Numer 12(282)    grudzień 2008Numer 12(282)    grudzień 2008
fot.Anna Radziukiewicz
Sto lat parafii i cerkwi
Anna Radziukiewicz
Pierwszą cerkiew w Michałowie, wtedy ponadtrzytysięcznym miasteczku znajdującym się w Cesarstwie Rosyjskim, zbudowano w 1908 roku. Dlaczego tak późno? Wszak w pobliskim Gródku kniaziowie Chodkiewiczowie ufundowali cerkiew i monaster ponad czterysta lat wcześniej. W Zabłudowie, do którego z Michałowa osiemnaście kilometrów, było podobnie. Hrehory, pochodzący z tego samego ruskiego rodu Chodkiewiczów, doprowadził już w 1569 roku do wydrukowania w języku ruskim słynnej Ewangelii Pouczającej oraz, rok później, Psałtyra s Czasosłowem. Nawet w Nowej Woli, do której z Michałowa cztery kilometry, prawosławną parafię założono w 1743 roku.
   
   Michałowo, Gródek i Zabłudów są dziś gminnymi miejscowościami, ale jakże inna jest ich historia. Michałowo powstało nagle, niczym nowe osiedle współczesnej aglomeracji. Jeszcze na początku XIX wieku jego miejsce zajmowała mała wieś Niezbudka. Nawet sąsiadujące z nią dobra Hieronimowo cieszyły się dużo większą sławę.
   Michałowo złapało szansę po powstaniu listopadowym. Do tego zbrojnego zrywu nie istniała granica celna między Królestwem Polskim a Cesarstwem Rosyjskim. Towary były więc bez przeszkód zbywane na ogromnych i chłonnych obszarach rosyjskiego imperium. Z koniunktury skorzystała Łódź, ale też Warszawa i wiele innych miast Korony.
   Po 1831 roku trzeba było płacić wysokie cło. Można było od tego uciec, lokując fabryki w Cesarstwie. Niezbudka od 1807 roku, jak i cały okręg białostocki, leżała właśnie w Cesarstwie.
   Ten historyczny moment doskonale wykorzystał Seweryn Michałowski, właściciel Niezbudki. Zanim Michałowski zaprosił do swego majątku fabrykantów, opracował plan przestrzennego układu przyszłego osiedla. Wyznaczył miejsce na domy i fabryki. W połowie 1832 roku pierwsze domy były już gotowe. Michałowski zaprosił do nich niemieckich fabrykantów z rodzinami. Osiedle nazwał Michałowem. Niebawem zbudował niemieckim kolonistom dom modlitwy i szkołę. Przybywali kolejni niemieccy fabrykanci, ale też majstrowie i robotnicy. Do końca wieku XIX dominowali w miasteczku Niemcy.
   Kwitł przemysł włókienniczy, ale i rozwijało się, opanowane przez Żydów, rzemiosło i handel. W 1860 roku w Michałowie pracowało już 29 fabryk włókienniczych, zatrudniających 317 robotników, niespełna dwadzieścia lat później fabryk było 43 i pracowało w nich ponad pięciuset robotników.
   Wybuchło powstanie styczniowe. Seweryn Michałowski wspierał powstańców, za co władze carskie zesłały go na Sybir, a majątek skonfiskowały. Kupił go generał lejtnant Aleksander von Minkwitz.
   Po roku 1864, po reformie uwłaszczeniowej, białoruscy chłopi z pobliskich wsi zaczęli napływać do Michałowa. Miasteczko w 1890 roku z ponad trzema tysiącami mieszkańców było już wielonarodowościowe. Przeważali Niemcy. Było ich ponad tysiąc. Żydów zarejestrowano 980, Białorusinów 654 i Polaków 376.
   
   
Zbudowano kirchę, kościół, cerkiew i synagogę

   
   Gdy Niemcy w końcu XIX wieku zaczęli budować kolejną, jeszcze większą, kirchę, również katolicy i prawosławni poczęli zabiegi w Petersburgu o prawo do wzniesienia świątyń. Katolicy budowę swojej zakończyli w roku 1910. Żydzi także po 1890 roku wznieśli synagogę.
   Prawosławni powołali społeczny komitet budowy cerkwi w 1900 roku. Majątek ziemski w Michałowie stał się od 1905 roku własnością pułkownika Andrzeja Stankiewicza. To on podarował plac pod budowę cerkwi i domu parafialnego o powierzchni prawie sześciu tysięcy metrów kwadratowych. Zgodę na budowę świątyni mieszkańcy Michałowa i sąsiadujących z nimi Pieniek, Mościsk i Kobylanki otrzymali od władz carskich w 1906 roku. Ale owo pozwolenie na piśmie poczta dostarczyła dopiero 12 marca 1907 roku. 9 maja tego samego roku poświęcono kamień węgielny pod budowę cerkwi.
   
   
Cerkiew rosła błyskawicznie

   
   Komitetem budowy cerkwi kierował o. Włodzimierz Stupnicki, właściciel dóbr ziemskich w Mościskach i pierwszy proboszcz parafii w Michałowie, inicjator budowy. To on zorganizował w 1906 roku wyrąb lasu na cerkiewnym już placu, gęsto porośniętym dorodnymi drzewami, i dawał pieniądze na budowę. Przygotowano bale i deski, zwożono kamienie na fundament świątyni. Gdy przyszły lata budowy – 1907 i 1908 – materiał już czekał na robotników. O. Stupnicki sprowadził z Łotwy znakomitego majstra Piotra Stendersa. Jego żona Natalia Sak pochodziła z Michałowa. Pod jego kierunkiem błyskawicznie rosła drewniana cerkiew o powierzchni 272 metrów kwadratowych, o pięciu kopułach, z dzwonnicą sięgającą 31 metrów wysokości. Do cerkwi zapraszały trzy krużganki. Ludzie pracowali od świtu do zmroku. We wrześniu 1908 roku, po szesnastu miesiącach budowy, cerkiew była gotowa. Wtedy na jej poświęcenie przybył biskup grodzieński i nowogródzki Michał.
   
   
Stankiewiczowie przybyli z Petersburga

   
   Ważnymi dla michałowskiego prawosławia postaciami stali się Andrzej i Aleksandra Stankiewiczowie. W Petersburgu Andrzej studiował w szkole wojskowej, jego przyszła żona zgłębiała medycynę. Oboje pobrali się i zamieszkali w Carskim Siole. On szybko awansował. Ona urodziła syna, który niestety niebawem zmarł. Więcej Stankiewiczowie dzieci nie mieli.
   Przed pierwszą wojną osiedlili się w Michałowie na stałe. Ich dom znajdował się przy szosie prowadzącej do Białegostoku, po prawej stronie za mostem. Do końca swych dni opiekowali się michałowską cerkwią.
   Andrzej Stankiewicz zmarł w 1935 roku, mając 55 lat, Aleksandra w 1967 roku, odchodząc w osiemdziesiątym piątym roku życia. U schyłku swych lat sprzedała pianino, swoje źródło utrzymania, jako że dawała lekcje gry na tym instrumencie, i za te pieniądze kupiła perski dywan do cerkwi. Oboje spoczywają na michałowskim cmentarzu.
   
   
Michałowem wstrząsnęły strajki i wojna

   
   Michałowem w końcu XIX wieku i na początku dwudziestego wstrząsały strajki robotników. Niektóre fabryki nie przeżyły tego kryzysu. Ale to dopiero pierwsza wojna przyniosła ruinę. To wtedy przestało istnieć 36 zakładów włókienniczych. Co trzeci mieszkaniec miasteczka, głównie prawosławny, zostawił swój dom i dobytek i ruszył w niezmierzone przestrzenie Rosji. Niemcy ewangelicy też uciekali w latach 1916-1918. Na zachód. Z bieżeństwa wracali ludzie po wojnie i rewolucji na ruiny i zgliszcza. Niemcy do Michałowa już nie wrócili.
   Tuż przed drugą wojną wszystkie zakłady zatrudniały jedynie 139 robotników.
   
   
Miasteczko goiło rany

   
   Po pierwszej wojnie niezwykle szybko rosła liczba mieszkańców. W 1936 roku miasteczko skupiało niemal sześć tysięcy mieszkańców, w tym niemal połowę z nich – 2741 osób – stanowili prawosławni. Katolików było 2215, Żydów 732 i ewangelików 190. Niestety prawosławni, choć tak liczni, nie mieli swojej szkoły, a i prawa ich były ograniczone.
   W latach 1920-1924 klucze do cerkwi znajdowały się w gminie. Dawano je jedynie przyjeżdżającym na służby duchownym.
   W 1924 roku przybył do Michałowa o. Bazyli Górnijczuk z matuszką Nadzią. Na stałe. Psalmistą został Jerzy Kirejew. Założył trzydziestoosobowy chór, który stał się chlubą Michałowa.
   W 1927 roku rozpoczęto budowę plebani, drewnianej, na tamte czasy okazałej.
   W 1930 roku dyrygentem został Aleksy Sach. Chór pod jego dyrekcją mógł się równać z białostockim katedralnym.
   W 1938 roku o. Bazyli Górnijczuk, bardzo szanowany, opuścił Michałowo. Na prośbę metropolity Dionizego pojechał na Chełmszczyznę. Tu niemieccy żandarmi bestialsko zamordowali go w czasie wojny na oczach matuszki.
   O. Jan Skalski był następnym proboszczem michałowskiej parafii. Służył jedynie dwa lata. Na dalszą służbę nie pozwolił mu paraliż.
   
   
Wojna wywróciła życie do góry nogami

   
   Wojna zmieniała całe życie Michałowa. Sowieci, którzy przyszli tu we wrześniu 1939 roku, upaństwowili fabryki, młyny i sklepy, zostawiając w prywatnych rękach jedynie rzemiosło. Utworzyli jedną szkołę – dziesięciolatkę.
   1 stycznia 1940 roku Michałowo opuścili ostatni Niemcy. Rozpoczęły się wywózki na Wschód. Dotknęły one kilkanaście rodzin, niezależnie od wyznania.
   27 czerwca 1941 roku wkroczyło do Michałowa niemieckie wojsko. Już w sierpniu zorganizowali getto dla ponad 230 Żydów. W następnym, 1942 roku, w listopadzie, furami pod eskortą, wywieźli wszystkich Żydów do Białegostoku.
   
   
Przyszły metropolita przybył do Michałowa

   
   W 1940 roku przybył do Michałowa o. Włodzimierz Doroszkiewicz z matuszką Margaritą, przyszły metropolita Cerkwi w Polsce (1970-1998). Mieszkańcy Michałowa zapamiętali o. Włodzimierza jako człowieka niezwykle pracowitego, bez reszty oddanego Cerkwi i parafianom. Zapamiętali jego białego konika. To nim jeździł o świcie, by polewać wodą świeżo postawiony wokół cmentarza mur. Nim zwoził siano, ziemniaki, drewno. Wszak uprawiał ziemię. Razem z parafianami otoczył rozległy cerkiewny plac metalowym płotem.
   Batiuszka z miłością odprawiał nabożeństwa, a chór pięknie śpiewał pod dyrekcją Mikołaja Kosackiego. Batiuszka był pełen odważnych, jak na tamte czasy, inicjatyw. Szedł z parafianami w uroczystej procesji w czasie Przewodniej Niedzieli na cmentarz, by odsłużyć panichidę za usopszych, choć władze tego zakazywały. Daleko niosło się radosne Chrystos Woskresie.
   Za czasów o. Włodzimierza Doroszkiewicza, po raz pierwszy w historii parafii, dwóch michałowskich parafian poszło na nauki do szkół teologicznych, zaś 19-letnia dziewczyna z Pieniek, Helena Ostrowiecka, wybrała, już jako Pelagia, drogę mniszki. Przez trzydzieści trzy lata pełniła posługę monasterze Gornij w Ziemi Świętej. Swój żywot zakończyła 28 listopada 1990 roku w monasterze w Żyrowicach. Tam spoczywa.
   
   
Wyzwolenie przyszło ze wschodu

   
   Wyzwolenie Michałowa spod okupacji niemieckiej nastąpiło wczesnym rankiem 22 lipca 1944 roku. Czterdziestym Korpusem Piechoty 3 Armii 2 Frontu Białoruskiego dowodził generał major W. Kuzniecow. Wycofujący się Niemcy chcieli najwyraźniej pozostawić po sobie spaloną ziemię. 20 i 21 lipca wysadzili wszystkie duże fabryki. Ocalała jedynie niewielka murowana przędzalnia przy ulicy Białostockiej i drewniana prymitywna tkalnia przy Fabrycznej.
   
   
Cerkiew wymagała remontu

   
   W 1946 roku o. Włodzimierz odszedł do Gródka. I w tym samym roku do Michałowa przybył o. Mikołaj Strokowski. Mieszkańcy Michałowa zapamiętali tego batiuszkę, jego matuszkę Ninę i trójkę ich dzieci jako wzorową rodzinę.
   Batiuszka Mikołaj uczył religii. Docierał też do dzieci mieszkających w okolicznych wsiach. Do Sokola zwykle jechał furą z katolickim księdzem Leonardem Tołłoczko. Żył z nim w wielkiej przyjaźni.
   Cerkiew, po czterdziestu latach od jej zbudowania, wymagała remontu. O. Mikołaj Strokowski zadbał o jej pokrycie nad częścią ołtarzową. Zmieniono też blachę na dzwonnicy.
   O. Mikołaj Strokowski odszedł w 1952 roku.
   
   
Stworzono w cerkwi dzieło wybitne

   
   Na jego miejsce przyjechał o. Włodzimierz Doroszkiewicz. Był on stryjecznym bratem metropolity Bazylego. Choć w parafii pozostawał tylko trzy lata, zdążył dokonać wielkiego dzieła. Zapraszając do Michałowa Adama Stalony-Dobrzańskiego, architekta, profesora Politechniki Krakowskiej, wszedł od razu w strumień żywej bizantyńsko-ruskiej ikonograficznej tradycji.
   W czasach, gdy sztuka ikony zdawała się dogorywać, zapomniana i odtrącona przez nowoczesny świat, proboszcz z Michałowa uczynił krok niebywały. Zaprosił niezwykłego artystę, tego który przechował pamięć kanonicznej ikony, jednocześnie człowieka wielkiej pokory. A ten zostawił w Michałowie swoje wspaniałe dzieło życia. Oszalowane deskami wnętrze cerkwi pokrył polichromią.
   O. Włodzimierz organizował wszystko, by mistrz z Krakowa mógł tworzyć malowidła. Proboszczowi pomagał starosta cerkiewny Mikołaj Jarmolik, aptekarz. Malowanie pochłaniało niezliczoną ilość kop jaj, dodawanych do farb. Adamowi Stalony Dobrzańskiemu pomagał Jerzy Nowosielski, wtedy 32-letni.
   
   
W stronę miasta

   
   Kolejny proboszcz, o. Anatol Kiryk, zatrzymał się w Michałowie na dłużej, na dziesięć lat, do 1965 roku.
   W tym czasie Polska Ludowa z rozmachem odbudowywała w Michałowie przemysł włókienniczy i sektor usług. Sięgnięto po miastotwórcze projekty. Takim na pewno było szkolnictwo średnie. Zatrzymywało ono młodzież i skupiało nauczycieli. Już w 1947 roku utworzono liceum ogólnokształcącego i szkołę zawodową.
   Kronika cerkiewna, stworzona przez o. Jarosława Tyczyno, będącego w Michałowie proboszczem w latach 1973-1983, wskazuje na duży przyrost naturalny. Po wojnie o wiele więcej było chrztów niż pogrzebów. I tak, dla przykładu, w 1948 roku 28 chrztów i 14 pogrzebów, w 1954 – 36 chrztów i18 pogrzebów, 1960 – 47 chrztów.
   W 1966 roku do Michałowa przybył o. Konstanty Gromadzki. Przyjechał z Warszawy, gdzie był sekretarzem metropolity Stefana. Młodzież uwielbiała jego lekcje religii. W cerkwi, pod dyrekcją Jana Cimoszuka, pięknie śpiewał chór. W 1973 roku wierni parafii w Michałowie pożegnali o. Konstantego Gromadzkiego. Odszedł do wieczności.
   
   
Czas dobrych gospodarzy

   
   I w tym samym roku do Michałowa przybył o. Jarosław Tyczyno, który dał się poznać jako dobry gospodarz. Remontował plebanię i cerkiew. Zadbał o przekazanie prawosławnym ewangelickiego cmentarza (w 1981 roku). Cmentarz ogrodzono. W 1980 roku o. Jarosław doprowadził do inwentaryzacji cerkwi przez wojewódzkiego konserwatora zabytków. W 1983 roku, w stanie spoczynku, wyjechał do Legnicy.
   
   
Ćwierćwiecze jednego proboszcza

   
   O. Jan Jaroszuk przybył do Michałowa w 1983 roku. W latach 1985-1992 budowano nowy dom parafialny wraz z chrzcielnicą. Potem stawiano garaże, budynki gospodarcze. Nieustannie inwestowano.
   W 1992 roku przyjechał do Michałowa wojewódzki konserwator zabytków. Wtedy wykryto, że cerkiew potrzebuje szybkiego i gruntownego remontu. Jej ściany osłaniała szalówka z desek. Pod nią nie było widać, że gniją podwaliny.
   Przygotowano dokumentację. O pieniądze poproszono fundusz kościelny, istniejący przy ministerstwie kultury. Wymieniono trzy czwarte podwalin, część ścian i przebudowano trzy ganki, prowadzące do świątyni. W głównej kopule cerkwi spróchniałą więźbę dachową zamieniono na nową i ustawiono nowy krzyż.
   W 1990 roku o. Jana Jaroszuka mianowano dziekanem gródeckim. O. Jan nie był już od 1986 roku sam. Pomagali mu o. Jan Kulik do 1998 roku, o. Mirosław Awksietijuk do 2004 roku, obecnie o. Wiktor Tetiurka. Pomagali i diakoni psalmiści – Arkadiusz Zielepucha, obecnie Aleksander Aleksiejuk.
   Dalej remontowano cerkiew. Od 1992 roku świątynia figurowała już na liście zabytków.
   W 2003 roku przeniesiono się z pracami renowacyjnymi do wnętrza świątyni. Przybyli wtedy mistrzowie z Poczajowa na Ukrainie i odnowili ikonostas. Założono nową instalację elektryczną i przeciwpożarową.
   Michałowska parafia św. Mikołaja, przygotowując się w 2008 roku do stulecia istnienia swego i cerkwi, dokonała wielkiego wysiłku. Jej proboszcz z parafianami, wspierany przez gminne władze, doprowadził do wymiany pokrycia wszystkich kopuł cerkwi i dzwonnicy. Teraz kryje je lśniąca jak złoto blacha. Pomalowano zewnętrzne ściany cerkwi.
   Świątynię odnowiono niezwykle starannie. Skorzystano z pieniędzy funduszu kościelnego, gminy i wiernych. W tym samym roku ułożono też nowy chodnik od ulicy Białostockiej do cerkwi. Budowa i remonty przy michałowskim cerkiewnym kompleksie trwają nieustannie od 1983 roku.
   Kolejne propozycje proboszcza akceptują parafianie. Wspierają jego wysiłki. Ale najważniejsza dla wszystkich jest modlitwa.
   Dziś michałowska parafia liczy niespełna półtora tysiąca osób. Ciągle ich ubywa. W 2002 roku odnotowano w parafii dwanaście chrztów i trzydzieści pogrzebów.

   
   Anna Radziukiewicz na podst. opracowań Niny Gorbacz i Leszka Nosa
   fot. autorka, Grzegorz Andrejuk
   
   
_________________________________

   
   Sto lat istnienia parafii i cerkwi św. Mikołaja w Michałowie świętowali wierni parafii i ich goście 26 października. Na uroczystości przybył metropolita Sawa, arcybiskup łódzko-poznański Szymon i biskup supraski Grzegorz. Władycy, wraz z kilkudziesięcioma duchownymi, celebrowali Liturgię świętą. Po Liturgii zostali odznaczeni ci, którym piękno cerkwi i pomyślność parafii szczególnie leży na sercu.
   Orderem św. Marii Magdaleny II stopnia udekorowano wójta gminy Michałowo Marka Nazarko i starostę parafii Anatola Wawreniuka. Order św. Marii Magdaleny III stopnia otrzymali: wikariusz parafii o. Wiktor Tetiurka, dyrygent i psalmista parafii o. Aleksander Aleksiejuk oraz Jan Monach (skarbnik), Nina Gorbacz, Piotr Tarasewicz, Wiera Aksiucik, Anna Chołolowicz, Leon Jarmocik, Anatol Timoszuk.
   Błahosłowienną Gramotę przyznano: Radzie Gminy w Michałowie, chórowi parafialnemu, zastępcy starosty Sławomirowi Ostrowieckiemu oraz Eugeniuszowi Trusewiczowi, Helenie Jaroszuk, Józefowi Żukowi, Włodzimierzowi Gryko, Mikołajowi Konończukowi, Zinaidzie Silwoniuk, Walentynie Kardasz, Ninie Filianowicz, Wierze Konończuk i Ludmile Tarasewicz.
   Pochwalne listy otrzymali: Ludmiła Kuniec, Irena Trusewicz, Anna Oziabło, Irena Kuryło, Aleksander Antonowicz, Michał Jarocki, Halina Krętowska, Wiera Skowrońska, Raisa Bylewska, Anna Kuźma i Maria Sak.
   Gratulujemy!

   

Opinie

[1] 2009-01-05 03:33:00 grzegorz
w skali 1-10 daje 8

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token