Numer 4(286)    kwiecień 2009Numer 4(286)    kwiecień 2009
fot.
Odszedł o. Bazyli Niegierewicz
Anna Radziukiewicz
O. Bazyli Niegierewicz, proboszcz parafii Zaśnięcia Bogarodzicy w Dubinach, odszedł 25 lutego. Czyn pogrebienija miał miejsce 28 lutego. Liturgię św. służył arcybiskup hajnowski Miron wraz z dziekanami hajnowskim o. Michałem Niegerewiczem, bielskim o. Jerzym Tokarewskim i kleszczelowskim o. Mikołajem Kiełbaszewskim oraz wieloma duchownymi. Modlili się parafianie i przedstawiciele lokalnych władz samorządowych.
   Ciało o. Bazylego spoczęło na cmentarzu w Bielsku Podlaskim, w pobliżu cerkwi. Do Bielska, miasta w którym zamieszkali dwaj synowie z rodzinami o. Bazylego i matuszki Lidii Niegierewicz, przeprowadzi się i matuszka Lidia.

   
   O. Bazyli urodził się 3 stycznia 1933 roku w Suchowolcach koło Kleszczel. Do szkoły podstawowej chodził do Sak, miejscowości, w której powstał monaster i gdzie w budynku starej szkoły zamieszkali mnisi. Po wojnie, gdy energicznie likwidowano analfabetyzm, bardzo brakowało nauczycieli. Wystarczył więc roczny kurs przygotowawczy po szkole podstawowej, by młody człowiek zaczął uczyć niemal swoich rówieśników. Tą drogą poszedł o. Niegierewicz. Uczył w Mołoczkach i Masiewie. Jego powołaniem była jednak służba za prestołem. W 1956 roku wstąpił do seminarium duchownego w Warszawie. Równolegle uczył się w wieczorowym liceum ogólnokształcącym. Obie szkoły skończył w 1960 roku. Niebawem przyjął święcenia diakońskie w cerkwi Zmartwychwstania Pańskiego w Bielsku Podlaskim z rąk późniejszego metropolity Bazylego. 25 czerwca, w prazdnik św. Onufrego, przyjął w Jabłecznej święcenia kapłańskie.
   Na początku dojeżdżał ze słowem Bożym z Warszawy do Łemków w góry, ale w 1962 roku został mianowany proboszczem parafii w Hrubieszowie. Tu pozostawał bardzo krótko, bo już 7 sierpnia 1962 roku został przeniesiony do parafii Apostołów Piotra i Pawła w Maleszach niedaleko Bielska. Z tą parafią związał się na 37 lat. Plebania w Maleszach wymagała pilnego remontu. Niegierewiczowie zamieszkali więc w Mulawiczach, w domu, w którym z jednej strony ulokował się sklep, z drugiej mieszkanie służbowe dla nauczycielki. Matuszka Lidia uczyła matematyki i fizyki. W następnym roku mogli się przeprowadzić do odnowionej plebani w Maleszach. Batiuszka służył przez dwie niedziele w Maleszach i przez dwie w odległym o dziesięć kilometrów Brańsku.
   W Brańsku zbudowano duży dom opieki społecznej. W nim urządzono kaplicę. O. Bazyli regularnie jeździł do pensjonariuszy. Na służby przychodzili także katolicy, tak wszyscy polubili o. Bazylego i jego modlitwę, kazania, wsłuchanie się w troski innego człowieka. Mówili o bólach ci, którzy czuli się porzuceni przez dzieci.
   Na otwieranie się katolików wobec duchownego prawosławnego niewątpliwy wpływ miał proboszcz sąsiedniej parafii Łubin Kościelny, ks. Tadeusz Kryński, dziś proboszcz jednej z bielskich parafii, wykładowca w seminarium duchownym w Drohiczynie. On zachęcał nawet swoich wiernych z Malesz: – Jeśli ktoś będzie umierał, a wy boicie, że nie zdążę do umierającego ze świętymi olejami i spowiedzią, spieszcie do prawosławnego księdza. Macie go na miejscu. Wszak to ten sam sakrament.
   Z Łubina do Malesz jest sześć kilometrów, a ludzie wędrowali wtedy furmankami. Ks. Kryński bywał w cerkwi na wszystkich ważnych prawosławnych świętach.
   W Maleszach o. Bazyli dbał o drewnianą cerkiew. Doprowadził do tego, że kilka razy była remontowana, włącznie z wymianą gontu na blachę, pozłoceniem ikonostasu i niektórych ikon. Przy niej wybudowano nową plebanię. Wyświęcono ją w 1988 roku.
   I zaraz o. Bazyli rozpoczął długie i uciążliwe zabiegi o pozwolenie na budowę nowej cerkwi w Brańsku. Kamień węgielny pod nową świątynię wyświęcono 20 lipca 1997 roku.
   Parafia w Maleszach była mała, liczyła około 350 osób. Żeby się utrzymać, Niegierewiczowie uprawiali parafialną ziemię. Dlatego wnuczka batiuszki, Ewa, dziś studentka prawa w Lublinie, zapamiętała, jak jej ukochany dziadek o. Bazyli nosił swoje wnuczki – a miał je cztery – w koszach po ziemniakach, woził taczką, częstował gumą do żucia, uczył pieśni cerkiewnych i piosenek żołnierskich. Zawsze był pogodny, dobroduszny, wesoły, uśmiechnięty, sprawiedliwy.
   – Był wspaniałym człowiekiem, duchownym z powołania – podsumowuje Ewa Niegierewicz.
   Inna wnuczka o. Bazylego, Magdalena, z klasy maturalnej, przed komisją oceniającą krasomówstwo uczniów na szczeblu województwa podlaskiego, opowiedziała o swoim dziadku. Żył jeszcze. Wyciągnęła bowiem polecenie „opisz swego najbliższego przyjaciela”. Opowiadała o dziadku i Maleszach, które dla niej i jej sióstr na zawsze pozostaną małą ojczyzną. Zajęła pierwsze miejsce.
   Potem były zmagania ogólnopolskie. Przybyło też na konkurs kilku krasomówców zza granicy. Magdalena zajęła drugie miejsce.
   W Maleszach zostawili Niegierewiczowie wielu ludzi bliskich sercu. Przyjechali oni na pogrzeb batiuszki.
   Do Dubin o. Bazyli przybył w 1999 roku. Pierwszą św. Liturgię odsłużył 9 maja. – Przez dziesięć lat pracował bez wytchnienia – ocenia matuszka.
   Przeprowadził gruntowny remont Krynoczki, należącej do dubińskiej parafii, odnawiając cerkiew, budując nowe, obszerne zadaszenie z syberyjskiego świerku dla studzienki, grodząc święte miejsce nowym płotem.
   Remont cerkwi w Dubinach zaczął od dzwonnicy. Potem została odnowiona cała cerkiew z zewnątrz. I przyszedł czas na wykonanie nowego grobu Pańskiego,a także nowej grobnicy i płaszczenicy Matki Bożej, pozłacanie ram do ikon, wymianę drzwi, zakup wielu nowych utensylii, układanie chodników z polbruku i na koniec remont plebani, wraz z ociepleniem budynku z zewnątrz i wymianą okien oraz centralnego ogrzewania.
   O. Bazyli nie zdążył wymienić okien w cerkwi.
   – Żył cały czas Cerkwią – mówi matuszka. – Cieszył się jak dziecko, gdy udało mu się coś dla cerkwi zrobić. Tylko za mało dbał o siebie. Nigdy nie brał urlopu. Całe życie pracował.
   Podczas pogrzebu wójt gminy Hajnówka, Olga Rygorowicz, powiedziała: – Było w nim wiele ciepła i zrozumienia wobec innego człowieka. Batiuszkę dobrze poznałam, gdy razem zabiegaliśmy o godny wygląd Krynoczki. To człowiek, który zawsze myślał o przyszłości.
   
   Anna Radziukiewicz
   
   
__________________________

   
   
   Jego Ekscelencji Arcybiskupowi Mironowi, księżom dziekanom z Hajnówki, Bielska Podlaskiego i Kleszczel, wszystkim duchownym, pani wójt gminy Hajnówka i innym przedstawicielom organów administracji lokalnej, delegacjom z zakładów pracy, radzie parafialnej, rodzinie oraz wszystkim, którzy wzięli udział w uroczystościach pogrzebowych nieodżałowanego naszego męża, ojca i dziadka, ś.p. ks. protoijereja BAZYLEGO NIEGIEREWICZA, składamy serdeczne podziękowanie za wspólną modlitwę. Radzie parafialnej dziękujemy także za wielką pomoc okazaną rodzinie po śmierci batiuszki.

   
   
Matuszka Lidia Niegierewicz z dziećmi i wnukami

   

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token