Numer 10(280)    październik 2008Numer 10(280)    październik 2008
fot.Anna Rydzanicz
Teraz stoi tam krzyż
Grzegorz Jacek Pelica
Pierwsza niedziela września ma być w Cycowie w powiecie łęczyńskim od przyszłego roku dniem ekumenicznej modlitwy za zmarłych. – Niech odtąd nie zabraknie tych, których bliscy spoczywają na tym miejscu – powiedział o. Jerzy Hasiuk na zakończenie uroczystości poświęcenia prawosławnego krzyża. O. Hasiuk jest opiekunem miejsc wiecznego spoczynku, leżących na pograniczu powiatów chełmskiego, łęczyńskiego, parczewskiego i włodawskiego.
   Za rok o godzinie 15 na cmentarzu w Cycowie mają spotkać się wierni dwóch siostrzanych Kościołów, potomkowie lub sąsiedzi prawosławnych chrześcijan lubelsko-chełmskiego pogranicza, dawnej „Polskiej Rusi”.

   

   7 września 2008 roku poświęcony został w Cycowie krzyż. Ustawiono go na cmentarzu, do ubiegłego roku nieomal zapomnianym. O wykonanie krzyża i jego poświęcenie zadbał ks. Jerzy Hasiuk, opiekun prawosławnej parafii w Uhrusku. Krzyż umieszczony został obok płyty fundamentowej byłej cerkwi. Znalazł się na nim napis:
   Pokojem obdarz, Panie, dusze spoczywających sług Twoich. Ku upamiętnieniu spoczywających na cmentarzu prawosławnym w Cycowie od miejscowej społeczności i najbliższych okolic. Za opieki duszpasterskiej ks. Jerzego Hasiuka. Cyców, 7 września 2008 roku.
   Wikariusz rzymskokatolickiej parafii św. Józefa w Cycowie, ks. Ireneusz Posturzyński, poprowadził modlitwę różańcową w intencji zmarłych.
   O. Jan Łukaszuk powiedział: – Wspólnie odmówiliśmy modlitwę Ojcze nasz. A skoro wszyscy mamy Ojca w niebiesiech, to jesteśmy jego dziećmi – córkami, synami. A kim jest syn i córka? Rodzeństwem. Stanowiąc jedną wielką rodzinę chrześcijańską, miłujmy się jak bracia i siostry. Był czas, gdy ten cmentarz był opuszczony, gdy ludzie po cichu skradali się, aby złożyć kwiaty czy zapalić znicze. Dziś nie boimy się, nie wstydzimy przyjść na to miejsce, aby westchnąć do Boga o pokój wieczny dla dusz przodków naszych. A ten krzyż niech będzie nie tylko symbolem Męki Pana Jezusa, lecz i miłości, która emanuje z niego na cały świat.
   W uroczystości także uczestniczyli wójt gminy Jan Baczyński vel Mróz, o. Jerzy Ignaciuk z Włodawy oraz około stuosobowa grupa miejscowych katolików i prawosławnych wraz z chórem parafii św. Jana Teologa w Chełmie.
   Wnuczka Jana Sawicza, prawosławnego bohatera, powstańca styczniowego, który potrafił pogodzić i skupić w sobie patriotyzm czynu wojennego, wiarę przodków i przywiązanie do wschodniego obrządku oraz wielki mir u współczesnych, unity, potem prawosławnego, którego pogrzeb w 1933 roku był ostatnią manifestacją tolerancji wyznaniowej i sąsiedzko-braterskiej zażyłości w Cycowie, wspomina i uzupełnia archiwalne już dzieje. Jeszcze wtedy stała cerkiew o trzech imionach: św. Michała Archanioła, Podwyższenia Krzyża Świętego i św. Jerzego.
   
   
Krzyże na szmelc!?

   
   – Mój mąż pracował w gminnym skupie złomu – mówi pani Matuszak, z domu Sawiczówna. – W latach pięćdziesiątych przywieziono na złom stertę krzyży z tego właśnie cmentarza. Na tabliczkach wygrawerowane napisy po polsku i po rusku. Były połamane.
   W Polsce Ludowej budowano wtedy Hutę Warszawę, Nową Hutę i przemysł ciężki. Ludzie oddawali kieraty, kawałki poniemieckiego złomu, wszystko. Do zasiarczonej rudy żelaza, sprowadzanej z ZSRR, trzeba było dorzucić dużo „sanacyjno-burżuazyjnego” złomu – to miało podreperować notowania PZPR.
   – Mąż nie zgodził się przyjąć tego „złomu”. Chyba nawet kazał odnieść z powrotem tam skąd został przywieziony. Zapytał robotników, czy wzięliby taki złom z innego cmentarza, na którym leżą ich rodziny. Następnego dnia zwolniono go z pracy. Ale od tamtej pory z cmentarza ginęło coraz więcej krzyży. Zanim wszystko zarosło, były tu setki płyt, krzyży, nagrobków, medaliony na pomnikach. W dzień odbywało się sprzątanie, w nocy rabowanie.
   – Jeden to firmę kamieniarską zbudował, korzystając z tych darmowych płyt. Nie stąd pochodziły, parę wiosek dalej.
   – Na cmentarz prowadzi brama i to porządna – cieszy się ze współpracy z miejscowym samorządem o. Jerzy. – I jest alejka wysypana tłuczniem. Już nie grzęźniemy na niej, jak jesienią zeszłego roku.
   Wójt Cycowa z uznaniem mówił o pracy prawosławnych przy porządkowaniu cmentarza. I chwalił miejscowy samorząd za wspólne inicjatywy.
   Podczas uroczystości o. Jerzy dziękował staroście Stanisławowi Jamińskiemu, Zenonowi Wałeckiemu z Głębokiego, Zbyszkowi Szulcowi za prace stolarskie oraz pani sołtys z Głębokiego, Marcie i Tadeuszowi, którzy nie szczędzili trudu przy porządkowaniu cmentarza.
   W okolicach Cycowa znajdują się cmentarze w Świerszczowie, Stręczynie, Podgłębokiem, Małkowie, Garbatówce. Wielowyznaniowość i wielonarodowość jest znakiem tych ziem.
   
   
Dzieje mogiłkami pisane

   
   Pierwsze wzmianki o cerkwi w Cycowie pochodzą z 1473 roku, a parafialna cerkiew Podwyższenia Krzyża Świętego istniała w XVI w. W pierwszej połowie XX w. cerkiew św. Archanioła Michała została zamieniona na rzymskokatolicki kościół św. Józefa, a nieliczni prawosławni modlili się w cmentarnej kaplicy w Wólce Cycowskiej. Jeszcze w okresie napoleońskim przeniesiono do niej XVII-wieczną patronalną ikonę św. Jerzego ze świątyni w pobliskim Stręczynie, która została spalona podczas działań frontowych w 1809 roku. Po drugiej wojnie prawosławna parafia w Cycowie przestała istnieć. Materiał z rozebranej cerkwi wykorzystano przy wznoszeniu drewnianej cerkwi w Białej Podlaskiej, po czterdziestu latach przeniesionej do Dobraczyc koło Trerespola.
   Zabytkowy cmentarz w osadzie Cyców, znajdujący się tuż przy skrzyżowaniu głównych szlaków komunikacyjnych prowadzących z Włodawy do Lublina i Chełma, został uporządkowany przez młodzież podczas wakacji w 2007 roku.
   W zachodniej części cmentarza odnaleziono piękny kamienny nagrobek księdza Juliana Podsońskiego, o którym o. Diomid Wołkanowicz, dziekan II okręgu chełmskiego dekanatu, pod datą 16 stycznia 1903 roku zapisał:
   W dniu 9 stycznia 1903 r. o piątej wieczorem zmarł na wylew wewnętrzny ks. Julian Podsoński. Śmierć zastała go podczas poobiedniego odpoczynku. Pogrzeb 13.01.1903 r. w cerkwi św. Michała Archanioła, gdzie brało udział dziesięciu księży i dziekan. Wygłoszono cztery mowy – o. Eugeniusz Czajkowski przy wynoszeniu ciała z domu, o. Platon Wereszko na liturgii „za priczastnym stichom”, dziekan Wołkanowicz pod koniec „odpiewanija” i na słowa „priiditie…” oraz o. Eugeniusz Salwicki na cmentarzu przed opuszczeniem ciała do mogiły. Wśród ludzi wielu rzymskich katolików i Niemców – luteranów. „Mirolubiwyj charakter”, spokojne życie i życzliwy stosunek do innych wyjednały mu miłość i szacunek. Także proboszcz katolicki z Puchaczowa [12 km odległości – przyp. GJP] przybył podczas procesji na cmentarz i odprowadził ciało do grobu. Obecny był pomocnik naczelnika powiatu z Chełma i burmistrz miasta Chełma.
   O. Julian Podsoński (rukopołożenije 20.11.1872 r., zaświadczenie konsystorza nr 2566) służył w Cycowie i okolicznych miejscowościach przez trzydzieści lat. Wprowadzony przez ówczesnego dziekana unickiego, ks. Piotra Koncewicza, przejął obowiązki po o. Walerianie Charłampowiczu, który w połowie 1873 r. udał się za granicę. Syn zmarłego batiuszki, Eugeniusz Podsoński, w 1902 r. ukończył uniwersytet w Sankt-Petersburgu, a matuszka została wiele lat wcześniej pochowana w Kuliku. Parafią po śmierci długoletniego proboszcza, wcześniej administratora w Mogielnicy, Kuliku i Bezku, zajął się o. Bazyli Szypita z parafii św. Bazylego w Świerszczowie.

   
   Grzegorz Jacek Pelica
   fot. autor
   

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token