Numer 5(395)    Maj 2018Numer 5(395)    Maj 2018
fot.Anna Radziukiewicz
Znowu wokół Supraśla
dr n. hum. Radosław Dobrowolski
W tekst wkradły się oczywiste pomyłki, które jestem przekonany, są wynikiem niedopatrzenia, a nie złej woli.
Otóż zamieszczony wizerunek ludzkiej postaci wcale nie przedstawia, jak to autor kilkakrotnie podkreśla, postaci świętego Jozafata Kuncewicza, a mnicha świętego Bazylego z terenów Rusi. Oryginał wizerunku opublikowanego w Podlaskich Wrotach pochodzi z książki: Vincenzo Maria Coronelli, Ordinum religiosorum in Ecclesia militanti catalogus, Anni 1707. Grafika została umieszczona w moim tekście, aby uzmysłowić, jak w dawnych czasach wyglądali bazyliańscy czerńcy.
Skoro już autor omyłkowo wywołał postać Jozafata Kuncewicza, to należy z całą mocą przypomnieć, że ta historyczna postać była szczególnie otaczana kultem w monasterze supraskim. Z Supraślem ów święty był związany od XVII wieku. To tutaj w cerkwi Zwiastowania Najświętszej Marii Panny był jego ołtarz; tutaj w czasach najazdu moskiewskiego w połowie XVII wieku przechowywano jego doczesne szczątki; nie kto inny tylko kolator monasteru Hieronim Chodkiewicz na początku XVII wieku ofiarowywał Kuncewiczowi godność archimandrycką, której nie przyjął. Papież Klemens XIV dał też Supraślowi indulgencję na odpuszczenie wszystkich grzechów odwiedzającym monaster w dniu wspomnienia błogosławionego Jozafata, tj. 26 września. Interesujące, że odpust tego unickiego męczennika łączono jednocześnie z liturgicznym wspomnieniem i papieskim odpustem św. Jana Teologa.
Powrót relikwii i kultu świętego nastąpił w sposób zupełnie nieoczekiwany. Kilkanaście miesięcy temu relikwie św. Jozafata zostały odkryte pod mensą bocznego ołtarza w kościele Trójcy Świętej w Supraślu przez księdza proboszcza Andrzeja Chutkowskiego. Piszę to, aby uzmysłowić, jak wielkie znaczenie nie tylko dla prawosławnych, ale również dla wiernych Kościoła katolickiego mają dzieje monasteru supraskiego. Jego historia i wkład w kulturę Wielkiego Księstwa Litewskiego oraz pogranicza z Koroną jest naszą chlubą i to bez względu na wyznanie. Nie musi nikt mnie przekonywać i to z łamów gazety, że historia monasteru supraskiego jest ważna dla „mieszkańców o zróżnicowanej strukturze wyznaniowej”.
Oprócz wyjaśnionej pomyłki dotyczącej mniemanej podobizny św. Jozafata, autor niestety dopuścił się i innej oczywistej nadinterpretacji. Tym razem chodzi o symbol graficzny, rzekomych „papieskich kluczy”. Ten klucz (bo nie dwa skrzyżowane klucze i tiara – symbol papiestwa) znajduje się w każdym wydaniu Podlaskich Wrót.
Dodatkowo wyjaśniam, że przy każdym pojedynczym kluczu znajduje się napis małym drukiem: „Podlaskie Dziedzictwo”. Taki sam klucz został umieszczony np. w artykule nad zdjęciem metropolity Sawy przy opisywaniu wręczania Orderu Świętej Marii Magdaleny marszałkowi województwa podlaskiego, panu Jerzemu Leszczyńskiemu, i wtedy nie wzbudził żadnych negatywnych emocji.

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

dr n. hum. Radosław Dobrowolski


Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token