Numer 5(395)    Maj 2018Numer 5(395)    Maj 2018
fot.Anna Radziukiewicz
O Janie Teologu
o. Andrej Tkaczew
Dzisiaj chciałbym opowiedzieć o świętym apostole i ewangeliście Janie Teologu, umiłowanym uczniu Chrystusa
Jan był ulubionym uczniem Chrystusa i dzięki zaletom – a był bezżenny, gorący, silny, mądry – zasłużył na miano umiłowanego ucznia.
Chciałbym przeczytać dzisiaj Ewangelię o ukazaniu się Chrystusa nad Jeziorem Tyberiadzkim. Szymon Piotr, Tomasz Bliźniak i Natanael z Kany Galilejskiej, dwaj synowie Zebedeusza, to jest Jan i Jakub i jeszcze dwóch uczniów poszli razem łowić ryby, ale niczego nie złowili. A nad ranem Jezus zwrócił się do nich z brzegu: „Dzieci! Macie coś do jedzenia”? Odpowiedzieli mu: „Nie”. Wtedy im rzekł: „Zapuśćcie sieć z prawej strony łodzi, a złowicie”. Zapuścili więc i nie mogli już jej wyciągnąć, bo ryby z całego jeziora na wyścigi wpływały do sieci. Pędziły, bo tak nakazał Jezus. Wtedy uczeń, którego miłował Jezus, mówi do Piotra: „To Pan”.
Tutaj zatrzymajmy się po raz pierwszy i zauważmy, że Jan Teolog mówi o sobie w trzeciej osobie. Na przykład – uczeń, którego miłował Jezus, biegł szybciej od Piotra. My w powszedniej mowie mówimy i piszemy: „Poszedłem, zobaczyłem”. Jest to ważne zwłaszcza wtedy, kiedy sporządzamy mające siłę dowodu dokumenty. Powiedzmy, że jesteśmy świadkami jakiegoś wydarzenia i piszemy: Ja taki i taki, wtedy i wtedy, widziałem to i to. W Ewangelii świadectwo to rozmowa o tym, co widziałem. Oni dają świadectwo. Jednak Jan mówi o sobie w trzeciej osobie, np. uczeń, którego miłował Jezus, biegł szybciej od Piotra.
To bardzo ważne, żebyśmy stale nie podkreślali swego ja, bo jest to przejaw pewnego stanu chorobowego. A Jan jest w pełni zdrowy i mówi „uczeń, którego miłował Jezus”.
Zauważcie, że Jan i Piotr zawsze występują razem, razem biegli do grobu, zawsze w Ewangelii są razem. Chociaż trudno o większe przeciwstawieństwa niż Jan i Piotr. Jan jest młody, Piotr – starszy. Jan jest bezżennym młodzieńcem, Piotr – żonatym. Jan w nic się nie wtrąca, ale wszystko rozumie. Piotr niczego nie rozumie, ale we wszystko się wtrąca. Skrajni antagoniści, ale są razem.
Jan powiedział Piotrowi: „To jest Pan”. Piotr bez jego słów by tego nie zrozumiał. Szymon Piotr, usłyszawszy że to Pan, przepasał się szatą – był bowiem nagi – i rzucił się do morza. Popłynęli do brzegu. Piotr wpław a pozostali na łódce, szybciej. Na wiosłach zawsze wyprzedzisz pływaka. Tak więc Piotr rzucił się do wody i popłynął, a oni na wiosłach skierowali się w stronę brzegu i, oczywiście, Piotra wyprzedzili. Oto przypłynęli do lądu, bowiem byli niedaleko od brzegu, ciągnąc za sobą pełną sieć. Kiedy stanęli na lądzie, ujrzeli rozniecone ognisko, na ogniu leżącą rybę i chleb. Jezus mówi im: Przynieście kilka ryb, które teraz złowiliście. Szymon Piotr poszedł i wyciągnął sieć na ląd, pełną dużych ryb, których było 153. A chociaż było ich tyle, sieć się nie podarła.
Jezus mówi im: pójdźcie i spożywajcie. A żaden z uczniów nie ośmielił się zapytać: kto Ty jesteś? Bo wiedzieli, że to Pan. Jezus zbliżył się, wziął chleb i dał im, podobnie i rybę. Kiedy więc spożywali posiłek, Jezus mówi do Szymona Piotra: Szymonie Piotrze, miłujesz mnie? Piotr odpowiada mu: tak, Panie! Ty wiesz, że Cię miłuję. Jezus mówi mu: Paś jagnięta moje, tzn. miłość do Boga przejawia się w pasterzowaniu. Mówi do niego po raz drugi: Szymonie synu Jana! Miłujesz mnie? Piotr odpowiada: tak, Panie! Wiesz, że Cię miłuję. Jezus mówi mu: paś moje owce. Owce i jagnięta różnią się wiekiem. Najpierw więc paś moje jagnięta, potem paś moje owce i nazywa go imieniem, o którym on już jakby zapomniał: Szymonie synu Jana! Miłujesz mnie? Piotr zasmucił się, że już po raz trzeci słyszy to pytanie. I powiedział: Panie! Ty wszystko wiesz, wiesz, że cię miłuję. Jezus mówi: paś moje owce. A więc trzykrotny powrót Piotra do apostolstwa następuje na naszych oczach. Dzisiaj jednak wspominamy nie Piotra, a Jana. A co jest w tym fragmencie o Janie?
Chrystus prorokuje Piotrowi śmierć, którą uwielbi Boga. Śmierć nasza, moi przyjaciele, powinna wysławiać Boga. W ogóle śmierć jest koszmarnym wydarzeniem w życiu człowieka, na wszelkie sposoby od niej uciekamy, nie chcemy o niej myśleć, nie rozmawia się o niej w towarzystwie. Dla współczesnego człowieka śmierć jest tematem tabu.
W jednej z książek na ten temat napisano, że w średniowieczu seks był tematem tabu, a śmierć tematem publicznym. Chowano, dzwoniono w dzwony, martwych na rękach noszono, grzebano, kopano mogiły, to widzieli wszyscy. Tematykę seksualną skrywano, a śmierć wystawiano na pokaz. Dzisiaj seks jest publiczny, a śmierć tematem tabu. Rozmawiać o śmierci? A po co? Nie trzeba! A o seksie? – proszę bardzo, tańczmy, śpiewamy, rozbieramy się publicznie, omawiamy te zagadnienia z zadowoleniem. Oto jaka zmiana świadomości.
Mówię o tym, bo Chrystus zna Piotra dogłębnie. Piotr trzykrotnie się go wyrzekł – On poprzez trzykrotne wyznanie przyjmuje go z powrotem do apostolatu.
Chrystus przepowiedział Piotrowi śmierć, żeby Pan wysławił się poprzez tę śmierć. Czasami śmierć jest na chwałę Bożą. „Nastanie czas, kiedy podejmiesz swoje ręce, przepaszą cię i poprowadzą cię, dokąd nie chcesz. Tą śmiercią wysławisz Boga”.
I powiedział mu „Pójdź za mną”. Piotr odwróciwszy się, widzi ucznia Jana, którego Jezus miłował, i pyta: „Panie, a co z nim”? To znaczy, w porządku, wychwalę swoją śmiercią Boga, dobrze. A co z nim? Między nimi była rywalizacja. Między Piotrem i Janem, którzy wiecznie byli razem, istniał pewien psychologiczny antagonizm, łagodzony przez Łaskę.
Chciałbym, żebyście zrozumieli, że najświętsi ludzie nie są pozbawieni pewnych oznak duchowego egoizmu, kiedy jeden drugiemu zazdrości, jeden drugiego podejrzewa, jeden drugiemu życzy, by się uniżył, schował w cień, a sam się wywyższył. To zdarza się nawet wielkim ludziom.

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

o. Andrej Tkaczew
tłum. Ałła Matreńczyk

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token