Numer 2(308)    luty 2011Numer 2(308)    luty 2011
fot.Anna Radziukiewicz
Bez niego nie byłoby już prawosławia w Supraślu
(ma)

Ponad pięćset lat temu prawosławni mnisi osiedlili się w dobrach marszałka Wielkiego Księstwa Litewskiego Aleksandra Chodkiewicza, nad rzeką, która nosi teraz nazwę Supraśl, i dali początek miejscowości o tej samej nazwie. We współczesnych opracowaniach historycznych i faktograficznych tylko powierzchownie wspominany jest okres między 1922 a 1984 rokiem, kiedy monasteru i mnichów w Supraślu nie było, jednak po pewnym czasie udało się powołać prawosławną parafię, obejmującą swym zasięgiem miasteczko Supraśl i okoliczne wsie (Ogrodniczki, Nowodworce, Karakule, Ciasne, Sokołda, Surażkowo i inne), gdzie zdecydowaną większość stanowili mieszkańcy wyznania prawosławnego. Prawosławni dokładali starań, aby parafia nie została zamknięta, do czego dążyły ówczesne władze. Duszpasterzami supraskiej parafii byli ojcowie Aleksy Mularczyk i Aleksander Makal.

14 grudnia 2010 roku minęło czterdzieści lat od śmierci ks. mitrata Aleksego Mularczyka. Urodził się w 1894 roku we wsi Zarudawie koło Grodna. Los sprawił, że szybko został sierotą. Po ukończeniu szkoły wychowywał się w monasterze Glińska Pustyń w ziemi kurskiej. W 1920 roku rozpoczął staż jako psalmista w grodzieńskim soborze katedralnym. W 1922 roku w cerkwi w Bieławiczach wziął ślub, jego żoną została Nina Nikanorowna z domu Kidajło i niedługo potem został wyświęcony na diakona, a w 1927 roku kapłana. Otrzymał misję odbudowy życia parafialnego w Supraślu. Posługę w tej, jakże doświadczonej cierpieniami, parafii sprawował w latach 1927-1970.
W 1922 roku relegowano z Supraśla ostatnich mnichów. Dopiero w 1927 roku administracja zezwoliła na obsługę duszpasterską parafii i to na zasadzie dojazdu duchownego z Wasilkowa. Dopiero w 1931 roku udało się uzyskać formalną zgodę na stały pobyt o. Aleksego w Supraślu, chociaż mieszkał w nim od dwóch lat. Nabożeństwa mogły być sprawowane jedynie w kaplicy cmentarnej św. Jerzego, oddalonej od Supraśla dwa kilometry, co było bardzo uciążliwe. Pomieszczenia i obiekty monasterskie, decyzją władz administracyjnych, przekazano w dzierżawę rzymskokatolickiemu zakonowi ojców salezjanów (co trwało do 1949 roku). Nie był to okres miły dla społeczności prawosławnej, a szczególnie jej ojca duchowego. Ciągłe groźby i wybijanie szyb należały do łagodnych środków perswazji. W okresie powojennym miały miejsce napady z bronią w ręku (również na rodzinę duchownego), a także zabójstwa popełnione na prawosławnych Supraśla. Synowie o. Aleksego też mieli być zabici, o czym uprzedzili inni mieszkańcy miasteczka (syn młodszy Wsiewołod był już nawet wyprowadzony z domu parafialnego, lecz zdołał szczęśliwie uciec; starszy Borys pełnił wówczas służbę wojskową).
Pod sam koniec wojny doszło do zniszczenia unikatowej cerkwi Zwiastowania Najświętszej Marii Panny, wysadzonej w 1944 roku przez wycofujące się wojska hitlerowskie.
Władze kolejnego systemu także nie oszczędzały parafii. W 1955 roku relegowano prawosławnych z odzyskanej wcześniej świątyni św. Jana Teologa i przystąpiono do jej rozbiórki. Proponowano prawosławnym opuszczoną kirchę ewangelicką, byle zrezygnowali z obiektów położonych na terenie monasteru. Zdecydowana postawa proboszcza i wiernych doprowadziła do wstrzymania prac rozbiórkowych i zwrócenia świątyni prawowitym właścicielom. Jesienne święto Jana Teologa w 1958 roku stało się prawdziwą paschą dla prawosławnych parafii supraskiej.
Osoby znające historię parafii wciąż przypominają, że gdyby nie postawa parafian i w szczególności ich duszpasterza, nie wznoszono by już modlitw w prawosławnym monasterze Zwiastowania Bogarodzicy. Szczegółowo z wydarzeniami w tym okresie można się zapoznać w książce matuszki Walentyny Makal „Przed odrodzeniem supraskiego monasteru (historia parafii prawosławnej w Supraślu w latach 1931-1984)” z 2003 roku.
Pamięć o ojcu Aleksym Mularczyku nadal jest żywa, czego dowodem było spotkanie zorganizowane 2 grudnia 2010 roku z inicjatywy namiestnika monasteru o. Andrzeja (Borkowskiego). Prelekcję wygłosił jego wnuk, także Aleksy, który pełni obecnie funkcję przewodniczącego białostockiego koła Bractwa Prawosławnego św.św. Cyryla i Metodego.
Wiele faktów nie zatarło się jeszcze w pamięci parafian. Głos zabierali m.in. dr Ludmiła Gruszewska-Lewszuk, Zinaida Piech, prawnuczka psalmisty Juliana Rakowskiego, którzy rozpoznali siebie lub przodków, w przytoczonych fragmentach książki i na zdjęciach.
Głos zabrał też o. Aleksander Makal, który sporo dowiedział się o swym poprzedniku. Czuł też z nim bliską więź.
Matuszka Walentyna Makal, zbierając materiały do książki, natrafiła na pismo o. Aleksego Mularczyka do starosty powiatowego w Białymstoku z 1945 roku. Przytoczyła jego słowa: Gdy Wysoki Rząd Państwa naszego wymaga ode mnie oswobodzenia posesji poklasztornej wraz z cerkwią św. Jana Teologa, co stwarza dla mych wiernych wielką krzywdę, bo innej świątyni nie mają, uczynić tego nie mogę, gdyby nawet mnie za to groziła śmierć.

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token