Numer 7(397)    Lipiec 2018Numer 7(397)    Lipiec 2018
fot.
Bo polskość była mało widoczna
Eugeniusz Czykwin
– Sto lat temu Polska odzyskała niepodległość. Jednym z najtrudniejszych wyzwań w polityce wewnętrznej odrodzonego państwa był problem narodowościowy. Jak zróżnicowana pod względem narodowym i wyznaniowym była ludność II Rzeczypospolitej?
– Polacy stanowili około 65 proc.ludności. Resztę, ponad 11 mln, mniejszości narodowe, w tym Ukraińcy – 5,1 mln, Żydzi – 3,1 mln, Białorusini – 1,9 mln, Niemcy – 0,9 mln. Inne narody, jak Rosjanie, Ormianie, Tatarzy, Litwini, liczyły od kilku do kilkudziesięciu tysięcy osób. Oficjalne dane uzyskane podczas spisów z lat 1921 i 1931, ze względu na skalę manipulacji dokonywanych przez urzędników, były nieco inne i były negowane jeszcze w okresie międzywojennym.
– Problem integracji ziem zamieszkałych przez ludność niepol-
ską absorbował przedstawicieli wszystkich nurtów politycznych. Jakie koncepcje wysuwano i czy któraś przewidywała podmiotowe traktowanie białoruskiej i ukraińskiej mniejszości?
– Problem narodowościowy należał do najtrudniejszych w wewnętrznej polityce II Rzeczypospolitej. Moim zdaniem był nierozwiązywalny zarówno ze względu na oczekiwania Białorusinów i Ukraińców, jak brak wśród polskich elit politycznych realistycznych koncepcji organizacji państwa wielonarodowego i akceptacji dla takich rozwiązań ze strony społeczeństwa polskiego. Białorusini i Ukraińcy w 1918 roku wyraźnie demonstrowali wolę posiadania państw narodowych. Ukraińcy przez rok walczyli z Polakami o Galicję Wschodnią. Programy asymilacji milionów ludzi, należących do tych mniejszości, nie miały najmniejszych szans powodzenia, a ich realizacja prowadziła do powstawania opozycji o charakterze antypaństwowym.
Rodziło się wiele pomysłów integracji ziem zamieszkałych przez ludność niepolską, wszystkie jednak przewidywały działania na rzecz unifikacji i centralizacji państwa, elity białoruskie i ukraińskie oczekiwały natomiast daleko idącej autonomii obszarów zamieszkałych przez tę ludność. Konflikt zatem był nieunikniony i wynikał ze wzajemnie wykluczających się aspiracji Polaków i słowiańskich mniejszości narodowych.
Najbardziej spójny, a jednocześnie utopijny, program rozwiązania problemów narodowych Polski miała Narodowa Demokracja. Jeden z przywódców tego nurtu – Roman Dmowski – dostrzegał odrębność kulturową Białorusinów i Ukraińców, lecz nie uznawał ich za narody zdolne do budowania własnych państw. Nazywał je „gorszym gatunkiem Polaków” i był przekonany o możliwości ich całkowitego „rozpłynięcia się” w kulturze polskiej. Głównym czynnikiem, wpływającym na procesy asymilacyjne, miała być siła oddziaływania instytucji państwa polskiego. W praktyce oznaczało to ograniczanie wszelkich rozwiązań budujących białoruską lub ukraińską tożsamość, jak szkoły, wydawnictwa, placówki kulturalne.
Konkurencyjny projekt na etapie walki z Rosją o kształt terytorialny państwa polskiego głosili socjaliści z Józefem Piłsudskim, proponując federację narodów, wchodzących niegdyś w skład przedrozbiorowej Rzeczypospolitej. Na początku XX wieku grupa działaczy skupionych wokół Józefa Piłsudskiego głosiła hasła utworzenia odrębnych państw – Litwy, Białorusi, Ukrainy – oddzielających Polskę od Rosji, a jednocześnie politycznie, militarnie i ekonomicznie związanych z Polską. Celem Piłsudskiego nie było oczywiście zaspokojenie aspiracji narodowych Białorusinów czy Ukraińców, lecz znalezienie sojuszników do walki z Rosją o przejęcie kontroli nad terytoriami zamieszkałymi przez te narody. Piłsudski, podobnie jak Dmowski, wychodził z założenia, że narody te nie są zdolne do samodzielnego tworzenia własnych państw i że jedynie przy udziale czynnika polskiego mogą uzyskać narodową podmiotowość. W tym względzie postrzeganie sąsiednich narodów przez socjalistów niewiele różniło się od stanowiska narodowców. Główni działacze obozu socjalistycznego i piłsudczykowskiego – Leon Wasilewski, Ignacy Daszyński – nawet nie rozważali innego scenariusza jak ten, który zakładał propolskie skłonności narodów, mieszkających między Polakami i Rosjanami.
Główny nurt ruchu ludowego – PSL „Piast” – reprezentował podobny sposób rozwiązania problemu słowiańskich mniejszości narodowych jak endecy.
– Zatem w kwestii wschodniosłowiańskich mniejszości narodowych generalnie zgodni byli i endecy, i obóz piłsudczykowski?
– Piłsudczycy i endecy to rywalizujące koterie polityczne. Endek nigdy nie przyznawał się, że może w jakiejkolwiek sprawie być zgodny ze zwolennikiem Piłsudskiego i odwrotnie. Klimaty dobrze znane ze współczesnego krajobrazu politycznego, tylko w nieco innej konfiguracji ideologicznej. Piłsudczycy przed zdobyciem władzy w maju 1926 roku oskarżali endeków i rządy parlamentarne pozostające pod ich wpływami o antagonizowanie relacji między państwem a słowiańskimi mniejszościami narodowymi. Po zdobyciu władzy na drodze zamachu wojskowego utworzyli cztery gimnazja z białoruskim językiem nauczania i pozwolili na nauczanie języka białoruskiego w kilkudziesięciu szkołach powszechnych. Nie przeszkadzano w organizacji działalności kulturalnej. Ukraińcom dawano nawet iluzoryczne nadzieje na powołanie własnego uniwersytetu. Były to symboliczne gesty, wskazujące na wolę zmiany klimatu w relacjach z mniejszościami słowiańskimi. Nie trwało to zbyt długo, gdyż od 1929 roku białoruskie placówki oświatowe, kulturalne, a nawet organizacje spółdzielcze były systematycznie likwidowane. W relacjach z Ukraińcami przełomowy był rok 1930. Latem tego roku działacze Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów przeprowadzili serię zamachów na placówki instytucji państwowych oraz skierowanych przeciwko mieniu polskiego ziemiaństwa w Galicji. W odpowiedzi władze dokonały pacyfikacji kilkunastu powiatów zamieszkałych przez Ukraińców. W drugiej połowie lat trzydziestych piłsudczycy prowadzili politykę, która wywoływała zdumienie nawet endeków. Dewastacja cerkwi prawosławnych na Chełmszczyźnie, Wołyniu i Polesiu była jednym z jej przejawów. Do 1939 roku nie przetrwała żadna białoruska, nawet polonofilska, organizacja.
– Skąd, obecny również we współczesnej polskiej historiografii, mit o dążeniu Piłsudskiego do federacyjnego modelu państwa?
– Propagandowe hasła Piłsudskiego o federalizmie wprowadzono do obiegu publicznego jako projekt polityczny przywódcy PPS jeszcze w czasach PRL. W każdym podręczniku do historii XX wieku tak pisano. Mimo że istnieje wiele dokumentów, a nawet poważnych publikacji, mówiących że federalizm nie był rozważany przez Piłsudskiego jako realny projekt polityczny, to mit ten nadal króluje w wydaniach podręcznikowych, świadomości większości publicystów i polityków. Współcześnie mit stał się kompatybilny z linią bieżącej polityki wschodniej. Sojusz z Polską, symbolizującą cywilizację europejską, od wielu lat był oferowany jako alternatywa dla Białorusi i Ukrainy, niepodległych państw pozostających w strefie wpływów Rosji. Ukraina od 1997 roku okazywała żywe zainteresowanie wejściem do „zony” euroatlantyckiej, zaś Polskę, entuzjastycznie wspierającą tę linię polityki zagranicznej, uznawano w Kijowie za najważniejszego sojusznika. Układ Kwaśniewski – Kuczma stawał się symboliczną kontynuacją układu Piłsudski – Petlura.
– W konstytucji z 17 marca 1921 roku znalazły się zapisy o prawie obywateli Rzeczypospolitej do zachowania swej narodowości i pielęgnowania mowy ojczystej. Zgodnie z uchwalonymi w 1924 roku tzw. „ustawami językowymi” Białorusini i Ukraińscy mogli rozwijać własne szkolnictwo. A jaka była praktyka w tym zakresie w czasie rządów parlamentarnych i po zamachu majowym?
– O szkolnictwie białoruskim wspomniałem już wcześniej. Szkoły powstałe po 1927 roku z woli sanacyjnych władz oświatowych, przestały istnieć w wyniku zmiany polityki na początku lat trzydziestych. Ukraińcy w Galicji przed I wojną światową, pod austriacką władzą, mieli tysiące szkół powszechnych, 13 średnich, 4 seminaria nauczycielskie, 8 katedr na Uniwersytecie Lwowskim. W czasie przełomu politycznego 1918 roku byli lepiej zorganizowani politycznie, posiadali narodową strukturę życia religijnego w postaci Kościoła greckokatolickiego. W II Rzeczypospolitej od rządów parlamentarnych i sanacyjnych domagali się więcej. Ustawa o szkolnictwie z 1924 roku spowodowała regres, szkoły z ukraińskim językiem nauczania czyniono szkołami utrakwistycznymi z nauczaniem języka ukraińskiego jako jednego z przedmiotów. Działania takie i im podobne upowszechniały wśród Ukraińców postrzeganie państwa polskiego jako obcego, a władzy jako okupacyjnej. Do 1939 roku nic już nie zdołało zmienić tych tendencji.

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token