Numer 2(392)    Luty 2018Numer 2(392)    Luty 2018
fot.Anna Radziukiewicz
Czy chrześcijanin może być psychologiem?
Natalia Walicka
Punktów wspólnych łączących podejście psychologiczne i chrześcijańskie jest wiele. Jednak czy istnieje dla nich jakieś jedno wspólne równanie, którego wynikiem będzie prawda o człowieku?
Wśród wielu osób w środowisku duchowieństwa psychologia budzi raczej nieufność niż zainteresowanie. Temat ten dla wielu duchownych praktycznie nie istnieje. Ostatnio tabu zaczął przełamywać o. Piotr Pietkiewicz, który napisał bardzo interesującą pracę doktorską, z punktu widzenia cerkiewnego dotykającą tematu psychiatrii, psychologii i psychoterapii.
Lęk przed psychologią przypomina lęk przed Internetem – w zależności bowiem jak będziemy ją wykorzystywać, przyniesie korzyść lub szkodę. Obszarów, które bada psychologia, jest wiele – od nas zależy, które nas zainteresują, które wykorzystamy z pożytkiem, dla nas, które będziemy zgłębiać aby pomóc sobie i drugiemu człowiekowi, a które zignorujemy, jako niezgodne z naszymi przekonaniami.
Zainteresowałam się neuropsychologią – nauką zajmującą się związkiem pomiędzy uszkodzeniami i zaburzeniami ośrodkowego układu nerwowego a procesami psychologicznymi, czyli m.in. emocjami, osobowością i funkcjami poznawczymi (czyli np. pamięcią, uwagą, rozumowaniem, itd.). Praktyczna strona tej dziedziny to pomoc osobom po udarach mózgu czy operacjach neurochirurgicznych.

SKĄD TEN LĘK?

Boimy się tego, co jest nam nieznane, niezrozumiałe. W czasie studiów psychologicznych niejednokrotnie słyszałam negatywne opinie o psychologii i problemach, które ta dziedzina obejmuje, jak np. depresja. Czasem słowa te padały z ust duchownych czy nawet hierarchów Cerkwi. Wydaje mi się, że w tym środowisku psychologię traktuje się ze szczególnie dużą nieufnością i niewiedzą. Nie ma jednak co się dziwić – zajęć z psychologii na ChAT jest niewiele, a te które są, nie dotykają istoty psychologii ani nie przybliżają słuchaczom podstawowych jej założeń. Dla porównania, w rosyjskich seminariach zajęć jest kilkakrotnie więcej, w dodatku prowadzone są przez wszystkie lata nauki.
Wydaje mi się, że najwięcej obaw wzbudza przekonanie, jakoby psychologia była dziełem Zygmunta Freuda, a jej głównymi założeniami były te propagowane przez Freuda na początku XX wieku. Prawda jest jednak zupełnie inna.

PODSTAWOWE BŁĘDY
W ROZUMIENIU PSYCHOLOGII

Psychologia jako nauka akademicka została powołana do życia przez Wilhelma Wundta w 1879 roku, z momentem założenia pierwszego laboratorium psychologii eksperymentalnej, wbrew powszechnemu przekonaniu, że u jej narodzin stał Zygmunt Freud. Freud z samą psychologią jako taką miał niewiele wspólnego. Można go uznawać za twórcę czegoś związanego z psychologią, psychoterapii. Stworzył pierwszą szkołę psychoterapeutyczną – psychoanalizę, która dziś błędnie jest utożsamiana z psychoterapią w ogóle, a czasem nawet z psychologią jako nauką.
Ani psychoterapia, ani psychoanaliza nie są jednak dziedzinami psychologii. Psychoterapeuta to osobny zawód, który w Polsce można wykonywać bez wyższego wykształcenia psychologicznego, kończąc jedynie określoną szkołę psychoterapeutyczną, np. psychoanalizy czy psychoterapii poznawczo-behawioralnej.

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

Natalia Walicka

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token