Numer 5(323)    maj 2012Numer 5(323)    maj 2012
fot.o. Sławomir Ostapczuk
Kaplica zbudowana
Michał Bołtryk

Wiosną 2012 roku zakończyła się budowa kaplicy przy cerkwi Świętego Ducha w Białymstoku. Trwała od początku 2009 roku. Kaplica-pomnik żelbetowej konstrukcji jest posadowiona tuż za ogrodzeniem, obok dzwonnicy. Upamiętni prawosławnych mieszkańców Białostocczyzny, zabitych, pomordowanych, zaginionych i zamęczonych w latach 1939-1956.Przewodniczący Komitetu Budowy Pomnika Konstanty Masalski w wyniku wieloletnich badań, na podstawie świadectw rodzinnych i danych archiwalnych ustalił, że w wymienionych latach zginęły 4784 osoby wyznania prawosławnego z 598 wsi.

– Koncepcja kaplicy-pomnika – mówi Jan Syczewski, jeden z inicjatorów budowy pomnika – powstała w tym samym czasie, co budowa w Bielsku Podlaskim pomnika pomordowanych furmanów. Naszym zamiarem było upamiętnienie wszystkich prawosławnych, którzy zginęli w owym czasie. A są to żołnierze Wojska Polskiego, walczący w szeregach Armii Czerwonej, ofiary sowieckiej deportacji i prawosławni Białorusini, ofiary wojny domowej, która toczyła się na Białostocczyźnie od 1944 do 1956 roku. Pamięć o tych ludziach winna być utrwalona i przekazywana kolejnym pokoleniom.
Kaplica-pomnik była budowana ze środków społecznych i dlatego jej realizacja trwała trzy lata. Ale historia budowy pomnika jest o wiele dłuższa. Zaczęła się oficjalnie 30 kwietnia 1997 roku. Wtedy Sąd Wojewódzki w Białymstoku zarejestrował Stowarzyszenie Budowy Pomnika. Od początku komitet napotykał trudności.
Przypomina o tym Jan Syczewski, zastępca przewodniczącego komitetu. – Uważaliśmy od początku, że taki pomnik powinien być zbudowany w miejscu publicznym, w mieście wojewódzkim. Znaleźliśmy takie miejsce- skwer między soborem św. Mikołaja a hotelem Cristal. Nasz pomysł popierał ówczesny arcybiskup białostocki i gdański Sawa. Na budowę w miejscu publicznym potrzebne było zezwolenie władz miasta. Wystąpiliśmy o to. I tu zaczęły się schody. Prezydentem miasta był wówczas Ryszard Tur.
Przeciwko budowie pomnika na skwerku przy soborze wystąpili niektórzy białostoccy historycy. Już 25 lipca 1997 roku dr Józef Maroszek przekazał prezydentowi Ryszardowi Turowi kilka uwag i zaleceń.
Oto niektóre, warte przypomnienia: „Działalność wielu prawosławnych mieszkańców regionu w wymienionych latach w świadomości społecznej kojarzona jest z sympatiami prosowieckimi... pamięć wszystkich, którzy polegli, została już upamiętniona wieloma pomnikami i tablicami – nigdzie nie stosowano kryterium wyznaniowego... ustawienie pomnika w centralnym punkcie miasta obok cerkwi, która wielu mieszkańcom regionu do dziś kojarzy się z carskimi prześladowaniami i zaborem, będzie znakiem kontynuacji tych tradycji”. W konkluzji historyk zalecił prezydentowi: „Pomnik (...) powinien być usytuowany w obrębie terenu stanowiącego własność cerkiewną. Jako osobna budowla lub tablica w ścianie cerkwi”. W końcowej części ekspertyzy przestrzega: „Region Podlasia, który nigdy dotąd nie przeżywał konfliktów religijnych, może stać się dzięki takim «inwestycjom» trwałym obszarem niepokojów społecznych. Sądzę, że inicjatywa ta źle będzie służyć naszej wspólnej Ojczyźnie (Polsce), również tej Małej Ojczyźnie, jaką jest Podlasie i nasze miasto Białystok”.
– Władze miasta – wspomina Jan Syczewski – poradziły nam życzliwie: wybudujcie na terenie cerkiewnym, my nic do tego nie będziemy mieli. Wtedy ordynariuszem białostockim i gdańskim był już biskup Jakub. Udaliśmy się do niego w sprawie budowy kaplicy-pomnika. Zapytaliśmy, czy można umieścić kaplicę w ogrodzeniu od strony skweru. Władyka Jakub nie miał nic przeciwko temu. Sytuacja była dla komitetu budowy korzystna, bo akurat robiono nowe ogrodzenie placu cerkiewnego. Prowadząca budowę kierownik powiedziała nam: „Dla nas mniejszy wydatek, bo ubędzie jedno przęsło w ogrodzeniu”. Wszystko zmierzało w dobrym kierunku, zdawało się. I wtedy rada parafialna nie wyraziła zgody na tę inwestycję. Uznaliśmy, że opór materii jest nie do pokonania. Pomyśleliśmy o innej lokalizacji, przy cerkwi Świętego Ducha na Antoniuku. Proboszcz okazał się naszej inicjatywie życzliwy. Wkrótce uzyskał błogosławieństwo władyki Jakuba.
Zmieniony projekt z pomnika na kaplicę i miejsce lokalizacji nie kończył zmagań o prawo do budowy.
W sprawie inicjatywy Komitetu wypowiedział Jan Jerzy Milewski z Instytutu Pamięci Narodowej. W opinii, skierowanej do prof. Cezarego Kuklo, ówczesnego dyrektora IPN w Białymstoku, stwierdził, że „idea budowy pomnika utrwalona w jego nazwie oraz napisach na poszczególnych fragmentach pomnika nie ma uzasadnienia historycznego…lata 1939-1956 to trzy różne okresy: a) okupacja sowiecka, b) okupacja niemiecka, c) rządy komunistyczne narzucone i ściśle kontrolowane przez Moskwę”. „W poszczególnych okresach – wyjaśniał dalej – władze stawiały sobie wobec osób wyznania prawosławnego różne cele i różny był stosunek prawosławnych do tych władz. Najtrudniejsza pod względem religijnym była sytuacja pod okupacją sowiecką, ale dotyczyło to wszystkich wyznań – warto przy tym zauważyć, że najwięcej osób wyznania prawosławnego współpracowało wówczas z tymi władzami. Dosyć powszechne postawy kolaboracji z okupantem, częściowo także w latach 1941-1944 (Białoruski Komitet), a później współpraca z władzami komunistycznymi i działania przeciwko niepodległości Polski były głównymi przyczynami ofiar spośród ludności wyznania prawosławnego”. Jan Jerzy Milewski zakwestionował również napisy proponowane przez Komitet budowy: „Nadmieniam, że po I wojnie światowej nie budowano pomników katolikom jako ofiarom represji, choć niewątpliwie pod zaborem rosyjskim Kościół katolicki i katolicy byli obiektem represji. Generalnie uważam za niesłuszne dzielenie obywateli według wyznań, o ile nie wynika to z kwestii ściśle religijnych. O ile jednak społeczność prawosławna chciałaby dodatkowo uczcić ofiary spośród osób prawosławnych, to uzasadniony byłby napis na pomniku: «Prawosławnym poległym w walce o niepodległą i demokratyczną Polskę» (z ewentualnym podaniem miejscowości)”.
Prawosławna społeczność na proponowany „uzasadniony” napis nie przystała.
11 sierpnia 2004 roku został złożony przez parafię prawosławną Świętego Ducha wniosek do Urzędu Miasta na przebudowę istniejącego ogrodzenia, w związku z upamiętnieniem pomordowanych prawosławnych.
I się zaczęło.
Wniosek przez Urząd Miasta został odrzucony.
Parafia odwołała się do wojewody, z nadania rządzącej wówczas SLD: „Zgłoszona budowa, jaką jest ogrodzenie z wkomponowanymi ikonami i napisami, nie narusza miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego i jest w całości zgodna z uprzednimi decyzjami organu w zakresie lokalizacji ogrodzenia i pozwolenia na jego budowę…”.
Wojewoda zaskarżoną decyzję prezydenta miasta w całości uchylił, przekazując do ponownego rozpatrzenia przez Urząd Miasta.
Urząd Miasta znowu się sprzeciwił. Znowu odwołano się do wojewody. Znów wojewoda uchylił decyzję Urzędu Miasta.
W kolejnym sprzeciwie Urzędu Miasta, chyba piątym, urzędnicy po wyczerpaniu poprzednich argumentów, podparli się zamiast prawem budowlanym Ilustrowaną Encyklopedią Dla Wszystkich „Architektura i Budownictwo”, przytaczając definicję pomnika.
„Przyjęcie tej argumentacji – pisał w odwołaniu proboszcz parafii Świetego Ducha o. Jerzy Boreczko – stanowi oczywistą dyskryminację osób wyznania prawosławnego, w większości Białorusinów. Właśnie taka dyskryminacja może doprowadzić do konfliktu narodowościowo-religijnego i widocznie władzom miasta na tym konflikcie zależy, albowiem odmowa jest decyzją polityczną, opartą nie na przepisach prawa, lecz na ilustrowanej encyklopedii i w dodatku wadliwie interpretującej nawet encyklopedyczne pojęcie pomnika i kapliczki kultu religijnego”.
I wojewoda znowu uchylił decyzję urzędu miasta.
To było pod koniec 2005 roku. Ale po wyborach władzę w kraju przejął PiS. Z nadania tej partii wojewodą podlaskim został Jan Dobrzyński.
W grudniu 2005 roku Komitet Budowy znów wystąpił do Urzędu Miasta o prawo do budowy kaplicy.
W styczniu 2006 roku ukazał się reportaż „Nie ma zgody na pamięć”. Była tam wypowiedź Krzysztofa Sawickiego, wiceprezydenta Białegostoku. Oto ona: „Osobiście jestem przeciwny budowie pomnika i nikt mnie nie przekona, że to kaplica...Ta inicjatywa jest ze wszech miar szkodliwa... To jest zaognianie sytuacji między katolikami i prawosławnymi. Jeśli taki pomnik powstanie, to zaraz trzeba będzie postawić obok pomnik ku czci Polaków pomordowanych przez prawosławnych. Decyzję o budowie podejmie prezydent Tur”. To znów się odwołają do wojewody – zauważył reporter Kuriera Porannego – a wojewoda już uchylał wasze decyzje... – Ale teraz mamy już nowego wojewodę, prawda? – nie pozostawił wątpliwości wiceprezydent.
Stało się tak, jak powiedział Krzysztof Sawicki.
Skargę parafii prawosławnej Świętego Ducha nowy wojewoda oddalił.
Parafia zaskarżyła decyzję wojewody do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Białymstoku. W lipcu 2006 roku sąd stwierdził, że wojewoda naruszył przepisy i uchylił jego decyzję. Dodatkowo zasądził na rzecz parafii pięćset złotych.
Można było budować. Ale za co?
– Wiele razy zwracaliśmy się – mówi Jan Syczewski – do odpowiednich władz o wsparcie finansowe naszej inicjatywy. Zawsze nam odmawiano. Bez pomocy Cerkwi ta budowla byłaby trudna do zrealizowania. Metropolita Sawa kilka razy błogosławił zbiórkę pieniędzy w parafiach Białostocczyzny oraz jedną zbiórkę w całym kraju. Bardzo życzliwie podeszli do naszej inicjatywy proboszczowie wielu parafii. Szczęśliwie się stało, że budowaliśmy przy cerkwi, której proboszczem jest o. Jerzy Boreczko. To postać wyjątkowa pod każdym względem, a zwłaszcza odpowiedzialności, dbałości, słowności. Współpraca z ojcem Jerzym to przyjemność i zaszczyt.
Budowa pomnika-kaplicy kosztowała 70 tysięcy złotych. Komitetowi zostało do spłacenia 12 tysięcy złotych.
Konstrukcja żelbetowa pomnika została obłożona płytą granitową. U podstawy pomnika znajduje się kamień polny przydrożny o wadze trzech ton, z trasy Trześcianka-Narew. Na nim umieszczone są nazwy spacyfikowanych wsi, a od strony cerkwi i ulicy tablice z napisem: Prawosławnym ofiarom drugiej wojny światowej, męczennikom za wiarę i narodowość w latach 1939-1956. Świętym Ziemi Podlaskiej. Pomnik wieńczy kopułka z krzyżem. W kopułce z czterech stron umieszczone są cztery mozaikowe ikony: Chrystusa Zbawiciela, Matki Bożej, Gabriela Zabłudowskiego i Atanazego Brzeskiego. Ikony wykonali artyści z Białoruskiej Akademii Sztuki pod kierunkiem prof. Włodzimierza Zinkiewicza. Za pracę nie wzięli pieniędzy.
Pięknie harmonizująca z bryłą cerkwi i dzwonnicy kaplica czeka na poświęcenie.

fot. autor

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token