Numer 12(294)    grudzień 2009Numer 12(294)    grudzień 2009
fot.
Jak żyć razem, będąc różnymi
Michał Bołtryk
Konferencja naukowa Instytutu Socjologii na Uniwersytecie w Białymstoku, dotycząca zagadnień kultury pogranicza, zgromadziła prawie pół setki uczonych z kraju i zagranicy – Białorusi, Litwy, Rosji. Było to już szóste spotkanie przedstawicieli różnych ośrodków akademickich, zajmujących się badaniami nad mniejszościami narodowymi. Konferencja kontynuowała tradycję badawczą, zapoczątkowaną konferencją „Kultura białorusko-polsko-litewskiego pogranicza”, przeprowadzoną w 1997 roku w Grodnie i Wilnie pod egidą niezależnego stowarzyszenia naukowego – Międzynarodowej Akademii Badań nad Mniejszościami Narodowymi. Kolejne spotkania odbywały się w Brześciu, Mozyrzu, Gorkach, Smoleńsku. Wydano ogółem sześć tomów materiałów pokonferencyjnych. Pomysłodawcą naukowego stowarzyszenia i organizatorem kolejnych konferencji jest profesor Siergiej Jackiewicz z Brześcia. Profesor Jackiewicz zajmuje się filozofią i naukami społecznymi, szczególnie metodologią nauk oraz socjologią pogranicza. Pracował w Wyższej Szkole Pedagogicznej, a potem na Uniwersytecie w Brześciu. Od kilku lat pracuje w Instytucie Socjologii Uniwersytetu w Białymstoku, w którym od lat prowadzono także badania nad mniejszościami narodowymi i etnicznymi. Szósta konferencja w dniach 26-27 października, tym razem organizowana przez Uniwersytet w Białymstoku, była symbolicznym przejawem integracji badań prowadzonych przez Międzynarodową Akademię Badań nad Mniejszościami oraz, w zakresie socjologii pogranicza, Instytut Socjologii Uniwersytetu w Białymstoku. Ideą konferencji było zastanowienie się nad tym, jak autochtoniczne mniejszości narodowe w obrębie poszczególnych państw odnoszą się do swoich macierzy, swoich narodów zorganizowanych w państwa. Podstawową cechą mniejszości narodowej, zapisaną w ustawie, jest to, że jej przedstawiciele mają poczucie silnej więzi z narodem macierzystym. Profesor Siergiej Jackiewicz postawił pytanie badawcze, jak owa więź wygląda w praktyce.

Z profesorem ANDRZEJEM SADOWSKIM dziekanem wydziału historyczno-socjologicznego i kierownikiem katedry socjologii wielokulturowości Uniwersytetu w Białymstoku rozmawia Michał Bołtryk

Michał Bołtryk: – Mniejszość białoruska w Polsce ma bardzo słabe związki z Białorusią, a w każdym bądź razie słabsze niż na przykład Niemcy czy Litwini ze swoimi narodami. Z czego to wynika?
Prof. Andrzej Sadowski:
– Po pierwsze sama forma tożsamości narodowej białoruskiej mniejszości w Polsce ma inny charakter. Skrótowo ujmując, ukształtowała się ona nie w kontekście „bombardowań” wartościami narodowymi białoruskimi, ale w warunkach polskich, jako autonomiczny fenomen. Na początku powstawała raczej w następstwie definicji sytuacji narodowościowej środkowej i północnej części wschodniego pogranicza, określanej przez większość polską – „każdy kto nie Polak, to Białorusin”. Dalej poprzez wprowadzone instytucjonalne formy i ścieżki kształcenia mniejszości białoruskiej – kto był prawosławny, mógł podjąć naukę języka białoruskiego w szkole. Formuła łączenia tożsamości wyznaniowej i narodowej jest dziś podważana. Czy na przykład mieszkańcy Siemiatycz albo Mielnika wyznania prawosławnego są rzeczywiście Białorusinami? Są już inne, nowe kryteria podziałów kulturowych, oparte przede wszystkim na samoświadomości jednostek. Inaczej mówiąc, kiedy narasta podmiotowość samej mniejszości, rodzą się nowe pytania o jej istotę, a także formy związku z macierzą. To dotyczy mniejszości białoruskiej, ale i polskiej poza granicami kraju.
– Aleksiej Łastowski z Białorusi przedstawił zaskakujące wyniki badań wśród Polaków na Białorusi. I tak np. tylko 17,7 proc. Polaków polski uważa za ojczysty, w młodym pokoleniu to tylko 13,3 proc., 44,2 proc. młodych Polaków za ojczysty uważa rosyjski, tylko 13 proc. badanych posługuje się polskim w domu, 21,5 proc. białoruskim, a 55,5 proc. rosyjskim. Kim oni tam są?
– Myślę, że nie znajdziemy tu prostej, jednej odpowiedzi. Osobiście jestem tymi danymi nieco zaskoczony. Przyjmijmy, że są prawdziwe. Próba wyjaśnienia zależy od tego, co i jak będziemy badać. Po pierwsze, tak niskie odsetki respondentów traktujących język polski jako ojczysty wskazują, że to nie język stanowi podstawowe kryterium tożsamości znacznej części polskiej mniejszości narodowej w Republice Białoruś. Nadto słaba znajomość języka polskiego, mimo bliskiego sąsiedztwa z macierzą, to fenomen, który należałoby poddać badaniom socjologicznym. Zrozumiała jest słaba znajomość języka polskiego wśród Polaków w Żytomierzu na Ukrainie i okolicach. Oni żyją daleko od Polski.
– Według ustaleń tego badacza, najważniejszym wyróżnikiem mniejszości polskiej na Białorusi jest religia katolicka.
– Ja ten pogląd podzielam.
– A u Białorusinów w Polsce prawosławie?
– W znacznej mierze tak, ale już nie całkowicie.
– Więc obie mniejszości mają wiele wspólnego…
– O tych mniejszościach można powiedzieć, że ich tożsamość narodowa jest na ogół niska, a religijna wysoka. Dlaczego? Wśród mniejszości za granicą, w warunkach autentycznej troski o siebie, następuje naturalny proces redukcji kryteriów przynależności do mniejszości narodowych do podstawowych. Wśród mniejszości, które nie cechują się rozwiniętymi postawami obywatelskimi, najbardziej liczy się przynależność religijna. Jednak wśród mniejszości tzw. ponowoczesnych, które zamieszkują np. Australię, zaczyna mieć znaczenie język, czyli coś ponownie konstruowanego, ponieważ tam w przeszłości przybysze poddawani byli procesom naturalizacji do kultury angielskiej. Religijne kryteria przynależności maleją tam na rzecz językowych, szerzej kulturowych. W innych krajach przynależności narodowe mniejszości nierzadko określane są jedynie w sposób symboliczny. W USA np. takim symbolem przynależności dla Polaków jest Dzień Pułaskiego.
– Pan profesor w swoim wystąpieniu mówił o mniejszościach na pograniczu, które usytuowały się pomiędzy tożsamością narodową a obywatelską…
– W moim przekonaniu kształtowanie tożsamości obywatelskiej wśród mniejszości narodowych jest wyjściem z nierzadko niejasnych form więzi z macierzą. Taka tożsamość pozwalałaby im na korzystanie z kontaktów takich, jakie organizuje większość. Inaczej jest to szukanie oddolnych kanałów, często nieformalnych dróg przełamywania różnych postaci zamykania się w obrębie mniejszości.
– Część konferencji była poświęcona oczekiwaniom większości w stosunku do swoich mniejszości poza granicami kraju.
– W Europie to są nowe sytuacje, nieuregulowane prawnie. Ale te problemy istnieją. Oto grupa większościowa w danym kraju przypisuje sobie prawo do interesowania się swoją tzw. mniejszością narodową zamieszkującą w innym kraju, a nawet uważa, że powinna jakoś wpływać na zachowania tamtejszej dominującej większości narodowej w kraju, aby w jakiś sposób szanowała swoje, a więc i nasze, mniejszości.
– Jak pan profesor do tego się odnosi, jak należy postępować?
– Tak zwana polityka wzajemności: przyznamy – my większość – wam tyle swobód, na tyle pozwolimy wam pielęgnować swoją tożsamość, na ile kraj, w którym to wy stanowicie większość, pozwoli rozwijać się naszej mniejszości – to zasada złudna. Takie postępowanie przede wszystkim uderza w mniejszości. A tymczasem mniejszości są obywatelami danego kraju i należą się im wszystkie prawa, w tym prawa do zachowania różnicy kulturowej.
– Co wynika z badań na temat oczekiwań mniejszości w stosunku do swojego narodu macierzystego?
– Otóż czasami te oczekiwania rozmijają się z tym, co czyni naród na rzecz mniejszości. Na przykład z pozycji narodu dominującego wydaje się, że zagraniczne mniejszości nie tylko powinny czuć się częścią narodu, ale także wspierać jego politykę, także zagraniczną. To są złożone fakty, które dziś obserwujemy.
– A co z zasadą obywatelstwa, czy ona nie jest łamana?
– Otóż to! Oczekuje się, że obywatel powinien zachować lojalność wobec polityki państwa. Ta lojalność powinna być ograniczona do państwa, w którym żyje, a nie ujawniać się poza granicami. Inaczej powstaje konflikt, chociażby na gruncie sprzeczności pomiędzy przywiązaniem narodowym do macierzy a owym oczekiwaniem lojalności państwowej. Według mnie wyjściem jest szacunek dla obywatelstwa i wolność wyboru swoich tożsamości narodowych, ale w warunkach demokratycznych. W warunkach autokratycznych zakłóceniu ulega zarówno tożsamość obywatelska, jak i możliwość wyboru tożsamości narodowej.
– Czasami większości narodowe traktują swoje mniejszości jak partię polityczną ze wspólnym celem, jedną władzą, regułą, najlepiej realizującą politykę rządzącej partii. Jak pan profesor to ocenia?
– To są utopijne marzenia polityków. Mniejszości są małymi narodami, z wielością postaw i poglądów politycznych, z wielością realizowanych w sytuacjach mniejszościowych strategii życiowych. Traktowanie mniejszości jako jednej partii jest nieporozumieniem. Z tych utopijnych marzeń polityków rodzą się przykre konsekwencje dla mniejszości, które są zawsze i wszędzie zróżnicowane wewnętrznie. To prowadzi do podziałów mniejszości na grupy lepsze i gorsze. Widać to gołym okiem w przypadku mniejszości polskiej na Białorusi i białoruskiej mniejszości w Polsce. Sami Polacy na Białorusi – jak wynika z badań prof. Siergieja Jackiewicza – uważają, że im taka polityka nie służy.
– Pan profesor od lat zajmuje się mniejszościami. Jaki jest stan badań w Polsce dotyczący tych problemów?
– Dużo się robi. Prawie wszystkie akademickie ośrodki w kraju zajmują się problematyką mniejszościową, szczególnie ośrodki socjologiczne funkcjonujące na „obwarzanku” RP. Z perspektywy badawczej mniejszości są na topie. W Polsce odkrywamy, że nasz kraj, który do niedawna wydawał się homogeniczny, okazał się zróżnicowany kulturowo, w tym religijnie i narodowościowo. Pojawia się ważne pytanie, jak prowadzić politykę, aby z jednej strony uszanować odmienności kulturowe, a z drugiej zachować spójność kraju.
– Jak pan profesor ocenia tę politykę w naszym kraju?
– Różnie to bywa. Historycznym osiągnięciem Rzeczypospolitej było przyjęcie ustawy o mniejszościach narodowych i etnicznych oraz o języku regionalnym. Przyjrzyjmy się jednak obchodom Święta Niepodległości 11 listopada. Czy jest to święto narodu polskiego, czy całego społeczeństwa polskiego, ogółu obywateli kraju? U nas jest to zdecydowanie święto narodowe. Naturalnie można przejść nad tym do porządku dziennego, jako że kraj nasz w zasadzie jest jednonarodowy. Jednakże nawet z szacunku wobec kilkuset tysięcy innych narodowościowo obywateli warto o tym wspomnieć, symbolicznie zaprosić ich do wspólnego świętowania. W różnych wydawnictwach z tej okazji, w wystąpieniach publicznych, pojawiały się wzmianki o różnorodności religijnej mieszkańców naszego kraju, co jest zjawiskiem naturalnie pozytywnym, ale nie spotkałem się ze wzmiankami o zróżnicowaniu narodowościowym, a przecież w walce o niepodległość Rzeczypospolitej brali udział także przedstawiciele ówczesnych mniejszości narodowych i etnicznych.
– Pan profesor kieruje na UwB katedrą socjologii wielokulturowości, która zaczęła działać od 1 listopada 2009 roku. Dodam, że to jedyna taka katedra w Polsce. Czasami mówi się, że wielokulturowość poniosła porażkę.
– Porażkę poniosła populistyczna forma rozumienia wielokulturowości, ale porażki nie poniosło wyzwanie naukowe i potrzeby praktyczne poszukiwania odpowiedzi na pytanie, jak konstruować, organizować pozytywne współżycie najróżniejszych zbiorowości wyposażonych w autonomiczne lub całkowicie odrębne kultury wewnątrz poszczególnych państw, jak i między nimi? Inaczej mówiąc, jak żyć razem, będąc różnymi? W ramach pracy naukowo-badawczej naszej katedry zamierzamy poszukiwać odpowiedzi na te fascynujące pytania.

fot. Michał Bołtryk


*   *   *

Teoria i praktyka

Podczas konferencji poseł RP, wiceprzewodniczący Sejmowej Komisji Mniejszości Narodowych i Etnicznych, Eugeniusz Czykwin mówił o mniejszościach narodowych i etnicznych w kontekście ustawodawstwa i realizacji praw.
W polskim ustawodawstwie jest wiele aktów prawnych dotyczących mniejszości. Bardzo ważny był fakt ratyfikacji przez Polskę, w 1995 roku, ramowej Konwencji Rady Europy o Ochronie Mniejszości Narodowych. To miało duży wpływ na zapisy w Konstytucji RP, przyjętej w 1997 roku. Znalazły się tam artykuły mówiące o prawie mniejszości do zachowania ich tożsamości, do ochrony dziedzictwa kulturalnego, zagwarantowano tam też tworzenie przez mniejszości instytucji, które miałyby się tym zajmować. Opierając się na Konstytucji, w szeregu aktach prawnych, m.in. w ustawie o radiofonii i TV, znalazł się zapis gwarantujący mniejszościom dostęp do publicznych środków masowego przekazu i emitowania programów mniejszości narodowych. Bardzo istotna i ważna jest ustawa edukacyjna, która gwarantuje mniejszościom prowadzenie nauczania języka mniejszości i w języku mniejszości. Tylko Litwini korzystają z tej drugiej możliwości. W 2005 roku, po kilkunastu latach prac, Sejm przyjął ustawę o mniejszościach narodowych i etnicznych i języku regionalnym. Poseł Eugeniusz Czykwin był sprawozdawcą tej ustawy. Debata nad nią ujawniła obawy i uprzedzenia w elitach polskich. Uchwalenie ustawy – tak uważa poseł – było możliwe w Sejmie, w którym większość miała lewica. PiS jednoznacznie była przeciw ustawie, PO zachowywała się dwuznacznie.
Mówiąc o ustawodawstwie w kontekście mniejszości trzeba też wspomnieć o bloku ustaw regulujących stosunek państwa do Kościołów. W przypadku Białorusinów, Łemków, Ukraińców (częściowo), Rosjan, gdzie religia ma decydujące znaczenie w zachowaniu tożsamości, było to ważne osiągnięcie. Ustawa o stosunku państwa do Kościoła prawosławnego miała kapitalne znaczenie. Pozwoliło to Cerkwi – po prześladowaniach w okresie XX-lecia międzywojennego, trudnym okresie powojennym – złapać oddech i w miarę spokojnie prowadzić swoją misję. Polska – mówił poseł Czykwin – może się szczycić tymi rozwiązaniami. Ale z przykrością trzeba stwierdzić, że w ostatnim okresie sytuacja mniejszości nie ulega poprawie. A nawet nastąpił pewien regres. Widać to dobrze na przykładzie mniejszości białoruskiej. Wynika to z instrumentalnego traktowania tej mniejszości i prób wykorzystywania mniejszości do polityki, jaką państwo polskie prowadzi wobec Białorusi. Dla mniejszości białoruskiej te próby skutkują dalszą dezintegracją środowiska, podziałami i utrwalaniem tych podziałów. A wszystko zaczęło się w czasach rządu PiS. Niestety, nie skończyło się wraz ze zmianą rządu.
Poseł wielokrotnie zgłaszał postulat wobec rządzących, aby przy podziale środków finansowych uwzględnić głos świata naukowego. Ale MSWiA, ministerstwo nadzorujące mniejszości, jak ognia unika przyjęcia do wiadomości prawd naukowych. Komisja Mniejszości Narodowych i Etnicznych zorganizowała posiedzenie z udziałem uczonych. Ich głos został zignorowany. Dobrze byłoby, aby brano pod uwagę opinię samorządów. Tam są ludzie z legitymacją wyborców. Niestety, ani jeden, ani drugi postulat nie jest brany pod uwagę. Od pewnego czasu także Komisja Wspólna staje się powolnym narzędziem, basującym urzędnikom MSWiA.

Michał Bołtryk

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token