Numer 10(220)    październik 2003Numer 10(220)    październik 2003
fot.Anna Radziukiewicz
Zagubione w przekładzie
ks. protoijerej Stanisław Strach
Do napisania kolejnego artykułu z cyklu "W obronie przed sektami" zainspirowała mnie rozmowa, do jakiej doszło w jednej z bielskich szkół z katechetami - rzymskokatolickim i prawosławnym. Obaj byli duchownymi. Dyskusja dotyczyła Świadków Jehowy. Analizując wspólnie metody działania członków tej religijnej organizacji zastanawialiśmy się nad skutecznymi sposobami obrony naszych wiernych przed głoszoną przez nich pseudochrześcijańską propagandą.
   Zwróciłem wówczas uwagę, iż sektanci w latach 80. czy też na początku 90. ubiegłego stulecia chętnie powoływali się na cytaty z rzymskokatolickiej Biblii Tysiąclecia. Nieprawidłowo przetłumaczone tam teksty wykorzystywali zwłaszcza do potwierdzenia swych antytrynitarnych teorii. Najjaskrawszym tego przykładem jest fragment Listu do Filipian (Philippensów 2,6), na jaki powołując się negują Bóstwo Chrystusa (o czym szerzej poniżej). Katolicki ksiądz katecheta odpowiedział, że jeśli nawet taki czy inny fragment Biblii jest błędnie przetłumaczony i na skutek tego wykorzystywany przez sektantów do podważania prawdy o Boskiej naturze Jezusa, to w obronie Boskiej godności Zbawiciela powinno się kierować głosem Biblii traktowanej jako całość. Ksiądz katecheta radził również, aby przy spotkaniu ze Świadkami Jehowy zarówno duchowni, jak i osoby świeckie zaczęli odmawiać modlitwę "Pod Twoją obronę", ewentualnie "Zdrowaś Mario", wówczas sektanci, nie znajdując wspólnej płaszczyzny dyskusji, odejdą sami.
   Przyznam szczerze, że taka odpowiedź duchownego i jednocześnie wykładowcy religii w szkole średniej bardzo mnie zdziwiła. Po pierwsze dlatego, że żadnego tekstu z Pisma Świętego nie można nie brać pod uwagę, czyli po prostu zlekceważyć, a na List apostoła Pawła do Filipian powołują się zarówno teologowie prawosławni, jak i rzymskokatoliccy, broniąc apostolskiej nauki o przedwiecznym Bóstwie Chrystusa. Po drugie, ponieważ proponowany przez księdza sposób rozmowy ze Świadkami Jehowy przypomina mi bardzo sposób działania olbrzymiego ptaka, który nie ma wprawdzie możliwości latania, ale za to bardzo szybko biega. Otóż struś widząc zbliżające się niebezpieczeństwo chowa głowę w piasek, będąc święcie przekonany, że także on pozostaje niewidoczny dla przeciwnika. Mówiąc inaczej, nie można pewnych pytań, zadawanych przez parafian w związku z rozpowszechnianą przez Świadków Jehowy propagandą, pozostawić bez odpowiedzi. Zarówno w katolicyzmie, jak i prawosławiu znajdują się wyznawcy reprezentujący wystarczająco wysoki poziom intelektualny, by metoda rozmowy proponowana przez księdza katechetę ich nie zadowoliła i niczego pozytywnego nie przyniosła, natomiast zasiany kąkol fałszywej nauki, pozostając niewypleniony, może przynieść zły plon. Ponadto duchowny, zbywając jedynie sektantów, daje tym ostatnim okazję do oskarżenia go przed wiernymi o niekompetencję w sprawach religii, ewentualnie, co gorsze, o brak argumentów, które by można przeciwstawić ich doktrynie.
   Wróćmy jednakże do wspomnianego fragmentu Listu do Filipian. Zanim przytoczymy go w oryginale, poddamy pewnej analizie językowej oraz zaopatrzymy w komentarz teologiczny, przyjrzyjmy się, co napisali na ten temat Świadkowie Jehowy w cytowanej już przeze mnie w poprzednich artykułach broszurce "Czy wierzyć w Trójcę?"
   "W Liście do Filipian 2: według katolickiej Biblii Jakuba Wujka z 1599 roku powiedziano o Jezusie: «Który będąc w postaci Bożej nie poczytał za drapiestwo, że był równy z Bogiem». W Biblii gdańskiej z roku 1632 czytamy mniej więcej to samo. Niektórych takich przykładów w dalszym ciągu używa się na poparcie poglądu, iż Jezus jest równy Bogu. Zważmy jednak, jak inne przekłady oddają ten werset: 1869: «Który będąc w kształcie Bożym, nie uważał równości z Bogiem za coś, co można by zagarnąć» (The New Testament G.R. Noyesa). (...) 1985: «Który będąc w kształcie Bożym nie uważał równości z Bogiem za coś, co należałoby sobie przywłaszczyć» (The New Jerusalem Bible). Niektórzy twierdzą jednak, że nawet te dokładniejsze tłumaczenia nasuwają wniosek, iż: 1) Jezus już był równy, tylko nie chciał przy tym obstawać, albo że 2) nie potrzebował przywłaszczać sobie równości, ponieważ był równy. W publikacji The Epistle of Paul to the Philippians (List Pawła do Filipian) Ralf Martin tak się wypowiada w tej sprawie o oryginalnym tekście greckim: «Jest wszakże rzeczą wątpliwą, czy można przesunąć sens czasownika z jego rzeczywistego znaczenia 'przywłaszczyć', 'wyrwać' do 'mocno trzymać'». W The Expositor's Greek Testament powiedziano też: «Nie znamy takiego fragmentu, w którym słowo arpaxo [har. pa'zo] albo któreś z jego pochodnych znaczyłoby 'trzymać w posiadaniu', zachowywać. Zdaje się ono niezmiennie znaczyć 'przywłaszczać', wyrywać. Tak więc niedopuszczalne jest przesuwanie jego rzeczywistego znaczenia 'zagarnąć' na zupełnie inną płaszczyznę: 'mocno trzymać'». Z powyższego wyraźnie widać, że w Biblii Wujka i Biblii gdańskiej nagięto zasady, żeby poprzeć cele czcicieli Trójcy. Greczyzna z Filipian 2,6 wcale nie przemawia za tym, jakoby Jezus uważał za słuszne być równym Bogu. Gdy się ją czyta obiektywnie, wskazuje na coś wręcz przeciwnego, mianowicie, że Jezus nie uważał, aby to było słuszne".
   Już z tego krótkiego fragmentu broszurki przebija wyraźnie nieuczciwość jej autorów, albowiem inkryminują oni zarówno Biblii ks. Wujka, jak i gdańskiej to, czego one w istocie nie zawierają, albowiem to, że jacyś teologowie zmieniają znaczenia wyrazu arpaxoi: porywać, skwapliwie chwytać, zabierać, czy też zagarniać na: mocno trzymać nie świadczy absolutnie, "że w Biblii Wujka i gdańskiej nagięto zasady, żeby poprzeć cele czcicieli Trójcy". Tekst ks. Wujka jest jak najpoprawniej, o czym przekonamy się poniżej, przetłumaczony.
   Ale przyjrzyjmy się, co piszą Świadkowie Jehowy na ten temat dalej: "Treść sąsiednich wersetów (3-5, 7, 8, Bg) wskazuje wyraźnie, jak należy rozumieć werset 6. Do Filipian skierowano następującą gorącą zachętę: «W pokorze jedni drugich miejcie za wyższych nad się». Następnie Paweł wskazuje, że Chrystus jest wspaniałym przykładem takiego nastawienia: «Tego tedy bądźcie o sobie rozumienia, które było i w Chrystusie Jezusie». Jakiego 'rozumienia'? Aby 'myśleć, że to nie jest drapiestwo być równym Bogu'? Nie, byłoby to wprost przeciwne temu, o czym tam mowa! Jezus, który 'Boga miał za wyższego nad się', nigdy nie 'próbował zagarnąć równości z Bogiem', tylko «się poniżył, będąc posłusznym aż do śmierci». Oczywiście nie można tego wersetu uznać za wypowiedź o części składowej Boga Wszechmogącego. Dotyczy ona Jezusa, który w sposób doskonały ilustruje tu temat podjęty przez Pawła - znaczenie pokory i posłuszeństwa wobec Najwyższego Władcy i Stwórcy, Jehowy Boga".
   Tyle na ten temat mieli do powiedzenia Świadkowie Jehowy. Po zapoznaniu się z taką interpretacją fragmentu Listu św. ap. Pawła do Filipian przyjrzyjmy się teraz greckiej oryginalnej wersji interesującego nas tekstu oraz jego dokładnemu tłumaczeniu, a także analizie gramatyczno - logicznej, co warunkuje jego prawidłowe zrozumienie. oks (który) tu (w) morfi (postaci) Teu (Boga - Bożej) iparchon (będąc, istniejąc) ochi (nie) artogion (porwaniem, obrabowaniem) igisato (uważał, uznawał) to (rodzajnik - nie tłumaczy się) einai (być - bycie, istnieć - istnienie) isa (na równi) Teo (Bogu); w szyku normalnym: "Który będąc (istniejąc) w postaci Bożej (dosł. Boga), nie uważał (nie uznawał) bycie (dosł. być) na równi z Bogiem (dosł. Bogu) porwaniem (obrabowaniem)". W tym miejscu przypomnijmy jeszcze, że przytoczony fragment Pisma św. ma wyjaśnić, czy to, że Chrystus już będąc równy Bogu nie uważał tego stanu za porwanie, obrabowanie, ew. za przywłaszczenie, grabiestwo, czy też że osiągnięcie takiej równości mogłoby dopiero znajdować się w sferze Jego zabiegów, gdyby nie uważał tego za zagarnięcie, przywłaszczenie itp.
   Ze względów merytorycznych, jak się zaraz o tym przekonamy, najistotniejsze znaczenie posiada dla nas w powyższym tekście zwrot: Ochi artogion to einai isa Teo, który poddamy analizie logiczno - gramatycznej.
   Pierwszą czynnością jaką należy podjąć, poddając dane wypowiedzenie takiej analizie, jest odnalezienie głównego członu tego wypowiedzenia. W tym przypadku jest nim czasownik osobowy igisato (aoryst - czas przeszły dokonany, 3 osoba): uważał, uznawał (orzeczenie) - poprzedzony partykułą przeczącą ochi (nie), która odnosi się do niego.
   Czasownik ten ze względu na swoją treść (ogólną) należy do grupy tych czasowników, które obligatoryjnie wymagają w celu uzupełnienia ich treści aż dwóch dopełnień - bliższego i tzw. predykatywnego. W języku greckim oba dopełnienia przy tego typu czasownikach występują w formie biernika, a konstrukcja taka nosi nazwę accusativus dualis (podwójny biernik). Istota jej polega na tym, że po czasownikach oznaczających uznanie, uważanie (kogoś, coś, się za coś) itp. dopełnienie bliższe (obiekt w pełnym tego słowa znaczeniu) jest lub staje się tym, co zostało wyrażone przez dopełnienie orzekające.
   W omawianym wypowiedzeniu funkcję dopełnienia przedmiotowego pełni czasownik w formie bezokolicznika einai, poprzedzony rodzajnikiem rodzaju nijakiego w bierniku to. Otóż w języku greckim bezokolicznik może posiadać rodzajnik i w takim przypadku funkcjonować jako tzw. nieodmienny rzeczownik odczasownikowy rodzaju nijakiego liczby pojedynczej. Rzeczownik taki, aczkolwiek jak wyżej już zaznaczyliśmy, sam nie podlega odmianie, to posiada właśnie odmienny przez przypadki rodzajnik. I taki też urzeczownikowiony bezokolicznik może pełnić w zdaniu wszystkie te same funkcje, a więc i dopełnienia, jak każdy zwykły rzeczownik. Zatem w omawianym wypowiedzeniu bezokolicznik einai: być, istnieć, poprzedzony rodzajnikiem to, otrzymuje wartość: bycie, istnienie.
   Drugim natomiast dopełnieniem orzekającym, które wyraża myśl: za co nie będzie uważane, poczytywane, to bycie, istnienie (na równi Bogu; isa - przysłówek - okolicznik, Teo - dopełnienie przysłówka) jest rzeczownik artagion: porwanie, obrabowanie, ew. drapiestwo itp.
   Nie bez znaczenia pozostaje tu też relacja logiczna, zachodząca pomiędzy pierwszą częścią wypowiedzenia złożonego podrzędnie (imiesłowowego równoważnika zdania): "Który będąc w postaci Bożej", a jego drugą częścią (zdaniem nadrzędnym): "Nie uważał bycia na równi z Bogiem za porwanie (dosł. porwaniem)". Otóż nauka o składni traktuje taki stosunek, jaki zachodzi pomiędzy tymi dwoma wypowiedzeniami, jako relację przyczynowo - skutkową. Mówiąc krótko, przyczyną tego, że Chrystus nie poczytywał swej równości z Bogiem Ojcem za drapiestwo (porwanie) był fakt, iż znajdował się w postaci Bożej. Ponadto tego typu zależność pomiędzy składnikami świadczy o tym, że postać Boża Chrystusa była Jego już wcześniejszym atrybutem, albowiem okolicznik przyczyny zawiera w sobie treść myślową, pojmowaną jako okoliczność czasowo uprzednią, która dopiero w jej następstwie wywołuje treść zawartą w podstawie (tu czynność wyrażaną przez orzeczenie zdania, czyli: nie uważał).
   Jak więc z przeprowadzonej analizy logiczno - gramatycznej omawianego tekstu wynika, Pan nasz Jezus Chrystus swego istnienia, bycia na równi z Bogiem (Ojcem) nie uważał wcale za drapiestwo, porwanie czy też obrabowanie. Odmienna interpretacja znaczeniowa w oparciu o czynniki logiczno - gramatyczne, jakie reprezentuje sobą analizowane przez nas wypowiedzenie, jest tu niemożliwa. Słuszność naszego stanowiska w tej kwestii potwierdzają właśnie, wbrew temu czego chcą Świadkowie Jehowy, inne sąsiadujące z omawianym wersety Listu do Filipian.
   Pełny tekst całego interesującego nas fragmentu przytoczymy, ze względu na wymóg zachowania limitu objętościowego artykułu, wyłącznie w języku polskim za "Pismem Świętym Nowego Testamentu" w przekładzie polskim ks. Jakuba Wujka SJ", Wydawnictwo Apostolstwa Modlitwy, Kraków 1989, odnosząc się jedynie do poszczególnych terminów greckich, wymagających niezbędnych objaśnień w komentarzu.
   Oto co mówi ap. Paweł do Filipian (2,2-11): (...) 2)dopełnijcie wesela mojego, abyście to samo rozumieli, tą samą miłość mieli, jednomyślnie to samo rozumieli, 3)nic przez współzawodnictwo ani dla próżnej chwały; ale w pokorze uważając jeden drugiego za wyższego od siebie, 4)mając każdy na uwadze nie to co jest jego, ale to co drugich. 5)To bowiem w sobie czujcie co i w Chrystusie Jezusie, 6)który będąc w postaci Bożej, nie uważał za grabież równości swej z Bogiem, 7)ale wyniszczył sam siebie, przyjąwszy postać sługi, stawszy się podobnym do ludzi i postawą znaleziony jak człowiek. 8)Sam się uniżył, stawszy się posłusznym aż do śmierci, a śmierci krzyżowej. 9)Dlatego i Bóg wywyższył go i darował mu imię, przewyższające wszelkie imię; 10)aby na imię Jezusowe "klękało wszelkie kolano" niebieskich, ziemskich i podziemnych 11)i żeby "wszelki język wyznawał", że Pan Jezus jest w chwale Boga Ojca.
   Rozdział 2 Listu do Filipian nosi charakter, jak się można zorientować na podstawie lektury pierwszych jego wersetów, apelu skierowanego do wiernych o ducha jednomyślności wśród nich, którego osiąga się dzięki cnocie pokory, bez której rzeczywista jednomyślność nie jest możliwa. Jak należy przypuszczać, tekst tego rozdziału mógł powstać, kiedy apostoł Paweł otrzymał wieści o waśniach czy też nieporozumieniach pośród tamtejszych chrześcijan. Zdaje się to potwierdzać fakt, że apel ten nie jest skierowany do jakiejś konkretnej jednej osoby, lecz ogólnie do wszystkich wiernych. W celu pełnego uzmysłowienia Filipianom niezwykłej wagi i wielkości majestatu pokory, tej jednej z najpiękniejszych i koniecznych do zbawienia cnót chrześcijańskich, stawia jako przykład do naśladowania Tego, który jest najdoskonalszym jej wzorem - Zbawiciela. Wersety 6-11 stanowią bardzo zwięzły, lecz niezwykle wyrazisty obraz ekonomii, to znaczy odwiecznego planu Bożego dotyczącego zbawienia ludzkości, urzeczywistnionego w Chrystusie.
   Warto zauważyć, że sam tekst jest opracowany w ten sposób, iż poszczególne jego części - wersety ukazują w porządku chronologicznym najdonioślejsze epizody w ekonomii zbawienia realizowane w Osobie Jezusa.
   Tak więc pierwsza część wersetu 6: "Który będąc w postaci Bożej (...)" wyraża myśl o Boskiej preegzystnecji Zbawiciela. Jako odpowiednik wyrazu: postać występuje w oryginale greckim słowo: morfi, posiadające nieco szerszy zakres znaczeniowy, a mianowicie oznacza ono: kształt, forma, zewnętrzny obraz, tzn. przejaw zasadniczych atrybutów przyrody (natury) danego subiekta. Św. Jan Złotousty (około 347-407) tak komentuje ten werset, demaskując herezję ariańską: "Być w postaci Bożej (obrazie Bożym) oznacza tyle samo, co być Bogiem według natury". To krótkie stwierdzenie św. Jana znajduje w pełni odzwierciedlenie w słowach Zbawiciela: "Wszystko, co ma Ojciec, jest moje" (J 16, 15; BT), a więc także pełnię Boskiej natury. Drugą część tegoż wersetu: "nie uważał za grabież równości swej z Bogiem" ten sam święty objaśnia tak: "miał [Chrystus - przyp. autora] władzę [być równym Bogu - przyp. autora] nie zagarniętą, lecz naturalną, nie daną, lecz trwającą stale i nieodłączną".
   Z kolei werset 7 mówi o wcieleniu i samouniżeniu Syna Bożego: "ale wyniszczył sam siebie, przyjąwszy postać sługi". Znaczy to, że Chrystus będąc Bogiem według natury nie mógł się wyrzec swego Boskiego obrazu, lecz przez swą ziemską egzystencję niepomiernie poniżył, a właściwie wyniszczył, spustoszył (gr. ekenoten) ten obraz, przyjmując postać sługi. Stając się człowiekiem wyrzekł się On dobrowolnie czci, jaką powinni otaczać Go ludzie z racji Jego Bogoczłowieczeństwa, a także tej chwały, którą posiadał u Ojca jeszcze przed stworzeniem świata (por. J 17,5).
   Jak więc z tych dwóch wersetów wynika, Zbawiciel do przyjścia na ziemię, czyli jeszcze w swej preegzystencji, był równy Bogu Ojcu, a nie pozostawał z Nim w relacji pan - sługa, jak tego chcą Świadkowie Jehowy. W przeciwnym bowiem razie nie potrzebowałby rezygnować z posiadanej chwały i przyjmować postać sługi, gdyż ta chwała i tak nie byłaby chwałą Boską.
   Werset 8 mówi o ofierze Jezusa złożonej z siebie dobrowolnie - o Jego posłuszeństwie woli Ojca aż do śmierci krzyżowej, natomiast 9 werset wyraża myśl o wywyższaniu Chrystusa, a mówiąc ściślej, Jego ludzkiej natury, gdyż Boską przebywa On stale z Ojcem: "Boga nikt nigdy nie widział, Ten jednorodzony Bóg (w oryginale gr. Syn), który jest w łonie Ojca, [o Nim] pouczył" (J 1,18; BT). Ludzka natura w Osobie Jezusa Chrystusa po zmartwychwstaniu i po wniebowstąpieniu dostąpiła zaszczytu zasiądnięcia po prawicy Boga Ojca.
   Werset 10 mówi o powszechnym hołdzie składanym przez wszechświat, jaki będzie odbierać Chrystus, a 11 o proklamowaniu Jezusa Panem.
   Zapoznajmy się teraz z interesującym nas wersetem Listu do Filipian z Biblii Tysiąclecia: "On, istniejąc w postaci Bożej, nie skorzystał ze sposobności, aby na równi być z Bogiem".
   Jak można zauważyć, taki przekład wersetu sugeruje myśl, że Chrystus w swej preegzystencji nie był równy Bogu Ojcu, lecz tylko nadarzyła się mu taka sposobność, z której jednakże nie skorzystał. Logiczną konsekwencją tego rodzaju sugestii jest zawężenie wartości znaczeniowej wyrazu "postać" do jakiegoś tylko zewnętrznego podobieństwa (Syna Bożego do Ojca), ku radości, oczywiście, antytrynitarzy (sektantów, przeciwników czci Trójcy Przenajświętszej). Przekład tego wersetu, zaproponowany przez tłumaczy Biblii Tysiąclecia, w żaden sposób nie odpowiada pod względem językowym oryginałowi greckiemu, gdyż w przeciwnym wypadku musiałyby być użyte w tekście greckim zarówno inne środki gramatyczne, jak i leksykalne. Taka też wersja przekładu nie koreluje z głosem niepodzielonego chrześcijaństwa pierwszego tysiąclecia.
   
   Kuzawa

Opinie

[1] 2003-11-01 00:20:00 Jerzy
W języku greckim nie ma konstrukcji "accusativus dualis" ale "accusativus duplex"...
Pozdrawiam o. Stanisława

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token