Numer 2(284)    luty 2009Numer 2(284)    luty 2009
fot.Yury Klitsenko
Wdziane z południa
Dorota Wysocka
Z księdzem profesorem MARIANEM BENDZĄ teologiem i historykiem rozmawia Dorota Wysocka
   
   – Pochodzi Ksiądz z południa Polski.

   – Ze wsi Mokre w powiecie sanockim, gdzie po dzień dzisiejszy mówi się po ukraińsku. Wieś w 1947 roku wysiedlono, ale moi rodzice zostali. Tata był potrzebny, bo pracował w kopalni ropy naftowej, dziadek ze strony mamy miał francuskich przodków – na wszelki wypadek rodzinę wyprowadzono z pociągu. Kiedy w 1956 roku mieszkańcy powrócili – prawie 80 proc. – utworzono parafię prawosławną i odbudowano zdewastowaną cerkiew.
   – Od początku interesowała Księdza historia?
   – Wybrałem seminarium, bo pragnąłem zostać duchownym, ciekaw też byłem swoich prawosławnych korzeni. Do pogłębionych studiów nad historią zachęcił mnie ks. prof. Waldemar Gastpary, ówczesny rektor ChAT, luteranin. Wiele lat byłem jego asystentem, pod jego opieką pisałem pracę doktorską (promotorem magisterskiej, ze względu na jej specyfikę, był ks. prof. Jerzy Klinger). Powtarzał mi, jak ważna jest w pracy historyka znajomość języków klasycznych, dzięki niemu na przykład swobodnie korzystam z łacińskich materiałów źródłowych, niezbędnych do poznania epoki i regionu, którym się zajmuję.
   – Ruskie, ukraińskie ziemie Rzeczypospolitej…
   – Diecezja przemyska to najdalej na zachód wysunięta cześć dawnej metropolii kijowskiej. Stamtąd się wywodzę. Stamtąd, z południa, inaczej widać Cerkiew, jej teraźniejszość i przeszłość.
   – Na tę odmienność spojrzenia składa się też znajomość nie tylko prawosławnego Wschodu, ale i zsekularyzowanego Zachodu.
   – Byłem stypendystą w Erlangen w Niemczech i w Bernie w Szwajcarii. Kontakty z ewangelikami, ze starokatolikami, z reprezentantami innych Cerkwi, greckiej czy rumuńskiej, pogłębiałem na międzynarodowych spotkaniach ekumenicznych, w Chambessy, w Bossey, oraz na wielu konferencjach. Dialog teologiczny był żywy, a ja coraz lepiej mogłem docenić bogactwo swojego wyznania. Moja uczelnia także podtrzymuje żywą wymianę z europejskimi uczelniami teologicznymi, w ostatnich latach również z prawosławnymi, na przykład w Salonikach, Moskwie, Sankt Petersburgu, Charkowie czy Preszowie oraz Winnipeg w Kanadzie.
   – Powróćmy do diecezji Księdza profesora.
   – Chrystianizowana była w czasach Włodzimierza Wielkiego, a wcześniej działali na jej terenie uczniowie św. Metodego. Już za Kazimierza Wielkiego znajdowała się w granicach Polski i od tego czasu poddawana była działaniom latynizacyjnym. Mimo to w 1596 roku tylko jej biskup, i sąsiedniej diecezji lwowskiej, nie podpisują aktu unii. Jeszcze blisko stulecie diecezja oficjalnie pozostanie prawosławna, a i później wierni, choć poddani jurysdykcji unickiej, w istocie będą prawosławni.
   – I temu właśnie stuleciu poświęca Ksiądz pierwszą książkę.
   – Śledzę walkę między zwolennikami i przeciwnikami unii, cały związany z nią splot działań, religijnych i politycznych. Bez trudu widać z tej perspektywy, jak potężne państwo, jakim była ówczesna Rzeczpospolita, za sprawą unii słabnie. Tezę, że znacząco przyczyniła się do jego upadku, nietrudno udowodnić.
   – Mimo że formalnie prawosławna, nie była zatem diecezja oazą spokoju?
   – Przelała się krew. Biskup powiedział wprawdzie unii „nie”, lecz obowiązywało wtedy tak zwane prawo „podawania chlebów duchownych” – patronatu. Każdą kandydaturę na cerkiewny urząd musiał zatwierdzić – katolicki przecież – władca, to on był w istocie zwierzchnikiem diecezji. W przypadku władyki przemyskiego Michała Kopystyńskiego i Gedeona Bałabana, lwowskiego, uznano zapewne, że problem rozwiąże czas, ponieważ obaj byli w podeszłym wieku. Po ich śmierci kolejnego biskupa, jeżeli nie przystąpiłby do unii, król by po prostu nie zatwierdził. Chociaż więc w 1620 roku patriarcha jerozolimski Teofan, bez zgody króla, dokonał nowych chirotonii, prawosławnemu władyce nie udało się formalnie objąć diecezji. Był jednak biskupem rzeczywistym, w przeciwieństwie do zatwierdzonego unickiego odpowiednika, którego jeden z nuncjuszy nazwał „pasterzem bez trzody”.
   – Polityka państwa wobec prawosławnych z dzisiejszego punktu widzenia wydaje się po prostu niedorzeczna.
   – Była krótkowzroczna. Kolejni władcy jakby tracili z pola widzenia interes wielonarodowościowej i wielowyznaniowej Rzeczypospolitej, realizując politykę Kościoła rzymskokatolickiego. Na niepokoje, protesty, bunty widziano tylko jedno lekarstwo – jeszcze szybsze wprowadzanie unii. Widać to z oddalenia stuleci, ale i wielu dostrzegało problem wówczas.
   – W kolejnej pracy wykazuje Ksiądz, jak dalekosiężne skutki były owej krótkowzroczności władców.
   – Jan III Sobieski królem był mądrym, ale to jego polityka doprowadziła do przejęcia zwierzchnictwa nad prawosławnymi w Rzeczpospolitej przez patriarchat moskiewski. Podlegali wciąż metropolii kijowskiej, lecz ona już nie patriarchatowi konstantynopolitańskiemu. Traktat Grzymułtowskiego z 1686 roku, długo co prawda nie ratyfikowany, doprowadził też do przejęcia przez Moskwę opieki nad prawosławnymi rozumieniu nie tylko jurysdykcyjnym, ale i politycznym.
   – Ze zmianą jurysdykcji w siedemnastym wieku wiąże się XX-wieczny problem autokefalii Cerkwi w Polsce.
   – Problem Cerkwi – Matki, która powinna usamodzielnić swoją córkę. W 1924 roku uzyskaliśmy autokefalię z Konstantynopola, ale patriarchat moskiewski jej nie uznał. Udzielił jej w 1948 roku odrębnym aktem. Niektórzy toczą spór, który patriarchat jest dla Cerkwi w Polsce Matką, ale ja nie mam wątpliwości – prawosławie przyszło do nas z południa, tam biją jego źródła. Autokefalią, w szerokim pojęciu, od dawna interesuję się bliżej. Przygotowuję w tej chwili dużą pracę poświęconą wszystkim Cerkwiom autokefalicznym, rodzaj podręcznika.
   – W polu zainteresowań Księdza znalazł się zapewne patron naszej fundacji i nagrody, której jest Ksiądz laureatem, książę Konstanty Bazyli Ostrogski.
   – Bezpośrednio postacią księcia się nie zajmowałem, ale to tak wybitna osobowość, że nie sposób, pisząc o epoce, nie natrafiać na ślady jego działań. Podzielam zdanie, że gdyby nie był wyznawcą prawosławia, oraz jego protektorem i obrońcą, miałby duże szanse na elekcję królewską. Mam nadzieję, że zostanie wpisany w poczet świętych. Poważny artykuł poświęciłem za to tzw. Biblii Ostrogskiej, wielkiemu dokonaniu księcia, pierwszemu, z 1581 roku, pełnemu, drukowanemu wydaniu ksiąg Starego i Nowego Testamentu w języku cerkiewnosłowiańskim. Jeden z jej egzemplarzy przechowywany jest tuż obok mojej uczelni, w Bibliotece Narodowej na Placu Krasińskich. Nie ukrywam wzruszenia, mogąc wziąć go do ręki.
   – Profesorem Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej, z ważkim dorobkiem naukowym, na który powołują się teraz wszyscy zajmujący się problemem, został Marian Bendza, osoba świecka.
   – Święcenia duchowne przyjąłem w pełni świadomie w 1994 roku, gdy skierowano mnie do organizowania struktur Prawosławnego Ordynariatu Wojska Polskiego. Jako świecki nauczyciel akademicki w ChAT i seminarium duchownym pracowałem dla dobra Cerkwi. Jako duchowny łączę obowiązki kapłańskie z badaniami naukowymi i działalnością dydaktyczną.
   
   fot. Dorota Wysocka
   
   
___________________________________________

   
   
   Ks. prof. Marian Bendza urodził się w 1951 roku. Jest absolwentem Prawosławnego Seminarium Duchownego i Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej w Warszawie. Studiował także – uzupełniająco – historię, historię sztuki, architekturę. Po obronie pracy magisterskiej (Architektura łemkowskich cerkwi drewnianych w XVII i XVIII wiekach) związał się na stałe z macierzystą uczelnią (od początku do dziś z Katedrą Historii Kościoła Powszechnego), uzyskując na niej w 1980 roku stopień doktora (Prawosławna diecezja przemyska w latach 1596-1681. Studium prawno-kanoniczne) i w 1986 roku doktora habilitowanego (Tendencje unijne względem Cerkwi prawosławnej w Rzeczypospolitej w latach 1674-1686). Od 1991 roku profesor ChAT. Autor kilku książek (także Z dziejów prawosławnej diecezji białoruskiej, Białystok 1996, Spuścizna cyrylometodiańska w diecezji przemyskiej, Białystok 2002, Starożytne patriarchaty prawosławne, Białystok 2005, Dzieje autokefalii Kościoła prawosławnego w Polsce, Białystok 2007), kilkudziesięciu artykułów naukowych, a także recenzji, haseł encyklopedycznych i innych tekstów. W 1994 roku przyjął święcenia duchowne i związał się z Prawosławnym Ordynariatem Wojska Polskiego jako jego sekretarz, a obecnie kanclerz. Dwukrotnie prorektor ChAT, promotor ponad stu prac magisterskich i dziesięciu doktorskich, pracownik Katedry Teologii Prawosławnej Uniwersytetu w Białymstoku, członek Komitetu Naukowego Polskiej Akademii Nauk. W 2008 roku laureat Nagrody im. Księcia Konstantego Ostrogskiego.

   

Opinie

[1] 2009-05-12 20:24:00 Mikołaj
dzień dobry chciałbym wiedzieć jaka jest modlitwa do św.dimitra z tassaloniki z twoim podpisem jeśli mógłbym prosić

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token