świętej Trójcy w Hajnówce. Ale przecież ta impreza to wizytówka naszej całej Cerkwi. Trzeba wspomóc organizatorów. Tak dalej nie może być. I jeszcze sprawa mediów. Wierny od lat muzyce cerkiewnej jest red. Andrzej Danilczuk z Radia Białystok. Dziękuję mu za to. "Przegląd Prawosławny" także co roku relacjonuje zmagania chórów. Niestety, jest całkowity brak zainteresowania mediów ogólnopolskich. A przecież festiwale mniejszości innych kultur są bardzo nagłaśniane.
   Prof. Wiktor Skoromnyj: - Tendencja jest taka, tam gdzie dobry dyrygent, tam coraz lepszy chór. Muzyka cerkiewna wchodzi na estradę. Festiwal w Hajnówce, choć przesłuchania odbywają się w cerkwi, to też estrada. Tu jest inny kontekst niż podczas nabożeństwa. A więc osobowość dyrygenta decyduje w dużym stopniu o jakości chóru.
   Prof. Nikołaj Denisow: - Hajnowski festiwal to impreza numer jeden w świecie. Istotne przy tym jest to, że w tym święcie muzyki cerkiewnej biorą udział parafianie tego miasta, przysłuchując się codziennie koncertom. Szczególną uwagę przywiązuję do pielęgnowania tradycji w Cerkwi. I oto miałem wielką przyjemność wysłuchania chóru wiejskiego z Dubicz Cerkiewnych. To był nie śpiew, a prawosławna modlitwa. Trzeba dziękować Bogu, że są takie chóry. Właśnie tzw. prości ludzie, babuszki swoim życiem i śpiewem w cerkwi strzegli tradycji, wiary. Nieraz w historii to tylko tacy ludzie zostawali przy Cerkwi i bronili jej. Radzę proboszczowi tej parafii, aby nagrał ten śpiew na kasetę. Także chór z Krynicy pielęgnuje swoją tradycję - łemkowską. To bardzo ważne. Trzeba popierać takie inicjatywy. Dla mnie niezwykłym zjawiskiem był chór policji. Myślę, że czegoś takiego nie ma ani w Rosji, ani na Białorusi czy Ukrainie. Będę o tym opowiadać po powrocie do Moskwy. Kilka lat temu byłem w Anglii i miałem szczęście odbyć dłuższą rozmowę z metropolitą Bloomem. Zapytałem: - Jak, władyko, potrafiliście stworzyć całą diecezję prawosławną z Anglików? On mi odpowiedział: "Prowadziłem kazania w radio BBC. Anglikom się podobały. Zaczęli przychodzić do cerkwi. Śpiew cerkiewny, którego słów nie rozumieli, zbliżył ich do Cerkwi. Niektórzy z nich ochrzcili się w prawosławiu właśnie dzięki muzyce prawosławnej. I tak powstała moja diecezja". Tak więc prawosławna muzyka ma wielką misję. To nie tylko sztuka, ale muzykalny język, zrozumiały dla wszystkich ludzi na świecie. W tym kontekście rola festiwalu w Hajnówce jest oczywista.
   Pueri ConsonantesO. Jerzy Mackiewicz: - Trzeba dziękować Bogu, że festiwal jest. Dzięki tym spotkaniom podnosi się poziom chórów krajowych i zagranicznych. Powstają także nowe, np. chór policji. Tu składam podziękowanie zwłaszcza komendantowi policji. W przyszłym roku organizatorzy zamierzają przeprowadzić przy okazji festiwalu profesjonalne seminarium dla dyrygentów.
   Dr Włodzimierz Wołosiuk: - Dobrze się stało, że utrzymano wszystkie kategorie - wiejskie i miejskie parafialne, inne, akademickie i zawodowe. Bardzo dobrą pracę z chórem prowadzi dyr. Dymitr Martynowicz z Orli. Jest u niego liturgiczna myśl muzyczna. Należy wyróżnić także Annę Antoniuk, dyrygentkę chóru w Dubiczach Cerkiewnych. W kategorii chórów miejskich wystąpiło ponad dziesięć zespołów. Najlepsze były chóry Ireneusza Ławreszuka z Bielska Podlaskiego i Liji Krac z Brześcia. Z chórów innych pięknie śpiewali białostoccy duchowni i mniszki z Mińska. Wielkie wrażenie wywarli chłopcy z wrocławskiego chóru "Pueri Consonantes". Wykonania supraskich melodii powinny się od nich uczyć nasze prawosławne chóry. Pośród chórów akademickich klasę pokazał chór Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, a "Dnipro" z Kijowa wspaniale wykonał koncert 25 A. Wedela. Uwieńczeniem festiwalu był cudowny koncert Państwowego Chóru Republiki Białoruś im. G. Szyrmy z Mińska. Nawiasem mówiąc, chór ten został założony w 1939 roku w Białymstoku przez nauczyciela Grzegorza Szyrmę. Od 1987 r. jego kierownikiem artystycznym i głównym dyrygentem jest Ludmiła Jefimowa. W Hajnówce chór wykonał kilka najtrudniejszych kompozycji Sergiusza Rachmaninowa. Białorusini pokazali nam co potrafią.
   chór Wyższej Szkoły Psychologii Społecznej w Warszawie  O. Leoncjusz Tofiluk: - Ja inaczej zaczynam pojmować muzykę cerkiewną. Muzyka koncertowa jest dla mnie jednakowa, z tym że jedni wykonują ją dokładniej, inni mniej. Śpiew cerkiewny to co innego. W cerkwi granicą jest kanon, poza jego granice nie można wychodzić. Śpiewając w cerkwi nie można dawać z siebie wszystkiego - krzyczeć, imponować głosem, gestem. Emocje są tu niepotrzebne. W nabożeństwie jest wyciszenie. A śpiew jest formą modlitwy. Tak więc, według mnie, podczas tego festiwalu powinno być więcej utworów wyciszających emocje. Ale, żeby nie było wątpliwości - w Hajnowce wykonywano tylko muzykę cerkiewną. Jednak należy tu poczynić pewną uwagę. Kiedyś muzyką cerkiewną było to co zatwierdził synod. Święci ojcowie bali się i walczyli z wszelkiego rodzaju formami teatralnymi, wprowadzanymi do nabożeństw. Po reformach w czasach Piotra I zatarła się granica cerkiewne - niecerkiewne (chodziło o utwory wielkich kompozytorów muzyki cerkiewnej, którzy pisali także koncerty). W Hajnówce jest festiwal - więc tu mają prawo wystąpić chóry nie tylko cerkiewne i śpiewać utwory nie tylko cerkiewne w znaczeniu przedsynodalnym. Cieszy mnie powrót, zwłaszcza na terenie Rosji, Białorusi i Ukrainy, do znamiennogo raspiewu. Ale taki śpiew nie bardzo nadaje się na festiwal, bo może nużyć słuchaczy. Festiwal ma sens, gdy są na nim wykonywane utwory z różnych okresów, także folklorystyczne i narodowe. To wszystko w Hajnówce mieliśmy. To dobrze.
   W niedzielę 16 maja o godzinie 13 w Hajnowskim Domu Kultury ogłoszono wyniki festiwalowych zmagań.
   Grand Prix Festiwalu zdobył Państwowy Chór Republiki Białoruś im. G. Szyrmy z Mińska.
   W kategorii chórów akademickich dwie pierwsze nagrody przyznano chórowi KUL z Lublina i "Dnipro" z Kijowa. Wyróżniono chór męski "Sofia" z Równego oraz chór Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej z Warszawy.
    Chór Śpiewu Neumatycznego z Moskwy W kategorii chórów wiejskich wyróżniono chór parafii św. apostoła Jana Teologa z Orli. Przyznano także wyróżnienie Annie Antoniuk, dyrygentce chóru parafii Opieki Bogarodzicy w Dubiczach Cerkiewnych.
   W kategorii chórów innych pierwsze miejsce zdobył chór duchowieństwa diecezji białostocko - gdańskiej z Białegostoku. Wyróżniono chóry: żeńskiego monasteru św. Elżbiety z Mińska, chłopięco-męski "Pueri Consonantes" z Wrocławia, kameralny "Niekrasow Kamierchor" z Sankt Petersburga, duchowieństwa diecezji grodzieńskiej, Komendy Wojewódzkiej Policji z Białegostoku. Nagrodę specjalną przyznano chórowi "Niekrasowskije Kazaczata" z Rosji oraz chórowi Szkoły Śpiewu Neumatycznego dla chłopców z Moskwy.
   W kategorii chórów parafialnych miejskich pierwszą nagrodę otrzymały chóry: soboru Zmartwychwstania Pańskiego z Brześcia oraz parafii Zaśnięcia Bogarodzicy z Bielska Podlaskiego. Wyróżniono chór parafii prawosławnej z Joensuu (Finlandia), chór parafii Opieki Bogarodzicy z Kaliningradu (Rosja) oraz młodzieżowy chór parafii Świętego Ducha z Białegostoku. Specjalne wyróżnienie przyznano solistce chóru "Moskwa" Moskiewskiego Teatru Operetki oraz solistce chóru parafii prawosławnej Zaśnięcia Bogarodzicy w Krakowie.
   piew cerkiewny świadczy o kulturze narodu - mówił na
   zakończenie o. Jerzy Tofiluk. - W Hajnówce zaprezentowany został wspaniały dorobek muzyki cerkiewnej. Niech się cieszy ziemia, że niebo jest tak blisko, w naszych sercach.
   fot. autor

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token