Numer 4(286)    kwiecień 2009Numer 4(286)    kwiecień 2009
fot.
Książka o parafii
Michał Bołtryk
W Muzeum Wnętrz Pałacowych w Choroszczy, 26 lutego, odbyło się spotkanie autorskie z Haliną Surynowicz i prezentacja jej książki. Wieloletnia praca badawcza pani Haliny Surynowicz przynisła plon w postaci książki „Pod opieką Matki Bożej. Dzieje parafii prawosławnej w Choroszczy. 1507-2007”.
   
   – Napisanie takiej monografii – mówił na spotkaniu Sławomir Iwaniuk – to wielki trud. Białostocczyzna, region pogranicza, ma bogate dzieje. Ale tylko nieliczne miejscowości i parafie zdobyły się na taką publikację, jaką otrzymaliśmy dzięki autorce i parafii prawosławnej w Choroszczy, wydawcy tej publikacji.
   Podobnie ocenił publikację i badawczy trud Haliny Surynowicz prof. Antoni Mironowicz. – Praca powstawała kilkanaście lat – mówił – autorka dotarła do wielu nowych źródeł, dotarła do wielu archiwów. Ale nie na tym rzecz polega, że historyk coś znajduje. Trzeba jeszcze to należycie zinterpretować, krytycznie ocenić, wskazać na powiązania z otoczeniem bliższym i dalszym. Halina Surynowicz zrobiła to jak należy. Dzieje pogranicza, to historia często trudna, zawiła. Autorka książki nie bała się trudnej tematyki religijnej, politycznej, narodowej. Wszystko ukazała we właściwej formie i proporcji. Napisała językiem dostępnym. Książka, jestem pewien, będzie czytana.
   – W latach 90. – zwierzała się autorka – pracowałam w miejscowej gazecie. Pomyślałam, że napiszę o dziejach swojej parafii artykuł. Wydawało mi się, że nic prostszego, jak pójść do proboszcza, poprosić o archiwalne materiały i pisać. Poszłam. Proboszcz o. Andrzej Bołbot rozłożył ręce: „Nie ma nic. Bieżeństwo, wojna, trudne czasy powojenne obeszły się z nami okrutnie”. I można powiedzieć, że tak zaczęła powstawać moja książka. Duża w tym zasługa i pomoc o. Andrzeja Bołbota.
   Nie dotarłam – pisze autorka we wstępie do książki – do wszystkich zachowanych źródeł, które poszerzyłyby wiedzę o dziejach naszej parafii i miasteczka. Wiele wniosłoby do niniejszej publikacji archiwum parafialne wywiezione do Rosji po wybuchu pierwszej wojny światowej.
   Prof. Antoni Mironowicz jest przekonany, że to początek badań dziejów Choroszczy i dziejów prawosławia na tej ziemi.
   Dziś umownie przyjmuje się początek parafii prawosławnej w Choroszczy od aktu z 1507 roku, którym król nadaje miejscowości magdeburskie prawa miejskie. Zaraz potem Zygmunt Stary potwierdził wolę Aleksandra Chodkiewicza, który przekazał na sodierżanije ihumiena i bratii (...) swoj dwor wotczinnyj i miasteczko nazywajemoje Choroszcza, so wsiemi mieszczanami, sługami, kmietami i so wsiemi ich ziemlami...
   Według księgi ewidencyjnej parafii z 1942 roku, którą autorka zamieszcza w aneksach (aneksy i bibliografia, pomieszczone na osiemdziesięciu stronach, to wielka zaleta książki), do parafii Choroszcz należały miejscowości Choroszcz, Ruszczany, Kościuki, Rogowo-Majątek, Rogowo, Czaplino, Sienkiewicze, Żółtki, Jaworówka, Łyski, Dzikie, Barszczewo.
   Teraz do parafii o. Andrzeja Bołbota należą Choroszcz, Ruszczany, Żółtki, Kościuki i Sienkiewicze. Parafia do czasów bieżeństwa była dosyć liczna. Przy okazji 500-lecia parafii proboszcz mówił: – W Żółtkach 70 proc. mieszkańców stanowili prawosławni (teraz są dwa domy), w Ruszczanach 80 proc. (teraz osiem domów), w Kościukach ponad sto domów prawosławnych (dziś dwa), no i w Choroszczy było nas niemało.
   Na nieszczęściach, jakim było bieżeństwo, potem nieżyczliwej dla prawosławnych sytuacji w międzywojniu, kropkę postawiono zaraz po wojnie. Autorka cytuje dokumenty (chwała jej za to) Państwowego Urzędu Repatriacyjnego Oddział Powiatowy z 1946 roku.
   Pisze m.in.: W marcu 1946 roku ewakuowały się prawie całkowicie dwie wsie białoruskie, Topilec i Kościuki, oraz częściowo kilka innych. W związku z tym Inspektorat Osadnictwa otrzymał około 60-ciu nowych gospodarstw wolnych, białoruskich, na których osiedliło się 12 rodzin repatriantów (62 osoby)...
   W kwietniu 1946 roku urzędnicy PUR donosili: Akcja osadnictwa, jak również ewakuacja ludności białoruskiej z terenu powiatu białostockiego wykazała duże nasilenie. Dzięki pomocy przydzielonego w tym celu wojska, wieś Zawady i Zaczerlany gm. Barszczewo ewakuowały się w porządku i pozostawiając zabudowania w stanie nieuszkodzonym, nadającym się natychmiast do osiedlenia. Dzięki temu wieś Zawady zasiedlono całkowicie przez repatriantów zza linii Curzona, zaś wieś Zaczerlany na wszystkich wolnych gospodarstwach. Napływ repatriantów w miesiącu kwietniu ogromnie się wzmógł...
   Kiążka „Pod opieką Matki Bożej...” Haliny Surynowicz to kopalnia wiedzy o czasach dawnych i najnowszych. Warto, a nawet trzeba, ją kupić i czytać.
   
   Michał Bołtryk
   fot. autor
   

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token