Numer 5(311)    maj 2011Numer 5(311)    maj 2011
fot.
Między Krakowem a Hajnówką
matuszka Eudokia (Lachocka)

Jerzego Nowosielskiego i jego żonę Zofię poznałam w Bułgarii, w monasterze w Pomoriu, w latach 70. Nie był jeszcze wówczas profesorem, ale pracował na Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie i razem z prof. Adamem Stalony-Dobrzańskim rozpisywał świątynie. Zwróciłam na niego uwagę w cerkwi św. Jerzego Zwycięzcy, gdy przyglądał się ikonie swego niebiańskiego orędownika.

Matuszka Julia Lachocka, dyrygentka w cerkwi w Krakowie, zaprosiła do chóru kilka osób, w tym Jerzego Nowosielskiego. Zaproszenie przyjęli wtedy między innymi prof. Aleksy Grygorowicz, architekt, i Adam Bujak, fotograf metropolity Karola Wojtyły. Nowosielski śpiewać nie chciał. Poprosił o błogosławieństwo na czytanie Apostoła. Czytał z wielką pokorą i głęboką znajomością treści. Matuszce Julii ofiarował zaś ikonkę Bogarodzicy, napisaną przez siebie na kamieniu.
Zatroszczył się też o wnętrze krakowskiej cerkwi. Srebrną ikonę św. Mikołaja otoczył żytijem.W ołtarzu na gorniem miestie umieścił napisaną przez siebie ikonę Zejścia do Piekieł. Do znajdującej się tam wcześniej ikony Zbawiciela w srebrnym okładzie wykonał kiot i ustawił przed klirosem, udostępniając do adoracji wiernym.
W tym czasie korzystałam z konsultacji z liternictwa u prof. Adama Stalony-Dobrzańskiego na Akademii Sztuk Pięknych. Spotykałam tam prof. Nowosielskiego. Któregoś dnia, idąc razem z uczelni do budynku cerkiewnego, wstąpiliśmy do Jamy Michalikowej.
Lubiłam secesję i akurat wtedy, siedząc w tej słynnej kawiarni, odczytałam związek między powłóczystymi liniami i kolorowymi plamami, przy braku cieniowania, Nowosielskiego, a tym stylem. Tak jak Wyspiański, on nie tylko pisał ikony, ale i aranżował całe wnętrze świątyni.
Właśnie wtedy, w kawiarni, profesor zapytał mnie, czy wiem, że bryła hajnowskiego soboru jest jego wizją plastyczną, przełożoną przez Aleksandra Grygorowicza na projekt architektoniczny. – Tak – odrzekłam. – Wiem o tym od prof. Grygorowicza, który tego nie ukrywa.
W Hajnówce pozostała po nim inna piękna pamiątka – ikonostas w cerkwi cmentarnej Wszystkich Świętych.
Z początkiem lat dziewięćdziesiątych na moją prośbę profesor Nowosielski zastąpił mnie jako wykładowcę języka cerkiewnosłowiańskiego w rzymskokatolickim Wyższym Seminarium Duchownym Ojców Redemptorystów. Jeździłam już wówczas do Hajnówki, aby nauczać religii prawosławnej w szkołach średnich i nie zawsze mogłam to zadanie pogodzić z wykładami w krakowskim seminarium. Po wielu latach studenci seminarium, słowaccy Łemkowie – unici, z wielkim uznaniem wspominali zajęcia z profesorem Nowosielskim i czytanie z nim Listów Apostolskich i prawosławnych akatystów. Opowiadali, że był w stanie odpowiedzieć na każde ich pytanie, i to niezdawkowo.
Kochał Boga i sztukę, która była dla niego sacrum, nawet gdy jej treścią było profanum.
Odnosił się z wielkim szacunkiem do duchowieństwa, wysoko cenił stan mniszy. Sam był posłusznikiem w jednym z monasterów na Ukrainie, co ukształtowało w nim pokorę. Okazywał duży szacunek mojemu ojcu, krakowskiemu proboszczowi i dziekanowi, o. Eugeniuszowi Lachockiemu. Łączyła ich szczera postawa ekumeniczna. Pomagał ojcu w odnowie cerkiewnego budynku. Profesor odrestaurował stare ikony z ikonostasu z Miechowa.
Spodziewaliśmy się, że odprawianie nabożeństw podczas remontu stropu nawy głównej będzie wielkim problemem. Rozwiązali go konserwatorzy, którzy w pomieszczeniu na parterze pod warstwą tynku odkryli późnogotyckie freski. Sala ta była niegdyś wspaniałym refektarzem z bogato rzeźbionym stropem. W tym czasie powrócił do profesora ikonostas, który ofiarował cerkwi w Orzeszkowie, a który wydał się tamtej społeczności zbyt nowoczesny. Teraz ikonostas stanął w zabytkowym refektarzu, dzięki czemu nie tylko prawosławna parafia, ale i cały Kraków zyskał unikalne wnętrze o wysokich wartościach artystycznych i duchowych. Odprawiano w nim nabożeństwa aż do zakończenia remontu.
W sali na parterze, chętnie odwiedzanej przez wycieczkowiczów, organizowano spotkania ekumeniczne dla coraz większej rzeszy sympatyków prawosławia. Odbywali tam zebrania krakowscy przewodnicy. Znalazło się tam też miejsce na ekspozycję sztuki cerkiewnej.
Po śmierci mojego ojca późnogotycki refektarz zamieniono na biuro podróży. Ikonostas Nowosielskiego umieszczono na drugim piętrze, na chórze. W latach 90. jego ściany obłożono modrzewiowymi deskami, rozpisanymi przez Jerzego Nowosielskiego.
Budowa hajnowskiego soboru zbliżała się do końca. Jerzy Nowosielski wykonał projekt polichromii jego wnętrza, lecz hajnowski proboszcz, o. Antoni Dziewiatowski, obawiając się dezaprobaty parafian, przyjął do realizacji inny projekt, Greka.
Bryła soboru jest wizją profesora Nowosielskiego i gdyby malowidła we wnętrzu wyszły spod tej samej ręki, powstałoby spójne, oryginalne dzieło światowej klasy.
W pełni świadomy wartości prac prof. Jerzego Nowosielskiego był o. mitrat Leoncjusz Tofiluk, ikonograf, założyciel Szkoły Ikonograficznej w Bielsku Podlaskim. Odbierał duchowość, zamkniętą przez twórcę w jego dziełach. Gdy kończyłam kurs ikonografii w Bielsku, otrzymałam wraz z innymi absolwentami pocztówki z ikonami prof. Nowosielskiego. O. Leoncjusz pokazał nam zaprojektowane przez Nowosielskiego baptysterium wraz z ikonografią. Baptysterium w Bielsku Podlaskim i Ukrzyżowanie w krakowskiej cerkwi to perły wśród prac Nowosielskiego w prawosławnych świątyniach w Polsce.
Całą swoją twórczość sakralną Nowosielski przepełnił duchowością, przez co ułatwił modlącym się chrześcijanom zbliżanie się do Boga.

fot. autorka

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token