Numer 9(399)    Wrzesień 2018Numer 9(399)    Wrzesień 2018
fot.
Niech nas chroni św. Anna
Ałła Matreńczyk
Na starym, położonym na niedużym wzniesieniu cerkwisku zebrało się wiele osób, nie tylko z Potoki, ale także z Kołpak, Małynki, Folwark, Topolan, ich dzieci, wnuki, w sumie ze dwieście, trzystu wiernych. Podniosły nastrój udziela się wszystkim.
– Dzięki tej nowej świątyni przetrwa też pamięć o waszych przodkach, ich codziennym trudzie i miłości do prawosławia – mówił do zebranych władyka Jakub. – Wasi przodkowie przed I wojną światową mieli tutaj swoją cerkiew, tutaj zanosili swoje modlitwy, tutaj w Potoce przeżyli lata dobre, ale i dni tragiczne, gdy w 1945 roku zabito kilku z nich, a całą wieś spalono.
Rozpoczęło się nabożeństwo, zabrzmiały modlitwy na rozpoczęcie budowy świątyni. Na potockim starym cerkwisku nie po raz pierwszy.
– Już poprzednie pokolenia modliły się o to, by na tym miejscu zawsze sprawowana była Eucharystia, może więc to ich prośby zostały wysłuchane, a miłosierny Bóg sprawił, że znalazł się teraz człowiek, który podjął się budowy nowej czasowni – podzielił się swoimi refleksjami już po nabożeństwie władyka, serdecznie dziękując fundatorowi, Andrzejowi Szumowi, i o. Aleksandrowi Aleksiejukowi, proboszczowi topolańskiej parafii, do której należy Potoka, za cenną inicjatywę. – Przyjeżdżajcie więc tutaj, by modlić się za siebie, waszych przodków i wasze dzieci – zaapelował.
– Musimy pamiętać o takich miejscach, żebyśmy wiedzieli, kim jesteśmy, znali swoją historię – podkreślił o. Aleksander Aleksiejuk. I podziękował władyce, Andrzejowi Szumowi z rodziną, burmistrzowi Michałowa Włodzimierzowi Konończukowi.
Nieduża drewniana kapliczka św. Anny swymi wymiarami będzie przypominać tę w Łaźniach. Wybór patronki nie był przypadkowy. Święta Anna od dawna patronowała dwóm wsiom, Potoce i Kołpakom, a siódmy sierpnia był takim małym potockim i kołpackim świętem.
– Najpierw wszyscy szliśmy do Piatieńki do cerkwi, a po Liturgii mieszkańcy Kołpaków przenosili ikonę św. Anny do siebie – wspomina Helena Matreńczyk. – Potocka młodzież czekała na nią przed swoją wsią, na drodze, w miejscu nazywanym „jamki”. Dziewczęta brały ikonę, chłopcy chorągwie. I ruszaliśmy w stronę swojej wioski. Tam przed każdym domem stał nakryty stół z chlebem i solą. Przy nim całe wielopokoleniowe rodziny, od dziadków po dzieci. Batiuszka modlił się, chór śpiewał. I tak dochodziliśmy do krzyża na końcu wioski. Potem odnosiliśmy ikonę i chorągwie do Piatieńki, to z Potoki ze cztery kilometry.
Czasownia św. Anny, da Bóg, będzie już czwartą świątynią w Potoce.
Pierwsza stanęła w 1707 roku. Przedtem potoczanie modlili się w cerkwi w Topolanach. Ale odtąd decyzją nowego dzierżawcy dóbr topolańskich Aleksandrowicza świątynia stała się unicka, wierni z Potoki i innych okolicznych wiosek przestali do niej chodzić.
Trzeba było jednak chrzcić dzieci, przyjmować inne sakramenty, chować zmarłych… Co robić? Po radę poszli do Zabłudowa, do monasteru, który nigdy nie przyjął unii. I za radą mnichów zwrócili się z prośbą do opiekuna dóbr zabłudowskich, wojewody wileńskiego, hetmana litewskiego, o pozwolenie na wybudowanie prawosławnej cerkwi w Potoce. To była dobra podpowiedź. Wojewoda się zgodził: …pozwolił we wsi nazwanej Potock cerkiew dla ludu tey wiary starożytnej greckiej trzymającego się zbudować y swiaszczennika w teyże cerkwi dla odległości od mieysca od miasta Zabłudów swego mieć…
Ta pierwsza potocka drewniana cerkiew stała się unicka w 1755 roku i to gwałtem, przez zajazd. Roku 1755 dnia 17 maja w dzień Przepołowienia Praśnika. Ja X ( ks). Stefan Hrymaniewski Jaruta Dziekan Podlaski P(aroch) Rybołowski zajechałem Cerkiew Potocką Syzmatycką In prezencja sociuszów... (...) y przy zgromadzeniu Pospólstwa z różnych wiosek. Ja sam wkrótce poświęciłem y mszą świętą celebrowałem y W.O. P(aroch) Puchłowski celebrował – zapisał w rybołowskiej księdze metrycznej gorliwy unita, proboszcz rybołowski i dziekan podlaski ks. Stefan Hrymaniewski (księga metryczna z 1755 roku, strona 26).
Ta pierwsza potocka cerkiew spłonęła w 1771 roku. Stała najprawdopodobniej na tym samym cerkwisku, na którym położono kamień węgielny pod budowę kaplicy św. Anny. Na pewno stanęła tam kolejna, potocka świątynia, wybudowana jako unicka w 1780 roku. Ale w Potoce wciąż mieszkali prawosławni, ostatni z nich, Prokop Niczyporuk, zmarł w 1832 albo w 1833 roku. Chował go prawosławny swiaszczennik z Zabłudowa.
„Za żałobną procesją, w której cicho brzmiało melodyjne prawosławne Swiatyj Boże, swiatyj krepkij, biegała czereda wyrostków unitów, krzycząc syzmatyki” – tak wspominał tę smutną uroczystość syn unickiego potockiego swiaszczennika o. Antoniego Giereminowicza.
Kilka lat później, w 1839 roku, to właśnie o. Antoni Giereminowicz przyłączy cerkiew potocką do prawosławia. A cerkiew topolańska, też już prawosławna, staje się filialną potockiej na kilkadziesiąt lat.
Parafia potocka jest rozległa, obejmuje Potokę, Hoźnę, Kołpaki, Majdany, Małynkę, Wierch Sokoły, Topolany, Tylwicę, Folwarki Wielkie. W drugiej połowie XIX wieku liczy 2600 wiernych.
Nastają jej złote lata – w 1881 roku parafię obejmuje o. Platon Giereminowicz, młody, 33-letni, energiczny swiaszczennik. Zajmuje się nie tylko budową dużej murowanej cerkwi, ale także organizacją męskiej cerkiewno-parafialnej szkoły II stopnia (wtorokłasnej). A była to placówka nie byle jaka – kształciła przecież nauczycieli do parafialnych szkół gramoty, jedna z czterech, jakie powstały na Podlasiu (pozostałe mieściły się w Drohiczynie, Jałówce i Różanymstoku).

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

Ałła Matreńczyk
fot. autorka

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token