Numer 2(392)    Luty 2018Numer 2(392)    Luty 2018
fot.Anna Radziukiewicz
Gorliwemu w wierze o najuboższym
tłum. Vladan Stamenković
Rzucasz ogniem w bezbożników. Dziwisz się, jak państwo może ich tolerować, gdyż są oni dla niego trucizną. „Dlaczego ich nie wyplewi lub nie internuje na jakiejś wyspie, żeby nie psuli ludzi?” – pytasz w liście.
Przyznaję, bezbożnicy są wielkimi szkodnikami dla niezdecydowanych dusz. To zatruwacze, którzy najpierw siebie zatruli, a potem trują innych.
O pewnym Angliku mówi się, że wpadł w straszny nałóg brania opium. Dopóki sam brał tę truciznę we własnym domu, nie był w stanie ocenić, jak wygląda człowiek odurzony przez opium. Kiedy pewnego razu wszedł do chińskiej knajpy i zobaczył ludzi odurzonych przez opium, leżących na ławkach i na podłodze z wytrzeszczonymi oczyma, wycieńczonych, zżółkniętych, nieprzytomnych, tak bardzo się przeraził, że natychmiast rzucił opium i już nigdy go nie wziął.
Myślę, że każdy rozumny człowiek, słysząc to co mówi bezbożnik i widząc jak bezcelowe życie prowadzi, musi przerazić się i odrzucić wszystkie bezbożne myśli.
Oto jak bezbożnik dla jednych jest kusicielem, a dla drugich dowodem słuszności ich wiary w Boga. Jedni ludzie szukają światłości, mając świadomość jej dobroczynności, a inni szukają światłości w obawie przed ciemnością.
Zresztą, powinniśmy najpierw myśleć o bezbożnikach jako o ludziach, jako o najuboższych wśród synów człowieczych, jako o otrutych, a nie tylko jako o trucicielach. Fakt, że są oni najubożsi wśród synów człowieczych, jest oczywisty. Bo nawet jeżeli ubodzy ludzie nie mają ani chleba, ani ziemi, ani zdrowia, to mają jednak w swoim sercu Boga, Darczyńcę wszelkich darów i polegają na Bogu, Stwórcy swoim.
A tamci nędznicy nawet tego nie mają. Nie mają tego największego majątku, który wszyscy stworzeni ludzie powinni i mogą mieć – nie mają Boga. Dlatego musimy odnosić się do bezbożnych ze współczuciem, a nie z nienawiścią. Jeżeli oni są puści i tani, nie zapomnijmy o wysokiej cenie, która za nich została zapłacona. A Chrystus umarł za bezbożnych (Rz 5,6).
Tak więc z powodu ofiary Chrystusa za bezbożników my im współczujemy jako zmarłym i modlimy się do Wskrzesiciela, aby wskrzesił wiarę w ich duszy. Jeżeli bezbożnicy mają zły wpływ na niestałych w wierze, to wierni też wpływają na bezbożników.
Pod wpływem wiernych, pod wpływem ich przykładu, ich rad i modlitw oraz miłości, wielu bezbożników ocknęło się i powróciło do życia. Gorzko pożałowali swojego wcześniejszego bezbożnictwa i stali się prawdziwymi chrześcijanami.

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

tłum. Vladan Stamenković
Listy Misjonarskie
wydał hajnowski Bratczyk

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token