Numer 5(407)    Maj 2019Numer 5(407)    Maj 2019
fot.
Hagia Sophia – czyja?
Eugeniusz Czykwin
15 marca 2019 roku w miejscowości Christchurch w Nowej Zelandii doszło do tragedii. W dwóch meczetach 28-letni Australijczyk zabił pięćdziesiąt osób, a kolejne kilkadziesiąt ranił. Przed atakiem zamachowiec opublikował 73-stronicowy manifest, w którym wyjaśniał motywy swego postępowania. Między innymi wspominał Sobór Mądrości Bożej – Hagia Sophię, nazywając Stambuł Konstantynopolem i wzywał do zabicia prezydenta Turcji Redcepa Erdogana i kanclerz Niemiec Angeli Merkel. W zbrodniczym ataku znalazły się także polskie wątki – terrorysta na broni, z której strzelał, wypisał nazwisko Feliksa Kazimierza Potockiego, który walczyl z Turkami pod Wiedniem.
Zaledwie tydzień po zamachu, nie czekając na wyniki śledztwa, w którym zostanie ustalona poczytalność sprawcy, Redcep Erdogan, choć wśród ofiar nie było obywateli Turcji, wystąpił z ostrą krytyką Zachodu, a w rewanżu zapowiedział, że Hagia Sophia nie stanie się prawosławną świątynią „dopóki istnieje turecki naród i dusza”. Zapowiedział też zmianę prawnego statusu soboru, który obecnie funkcjonuje jako muzeum, i uczynienie z niego meczetu.
Przeciwko tym planom zaprotestowała Grecja. – To nie tylko wielka świątynia chrześcijańska. To dziedzictwo ludzkości. Została ona uznana przez UNESCO za część naszego globalnego dziedzictwa kulturalnego – podkreślił grecki minister spraw zagranicznych George Katrougalos. – Kwestionowanie tego statutu nie jest jedynie obrazą uczuć chrześcijan, ale także obrazą całej społeczności międzynarodowej i prawa międzynarodowego – stwierdzil minister.
Protesty Greków turecki prezydent zignorował, a po tym, jak sprzeciw wobec jego zamiarów ogłosiło UNESCO, jego retoryka uległa zaostrzeniu.
– Nasz naród – stwierdził Erdogan – pragnie, by Sobór Mądrości Bożej stał się meczetem. Czyniąc sobór muzeum popełniono wielki błąd… Sobór nie będzie już muzeum, będzie meczetem. I wszyscy turyści, odwiedzający meczet Sułtana Achmeda czy meczet Sulejmana, będą przychodzić do meczetu Mądrości Bożej, a nie do muzeum Mądrości Bożej.
„W ostatnim czasie – napisał grecki portal „Romfea” – nasiliła się presja świata muzułmańskiego, żądającego zmiany statusu soboru Hagia Sophia: imamowie w Arabii Saudyjskiej, w Kabbe, w Mekkce wznoszą modlitwy do Allacha, by wziął w obronę tureckiego prezydenta i wszystkich przywódców islamu, i by Hagia Sophia możliwie szybko stała się meczetem”.
Sobór Hagia Sophia w Konstantynopolu (obecnie Stambuł) to budzące zachwyt arcydzieło sztuki biznatyńskiej. Jego budowę rozpoczęto w 532 roku, ukończono zaledwie pięć lat później. Z dokonanego przez kronikarzy, m.in. Prokopiusza z Cezarei, opisu wynika, że przy wznoszeniu świątyni pracowało codziennie dziesięć tysięcy robotników. Kronikarze odnotowali, że inicjator budowy, cesarz Justynian I, brał czynny udział w planowaniu i rozwiązywaniu detali architektonicznych świątyni. Legenda głosi, że cesarz czerpał inspiracje z rozmów, które prowadził z aniołem.
Przeszło tysiąc lat sobór był największą chrześcijańską świątynią w świecie – jego wysokość wynosi 55,6 metrów, średnica kopuły 31. Jego monumentalność i wspaniały wystrój zachwycały przybyszów. Wysłani przez księcia kijowskiego św. Włodzimierza Rusini byli wręcz porażeni pięknem prawosławnego nabożeństwa. Po powrocie do Kijowa, relacjonując księciu swoje doznania, mówili: „Nie wiedzieliśmy, czy znajdujemy się w niebie czy na ziemi”.
W nocy 28 maja 1453 roku w soborze odsłużono ostatnią w jego historii Liturgię, w czasie której cesarz i jego dworzanie przyjęli pryczastije. Po kilku godzinach do Konstantynopola wdarli się tureccy żołnierze. Zgromadzonych w Hagia Sophii chrześcijan wymordowano, sobór ograbiono. W zamienionej na meczet świątyni większość wspaniałych fresków zamalowano lub pokryto tynkami.

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

Eugeniusz Czykwin
PS. W poprzednim numerze Przeglądu pisaliśmy o decyzji ministra kultury Ukrainy Jewhena Niszczuka, zezwalającej grekokatolikom odsłużenia Liturgii w Sofijskim Soborze w Kijowie w święto Błahowieszczenija (7 kwietnia). Ostatecznie, po konsultacjach ze zwierzchnikiem grekokatolików, arcybiskupem Swiatosławem i „metropolitą” nowo utworzonej Prawosławnej Cerkwi Ukrainy Epifanijem (na spotkanie nie zaproszono przedstawiciela Ukraińskiej Prawosławnej Cerkwi, do której sobór należał ponad tysiąc lat), prezydent Petro Poroszenko odwołał decyzję ministra, gdyż – jak zakomunikowało ministerstwo kultury – zaszła pilna potrzeba przeprowadzenia w soborze prac konserwatorskich.

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token