Numer 6(216)    czerwiec 2003Numer 6(216)    czerwiec 2003
fot.Marek Dolecki
Misjonarz z Albanii
Michał Bołtryk
W Polsce, na zaproszenie metropolity Sawy, gościł między 16 a 23 maja metropolita Anastasios, arcybiskup Tirany, Durres i całej Albanii.
   Arcybiskup Anastasios (Yannoulatos) jest jednym z najwybitniejszych współczesnych misjonarzy prawosławnych. Urodził się w 1929 roku w Pireusie w Grecji. Od 1972 roku, po otrzymaniu święceń biskupich, zajmował się misją prawosławną w Afryce. Prowadził aktywną działalność w Światowym Bractwie Młodzieży Prawosławnej Syndesmos. Od 1992 r. kieruje albańską Cerkwią prawosławną. Jest doktorem honoris causa wielu greckich i zagranicznych szkół teologicznych. Arcybiskupowi Anastasiosowi towarzyszył metropolita Korca Joan.
   Wraz z metropolitą Sawą gość z Albanii modlił się w Warszawie, Hajnówce, Białymstoku, Łodzi, na Świętej Górze Grabarce i w Supraślu. W Hajnówce obaj hierarchowie wysłuchali koncertu galowego Hajnowskich Dni Muzyki Cerkiewnej.
   Po Liturgii w hajnowskim soborze Świętej Trójcy władyka Sawa, witając gościa, mówił: - Wasza Eminencja zawsze służył i służy stabilizacji życia społecznego. Tam, skąd przybywacie, Cerkiew po drugiej wojnie światowej uznano za największego wroga. Zabrakło tam bowiem miłości do wartości duchowych narodu. Tam, gdzie nie ma miłości, panuje bezprawie i okrucieństwo. Tak było w Albanii. Jednak zło nie triumfuje do końca. Zmartwychwstał Chrystus i zmartwychwstała Cerkiew w Albanii wraz z jej narodem. Imię Eminencji - Anastasios - oznacza zmartwychwstanie. To właśnie Wy, Władyko, wnosicie do narodu Albanii ducha zmartwychwstania. Po owocnej pracy w Afryce przybyliście do Albanii, aby swą obecnością wypełnić pustkę duchową narodu i rozpalić w nim miłość. Podczas zamieszek społecznych wzywaliście do spokoju. Zaanagażowaliście cały świat prawosławny w niesienie pomocy oszukanemu narodowi albańskiemu. Nie opuściliście go, gdy na pograniczu z Serbią wybuchła wojna. Cieszymy się, że dziś jesteście z nami.
   Po raz pierwszy przybywam do Polski - odpowiedział arcybiskup Anastasios. - Ale nie jest to tylko wizyta. To wspólne wyzwanie, zwłaszcza dla nas, prawosławnych, gdy przeżywamy paschalną radość. Lokalne Cerkwie nie są federacją Kościołów, ale stanowią jeden, powszechny, apostolski Kościół. Dziś mamy okazję skosztowania owoców, które są u was. I wszystkie wasze osiągnięcia postrzegamy jako nasze osiągnięcia. To cecha charakterystyczna dla Cerkwi - jeśli jest smutek, dzielimy się nim, jeśli radość - także się dzielimy i jest przez to jej więcej.
   Mamy świadomość wielu doświadczeń i prób waszej Cerkwi w Polsce. Wiemy, że wasza Cerkiew cieszy się wszystkim, co spotka na swej drodze.
   Jesteśmy w okresie paschalnym. Pozwólcie więc, że podzielę się swoimi spostrzeżeniami dotyczącymi sytuacji we współczesnym świecie.
   Pokonajmy to, co stało się w przeszłości i zacznijmy żyć doświadczając zgody i pojednania, które głosił Zmartwychwstały Chrystus. Świętując te dni paschalne - pojednanie z Bogiem, musimy pamiętać, że pierwszą rzeczą jest pojednanie z naszymi bliźnimi w domu, pracy, w społecznym i politycznym otoczeniu. Zapomnijmy o przykrościach, przebaczmy obrazę. Wybaczmy bracia i tym, którzy nas nienawidzą. Wybaczmy wszystko. Nie jest to łatwe, zwłaszcza wtedy, gdy człowiek liczy na samego siebie.
    Metropolita Anastasios, metropolita Sawa, biskup Iłarion i inni hierarchowie na schodach soboru w HajnówceŚpiewając troparion Christos Woskresie pamiętajmy, że wszystko jest od Boga, który nas pojednał z sobą przez Chrystusa i powierzył służbę pojednania. To On jest źródłem wszelkiego pojednania, ponieważ udziela nam go poprzez przebaczenie.
   Oczywiście nie brakuje ludzi, którzy odnoszą się do nas nieprzyjaźnie. Ci co pojednali się z Bogiem niech modlą się za tych, co nas nienawidzą, ale także za tych, co nas miłują.
   Zabiegamy o to, aby się zagoiły rany i nie brakowało przyjaźni w rodzinie i w działalności społeczno-politycznej. A jednak w naszych duszach wciąż pozostaje wiele niedowiarstwa i nienawiści. Błogosławieni są ci, którzy dążą do pojednania w każdym miejscu i czasie.
   Horyzonty Cerkwi nie ograniczają się tylko do tego, co ludzkie, sięgają granic całej naszej natury, zwłaszcza teraz, gdy całe stworzenie cieszy się ze Zmartwychwstania Chrystusa. Dotyczy to również ochrony środowiska. Ludzie dotychczas bez umiaru i z krótkowzrocznością wykorzystywali przyrodę i otaczające nas stworzenie. Im głębiej uświadomimy sobie, że poprzez nasze błędy wyrządzamy wiele zła, tym szybciej pojednamy się z otaczającą nas przyrodą.
   Paschalne pojednanie powinno sięgać głębiej. Trzeba pojednać się ze sobą. Często zazdrościmy innym i nie potrafimy się cieszyć z tych błogosławieństw, którymi obdarzył nas Bóg. Pojednanie z samym sobą nie oznacza samolubstwa, lecz uświadomienie słabości i twórczego rozwoju własnych możliwości. Musimy sobie uświadomić, dokąd sięgają nasze granice. To ostatnie prowadzi do najgłębszego pojednania - pojednania z tymczasowością ziemskiego życia. Niektórzy zachowują się tak, jakby życie nasze nigdy nie miało końca. Jednak egzystencjalna agonia związana ze śmiercią jest zawsze obecna w ludzkim sercu - chcemy tego czy nie.
   Śmierć i zmartwychwstanie Chrystusa nadają naszemu życiu nowy sens. Cerkiew porusza ten problem w paschalnej mowie św. Jana Chryzostoma, który powiada: Niech nikt nie boi się śmierci, bowiem uwolniła nas od niej śmierć Zbawiciela. Zniszczył on piekło schodząc do piekła. Zmartwychwstał Chrystus i śmierć została zniszczona. Chrystus powstał ze zmarłych i stał się początkiem dla zmarłych. Zjednoczeni z Chrystusem podążajmy za Jego Zmartwychwstaniem. To największa rzecz, którą ma do zaoferowania Cerkiew. Bo jeśli wrośliśmy w Jego podobieństwo śmierci - mówi ap. Paweł - wrośniemy również w podobieństwo Jego zmartychwstania, otrzymamy nowe nieśmiertelne ciało. A poprzez metamorfozę naszego zepsutego ciała otrzymamy siłę od Ducha Świętego.
   Przyjmijmy więc ze szczerością przebaczenie, które wyszło z grobu. Cieszmy się z pojednania z Bogiem, pojednania przypieczętowanego zmartwychwstaniem Chrystusa. I z tą paschalną siłą podążajmy w kierunku pojednania z samym sobą, ze śmiercią, ze stworzeniem i bliźnimi.
   Podczas koncertu galowego muzyki cerkiewnej metropolicie został wręczony order Ecce Homo. W poprzednich latach kapituła orderu, której siedziba mieści się w Ośrodku Rehabilitacji Dzieci Niepełnosprawnych w Tomaszowie, wręczyła ordery takim osobistościom jak Jan Paweł II czy Dalaj Lama.
   - Lepszego wyboru - ocenił władyka Sawa decyzję kapituły - nie mogliście zrobić. Jest to wyraz uznania dla metropolity Anastasiosa za działalność w Afryce i na umęczonej albańskiej ziemi. To podziękowanie za waszą pracę dobroczynną i ekumeniczną. Bez waszej energii i orthodoksji biedna byłaby ekumenia Zachodu.
   W Białymstoku władyka Anastasios służył Liturgię 22 maja w soborze św. Mikołaja, w dniu święta parafialnego. Metropolita Sawa w kazaniu do wiernych mówił o gościu: -
   Dziś między nami jest głowa albańskiej Cerkwi. Tę Cerkiew przez kilka dziesięcioleci usiłowano całkowicie wykorzenić. Modliliśmy się za tę Cerkiew męczennicę. W Albanii nie było biskupa, duchownych. Cerkiew zeszła tam do katakumb. I oto wiara ludzi, być może nielicznych, sprawiła, że ta Cerkiew dziś ożywa. Cerkiew albańska ma swoich biskupów, wznosi nowe świątynie. Władyka Anastasios służbę pasterza rozpoczynał w namiocie, bo w Tiranie nie było świątyni, gdzie można byłoby sprawować Liturgię. Sława Bohu za wsio. Można zapytać, gdzie są ci, co burzyli, prześladowali za sam znak krzyża? Nie ma ich. A Cerkiew Chrystusowa jest.
   Za dwa tygodnie będziemy w Chełmie kanonizować męczenników Ziemi Chełmskiej i Podlaskiej. Oni cierpieli za prawdę, którą głosili w imię bezgrzesznego Zbawiciela, za prawosławie. Myślicie, że tak sobie to się zdarzyło? Nie! To wola Boża. To było dane nam dla wzmocnienia Cerkwi, ciebie, bracie i siostro. Każda kropla wylana w imię Chrystusa przynosi owoce i ożywia Cerkiew. Dziś nasza ojczyzna wchodzi do struktur europejskich, bo w Europie się znajdujemy. I tam każdy z nas powinien wnieść bogactwo prawosławia. A prawosławie odpowiada na wszystkie pytania współczesnego życia. Ale w Cerkwi Chrystusowej obowiązuje posłuszanije woli Bożej i Cerkwi. Jeśli tego nie ma, człowiek upodabnia się do poganina, a szatan się cieszy.
    po św. Liturgii w Białymstoku Władyka Jakub, biskup białostocko-gdański, mówił o rozwoju prawosławia na Podlasiu, szczególnie w Białymstoku: - Mamy bractwa, prowadzimy działalność oświawą, wydawniczą, charytatywną. Tylko w Białymstoku religii naucza ponad dwustu katechetów. Dzielimy się naszym duchowym bogactwem z mieszkańcami naszej ziemi należącymi do innych konfesji.
   Cieszymy się ze spotkania z Wami w naszym soborze. Wielu naszych wiernych zna drogę służby Waszej Eminencji i Wasze zasługi dla rozwoju prawosławia w świecie.
   Jak się wydaje najlepszym potwierdzeniem wielu Waszych zasług, charyzmy i umiejętności jest to, że do odbudowy zniszczonej komunistyczną pożogą Cerkwi albańskiej wybrano Was. Odbudowę należało zacząć od zera. Ale, jak można było przypuszczać, gdy dzieło odbudowy trafiło w Wasze ręce - albańskie prawosławie w szybkim tempie podniosło się z popiołów.
   Na naszych ziemiach historyczna droga prawosławia nie była lekka. Ale tak to jest, że Cerkwie prawosławne wszędzie podążają ciernistą drogą, drogą Zbawiciela. Mamy przykłady męczeństwa za wiarę. Modliliśmy się przed chwilą przy relikwiach św. męczennika dzieciątka Gabriela. Na pamiątkę naszego spotkania i wspólnych modlitw proszę przyjąć od nas ikonę męczennika z cząsteczką jego relikwii. Niech nasz święty ze swoimi relikwiami zawita na waszą ziemię i niech przypomni wam, że w wierze stanowimy jedność.
   - Dziś chciałbym - odpowiadał metropolita Anastasios - pozdrowić was od ludzi zupełnie wam nieznanych - od metropolity Joana i protoprezbitera diakona Eliasza.
   Wiem ile cierpieliście na tej ziemi. Opowiem wam pokrótce o naszej Cerkwi, posługując się przykładami.
   Oto te osoby, które mi dziś towarzyszą, w dzieciństwie nie miały prawa do jakiegokolwiek przejawu swojej wiary. Nie miały prawa mieć w domach nawet paschalnego jajka.
   Ojciec Joan pracował jako kowal. Po godzinach pracy, razem z rodziną, gdy już nikt nie widział, wykuwał z żelaza malutkie krzyżyki. Potem zanosili je na cmentarze na zniszczone chrześcijańskie groby.
   Chciałbym pomóc waszej wyobraźni. Zamknijcie zatem oczy i wyobraźcie sobie, że świątyni, w której stoicie, nie ma. A na tym miejscu, po zburzeniu, wybudowano 24-piętrowy hotel. Tak robiono w naszym kraju z wieloma cerkwiami i monasterami. Zniszczono ponad 1600 świątyń. W pierwszym okresie mojego pobytu w Albanii wszystkie nabożeństwa odprawiałem na placach, pod drzewami, na polach i łąkach. Wiele osób uwierzyło, że Cerkiew w Albanii zniknęła.
   Moimi pierwszymi słowami w Albanii (nie znałem wówczas języka albańskiego) było Christos Woskresie . Był lipiec 1991 roku. Ci co pozostali przy Cerkwi, mieli w oczach łzy. Z płonącymi świeczkami stali całe nabożeństwo. Dziś, dzięki Bogu, mamy świątynie - odremontowano 80, wybudowano 80 nowych. Doprowadziliśmy do porządku 140 kolejnych. Ale najważniejsze jest to, że w sercach tysięcy ludzi udało się zbudować świątynię Ducha Świętego. Wyświęciliśmy już 122 kapłanów. Jest sobór biskupów. Wydajemy gazety, mamy czas radiowy.
   Nasza Cerkiew nie zamyka się w sobie. Pracujemy dla całego społeczeństwa Albanii. Zajmujemy się lecznictwem, edukacją, rolnictwem, ochroną środowiska. Budujemy drogi, zakładamy wodociągi. To jest nasze nawiązanie do "wody życia".
   Niektórzy powiedzą, interesująca historia Cerkwi, ale innej Cerkwi. Nie, ta historia jest i waszą historią. Tak jak dzisiejsze wspólne doświadczenie staje się wspólną historią.
   Mówimy, że prawosławni stanowią mniejszość. Ale istotne jest to, że nie jesteśmy schowani w jakimś zakątku ziemi. Należymy do jednego, apostolskiego i powszechnego Kościoła. Nie znaleźliśmy się na marginesie historii, a w jej centrum i tworzymy tę historię. Tak się dzieje, bo jesteśmy Cerkwią Zmartwychwstałego Chrystusa.
   Niektórzy pielęgnują złudną świadomość, że historię tworzą znaczący w danym momencie ludzie. Ale to tylko ułuda. Alfą i omegą świata jest Zmartwychwstały Chrystus. A jego władza nikomu niczego nie narzuca. Jest pełna wolności. To władza posługiwania, służenia, dobrowolnego cierpienia i miłości. Dlatego ma moc wyzwoleńczą wszędzie i zawsze. Wyzwala ludzi i narody.
   
   fot. autor

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token