Numer 3(213)    marzec 2003Numer 3(213)    marzec 2003
fot.Marek Dolecki
Po swojemu
Anna Radziukiewicz
O.Władysław Kaniuk, proboszcz parafii w Wysowej na Łemkowszczyźnie, uczy w szkole nie tylko religii, również łemkowskiego języka i tradycji. O swoim doświadczeniu mówi:
   o. Władysław Kaniuk- Wśród Łemków czasem można spotkać dziecko, które ma kłopoty z mówieniem po swojemu. Jego rodzice boją się, żeby "nie myliło się mu w szkole". Ale takie kłopoty ma może co setne dziecko. Z dziećmi wszędzie rozmawiam po łemkowsku - w cerkwi, kiedy idę po kolędzie, w szkole. Gdy któreś mówi do mnie po polsku, udaję że nie rozumiem. Po pewnym czasie przełamuje się ono i zaczyna mówić po łemkowsku. Kiedyś miałem ucznia, który używał tylko polskiego. Teraz jest w cerkwi prisłużnikiem i posługuje się piękną łemkowszczyzną.
   W szkole w Gładyszowie, gdzie uczę religii, na język ukraiński chodzi sześcioro dzieci, na łemkowski czterdzieścioro. W Hańczowej, gdzie też uczę, spośród dziewięciorga łemkowskich dzieci tylko troje uczy się ojczystego języka, pozostali kontestują panią nauczycielkę. Tę szóstkę uczę więc pisania i czytania na religii. Tak postępują i inni duchowni. Tego wymaga od nas także władyka Adam.
   W szkole uczę dzieci wierszyków, na przykład bożonarodzeniowych, na powitanie władyki. Ania Dubec, nauczycielka śpiewu, prowadzi chór i uczy kolęd i innych pieśni naszych i polskich. Żadna uroczystość w szkole nie odbywa się bez śpiewania i recytowania w dwóch językach.
   A na nasze święta przychodzą do mnie również dzieci katolickie i śpiewają kolędy tylko po łemkowsku.
   fot. Marek Dolecki

Opinie

[1] 2003-03-17 21:13:00 juko
Żeby tak na Podlasiu ksieża wygłaszali kazania "po swojemu", a nie po rosyjsku. Żeby biskup wymagał tego od duchownych w swojej diecezji, ale jak ma to robić skoro sam głosi kazania po rosyjsku?
[2] 2003-03-18 12:31:00 szelma
Tak się składa, że biskup z podlasia jest zwolennikiem kazań po polsku ale nie może niczego przecież na siłe wprowadzić (opór starszych księży i "przedwojennej" ludności).
[3] 2003-03-18 12:51:00 Kriss
Jeżeli ten biskup zrealizuje swój plan to walnie przyczyni sie do polonizacji niepolskiej ludności prawosławnej. To będzie katastrofa. Ale cóż do odważnych świat należy...
[4] 2003-03-18 13:19:00 szelma
Kriss, do twojej wiadomości. Uzywanie jęz. rosyjskiego w kazaniach (co moim zdaniem jest absurdem) jak dotąd jeszcze nikogo nie zrusyfikowało. Dlaczego więc według Ciebie jęz. polski miałby doproawdzić do polonizacji ? Tak poza tym jęz. polski byłby używany w miastach, a na wsiach mówiło by się w gwarze czyli "po swojemu". Największa parafia w Białymstoku w kazaniach używa jęz. polskiego, wszyscy wszystko rozumieją (nawet młodzież i dzieci) i nic nikomu nie przeszkadza i nie powoduje żadnych procesów polonizacyjnych "niepolskiej ludności praowsławnej". A tak na marginesie to kwestia religii i tożsamości narodowej to dwie zupełnie odrębne sprawy.
[5] 2003-03-18 14:32:00 Kriss
Bracia Prawosławni!
To wasza sprawa jakiego języka będziecie używali w waszych cerkwiach. "Róbta co chceta"... Dla mnie może to być nawet i hiszpański...
Jeżeli jednak używanie języka polskiego w cerkwiach prawosławnych jest tak pożądane przez "szelmę" i jemu podobnych, to dlaczego abp Adam właśnie przed tym się broni? Może to jednak jest ważne?
Proszę przeczytać zamieszczony w tym numerze wywiad z Władyką.
Poglądy reprezentowane przez "szelmę" sprowadziły używane powszechnie przez prawosławnych dialekty j. białoruskiego i j. ukraińskiego do poziomu "dierewieńszczyny",do poziomu jakiegoś zaścianka. Można nad tym jedynie ubolewać.
A tak na marginesie kwestia języka w cerkwi i tożsamości narodowej to dwie sprawy, które bardzo ze sobą się łączą.
[6] 2003-03-18 14:47:00 szelma
Będę twardo obstawał przy swoim, że religia, a tożsamość narodowa to dwie odrębne sprawy. Nie sprowadzam języka moich przodków do "jakiegoś zaścianka", nie wiem skąd u Ciebie taki wniosek. Nie wszędzie jest taka sama sytuacja, więc nie porównuj diecezji przemysko - nowosądeckiej z diecezją bialostocko - gdańską.
[7] 2003-03-18 21:07:00 Kriss
Do Pana (Pani) "szelmy"
To obstawaj twardo.
Nie wiem jaki jest stosunek "szelmy" do języka jego przodków. Ciekawe jest jednak czy ten język "szelma" uważa za swój. Jeżeli tak to jaki jest powód obstawania za j. polskim w cerkwi?
Między innymi właśnie wykluczenie przez PAKP j. białoruskiego i j. ukraińskiego z użycia w Liturgii oraz kazaniach spowodowało, że używany jest tam język obcy(!) chociaż może powszechnie zrozumiały tj. rosyjski czy też polski.
Zapewne "szelma" nie zobaczy w tym żadnego dysonansu. Trudno.
A to czy będę porównywał to już moja sprawa.
W prawosławnej eparchii przemysko - nowosądeckiej są Ukraińcy - Łemkowie i dlatego w cerkwiach na tzw. kazaniach używany jest j. ukraiński (także w dialekcie łemkowskim);
natomiast prawosławny "szelma" chociaż jest zapewne Białorusinem pragnie w cerkwi słyszeć piękny język polski... Komentarz jest zbyteczny.
Mam nadzieję, że nie wszyscy prawosławni bracia Białorusini mają podobne pragnienia.
Na zakończenie: w którejś z opinii z poprzedniego numeru PP przytoczono wiarygodne dane statystyczne mówiące, jeżeli mnie pamięć nie myli, że ok 70% prawosławnych uważa się za Polaków.
[8] 2003-03-19 09:04:00 krzysio
Wydaje mi się, że na pierwszym miejscu powinniśmy stać się dobrymi ludźmi i chrześcijanami. Ktoś kiedyś powiedział, że najpierw jesteśmy prawosławnymi,a dopiero później Białorusinami, Ukraińcami, Grekami . To samo można odnieść do różnych wyznań.
Zamykanie się w kręgu li tylko jednej tradycji to rzecz najgorsza z możliwych, bo w taki właśnie sposób tworzy się własne "getto", społeczność uważającą, że posiada wyłączny monopol na prawdę. A to jest przyczną wielu problemów, odchodzenia ludzi od Cerkwi, zniechęcania młodzieży. Zgadzam się z Szelmą, że wiara i świadomość narodowa to dwie różne sprawy, nie mające ze sobą nic wspólnego. Przyjmując punkt widzenia Krissa musielibyśmy uznać, że Białorusin należacy do Kościoła Rzymskiego jest złym Białorusinem. A cóż w tym złego, że będziemy spotykać, czy tez już spotykamy prawosławnych Polaków, że w cerkwiach będziemy używali w kazaniach czy w kontaktach z osobami duchownymi języka polskiego? Jesli to pomoże ludziom stać się bardziej świadomymi w kwestaich wiary czy liturgiki to dlaczego nie? Świadomości narodowej nie da się wymusić i nie powinna ona mieć nic wspólnego z wyznaniem. Musi ona dojrzeć w sercu każdego człowieka.
[9] 2003-03-20 19:28:00 Włodek
Nie zaglądałem do opini wyrażanych na łamach "Przeglądu Prawosławnego" , lecz jeden z duchownych powiedział, że toczy się ciekawa dyskusja na temat artykułów pojawiających sie w nim. Korzystając z okazji serdecznie pozdrawiam Redakcję i proszę o jedno małe sprostowanie: ja nie uczę religii ani j.Łemkowskiego w Gładyszowie, lecz uczę dzieci w Hańczowej, Śnietnicy i w Uściu Gorlickim. Odpowiadając dla "Lem" - tak, ja je toj samyj.
[10] 2003-03-21 13:30:00 kola
Oderwanie tożsamości narodowej od tożsamości religijnej, sprowadzi prawosławie w Polsce do poziomu sekty. Nie w znaczeniu doktrynalnym, ale "ilościowym". Jeżeli mam być Polakiem, to dlaczego innym (gorszym?)niż większość Polaków? Znikną opory, szczególnie w młodym pokoleniu. Za sto lat nasze świątynie okażą się zbyteczne; pamiętacie program w tv o augsburskiej świątyni zamienionej w dyskotekę? No.
[11] 2003-03-24 18:52:00 Asia
A co z prawosławnymi, którzy czują się Polakami? Czy oni muszą uczyć swoje dzieci rosyjskiego, białoruskiego czy "swojego" tylko po to , by zrozumiały, co do nich mówi batiuszka w cerkwi?
Zaznaczyć chcę też od razu, że chodzi mi tylko o język kazań, bo język cs po prostu kocham.
Ciekawe czy taka przeciętna współczesna młodzież dużo pamięta z tych kazań. Sama miałam kiedyś taka sytuację, że nie chwyciłam sensu kazania, przez jedno rosyjskie słowo "kładbiszcze" niezrozumiałe wtedy dla mnie. Poza tym te kazania w wielu cerkwiach Podlasia wcale nie są w pięknym języku rosyjskim(który jako taki bardzo lubię) czy białoruskim, a używa się w nich (dziwnej doprawdy, gdyż równocześnie) mieszanki słów rosyjskich, białoruskich i tych tzw.swoich, a na dodatek spolszcza się niektóre z nich, co brzmi czasem wręcz śmiesznie.
[12] 2003-03-26 23:17:00 mirek
Niestety młodzież odchodzi od cerkwi nie rozumiejąc języka rosyjskiego.A cerkiewno-słowiańskiego to nawet dorośli w większości nie rozumieją.
[13] 2003-03-27 12:00:00 ks. Arkadiusz
Od kilku dni ślędzę ciekawą dyskusję na waszej stronie. Jednakże jestem zaskoczony tym co zrobiliscie, tzn. wprowadziliście cenzurę. Nie wiem czemu i komu to ma służyć? Robią to ci, którzy boją się prawdy. Czasopismo religijne, a przecież Wy nim chcecie być, powinno być otwarte na szukanie prawdy, bo to sprzyja szerzeniu świadomości religijnej. Może powinniście sprawdzić profesjonalizm dziennikarzy i osób , którzy piszą w Waszym Czasopiśmie?
Jeśli o.Władysław prosi o sprostowanie informacji a wy tak triumfalnie piszecie o jego nauce dzieci w Gładyszowi, co jest nieprawdą, to o czymś to świadczy. Gładyszów to zupełnie innna rzeczywistość jak Śnietnica czy Uście G.
Życzę profesjonalizmu, otwartości a przynajmniej wiarygodności, bo niestety tracicie ją w moich oczach.
Pozdrawiam i życzę ofocnej pracy w szerzeniu prawdy.
[14] 2003-03-27 12:35:00 fFedia
wiara to nie jest gotowa papka podana na talerzu.wiary trzeba się uczyc.to znaczy trzeba się uczyć także języka SCS. Nie jet to łatwe, jeżeli chodzi o naszą młodziez i dzieci. Dla nich chyba trzeba jednak tłumaczyc przynajmniej Ewangelię. choć z drugiej strony to nie zrozumiały język przyciąga do Cerkwi, a duch wiary.Czy tak dużo wygrały te kościoły, które wprowadziły proste, zrozumiałe języki narodowe? moje zdanie jest takie: nabożeństwa powinny byc odprawiane w SCS, Ewangelia dodatkowo tłumaczona, a kazania (o ile będą głoszone na nabożeństwach dla dzieci)w zrozumiałym dla nich języku.Tylko na litość! Niech to nie będzie mieszanka gramatyczno - stylistyczna kilku języków. Mówiąc do dzieci mamy ich przyciągnąć do Cerkwi, a nie odwrotnie.
[15] 2003-03-29 17:02:00 Mateusz
Chciałbym poprzeć szelmę - wydaje mi się, że narodowość i wiara, to dwie różne sprawy. Wiara pomaga w budowaniu i utrzymywaniu tożsamości narodowej, i chwałą jej za to. Ale wiara jest pojęciem szerszym, ponadnarodowym. Myślę, że Kościół powinien roztropnie dbać o kultywowanie języka i tradycji przodków, ale jednocześnie nie zamykać się na potrzeby duchowe tych, którzy z różnych przyczyn nie zachowali swojej tożsamości narodowej, natomiast zachowali, i chcą dalej zachować swoją tożsamość religijną. Są zresztą przypadki przejścia na Prawosławie, lub do kościoła Grekokatolickiego osób bez żadnych Wschodnich korzeni, które tego wyboru dokonują z pobudek wyłacznie religijnych, a nie narodowych. Pozdrawiam wszystkich i redakcję.
[16] 2006-01-28 10:53:00 Łukasz
Bardzo się cieszę, że jest dostępna strona prawosławia. duże djakuju wam

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token