Numer 12(318)    grudzień 2011Numer 12(318)    grudzień 2011
fot.Anna Radziukiewicz
O świętym Janie Damasceńskim
Dorota Wysocka
Wykład abp. Jakuba „Święty Jan Damasceński i znaczenie jego twórczości w liturgii i teologii prawosławnej” otworzył 24 października kolejny cykl spotkań Wszechnicy Kultury Prawosławnej w białostockim Centrum Kultury Prawosławnej. Organizują je diecezja białostocko-gdańska, Katedra Teologii Prawosławnej Uniwersytetu w Białymstoku oraz zarząd główny Bractwa św.św. Cyryla i Metodego. Wybór tematu nie był przypadkowy. 27 czerwca na Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej władyka Jakub, po obronie – bardzo wysoko ocenionej – rozprawy „Dogmat chrystologiczny w tekstach liturgicznych św. Jana Damasceńskiego”, uzyskał tytuł doktora nauk teologicznych. Promotorem pracy był metropolita Sawa, zaś recenzentami abp prof. Jeremiasz i franciszkanin ks. prof. Zdzisław Kijas z Papieskiego Uniwersytetu Jana Pawła II w Krakowie i Papieskiego Wydziału Teologicznego św. Bonawentury Seraficum w Rzymie. Autorowi zależało nie tyle na przedstawieniu chrystologii jako takiej, ile wykazaniu, że naukę tę można w całości zaczerpnąć nie tylko z postanowień soborowych i pism Ojców Kościoła oraz przygotowanych na ich podstawie podręczników, ale także z twórczości liturgicznej. Sięgnął do utworów św. Jana z Damaszku ze względu na ich głębię, urodę i usystematyzowany przekaz wiedzy teologicznej, ale do podobnych wniosków doprowadziłaby go analiza tekstów innych autorów. Współczesna teologia sięga do nich rzadko, a przecież na równi z traktatami teologicznymi są one formą wyrażania nauki dogmatycznej i prowadzenia edukacji teologicznej. Wykład w ramach Wszechnicy nie był streszczeniem pracy doktorskiej, a dokonanym w atrakcyjnej, przystępnej, a dodatkowo multimedialnej (fotografie, plansze, mapy, nagrania) formie przywołaniem postaci szczególnego świętego i przypomnieniem, na czym polega znaczenie jego działalności teologicznej.

Św. Jan nazywany jest Damasceńskim, ponieważ urodził się w 675 roku syryjskim Damaszku, mieście pozostającym od ponad dwudziestu już lat pod władzą muzułmańskich kalifów. Chrześcijanie nie byli w nim prześladowani. Dziadek przyszłego świętego, Mansur ibn Sarjun, negocjował ze zdobywcami warunki poddania się a potem życia pod muzułmańską władzą. Nie były one przesadnie uciążliwe. Chrześcijanie mogli spokojnie głosić swoją wiarę.
Ojciec św. Jana, Sergiusz Mansur, pracował w administracji, pełniąc funkcję ekonoma – skarbnika. Swoje dzieci, Jana i przybranego syna Kosmę, wychowywał w duchu chrześcijańskim. Na targu niewolników w Damaszku natknął się na mnicha, także noszącego imię Kosma. Kupił go, przyjął do swego domu i powierzył kształcenie synów. Musiało stać ono na bardzo wysokim poziomie. Chłopcy uczyli się gramatyki, dialektyki, muzyki, a także matematyki, geometrii i astronomii.
Po śmierci ojca Jan, człowiek wszechstronnie wykształcony, przejął po nim stanowisko doradcy kalifa. Stał się postacią powszechnie znaną, zamożną i wpływową. Niezależnie jednak od obowiązków służbowych pisał chrześcijańskie traktaty w obronie czystości wiary. Były to w Cesarstwie Bizantyńskim czasy ikonoklazmu. Ludzie oddający cześć ikonom byli prześladowani, płacili za to nawet życiem.
Władza cesarska do Damaszku oczywiście nie sięgała, cesarz Leon uknuł jednak intrygę, mającą nie tylko odsunąć Jana w cień, ale i powstrzymać jego działalność. Do kalifa trafił sfałszowany list, napisany jakoby przez Jana, w którym ten prosi o pomoc w obaleniu władzy kalifa. Nielojalność, wyraźnie udowodniona, natychmiast została ukarana. Kalif nie skazał Jana na śmierć, a jedynie na obcięcie prawej ręki, tej która przygotowała zdradzieckie pismo. Dłoń, innym ku przestrodze, zawisła na głównym placu miasta.
Po pewnym czasie Jan poprosił o wydanie mu odciętej dłoni, gdyż chciał zakopać ją w ziemi. Trzymając szczątek własnego ciała, pogrążył się w głębokiej modlitwie do Bogarodzicy, a potem zapadł w dziwny sen. Gdy się obudził, miał dwie zdrowe ręce, tak jakby wyroku nigdy nie wykonano.
Tak oczywisty cud wywołał wśród mieszkańców Damaszku wielkie wrażenie. Kalif uznał to za dowód niewinności Jana i przywrócił go na poprzednie stanowisko. Przyszły święty nie chciał już jednak pracować w muzułmańskiej administracji. Wybrał drogę mnicha i, rozdawszy majątek, udał się do monasteru św. Sawy, w okolicach Jerozolimy, gdzie już przebywał jego przybrany brat, Kosma.
Żaden z monasterskich starców nie chciał wziąć pod opiekę tak wykształconego, wczesniej obracającego się wśród możnych, nowicjusza. W końcu zgodził się jeden z nich, najsurowszy. Od razu zabronił Janowi zajmować się jakąkolwiek twórczością pisarską. Kiedy jednak zmarł brat jednego z mnichów, zgodził się on, na jego prośbę, napisać hymn. Starzec był oburzony. Wyznaczył karę – stałe czyszczenie toalet. W nocy jednak miał sen. Ukazała mu się Matka Boża i zapytała: Czemu zamykasz usta, które miały mnie chwalić?
Od tej pory przed działalnością pisarską Jana nie stawiano już przeszkód. Powstawały poważne traktaty teologiczne, pisma polemiczne, hymny, pieśni.
Św. Jan pozostał w monasterze św. Sawy do końca życia, tam przyjął święcenia kapłańskie, tam zmarł w 749 roku i tam złożono jego kości. Potem przewieziono je do Konstantynopola, gdzie pozostawały do XIII wieku. Los jego relikwii jest nieznany.
Św. Jan Damasceński był wybitnym teologiem. Znał wszystkie dzieła Ojców Kościoła, wszystkie postanowienia soborów. W swoich pracach systematyzował je i kompilował. Spod jego ręki wychodziły poważne, fundamentalne traktaty, a równolegle twórczość liturgiczna, pieśni, hymny, stichiry, tropariony, dowodzące dużego talentu poetyckiego.
Ilość tych dzieł jest ogromna. Władyka Jakub wymienił tylko kilka z nich. Na przykład księgę „Źródło poznania”, podzieloną na trzy części: „Dialektykę albo rozdziały filozoficzne”, poświęconą Arystotelesowi, „O herezjach”, opisującą 103 błędne nauki, oraz „Wykład wiary prawdziwej”, pierwszą próbę systematycznego zaprezentowania ortodoksyjnej teologii. Wśród innych wymienił też trzy „Mowy obronne przeciwko tym, którzy odrzucają święte obrazy”, „Dokładne wyznanie wiary”, „Zwięzły wstęp do dogmatyki”, rozprawę „Przeciw Saracenom”, praktyczne porady dla tych, którzy zmuszeni są o prawdach wiary rozmawiać z muzułmanami czy „O smokach i wiedźmach”, w której rozprawia się z przesądami i zabobonami.
Bogata jest też jego twórczość hagiograficzna i egzegetyczna, z której najobszerniejsze są komentarze do wszystkich listów św. Pawła. Nie sposób również pominąć pisma ascetyczne („O świętym poście”), homilie, na przykład na święto Przemienienia Pańskiego, Zwiastowania, Narodzenia i Zaśnięcia Matki Bożej.
Do tego dochodzi przebogata, różnorodna liturgiczna twórczość poetycka. Św. Jan należy do najwybitniejszych cerkiewnych poetów epoki bizantyńskiej. Wraz ze św. Andrzejem z Krety i bratem, św. Kosmą, biskupem Maiumy, zaliczany jest do grona tak zwanych twórców synajskich, którzy jako pierwsi zaczęli pisać kanony. Św. Jan wykazał się przy tym najwyższej próby mistrzostwem warsztatowym.
Z cała pewnością jest też jednym z twórców Oktoichu, ośmiotygodniowego cyklu modlitw, troparionów, pieśni, kształtowanego mniej więcej od V wieku, ostatecznie jednak opracowanego w VIII wieku w monasterze św. Sawy. Uzupełniające utwory są anonimowe, jednak ze względu na czas powstania, tematykę, formę i styl przypisuje się je św. Janowi.
Uważa się, że święty Jan jest nie tylko autorem tekstów Oktoichu, ale i samej koncepcji tej księgi liturgicznej. Pracował nad nią i jako twórca, i jako edytor.
Liturgiczna spuścizna św. Jana Damasceńskiego, powtórzył władyka Jakub, jest niezwykle bogata. Właściwie nie ma nabożeństwa, które nie zawierałoby kanonów, modlitw, pieśni czy stichir jego autorstwa. Wszystkie one kryją w sobie bogate treści dogmatyczne. To wciąż żywa, ciągle nam przypominana, nauka o Bogu, ciągły element katechizacji wiernych. Nie tylko zresztą wiernych. To wciąż ważne źródło nauki teologicznej dla współczesnych teologów.
Zwięzłe, piękne w formie, teksty św. Jana są dobrze znane każdemu, kto bierze udział w nabożeństwach. Ich obrazowość i teologiczną głębię dobrze oddaje język cerkiewnosłowiański, giną one jednak w przekładzie na polski. Apelem - zachętą do świadomego, ze zrozumieniem tekstów, udziału w nabożeństwach, kończył władyka swoje wystąpienie.
Przypominał, że nabożeństwo, obok celu modlitewnego, zawiera w sobie także dydaktyczny, gdyż jest swoistym wykładem teologicznym, i pedagogiczny, gdyż stawia przed nami dobre, a możliwe do osiągnięcia, wzory.
Wszystkie te cele zamknięte są w pięknych, mądrych, głębokich słowach św. Jana Damasceńskiego, które docierają do nas poprzez stulecia. Wsłuchajmy się w nie.

Wykładu wysłuchała
Dorota Wysocka

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token