Numer 1(391)    Styczeń 2018Numer 1(391)    Styczeń 2018
fot.Narodzenie Chrystusa Polichromia w cerkwi św. Jana Teologa w monasterze w Supraślu
Od Legnicy po Charków
Anna Radziukiewicz
Rozmawiam z archimandrytą Nikodemem, proboszczem jednej z cerkwi w Charkowie. Z nim ponad dwadzieścia lat przyjaźni się arcybiskup lubelski i chełmski Abel – to na jego zaproszenie przybył do Rzeszowa na uroczystości przeniesienia relikwii. I jego władyka Abel zaprosił sześć lat temu, gdy relikwie umieszczano w lubelskiej cerkwi. Wtedy prosił go o gromadzenie wszelkich informacji na temat świętego. Archimandryta Nikodem gromadził. Rozmawiał nawet z mniszką, która ma teraz sto lat, a była postrzygana przez św. Serafina. Zgromadził listy, które o. Serafin pisał ze zsyłki do swoich mniszek, wiele ich było, i przekazał je władyce Ablowi. Za wysiłek śledzenia żywotu świętego o. Nikodem został odznaczony przez arcybiskupa Paisjusza medalem św. Maksyma Gorlickiego.
– To, że św. Serafim zmarł na ziemi swoich przodków, jest Bożym promysłem – mówi o. Nikodem. – Będzie tu wzmacniać prawosławie, na ziemi, z której było ono przez kilkaset lat rugowane. Teraz do Polski ciągną z Ukrainy emigranci, setki tysięcy. Im jest potrzebna Cerkiew i święty, którego ród łączył historię ziem współczesnej Polski i Ukrainy. Za życia był niczym św. Serafim Sarowski. Przyjmował wszystkich z radością, dla wszystkich pragnął dobra. Wierzę, że tak będzie i teraz.
O. Nikodem służył w Armii Radzieckiej. Został wcielony jako szeregowy do jednostki, która przebywała w Polsce, w Legnicy. Służył tu cztery lata, do 1990 roku, kiedy wojska radzieckie wyprowadzono z Polski. Wraz ze stopniem kaprala otrzymał samodzielny pokój, co było niezwykle ważne. Mógł w nim czytać i chować duchową literaturę. Gdyby została wykryta, od razu zostałby deportowany do Związku Radzieckiego, do jakiegoś obozu pracy. Zaczął jeździć do cerkwi, najrzadziej do legnickiej, bo tu łatwo mógłby zostać ujawniony. Ale otrzymał od o. Bazylego Litwińczuka, wtedy proboszcza legnickiej wspólnoty, adresy prawosławnych parafii. Jeździł oczywiście w cywilnym ubraniu. Docierał do Wrocławia. Spotykał się z władyką Jeremiaszem. Władyka rozmawiał z nim i dawał mu duchową literaturę.

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

Anna Radziukiewicz
fot. autorka


Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token