Numer 2(392)    Luty 2018Numer 2(392)    Luty 2018
fot.Anna Radziukiewicz
O grzechu
o. prot. Andrej Tkaczew
Psalm 103 kończy się słowami: „Niech znikną z ziemi grzesznicy i niech już nie będzie występnych” (Ps 103, 35). To jest surowe życzenie, dokładniej modlitewne zaklęcie, związane z końcem historii, kiedy zło zostanie ostatecznie pokonane, chociaż sam psalm jest jednym nieprzerwanym zachwytem nad pięknem i harmonijną złożonością stworzonego przez Boga świata. Dawid myśli o rozpłomienionych aniołach, obserwuje zmiany położenia słońca i księżyca, mówi o płodach ziemi i głębiach morskich z ich mieszkańcami. Pieśni towarzyszy myśl o niesamoistności świata, o jego pełnej zależności od Stwórcy. Nie same z siebie latają ptaki, i nie same z siebie żują trawę zwierzęta w polu. To „Ty umocniłeś ziemię w jej podstawach. Każesz rosnąć trawie dla bydła i roślinom na korzyść człowieka. Ty wszystko mądrze uczyniłeś, ziemia jest pełna Twoich stworzeń”, itd. I oto na końcu tej długiej pieśni, splecionej z zachwytem nad światem jako obrazem Bożej chwały, okazuje się, że dla grzechu na tym obrazie nie powinno być miejsca. Grzech po prostu się w ten obraz nie wpisuje. Bóg go nie stworzył i jeśli grzech istnieje, to jako szkaradna narośl na żywym ciele. Wiecznie tak nie będzie. Grzech powinien zniknąć, to ważne – razem z nosicielami, a nie po prostu sam jako taki. „Niech znikną z ziemi grzesznicy”. Sam z siebie nie istnieje. Tworzy go zła wola wolnych istot. Jeśli zniknie, to tylko jednocześnie z pokajaniem się winnych albo ze zniknięciem nieraskajannych.
W Posłaniu do Rzymian apostoł Paweł z przekonaniem mówi, że nic nie może odłączyć ludzi od Chrystusa i miłości Bożej. „I jestem pewien, że ani śmierć, ani życie, ani aniołowie, ani zwierzchności, ani rzeczy teraźniejsze, ani przyszłe, ani potęgi, ani co wysokie, ani co głębokie, ani jakiekolwiek inne stworzenie nie zdoła nas odłączyć od miłości Boga, która jest w Chrystusie Jezusie, Panu naszym” (Rzym 8,38-39). Do liczby możliwych, ale dających się pokonać przeszkód trafia, chociaż to dziwne, wszystko to, od czego oczywiście jest uzależniony człowiek – przestrzeń i czas (teraźniejszość i przyszłość, ani to co wysokie, ani to co głębokie), świat anielski i nawet życie razem ze śmiercią. Jeśli człowiek zwiąże się z Chrystusem miłością, to – Paweł jest o tym przekonany – ta więź pozostanie nierozerwalna. Tylko grzechu wśród owych możliwych do pokonania przeszkód nie ma. Nie jest powiedziane: grzech nie może nas odłączyć od miłości Bożej. Po pierwsze grzech nie jest istotą, nie należy do Bożych stworzeń. I po drugie, to właśnie on może nas odłączyć od miłości Bożej w Chrystusie Jezusie. On jeden tylko może.
Grzech, żeby mógł się dokonywać, musi być pociągający. Przyciągając człowieka, grzech już nie pozwala miłości działać we właściwym kierunku – dążeniu do Boga. Człowiek odpada od miłości Bożej, a wplątuje w inną, do grzechu. Jak mówi prorok Jeremiasz: „Bo podwójne zło popełnił mój naród: opuścili Mnie, źródło żywej wody, żeby wykopać sobie cysterny, cysterny popękane, które nie trzymają wody” (Jer 2,13). To znaczy odeszli od Boga, polubili kłamstwo. Dochodzi do duchowego cudzołóstwa i zerwania ze Źródłem Życia. Na tym polega szkodliwość grzechu i strach przed nim – niesie śmierć i dokonuje się przed nią. Śmierć jest owocem grzechu.
Kogo człowiek kocha, temu służy. Co lubi, tym się zajmuje.
Jest to prawdziwe zarówno w drobiazgach, jak i w sprawach najważniejszych. W stosunku do grzechu słowa te są także prawdziwe. Objawienie mówi o tych, którzy nie są godni wejść do Niebiańskiej Jerozolimy bramą. To każdy, kto kocha kłamstwo i nim żyje (Obj 22,15). Diabelski wróg osiąga zwycięstwo nad człowiekiem nie tyle w otwartej walce, ile w zniewoleniu serca, dążeniu do tego, by człowiek polubił to, co potępione.
Stopnie zniewolenia są różne. Są tacy, którzy wyraźnie odróżniają dobro od zła, znają śmiertelną gorycz grzechu, ale z jakichś powodów utracili zdolność walki. Tacy grzeszą potajemnie, a na głos chwalą cnotę. Znacznie gorsi są ci, którzy „znają wyrok Boży, że ci, którzy się takich czynów (złodziejstwa i nieczystości) dopuszczają, winni są śmierci, jednak nie tylko je popełniają, ale nadto chwalą tych, którzy je czynią” (Rzym 1,32). Staraniem tych drugich, zwłaszcza jeśli dysponują władzą i autorytetem, i przy bezsilności pierwszych „słowo ich rozpowszechnia się jak gangrena” (por. 2 Tym 2,17).
Grzech nie ma istoty, ale ma swego szefa. Oszczercą (diab-
łem), przeciwnikiem (szatanem), ojcem kłamstwa i innymi określeniami nazywa go Pismo Święte. Z tą istotą chrześcijanie walczą, jeśli tylko nie są imitatorami chrześcijańskiego życia. Przed człowiekiem nie otwiera się żadna duchowa perspektywa, jeśli krótkie, dosłownie wojskowe, komendy apostoła Jakuba nie odbijają się w duszy. „Bądźcie więc poddani Bogu, przeciwstawiajcie się natomiast diabłu, a ucieknie od was. Przystąpcie bliżej do Boga, to i On zbliży się do was. Oczyśćcie ręce, grzesznicy, uświęćcie serca, ludzie chwiejni!” (Jk 4,7-8).
rzechu nie powinno być. To mówi Bóg i o tym wie serce.

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

o. prot. Andrej Tkaczew
tłum. Ałła Matreńczyk


Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token