Numer 2(392)    Luty 2018Numer 2(392)    Luty 2018
fot.Anna Radziukiewicz
O pożytkach z trudności
o. prot. Andrej Tkaczew
Spaceruje człowiek po ulicy dużego miasta, siedzi w ciepłym domu przed telewizorem, albo lepi bałwana z młodszym synem – wszystko w porządku. Ale nagle pojawia się w jego życiu choroba. Może przyjść do niego albo do kogoś kochanego i pogrążyć w całkowicie innej rzeczywistości. Trafia do szpitala, widzi kolejki chorych ludzi, zabieganych, zmęczonych lekarzy, którzy powinni wszystkich kochać, ale na to nie starcza im duszy.
Jeśli trafi na oddział poparzeń – zadrży mu dusza od widoku ran, które mają ludzie poparzeni. Jeśli trafi na chirurgię urazową – od połamanych rąk, nóg, a od zapachu gipsu zakręci się w głowie.
Trafi do jakiegoś równoległego świata. Potem wyjdzie na ulicę i znów zobaczy, że życie toczy się zwyczajnie. Wróci znów, zobaczy, że wszystko jest nienormalne. I jest to terapia bólem, leczenie bólem.
To bardzo ważne, żeby wiedzieć, że świat to nie tylko
polor, połysk, blask, urok. Jakoś tak nam nachalnie podsuwają połysk pod nos i na tych połyskujących obrazach wszyscy mają śnieżnobiałe zęby, odnoszą sukcesy, żyją w dostatku, wymodelowani w fitness klubach. Nie boją się o przyszłość, w duszy noszą obraz dobrego życia przez jeszcze wiele lat. A więc jedz, pij, wesel się. Ten blask życia pociąga człowieka, utrwala się w jego świadomości.
Oto jak ludzie patrzą na świat.
Ale nagle nieszczęście wyrywa człowieka ze zwykłego stanu.
Np. mamie zachorowało dziecko. Małe dziecko, które bez niej nie może być pozostawione w szpitalu. Mama trafia więc do szpitala, gdzie spotyka tysiące innych przerażonych mam, które z powodu choroby dzieci są już na granicy rozpaczy. Siedzą w tych szpitalach jak w zamknięciu, jak w więzieniu. Siedzą, chodzą po szpitalnych korytarzach, dziwią się: Boże, to przecież zupełnie inne życie. A po co to wszystko?
A są jeszcze domy starców, w których podobnie jak w więzieniach nie ma radości. W więzieniach jest nadzieja na wyjście, w domu starców nie ma. Są hospicja, które mogą być przylizane, piękne i czyste, ale są podobne do domów starców, bo mają wyjście tylko w jedną stronę.
Są w końcu także więzienia, w których toczy się równoległe życie. A tam także miliony ludzi. Ludzi. Nie zwierząt i nie demonów, a ludzi.

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

o. prot. Andrej Tkaczew
tłum. Ałła Matreńczyk

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token