Numer 11(329)    listopad 2012Numer 11(329)    listopad 2012
fot.Anna Radziukiewicz
Wyniosłe świerki w Łopienniku
Grzegorz Jacek Pelica

Pośród jesiennej, listopadowej szarugi jaśniejszy sobotni dzień: 19 listopada 2011 roku. Kilkadziesiąt osób ścieżkami i dróżkami przybyło na leżący tuż za wsią Łopiennik Podleśny oczyszczony z krzaków rozległy plac. To zakątek organicznie związany z historią miejscowości, o której czytamy już pod datą 1282. Wtedy pod Łopiennikiem Leszek Biały pobił Jaćwingów. I dlatego niektórzy wywodzili nazwę osady od łupów, które rycerstwo zdobyło, inni od łopianu, którego motyw potem znalazł się w miejscowym herbie.

Do 1915 roku funkcjonowała w jednej z dzielnic Łopiennika, zwanej od XV do XVIII wieku Ruskim, parafia prawosławna Zaśnięcia Matki Bożej. Świątynia i parafia pod tym wezwaniem została erygowana w 1502 roku przez króla Aleksandra Jagiellończyka. Wcześniej, bo w roku 1474, na Sejmie w Piotrkowie Trybunalskim wyodrębniono z części ziem Chełmskiej Rusi województwo lubelskie, którego południową granicą była rzeka Łopień; faktycznie granica przebiegała właśnie przez dzisiejszy Łopiennik. W XVI wieku Wola Łopieńska, Łopiennik Ruski i Łopiennik Lacki jako wsie królewskie były zarządzane przez Andrzeja Owadowskiego. Konserwator i znawca historii sztuki, Elżbieta Przebirowska z Gdańska, przypomina, że donację z 28 lipca 1524 roku, zawierającą rozległe pola wraz z łąką na Kopiaszczu, przyjął od króla biskup chełmski Aleksander Jotra Sosnowski, czyniąc proboszczem o. Jana Maleszkę. Natomiast w opis czyniony przez któregoś z miejscowych regionalistów wkradł się błąd – Kazimierz Jagiellończyk nie mógł ufundować cerkwi w 1498 roku grekokatolikom, lecz prawosławnym (unia brzeska 1596) i nie osobiście, gdyż zmarł w 1492. Było to wydarzenie związane z Janem Olbrachtem. Przypomnijmy, że w latach 2011-2012 trwały prace porządkowe przy obydwu cmentarzach – wspomnianym już w Łopienniku Podleśnym i unicko-prawosławnym, który istniał do XIX przy dawnej cerkwi. Odnaleziono, zrekonstruowano lub wybudowano kolejne nagrobki i pomniki, ratując doczesne ludzkie szczątki od dalszej profanacji. To zasługa bezinteresownych mieszkańców Łopiennika Dolnego i Podleśnego na czele z Janem Kowalskim i radnymi.
– Przez długie lata ten cmentarz porastały chaszcze – wspominał o. Jan Łukaszuk. – Kilka lat temu z trudem przedzierałem się do nielicznych odsłoniętych grobów, aby wznieść modlitwę. Niech Bóg wynagrodzi stokrotnie wielki, bezinteresowny trud, jaki włożyliście w przywrócenie temu miejscu szacunku. Porównać go możemy z posługą samarytańską. Samarytanin miłosierny nie pytał poturbowanego człowieka, skąd przychodzi, jakie ma poglądy. Udzielił mu pomocy. Ci, którzy tu spoczywają, nie potrzebują szklanki wody czy kromki chleba. Ich pokarmem jest modlitwa. Niech pamięć o zmarłych będzie żywa w naszych sercach! I za nas ktoś się kiedyś pomodli.
Duchowny podziękował samorządowcom na czele z wójtem Janem Kuchtą, sekretarzem powiatu Wojciechem Hryniewiczem, sekretarzem urzedu gminy Moniką Zaj, przewodniczącym rady gminy Andrzejem Szadurą, prezesem lokalnej grupy działania Dorotą Sawą-Niećko, sołtysem Joanną Sawą oraz gospodarzem rzymskokatolickiej parafii św. Bartłomieja Apostoła w Łopienniku, ks. kan. Adamem Brzyskim. Na cmentarzu stanął krzyż, ufundowany przez mieszkankę Chełma Marię Giera, której zmarły przed dwoma laty mąż pochodził z Łopiennika.
Wydarzenia z lat 1915-1918, związane z rozbiórką cerkwi i dewastacją cmentarzy prawosławnych w Łopienniku, były przeważnie przemilczane. W 1930 zorganizowano konkurs na wspomnienia, spisane od rodziców lub dziadków. W wypracowaniu uczeń szkoły rolniczej w Krasnymstawie Piotr Sawa napisał: „Kilku śmiałków rozpoczęło rozbiórkę cerkwi. Obrazy doszczętnie spalono. Na cmentarzu cerkiewnym zostały tylko wyniosłe świerki, które i dziś jeszcze nie potrafią wyszumieć tego, co kiedyś smuciło duszę mieszkańców”.
Cerkiew wybudowali mieszkańcy przy niewielkim wsparciu komisji rządowej i funduszu kościelnego w 1870 roku. Dotąd modlili się przez kilka lat w kaplicy cmentarnej, bo stara, ufundowana przez dziedzica Mikołaja Rozumowskiego, w 1710 roku już się rozsypała. Od 1875 do 1918 nowa cerkiew była świątynią prawosławną, którą rozebrano wiosną 1918.
– Po 1915 roku, ale bardziej w 1918 spalili wszystkie obrazy, niektóre miały sześćset lat. Jeden szczególnie był cenny. To była zemsta za prześladowania caratu. Materiał z rozbiórki, bo nie wszystko spalono, szedł na stodoły a krzyże na złom – wspomina jeden z najstarszych mieszkańców Łopiennika Dolnego.
– Ten cmentarz był jak wyrzut sumienia… Nikt nie śmiał się imać porządkowania. Ludzie sami zrobiliby to może dawno. Ale dobrze, że ksiądz proboszcz dodał otuchy i wójt – dodaje sąsiadujący z cmentarzem wieloletni mieszkaniec.
W niedzielę 20 maja 2012 roku, w okresie paschalnym, już po raz drugi sprawowana była panichida za wszystkich zmarłych, znanych i tych, których imiona tylko Bóg zna. Uroczystej modlitwie przewodniczył o. mitrat Jan Łukaszuk, proboszcz parafii św. Jana Teologa w Chełmie, diakon Wadim Sztermburski i miejscowy proboszcz. Chełmskim chórem parafialnym dyrygował Jan Podoluk. Poświęcono nowe pomniki. Dziękując mieszkańcom za uporządkowanie cmentarza, a duchowieństwu za modlitwę wójt gminy Łopiennik powiedział m.in.:
– Wielu było sceptyków, gdy zaczęliśmy prace. Po co wy to robicie? – pytali. Komu to ma służyć? To nie nasz cmentarz! A przecież nawet po modlitwie widzimy, że wierzymy w tego samego Chrystusa, tego samego Boga i spoczywają tutaj nasi najbliżsi, z którymi kiedyś w przeszłości nasi dziadowie współbiesiadowali, pracowali i żyli. O takie miejsca muszą dbać nie tylko instytucje, ale również sami mieszkańcy. To kwestia organizacji i chęci. Zamiast oglądać 3520 odcinek serialu, można się zebrać, przyjść i dokonać małej rzeczy, ale jakże istotnej.
W tych okolicach, np. w Borowicy, Zagrodach, Żulinie i Łopienniku, posługiwał przed drugą wojną o. Stefan Malesza, co dowodzi, że mieszkali tu wierni. Na cmentarzu prawosławnym i tym starszym, przycerkiewnym, pochowano kilku duchownych wschodniego obrządku. Znamy z archiwum nazwiska kilku łopiennickich proboszczów z XVIII i XIX wieku – Antoni Kuryłowicz, Leon Smoleniec, Konstanty Szulakiewicz. Ich nagrobków nie udało się odnaleźć. Ale nie to jest najważniejsze. Istotne jest coś, co ilustruje sam cmentarz – po roku pojawiły się nowe pomniki nagrobne, przybywający nawet z daleka potomkowie tutejszych prawosławnych nie skradają się przez pola, lecz wyprostowani, z godnością zapalają świece i znicze, tak na katolickie zaduszki, jak i na prawosławne prowody.

fot. Arkadiusz Kostecki i autor

Opinie

[1] 2013-11-09 13:56:00 cezary
I bardzo dobrze że tak się stało, widać mądrość wraca do narodu, głupoty w tym kraju aż nadto
[2] 2014-01-09 02:22:00 Tomek
W nagłówku pomyłka: Nie Leszek Biały, lecz Leszek Czarny pobił bałtyckich Jaćwingów pod Łopiennikiem
[3] 2014-07-28 19:54:00 dr Stefan Dmitruk
Wydarzenia związane z rozbiórką cerkwi w Łopienniku Ruskim (Dolnym) są konfabulacją autora. Świątynia została uszkodzona w trakcie działań wojennych w okresie I wojny światowej. Rozbiórka miała miejsce w 1917 r. Dokumentacja dotycząca powyższych wydarzeń znajdują się w Archiwum Diecezjalnym w Lublinie i Archiwum Parafii Rzymsko-katolickiej w Łopienniku. Szczegóły są również w opracowaniu ks. Krzysztofa Grzesiaka (Diecezja lubelska wobec prawosławia w latach 1918 - 1939, Lublin 2010, s. 119).

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token