Numer 5(299)    maj 2010Numer 5(299)    maj 2010
fot.
Kosowo i Metochia sześć lat później
Anna Daniłowa

Jakiś czas temu internet obiegł szokujący film. Triumfujący, śpiewający i tańczący z radości tłum Albańczyków najpierw podpalił, później obserwował płonącą cerkiew w Kosowie. W rzeczywistości takich sytuacji było kilkadziesiąt. 17 marca 2004 roku stał się, jak powiedział patriarcha serbski Ireneusz, dniem najcięższej próby, możliwe, że największego cierpienia serbskiej ludności w Kosowie i Metochii.

Na pytania Anny Daniłowej odpowiada hieromnich Ignacy Szestakow


– 17 marca minęło sześć lat od antyserbskiego pogromu w Kosowie i Metochii. Tego dnia w Serbii odprawiane były panichidy za zabitych. Proszę przypomnieć, co się wtedy stało?
– Przyczyną pogromu stała się informacja w albańskich mediach o utonięciu albańskich dzieci, za co winę jakoby ponosili Serbowie. W ciagu kilku dni praktycznie w całym Kosowie i Metochii wybuchły zamieszki, dochodziło do potyczek, pogromów serbskich świątyń i domów, walk Albańczyków z siłami UNMIK i KFOR. Pierwsze zamieszki wybuchły w Kosowskiej Mitrowicy, a potem objęły praktycznie cały region. Szczyt pogromów przypadł na 17-19 marca. To, że pogromy wyglądały na zaplanowaną i skoordynowana akcję, praktycznie od razu przyznali także przedstawiciele UNMIK i KFOR, bezpośredni świadkowie i uczestnicy wydarzeń. Wielu z nich otwarcie nazwało to czystką etniczną.
W czasie pogromów zabito 19 osób, zraniono 140, wygnano z domów pięć tysięcy. Ponad 900 serbskich domów i mieszkań podpalono, z sześciu miast i dziewięciu wsi wypędzono wszystkich Serbów, zniszczono 35 cerkwi i monasterów. Wiele obiektów serbskiej Cerkwi zostało doszczętnie zniszczonych – spalonych, zrujnowanych, zbezczeszczonych w takim stopniu, że ich wykorzystanie zgodnie z przeznaczeniem stało się niemożliwe. Niektóre po prostu starto z powierzchni ziemi, np. w Djakowicy cerkiew z parafialnym domem zniszczono, a miejsce wyrównano spychaczem. Teraz znajduje się tam skwer.
W Prizren, gdzie znajdowała się katedra raszko-prizrenskiej diecezji, uszkodzono wszystkie prawosławne cerkwie.
W sumie ponad dziesięć obiektów, nie licząc serbskich domów i całej serbskiej dzielnicy. Były to stara cerkiew Bogarodzicy ( XVI w.), cerkiew Chrystusa Zbawiciela (XIV w.), katedralny sobór św. Jerzego (1856 r.), dwie cerkwie św. Mikołaja ( XIV i XVI w.), cerkiew św. Niedzieli ( XIV w.), św. Pantelejmona (XIV w.), św.św. Kosmy i Damiana (XIV w.), św. Niedzieli w Żiwinianie. Monaster Świętych Archaniołów z XIV wieku został rozgrabiony i spalony przez tłum Albańczyków na oczach żołnierzy niemieckiego kontyngentu KFOR. Spalono też seminarium świętych Cyryla i Metodego oraz dziedziniec biskupi.
– Czy inicjatorzy pogromów zostali ujęci? Czy poszukują ich międzynarodowe organizacje?
– Według szacunków, w zamieszkach uczestniczyło około 50 tys. Albańczyków. Zdaniem kosowskiej policji ukaranych zostało 266 osób. Międzynarodowy oskarżyciel 29 sierpnia 2004 roku oskarżył sześciu Albańczyków z Gnilane. W maju 2005 roku sąd okręgowy w Gnilane skazał ich za zabójstwo i współudział w zabójstwie Serba Slobodana Perića i zadanie ciężkich ran jego matce Anie Perić, która w ich następstwie zmarła.
Ale problem polega na tym, że inicjatorzy i organizatorzy tych wydarzeń nie zostali odnalezieni i skazani, chociaż wszyscy są zgodni, że te wydarzenia zostały wcześniej zaplanowane.
Tak więc organizatorzy w dużym stopniu osiągnęli swój cel, bowiem większość wypędzonych w czasie marcowych pogromów Serbów do Kosowa i Metochii nie wróciła.
– Dzisiaj często mówi się o ludobójstwie serbskiej ludności w Kosowie. Czy jest to prawdziwa opinia? Czy wielu Serbów pozostało w regionie?
– Moim zdaniem, mówienie o ludobójstwie serbskiej ludności w Kosowie i Metochii jest absolutnie uzasadnione. Czym bowiem jest ludobójstwo, jeśli postępowanie wobec Serbów Kosowa i Metochii nim nie jest? Jeśli mówić o liczbach, to według obliczeń centrum koordynacyjnego do spraw Kosowa i Metochii, tylko od 10 czerwca 1999 do 10 lipca 2003 roku dokonano 6392 napaści na Serbów. W konsekwencji 1197 osób zostało zabitych, 1305 rannych i 1138 porwanych. W 2004 roku było wiadomo, że 155 osób spośród porwanych zostało zabitych, ponad 100 uciekło albo zostało wypuszczonych na wolność. Los ponad 850 osób serbskiej narodowości pozostaje nieznany.
W ciągu minionych dziesięciu lat, gdy Kosowo i Metochia były pod międzynarodowym protektoratem, kraj wielonarodowościowy zamienił się w jednonarodowościowy. Teraz przejeżdżając przez Kosowo i Metochię nawet nie możemy powiedzieć, gdzie dokładnie znajdowała się ta bądź inna serbska wieś. Wiele dosłownie zostało startych z powierzchni ziemi, wyprzedanych, zabudowanych nowymi, już albańskimi, domami, sklepami, magazynami i parkingami.
Jednocześnie nie można mówić tylko o tym co złe, albo o tym, że Serbów nie ma już w ogóle w Kosowie i Metochii. Serbowie, mimo tragicznych wydarzeń, w dalszym ciągu żyją w Kosowie i Metochii. Istnieją stosunkowo duże serbskie enklawy czy całe terytoria, np. na północ od Kosowskiej Mitrowicy (podobnie jak północna część miasta). Stosunkowo duże serbskie skupiska położone są także na południe od tej granicy – Graćanica, Nowo Brdo, Kosowska Kamienica, Sziłowo Sztrpce, Priluzjie, Liplian, Gorazdiewac, Osojane, Klina, Orahovac, Hoća.
Chociaż oczywiście jest także dużo miast i miejscowosci, z których kiedyś liczna serbska ludność praktycznie zniknęła. Na przykład Prizren – stara serbska stolica. Do 1999 roku znajdowała się tutaj biskupia rezydencja, seminarium duchowne, mieszkało około ośmiu tysięcy Serbów. Dzisiaj jest ich zaledwie dwudziestu.
Co się tyczy ogólnej liczby Serbów, mieszkających na terenie Kosowa i Metochii, trudno dokładnie ją określić. Ostatnio mówi się coraz częściej o stu tysiącach.
– Jaka jest rola żołnierzy sił pokojowych w tym regionie?
– Wydaje mi się, że mówiąc o roli sił pokojowych w regionie, trzeba uściślić o jakich dokładnie siłach pokojowych mówimy. Początkowo był to wielonarodowościowy kontyngent i chociaż miał wspólne dowództwo, żołnierze i oficerowie z różnych krajów i różnych narodowości w różny sposób odnosili się do swoich obowiązków. Na przykład sytuacji monasterów ochranianych przez Włochów nie można porównać z sytuacją monasterów ochranianych przez Niemców.
Jeśli chodzi o marcowe wydarzenia 2004 roku, 40-tysięczny kontyngent KFOR i UNMIK nie okazał się gotowy do należytej obrony Serbów i ich świątyń. Francuzi nie potrafili, albo nie byli w stanie, obronić monasteru w Dević, a Niemcy – monasteru Świętych Archaniołów pod Prizren.
Tendencje do zmniejszenia kontyngentu KFOR albo przekazywania pewnych obiektów pod ochronę kosowskiej służby policji (KSP), składającej się głównie z Albańczyków, wywołują uzasadniony niepokój i obawy Serbów.
Pytanie o rolę sił pokojowych w regionie jest wielopłaszczyznowe. Np. gdzie w działalności całego międzynarodowego kontyngentu są działania na rzecz pokoju, a gdzie, po prostu polityka okupacyjna?
– Czy odbudowywane jest to, co ucierpiało podczas pogromów 2004 roku?
– Jeśli mowa o zniszczonych wówczas świątyniach, to niektóre z nich przy pomocy organizacji międzynarodowych odbudowano, ale jakość tych prac nie zawsze jest zadowalająca, co nawet stało się przedmiotem polemiki w samej serbskiej Cerkwi. Teraz wiele cerkwi już wyświęcono i w nich znów odprawiane są nabożeństwa.
– Jaka jest rola raszko-prizrenskiej diecezji w życiu regionu?
– Tak naprawdę serbska Cerkiew, a konkretnie raszko-prizrenska diecezja, jest niemal jedyną serbską instytucją rzeczywiście działającą na terenie Kosowa i Metochii i jednoczącą wszystkich Serbów.
Cerkiew przejęła na siebie szereg funkcji, które w istocie należą do państwa. Nie można zapomnieć o nieocenionym znaczeniu Cerkwi w duchowym życiu Serbów Kosowa i Metochii. Tak więc odgrywa ona ogromną, można powiedzieć kluczową, rolę w przetrwaniu serbskiej ludności tej krainy.

Na podstawie pravoslavie.ru
tłum. Ałła Matreńczyk

Opinie

[1] 2010-05-17 15:59:00 Dracul
Warto pamietac, ze rzad D. Tuska, a mianowicie min. R. Sikorski, jako jeden z pierwszych na swiecie uznal "niepodleglosc" Kosowa, tuz po ogloszeniu deklaracji o secesji. Przeciwko tak pochopnej decyzji rzadu protestowal s.p. prezydent L. Kaczynski. Pamietajmy o tym podczas wyborow!!!
[2] 2010-05-29 20:08:00 Korwin
Ludobójstwo to było w Bośni np. w Srebrenicy i o tym trzeba pamiętać!!Kto mieczem wojuje ten od miecza ginie. Serbowie wojowali ze wszystkimi o Wielką Serbię - i się w końcu dowojowali Bardzo Malutkiej Serbii więc te pretensje mogą mieć do siebie samych.
[3] 2010-05-31 21:18:00 Zona Serba
Do Korwin:
Czlowieku drogi. Twoja wypowiedz na temat Srebrenicy wzbudza we mnie zlosc i nawet nie wiem co Ci odpowiedziec, ale od razu widac ze jestes ignorantem i opierasz sie na opiniach "rekla-kazala". Serbowie by powiedzieli: "Ma, pusti ga. Ne vredi."

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token