Numer 5(299)    maj 2010Numer 5(299)    maj 2010
fot.
Miron znaczy pokój
Michał Bołtryk
Władyka Miron (Mirosław Chodakowski) urodził się 21 października 1957 roku w Białymstoku. Tu ukończył szkołę podstawową.
W 1972 roku rozpoczął naukę w Prawosławnym Seminarium Duchownym w Warszawie. Od 1976 roku był seminarzystą w Jabłecznej. 17 grudnia 1978 roku został postrzyżony w riasofor, a 9 dni później otrzymał święcenia diakońskie. 15 lutego 1979 roku został wyświęcony na hieromnicha. W listopadzie 1979 roku metropolita Bazyli dokonał postrzyżyn małej schizmy hieromnicha Mirosława z imieniem Miron. Młody mnich pełnił funkcję namiestnika monasteru św. Onufrego w Jabłecznej. Był tam też rektorem Wyższego Prawosławnego Seminarium Duchownego. W 1984 roku został podniesiony do godności ihumena i mianowany proboszczem parafii Zwiastowania Bogarodzicy w Supraślu.W 1990 roku podniesiony został do godności archimandryty i namiestnika odradzającego się monasteru w Supraślu.
10 maja 1998 roku odbyła się w Warszawie, w soborze św. Marii Magdaleny, chirotonia supraskiego archimandryty Mirona.
Podczas czynu nareczenija, nominacji, kandydat na biskupa hajnowskiego, Miron, mówił: „W ten niepowtarzalny i przeniknięty świętością czas mego życia w bojaźni i z drżeniem stoję przed Wami, uświadamiając sobie własną słabość i niegodność. (...) Ja, grzeszny, chylę swą głowę dla przyjęcia nakładanego na mnie nowego posłuszanija. Od najmłodszych lat uczęszczałem do cerkwi, soboru św. Mikołaja w Białymstoku, i jego piękno zawsze mnie pociągało. Miłość do Boga, wypływająca z moich bliskich, dzisiaj już nieżyjących babć, zrodziła we mnie pragnienie służenia Cerkwi. One to w latach szkolnych nauczyły mnie czytać po słowiańsku, modlić się, co sprawiało mi dużą przyjemność, po czym idąc za głosem Bożym, z błogosławieństwa mojej mamy wstąpiłem do warszawskiego seminarium. (...) Głos Boży skierował mnie później razem z moim przyjacielem Andrzejem, obecnie biskupem lubelskim Ablem, do monasteru w Jabłecznej. Tam po raz pierwszy, 24 lata temu, zetknąłem się z życiem monastycznym i dostałem pierwsze duchowe pouczenia od przełożonego wspólnoty, archimandryty Sawy, obecnie arcybiskupa, który poprowadził mnie przez dalsze młode lata. (...) Wdzięczny jestem za to, że na drodze mego służenia stanął Supraśl, a potem supraski monaster”.
– Bóg tak chciał, że prowadziłem Cię – mówił arcybiskup Sawa do biskupa Mirona – od dzieciństwa poprzez Twoją młodość i wprowadziłem w dojrzałe życie. Dzisiaj wprowadzam Cię w specjalną, wyjątkowo radosną, a jednocześnie odpowiedzialną i trudną służbę biskupią. Musisz czuwać nad wszystkim jako dobry pasterz. Czuwaj nad czystością naszej wiary, tradycji i obyczajów. Będziesz miał wiele pokus. Bądź przeto wyrozumiały, wytrwały i odporny. (...) Swego czasu po Jabłecznej posłałem Cię do zburzonego monasteru supraskiego. Tam zdawałeś egzamin i dojrzewałeś. Odbudowywałeś zburzone ściany drogiej nam Ławry Supraskiej. Ten okres supraski doprowadził Cię na szczyt służby kapłańskiej, jakim jest biskupstwo…
31 maja 1998 roku arcybiskup Sawa został metropolitą Warszawy i całej Polski. Wkrótce część swoich obowiązków (Ordynariat Wojska Polskiego) powierzył biskupowi Mironowi.
15 sierpnia 1998 roku Prezydent RP Aleksander Kwaśniewski mianował biskupa Mirona generałem brygady. 1 października biskup hajnowski Miron, generał brygady, został ordynariuszem Prawosławnego Ordynariatu Wojska Polskiego.
10 maja 2008 roku w parafii wojskowej w Białej Podlaskiej metropolita Sawa podniósł go do godności arcybiskupa.
W rocznicę dziesięciolecia chirotonii przeprowadziłem wywiad z władyką Mironem do „Przeglądu Prawosławnego”.Przyjął mnie w Hajnówce. Rozmawialiśmy kilka godzin. Arcybiskup dużo mówił o ziemi hajnowskiej i jej ludziach. – Znałem wielu z tych ludzi jako przełożony monasteru w Supraślu. Zawsze spieszyli z pomocą naszemu monasterowi. A trzeba wiedzieć, że tu, w Hajnówce, ale i na całym Podlasiu, bije dziś serce naszej Cerkwi.
Władyka cieszył się, że od prawie trzydziestu lat w Hajnówce odbywa się festiwal muzyki cerkiewnej, że w jego mieście biskupim są silne ośrodki białoruskości – liceum z białoruskim językiem nauczania oraz Muzeum i Ośrodek Kultury Białoruskiej. – Z racji mojej posługi w ordynariacie – kontynuował – spotykam naszą młodzież świadomą swego prawosławnego i białoruskiego pochodzenia w wojsku na terenie całego kraju i za granicami Polski. Cieszy się ona wszędzie dobrą opinią. Ale też – ubolewał – nasze tereny pustoszeją, młodzież wyjeżdża, bo tu brakuje pracy…
Władyka Miron okazał się być niezwykle sprawnym organizatorem pracy ordynariatu prawosławnego. Przed wojną w Polsce służyło 34 kapelanów w Wojsku Polskim, ale i żołnierzy prawosławnych było więcej. W czasie gdy rozmawialiśmy, władyce Mironowi, jako biskupowi polowemu , podlegali kapelani wojskowi (było ich dziewięciu), także ze straży pożarnej i policji – w sumie trzydziestu. Ordynariat posiada siedem samodzielnych parafii wojskowych – w Warszawie, Gdańsku, Ciechocinku, Białymstoku, Przemyślu, Wrocławiu i Białej Podlaskiej. Wydaje ciekawy kwartalnik „Polski Żołnierz Prawosławny”, tytuł nawiązywał do historii. Pierwszy numer „Polskiego Żołnierza Prawosławnego” ukazał się we Włoszech w 1944 roku z inicjatywy biskupa Sawy (Sowietowa). Po latach wznowił je w Warszawie arcybiskup Sawa.
Władyka Miron wiele mógł opowiadać o swoich poprzednikach – kapelanach w Wielkim Księstwie Litewskim, którzy wiernie służyli Rzeczypospolitej, kapelanach Polski Niepodległej po 1918 roku. Z atencją wspominał o. Bazylego Martysza, kanonizowanego przez naszą Cerkiew (bardzo go cenił marszałek Piłsudski), a także o. Szymona Fedorońko, który swoje życie oddał w Katyniu. W 2007 roku prezydent Lech Kaczyński pośmiertnie awansował o. Szymona Fedorońko do stopnia pułkownika Wojska Polskiego.
Władyka Miron miał marzenie, aby sprowadzić kości władyki Sawy (Sowietowa) z cmentarza w Londynie do Warszawy, do grobowca w cerkwi garnizonowej, którą… też zamierzał wybudować (to drugie marzenie).
Arcybiskup Miron potrafił znaleźć język ze swoimi wiernymi z ziemi hajnowskiej, ale i z najwyżej postawionymi osobami w mundurach. Sam też – widać było – dobrze się czuł w mundurze.
Zapytałem władykę, czy wyobrażał sobie niegdyś posługę w mundurze generała? Nigdy – odpowiedział. – Od chwili przyjęcia święceń zakonnych nie myślałem ani o biskupstwie, ani tym bardziej o posłudze biskupiej w wojsku. Ale jestem mnichem i wszystko przyjmuję jako wolę Bożą. A w myśl słów apostoła Pawła, każdy wierzący jest żołnierzem Chrystusa. Więc i ja jestem żołnierzem, choć mundur nie ma w tej kwestii znaczenia. A moje imię zakonne Miron oznacza pokój. I moim powołaniem biskupa jest kochać ludzi i służyć Cerkwi.
10 kwietnia 2010 roku, w sobotę Paschalnej Siedmicy, jako żołnierz Chrystusa, udał się ze swoją ziemską misją do Katynia. Jak się okazało ostatnią. Miał 53 lata.

fot. archiwum ordynariatu

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token