Numer 6(408)    Czerwiec 2019Numer 6(408)    Czerwiec 2019
fot.Anna Radziukiewicz
Zarządzanie chaosem
Anna Radziukiewicz
– Przez trzy ostatnie dziesięciolecia obserwowaliśmy pochód sił chaosu, które niszczyły narodową świadomość i narodowe kultury. Tworzyły człowieka, który nie ma ojczyzny, rodziny, dzieci, wiary, ani odpowiedzialności, a tym bardziej poczucia misji. Cieszy się tylko wolnością rozumianą jako wolność do namiętności, choć Cerkiew w pierwszej kolejności pojmuje wolność człowieka jako wolnego od namiętności – tak mówił przewodniczący fundacji skupiającej ormiańskich parlamentarzystów całego świata, Arogac Achojan z Armenii. – Po tej „świętej” wojnie  zostały zniszczone lub zapędzone w katakumby takie instytucje europejskiego ducha jak ojczyzna, rodzina, filozofia, sztuka. Autorzy tego projektu otrzymali w rezultacie boom „prawdziwych” Europejczyków. Największą porażką tego procesu, także w krajach byłego Związku Radzieckiego, jest strata głębokich relacji między ludźmi i narodami. Proces dezintegracji inspiruje zjawisko dziwne i groźne – rodzenie się małych państw tworzonych przez małe narody. Jedni je uznają, inni nie. To powoduje konflikty, czasem wojny. Takie państewka są na tyle słabe, że nie mogą swoim obywatelom zapewnić ani należytego wykształcenia, ani opieki zdrowotnej, ani emerytalnej, ani tym bardziej bezpieczeństwa. Ludzie z nich emigrują, zostawiając pustą ziemię. Taki proces to przestępstwo przeciw ludzkości. To kreowanie chaosu – kończył Ormianin. 
W podobnym tonie brzmiało wystąpienie lidera ruchu Identitare z Austrii, Aleksandra Markovica. – Zachód utracił metafizyczne widzenie społeczeństwa – mówił. – Kościoły katolicki i protestanckie nie hamują procesów tracenia tożsamości narodów i ich misji w dziejach. Na odwrót, przyspieszają go. Następuje zniszczenie wspólnoty. Człowiek, wyzwolony z kolektywnego działania, a tym bardziej z religii, zabiega tylko o swoje ekonomiczne interesy. Liberalizm niszczy kolektywną tożsamość, włączając w to religię, naród, rodzinę i różnice płciowe. Do tego dochodzi problem z imigrantami. Są siłą roboczą Zachodu. Próbuje się ich wykorzenić ze swojej tradycji, uczynić doskonałymi konsumentami. To rodzi etniczne konflikty.
Dlatego ludzie na Zachodzie zwracają się ku prawosławnej Cerkwi, szczególnie w Niemczech, potrzebują bowiem autentycznego chrześcijaństwa i ucieczki od dekadenckich sekularnych ruchów.
Kończył: – Jeśli narody Europy przyjdą do prawdziwej wiary, to odbudują katedrę Notre Dame i postawią wiele innych kościołów. Jeśli to nie nastąpi, same będą burzyć swoje katedry.
– Nową religią Europy zachodniej jest tolerancja – wtórowała Markovicowi Anastazja Sandhacker, była dyplomatka austriacka, od dwóch lat mieszkająca w Bratysławie. Wybrała kraj, który jeszcze chroni chrześcijańskie wartości. – Po rewolucji 1968 roku zmieniła się na Zachodzie świadomość narodów. Utraciły swoje wartości. Katolicki biskup Monachium Marks publicznie odrzucił termin „chrześcijańska Europa Zachodnia”.
W Niemczech dezintegracji społeczeństwa sprzyjają imigranci. – Dziewięćdziesiąt procent muzułmanów, mieszkających w Niemczech, pragnie zachować swoją kulturową i religijną tożsamość, przywiezioną z krajów muzułmańskich. W Niemczech określone grupy migrantów tworzą swoje jakby minikraje. Proces ten jest szczególnie widoczny wśród Turków, których poziom wykształcenia jest szczególnie niski – jedynie 14 procent z nich ma matury. Liczba tureckich wspólnot na zachodzie Niemiec jest tak duża, że ta grupa nie ma potrzeby kontaktu z Niemcami, często nawet nauki niemieckiego języka. W Kolonii na przykład jest ponad sto meczetów. Na otwarcie największego w Kolonii przyjechał prezydent Turcji Erdogan. Na uroczystościach nie było ani jednego przedstawiciela niemieckich władz, nawet lokalnych. Ich po prostu nie zaproszono.
– Integracja muzułmańskich uchodźców jest pełną iluzją – stwierdziła dziennikarka, Rosjanka, mieszkająca od dwudziestu lat w Niemczech, Marina Bujanowska. – A to rodzi liczne konflikty i napięcia, chaos. – Inaczej jest z czteromilionową rosyjskojęzyczną diasporą w Niemczech. Ta w 80 procentach w pełni zintegrowała się z niemieckim społeczeństwem, nie przysparzając mu problemów. Nikomu nie dyktuje, jak ktoś ma żyć. Różnice jednak w mentalności wciąż istnieją. Ta grupa jest o wiele bardziej przywiązana do wartości rodzinnych i tradycji.
Chaos szczególnie dotyka małe kraje – tam z powodu ucieczki zwłaszcza młodych ludzi. Aleksander Bartoszewicz z Łotwy: – Kształcimy młodych, wychowujemy ich, a Zachód ich przejmuje, „gotowych”. Jeśli utrzyma się tendencja ucieczki z kraju młodych, w 2050 roku w Łotwie pozostanie nie więcej niż milion mieszkańców, w 1990 roku było ich 2,4 miliona. Na osiągnięcie poziomu rozwoju krajów zachodnich potrzebujemy 104 lat, mimo otrzymywania funduszy rozwojowych z UE. W nowych układach politycznych sympatię do wschodniego sąsiada, Rosji, traktuje się jak zdradę państwa.

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token