Numer 4(226)    kwiecień 2004Numer 4(226)    kwiecień 2004
fot.Wiesław Zieliński
Kosowo bez Serbów?
Eugeniusz Czykwin
Pięć lat temu do Kosowa i Metochii wkroczyły wojska NATO i Rosji. Miały zapewnić tej prowincji wieloetniczny charakter, przestrzeganie praw człowieka i demokrację. W imię tych wartości NATO przez osiemdziesiąt dni bombardowało byłą Jugosławię. Dziś, pięć lat po zbrojnej operacji, trzy lata po obaleniu reżimu Slobodana Miloševicia, uznanego za głównego sprawcę bałkańskich wojen, działania międzynarodowych sił w Kosowie i Metochii można określić jako wielką kompromitację. Po przyjęciu przez Organizację Narodów Zjednoczonych i Unię Europejską pełnej odpowiedzialności, z Kosowa i Metochii wypędzono około dwustu tysięcy, a zabito ponad tysiąc ludzi. Zniszczono ponad sto prawosławnych cerkwi i monasterów. Sprawcy tych zbrodni pozostają "nieznani". Poczynając od 17 marca, w ciągu kilku dni z Kosowa i Metochii wypędzono kolejnych cztery tysiące Serbów, zabito ponad trzydziestu, spalono 25 cerkwi. Owładnięte kulturą mistyfikacji i cynizmu polityczne elity milczą. Milczą też "obrońcy praw człowieka", moralne "autorytety", "niezależni" publicyści, pięć lat temu tak ochoczo i bez cienia wątpliwości wspierający "humanitarne" bombardowania.
   Polska jako członek NATO sankcjonowała bombardowania byłej Jugosławii, wysłaliśmy też swoje wojska do Kosowa. Ponosimy więc współodpowiedzialność za powstałą tam sytuację. Polskie władze - prezydent, rząd, parlament, także chrześcijańskie Kościoły - zdecydowanie domagają się, by w nowej konstytucji Unii Europejskiej znalazły się odniesienia do chrześcijańskich wartości jako fundamentu europejskiej kultury i cywilizacji. Jednocześnie zachowują milczenie wobec systematycznego niszczenia chrześcijańskiego dziedzictwa w Kosowie.
   Pięć lat temu polskie władze i duża część społeczeństwa bezkrytycznie, nie wyważając racji, z neoficką gorliwością wmieszały się po jednej - albańskiej - stronie lokalnego konfliktu. Dziś ten błąd można próbować choćby częściowo naprawić. Potrzebna jest jednak wola dotrzymania zobowiązań, które wobec wszystkich mieszkańców Kosowa i Metochii, jako część sił międzynarodowych, zaciągnęliśmy. Potrzebna jest wola przyjścia z pomocą cierpiącym tam ludziom.
   W swojej działalności społecznej staram się kierować zasadą "nieopuszczania rąk". Tak było i jest w odniesieniu do wojny na Bałkanach. Jestem głęboko przekonany, że okazany wobec cierpiących mały gest, słowo, a już na pewno modlitwa mają duże znaczenie. Mogliśmy się o tym przekonać, wożąc do Serbii, Bośni i Hercegowiny zebraną przez naszych czytelników humanitarną pomoc. Również i dziś chcemy okazać ofiarom przemocy gest solidarności. O zbiórce na rzecz monasteru Archangeli piszemy na dalszych stronach.
   W Sejmie 18 marca w sprawie sytuacji w Kosowie i Metochii zabrałem głos w jedyny dopuszczalny regulaminem sposób - poprzez oświadczenie. Oto jego treść:
   "Panie Marszałku! Wysoki Sejmie! 24 marca 1999 roku, a więc pięć lat temu, lotnictwo NATO rozpoczęło bombardowanie Jugosławii. W ciągu 80 dni dokonano ponad 36 tys. nalotów, zrzucając na terytorium suwerennego państwa około 800 tys. ton materiałów wybuchowych. Oprócz celów wojskowych niszczono zakłady pracy, mosty, budynki administracji publicznej, szkoły, szpitale, a także świątynie. W wyniku bombardowań zginęło blisko 2 tys. cywilów, w tym wiele dzieci, a ponad 6 tys. zostało rannych. Celem tej wojny - jak twierdzili przywódcy państw NATO - było przerwanie albańsko - serbskiego konfliktu, zapewnienie mieszkańcom Kosowa i Metochii życia w pokoju. W rzeczywistości wojska NATO, wspomagane przez Rosję, nie były w stanie zapobiec wypędzeniu z tej prowincji prawie wszystkich nie-Albańczyków. Po dokonaniu - przy biernej postawie sił KFOR - czystek etnicznych ekstremiści albańscy rozpoczęli niszczenie historycznego dziedzictwa tej ziemi. Zburzono, spalono i zbeszczeszczono ponad sto prawosławnych świątyń i monasterów, w tym stanowiące skarby ogólnoludzkiego dziedzictwa monastery Świętej Trójcy w Musutiste koło Suva Reki z XIV w., św. Marka w Korisa koło Prizrenu z 1467 r., czy cerkwi Zaśnięcia Najwiętszej Marii Panny także w Musutiste z 1315 r.
   Od momentu przejęcia przez siły międzynarodowe odpowiedzialności za bezpieczeństwo w Kosowie i Metochii zabito ponad tysiąc Serbów. 13 sierpnia ubiegłego roku "nieznani sprawcy" ostrzelali grupę kąpiących się w rzece dzieci ze wsi Gorazdovac. W czasie pogrzebu - dwoje dzieci zostało zabitych, a sześcioro ciężko rannych - arcybiskup Raska i Prizren Artemije zwrócił się do polityków, do międzynarodowej opinii z apelem. Po-wiedział m.in.: «Jak wiele zła musi się jeszcze wydarzyć, byście zrozumieli, kto jest ofiarą, a kto mordercą? Jak długo jeszcze będziecie pozwalać na polowania na Serbów? Najwyższy czas, byście odpowiedzialnie potraktowlai swoją misję w Kosowie i Metochii i zaczęli wypełniać zobowiązania, których podjęliście się, zanim tu przyszliście».
   Wczoraj niewielkie skupiska ludności serbskiej w Kosowie i Metochii stały się obiektem zorganizowanych ataków. Media donoszą o dziesiątkach zabitych i setkach rannych. Podpalono blisko 20 prawosławnych świątyń, co w odwecie wywołało akty agresji wobec muzułmańskich świątyń w Niszu i Belgradzie. Polska jako członek NATO sankcjonowała bombardowanie Jugosławii, wysłaliśmy też tam nasze wojska. Jesteśmy więc współodpowiedzialni za to wszystko, co dzieje się w Kosowie i Metochii.
   Apeluję do władz państwowych, prezydenta, rządu, parlamentu, do zwierzchników Kościołow chrześcijańskich i ludzi dobrej woli o podjęcie działań zapewniających wszystkim mieszkańcom Kosowa i Metochii prawa powrotu do swych domów, prawa do życia w pokoju. Dziękuję za uwagę".
   Przygotowałem też projekt uchwały Sejmu w sprawie fali przemocy w Kosowie i Metochii o treści: "Sejm Rzeczypospolitej Polskiej wyraża zaniepokojenie narastającym konfliktem w pozostającej pod międzynarodową administracją cześci Serbii i Czarnogóry - Kosowie i Metochii. Potępiamy akty przemocy i wszelkie przejawy fanatyzmu i nienawiści. Potwierdzamy gotowość współdziałania z państwami, narodami i rządami, których celem jest zapewnienie wszystkim mieszkańcom Kosowa i Metochii prawa powrotu do swych domów oraz prawa do życia w pokoju".
   Projekt uchwały podpisało 34 posłów z różnych ugrupowań, przy czym odmawiających było niewielu. Mimo że przedstawiając 19 marca projekt uchwały naruszyłem regulamin Sejmu - udało się go zgłosić bezpośrednio do Marszałka - większość obecnych na sali posłów oklaskami wyraziła swoje poparcie. Uchwała, po wyrażeniu opinii przez Komisję Spraw Zagranicznych, może być uchwalona na posiedzeniu w dniach 30 marca - 2 kwietnia.
   Uchwała, o ile zostanie przyjęta, nie spowoduje radykalnej zmiany stanowiska polskich władz. Będzie jednak ważną przesłanką dla polskiego rządu, dla ministra spraw zagranicznych w szczególności, do podjęcia inicjatyw służących ochronie ludności Kosowa. Dziś cele albańskich ekstremistów są jasne: wypędzenie z Kosowa wszystkich nie-Albańczyków, niedopuszczenie do powrotu ludności wypędzonej, zniszczenie chrześcijańskiego dziedzictwa świadczącego o przeszłości i historii tej prowincji.
   Jeśli scenariusz ten zostanie zrealizowany, oznaczać to będzie hańbę cywilizowanego świata.

Opinie

[1] 2004-05-08 19:38:00 Krzysztof Kłos
w tym nielicznym przypadku się w pełni z Panem zgadzam. Uważam, że my jako Chrześcijanie nie powinniśmy się bać np. muzułmanów. Musimy być bardziej stanowczy, asertywni. Musimy być wobec nich bezwzględni. Nie możemy być ulegli.
Z wyrazami szacunku - Krzysztof Kłos.
[2] 2004-05-08 19:39:00 Krzysztof Kłos
w tym nielicznym przypadku się w pełni z Panem zgadzam. Uważam, że my jako Chrześcijanie nie powinniśmy się bać np. muzułmanów. Musimy być bardziej stanowczy, asertywni. Musimy być wobec nich bezwzględni. Nie możemy być ulegli.
Z wyrazami szacunku - Krzysztof Kłos.

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token