Numer 12(318)    grudzień 2011Numer 12(318)    grudzień 2011
fot.Anna Radziukiewicz
Krzyże na kurhanie
Michał Bołtryk

W Żerczycach, ósmego listopada 2011 roku, na św. Dymitra Sołuńskiego, poświęcono krzyże i pomnik. Krzyże na kurhanie, znajdującym się za rzeczką, po prawej stronie drogi z Żerczyc do Zabłocia, stały „od zawsze”. Wspominają o tym dorośli mieszkańcy tej wsi. Z kurhanem wiąże się pradawne podanie, przekazywane z pokolenia na pokolenie w żerczyckiej parafii. A parafia, wedle tradycji, jest bardzo stara. W 2001 roku świętowano w Żerczycach tysiąc lat jej istnienia. Liturgię odprawił wówczas metropolita Sawa.

W 1010 rocznicę liturgię celebrowali proboszcz parafii, o. Wiaczesław Domoracki, o. Borys Domoracki i o. Paweł Gumieniak.
O. Borys Domoracki w kazaniu, stosownie do święta parafialnego, mówił o męczeństwie, męczennikach. A szczególnie o świętym wielkim męczenniku Dymitrze z Tesalonik, patronie parafii żerczyckiej. W pieśniach liturgicznych święty Dymitr nazywany jest „upiększeniem męczenników”, „władców ochroną”, „sprzymierzeńcem żołnierzy”, „wzbogacającym ubogich”…
Dymitr pochodził z bogatej rodziny w Tesalonikach. Po śmierci ojca został wybrany naczelnikiem miasta. Był chrześcijaninem, więc wiary w Chrystusa począł nauczać mieszkańców miasta, pogan. Nie trwało to długo, za głoszenie chrześcijaństwa św. Dymitr został na rozkaz cesarza Maksymiliana uwięziony. Mimo meczeństwa nie wyrzekł się Chrystusa. W 306 roku oprawcy zakłuli św. Dymitra dzidami.
Sceny z życia i męczeństwia patrona parafii zdobią ściany żerczyckiej cerkwi. Są autorstwa miejscowego malarza Jarosława Wiszenki.
Po Liturgii poszliśmy, z chorągwiami, do kurhanu znajdującego się dwieście metrów za wsią. Można powiedzieć, że szliśmy ku początkowi historii wsi. Historia tu przeplata się z legendami, podaniami, tradycją, dalej są źródła pisane, które zachowały się w archiwach.
Aleksander Pachwicewicz, urodzony w 1944 roku w Żerczycach, jest miłośnikiem historii swojej wsi. – Z czasów dzieciństwa – opowiada – pamiętam naszą górkę jako dobre miejsce do zabaw zimowych. Z niej dobrze zjeżdżało się na sankach. U nas nie ma innej górki. Pamiętam też trzy krzyże na tym kurhanie. Były wtedy już stare. Z tamtych czasów zachował się tylko jeden. Skąd ten pagórek? Według miejscowej tradycji, znajdującej uzasadnienie w badaniach niektórych historyków, te ziemie znajdowały się niegdyś w granicach państwa kijowsko-wołyńskiego. Książę Włodzimierz zakładał na nich miasta i punkty obrony traktów komunikacyjnych. Drużyny rycerskie wielkiego księcia kijowskiego robiły wypady wojenne na Jaćwież. Już w 983 roku dotarły nad Bug. Z tamtych czasów datują się miasta Brześć, Mielnik, Drohiczyn, Kamieniec, Bielsk, Suraż. Wokół warownych grodów były punkty obrony. Osadzeni w nich bojarzy stanowili przednią straż grodu. Żerczyce mogły być taką strażnicą. Wojowie księcia byli ochrzczeni, stąd też w grodach i strażnicach przez nich zakładanych zrodziły się prapoczątki kultu chrześcijańskiego na tych ziemiach, pierwsze cerkiewki i kapliczki. To nie przypadek, że św. Dymitr, patron rycerzy, jest patronem żerczyckiej parafii. Według miejscowej tradycji – opowiada dalej pan Aleksander – tu, w Żerczycach, które mogły nazywać się wtedy inaczej, rycerze Włodzimierza stoczyli bój z Jaćwingami. Pobili ich doszczętnie. Pokonanych, ich konie i zbroje pochowano. Potem nad nimi usypano kurhan, na który dziś idziemy.
Co do nazwy wsi Żerczyce. Tu też nie ma zgody, od czego wieś bierze nazwę. Profesor Michał Kondratiuk, wybitny znawca nazewnictwa miejscowości Podlasia, uważa, że Żerczyce biorą początek od osoby – Żyrek, Żyrko. Ale w źródłach cytowanych przez profesora jest mowa „Zercyce alias Zabite Sieło”. Jeszcze inaczej interpretuje tę nazwę „Tołkowyj Słowar” Dala: Żerczyce mogą pochodzić od słowa „żrec” – ten który składał ofiary bóstwom. A chrześcijanie często wznosili świątynie tam, gdzie były pogańskie ołtarze. Jest jeszcze jedna etymologia nazwy Żerczyce – od słowa „żerd”. Żerdki z młodego lasu wycinano na ogrodzenie siedzib. A wokół była tu Puszcza Mielnicka.
Żerczyce, leżące przy trasie Kleszczele – Siemiatycze, dwanaście kilometrów od Grabarki i szesnaście od Siemiatycz, w gminie Nurzec Stacja, mające tak starą historię, są dziś wsią zadbaną. Domy tu nowe i starsze, podwórka czyste. Cerkiew św. Dymitra, wyświęcona w 1872 roku, jest remontowana.
Można zapytać, czemu tu nie ma oznak starożytności, skoro tradycja mówi o tak odległej historii.
Trudno w to uwierzyć patrząc dziś na spokojnie przepływający tu czas. Ale ta ziemia była dawniej miejscem zmagań różnych sił, bitew, pożarów, wypędzania ludzi, ich powrotów…
Bitwa ruskich wojów księcia Włodzimierza z Jaćwingami przetrwała w miejscowej tradycji. Pamięć tę utrwala kurhan. Ale dalej są dokumenty. Z niezwykłą skrupulatnością odnotowują je badacze podlaskiej historii – o. Grzegorz Sosna i matuszka Antonina Troc w publikacji „Parafia w Żerczycach”, wydanej w 2001 roku, czyli na tysiąclecie istnienia tu chrześcijaństwa.
I tak, wedle tych badaczy naszych dziejów, źródła pisane dotyczące żerczyckiej cerkwi pochodzą z XVI wieku. W 1545 roku królewska wieś Żerczyce, na 69 włókach, liczyła 183 dymy.
A potem, jak i przedtem, były wojny. I tak, w lustracji z 1622 roku, po ustaniu działań wojennych, starostwa mielnickiego odnotowano: Wieś Żerczyce (...) przez Moskwę in Anno 1660 ogniem zniszczona. (...) Cerkiew ruska była w tej wsi, którą nieprzyjaciel spalił.
Nową, kolejną, cerkiew ufundowała w 1662 roku księżna Helena Połubińska.
Straszne konsekwencje dla tej ziemi miała wojna północna w latach 1700-1721, w której przeciwko Szwecji walczyły Rosja, Dania i Saksonia. Wojna przyniosła zniszczenia, głód i zarazy. Na zjeździe sejmikowym mielnickim zapisano w 1710 roku: …nie ma głowy gdzie przytulić, wszystko wniwecz się obróciło, w całym starostwie kilku par nie masz wołów i nic nie trzyma prócz jednej jurydyki. Epidemia cholery wyludniła okoliczne miejscowości, także Żerczyce. Żerczycka cerkiew stała się bardzo uboga.
Ale i między wojnami nie było tu spokojnie. Trwały wojny w sądach o te ziemie między starostami, gromadami, a cierpiał lud, od którego wymagano coraz większych danin. Procesy trwające całe dziesięciolecia kosztowały. Nie mieli łatwego życia i kolejni proboszczowie parafii. Jeden z nich, w 1806 roku, pisze do króla pruskiego: …ja, nędzny i biedny kapłan obrządku greckokatolickiego, paroch we wsi Żerczyce… przez gradobicie, szarańcze, upadek bydła, nieurodzaj, drogość zboża, oddany prowiant, tak jestem biedny, że już od Nowego Roku, chleb kupuję, nie mając ze skarbu szeląga na to…
W 2011 roku w radzie parafialnej w Żerczycach powstała myśl o odnowieniu krzyży na kurhanie, a także upamiętnieniu miejsca murowanym pomniczkiem. Pomysł zaakceptował proboszcz. Przy inwestycji trudzili się wszyscy mieszkańcy wsi. Aleksander Pachwicewicz, który był w tej grupie, prosi, aby nie zapomnieć o innych. Wśród nich są Grzegorz Bajena – starosta cerkwi, Roman Laszuk, Wiktor Karpiuk, Jan Wolski i Leon Oniszczuk.
Po Liturgii 8 listopada, w dzień św. Dymitra, duchowni poświęcili krzyże – stary i nowy, oraz pomnik. O. Wiaczesław Domoracki przypomniał zebranym dosyć odległą historię: – Tu wedle drogi, na tym miejscu stała niegdyś kapliczka. Tu odnaleziono ikonę Matki Bożej Tichwińskiej. Zabrano ją i zaniesiono do cerkwi, w której dziś się modliliśmy. Była tam do 22 lipca 1944 roku, do dnia pożaru, który strawił wnętrze cerkwi, jak też prawie całe Żerczyce.
O. Wiaczesław Domoracki jest synem duchownego, Borysa Domorackiego. Urodził się w 1960 roku w Puchłach. Po wyświęceniu przez półtora roku posługiwał na Grabarce. Był wikariuszem ojca Nikona Potapczuka. Od 1989 roku jest proboszczem w Żerczycach. Matuszka Julita kieruje chórem parafialnym. Przed nią wiele lat chórem dyrygował Bazyli Pachwicewicz, ojciec pana Aleksandra.
Poprzednik o. Wiaczesława, ojciec Eugeniusz Pańko, posługiwał w Żerczycach pięćdziesiąt cztery lata. Zmarł 6 listopada 1989 roku. Jego pogrzeb odbył się 8 listopada, w dniu patrona cerkwi.
O. Eugeniusz Pańko był absolwentem Prawosławnego Seminarium Duchownego wWilnie, w roku 1939 otrzymał tytuł magistra teologii w Studium Teologii Prawosławnej Uniwersytetu Warszawskiego. Dzięki jego zabiegom odbudowano po pożodze wojennej plebanię i cerkiew. Wyświęcił ją 15 listopada 1951 roku arcybiskup białostocki Tymoteusz.
O. Eugeniusz Pańko zostawił relację, którą przekazują o. Grzgorz Sosna i Antonina Troc, dotyczacą Tichwińskiej Ikony Matki Bożej: Podczas wojny polsko-szwedzkiej w 1654 roku mnisi uchodząc z Wilna przynieśli ze sobą ikonę i umieścili w cerkiewce w Żerczycach. W okolicy stacjonował oddział szwedzki. Jeden z żołnierzy wycelował w obraz i stał się cud. Ikona nie została uszkodzona. Żołnierz od wybuchu został ślepcem, zrozumiał swoją winę, przysiągł, że do końca życia będzie sługą cerkiewnym i odzyskał wzrok…
W parafii, tak bogatej w historię, znajdowało się wiele archiwalnych dokumentów. Szczególnie interesujące były akta dotyczące procesów sądowych o należące do parafii grunta i łąki z lat 1807 i 1835.
W obu tych przypadkach proboszczowie powoływali się na tradycję założenia parafii w 1001 roku. Niestety, archiwa spłonęły. Wspomina o tym o. Eugeniusz Pańko.
Katastrofa wojenna z 22 lipca 1944 roku, jaka dotknęła Żerczyce, miała dotkliwe skutki dla jej mieszkańców i całej parafii. Z pożaru ocalało tylko pięć domów. A w 1938 roku było ich w Żerczycach 88. Ale… zawsze jest jakieś ale. Okoliczne białoruskie – prawosławne wsie na Podlasiu były narażone na ataki podziemia i wypędzenia, albo zabijania, ich mieszkańców. W miejsce wypędzonych osiedlano repatriantów zza Buga. Spalone Żerczyce nie były w owym czasie łakomym kąskiem. Wieś odnowiła się i jest nadal prawosławna, jak dawniej. Ludzie świadomi swej historii, która najczęściej przetrwała w miejscowych podaniach, trwają w wierze przodków i świętują kolejne rocznice.

fot. autor

Opinie

[1] 2011-12-25 08:51:00 Wnuk Grzyba
Jadąc z Żerczyc do Siemiatycz po prawej stronie jak skręcała (KOLEJKA) do lasu - kolonia, Grzyba i Koca stoi krzyż żelazny może ktoś zna jego historię.

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token