Numer 5(395)    Maj 2018Numer 5(395)    Maj 2018
fot.Anna Radziukiewicz
Niezwykłe miasto Konstantynopol
Paweł Kuzienkow
OD APOSTOŁA ANDRZEJA

Miasto – nowicjusz, miasto nieznane, często traktowane było z wrogim nastawieniem i na przełomie IV i V wieku doszło do walki wokół konstantynopolitańskiego patriarchalnego prestołu.
Już nawet fakt, że biskup Konstantynopola jest godny najwyższego arcybiskupiego, tzn. patriarchalnego statusu, był przez wielu w tym czasie podważany. Rzym podważał to do czasów wypraw krzyżowych, i – co najciekawsze – papież uznał Konstantynopol za miasto patriarchalne dopiero po zajęciu go przez krzyżowców. Jego wcześniejsze wątpliwości wynikały z tego, że rzymskie rozumienie cerkiewnego centrum było oparte na apostolskim pochodzeniu miejscowej Cerkwi. A Konstantynopol, miasto młode, nawet nie istniejące w czasach apostolskich, nie mogło nawet pretendować do wyższego cerkiewnego statusu. Na co w Konstantynopolu ogłoszono własną cerkiewną tradycję, która łączyła początki miejscowej Cerkwi z nauczaniem apostoła Andrzeja. Ponieważ wiemy, że apostoł Andrzej nauczał na brzegu Morza Czarnego i zakończył swoje ziemskie życie w Grecji, w Patrze, Konstantynopol jest tym miejscem, gdzie nie mógł nie nauczać. Dlatego uważano, że to on założył katedrę biskupią starożytnego Bizancjum. Zresztą, stało się to przyczyną zbliżenia bizantyńskiej i staroruskiej cerkiewnej tradycji, cesarze często wskazywali na to, że zarówno Konstantynopolitańska jak i Rosyjska Cerkiew Prawosławna zostały założone przez jednego apostoła – była także pewna duchowa klamra naszych cywilizacji.
A pewna rywalizacja Piotra i Andrzeja – a przecież to rodzeni bracia – tak więc ta rywalizacja w symboliczny sposób została przedstawiona na ikonie, na której apostoł Andrzej i apostoł Piotr symbolizują dwa Rzymy: Piotr – Rzym starożytny, Andrzej – nowy Rzym.
Konstantynopol – to pierwsze miasto na świecie, od początku zbudowane przez chrześcijańskiego cesarza. To nie znaczy, że w mieście nie było żadnych pogańskich elementów. One oczywiście były, przeważającą część ludności stanowili bowiem poganie. Imperator, zgodnie ze swoim statusem, pozostawał pontifex maximus – zwierzchnikiem pogańskiej religii, dlatego Konstanty nie spieszył się z narzucaniem chrześcijaństwa swoim poddanym, a dążył do tego, by przejawiać swoje własne chrześcijaństwo.
Jednym z głównych soborów, które zbudował, był sobór 12 Apostołów, w którym chciał być pochowany, gdzie już przygotował sobie mogiłę w otoczeniu 12 apostołów, po których relikwie skierował we wszystkie strony imperium specjalne komisje. I choć udało się im odnaleźć i przywieźć moszczi zaledwie dwóch albo trzech apostołów sam fakt, że imperator pragnie być pochowany w sąsiedztwie uczniów Pana, dowodzi, że od tej pory zmieniło się całe imperium, jest teraz ukierunkowane nie na kult Zeusa i Jupitera, lecz na chrześcijańskie nauczanie, chrześcijański początek, w tym także i na chrześcijańską cerkiewną służbę.
I tutaj rzecz bardzo ważna: imperator nie należy do cerkiewnego kierownictwa. Konstanty wyraźnie odcina się od tego, żeby stać na czele Cerkwi. Ale imperatora już nie sposób wyobrazić sobie poza Cerkwią, on łączy w swojej osobie zarówno polityczne jak i religijne zasady. To nie przeszkadza, by statua Konstantego wznosiła się na forum, na kolumnie, z koroną Heliosa na głowie – było to wyrażenie klasycznego antycznego przedstawienia cesarza jako słońca, ale nie było to już ubóstwione przedstawienie, była to pewna forma pomnika, pomnika, który symbolizował pamięć o wielkich czynach, o wielkim działaczu, ale religijny składnik tego komponentu rzymskiej kultury znikał.
Dlatego forum w starożytnym Rzymie i forum w Konstantynopolu to mimo wszystko różne zjawiska. Konstantynopolitańskie fora, cztery główne i wiele małych, miały charakter targowy. I handlowe życie w nowej stolicy było zorganizowane bardzo mądrze, nawet powiedziałbym, genialnie. W centrum miasta, obok pałacu cesarza, ciągnęły się rzędy sklepików najbardziej prestiżowych kupców – jubilerów, i jakby to nie zabrzmiało, handlujących perfumami – to bardzo ważna cecha. Starożytne miasta, jak wiemy, były pełne woni, w tym także bardzo nieprzyjemnych. A kiedy na centralnym placu miasta pojawia się wiele sklepików z perfumami, tworzyły to specjalną atmosferę w epicentrum, gdzie stoi Sobór Mądrości Bożej, tam gdzie stoi pałac cesarski, unosił się szczególnie przyjemny zapach. Dalej ciągnęły się także przyjemnie pachnące piekarnie, i dopiero kilka kilometrów od pałacu, można było natrafić na sklepiki handlarzy mięsem i bydłem. Ta, także estetyczna, organizacja miejskiej przestrzeni, odgrywała dużą rolę.

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

Paweł Kuzienkow
tłum. Ałla Matreńczyk


Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token