Numer 2(272)    luty 2008Numer 2(272)    luty 2008
fot.Anna Radziukiewicz
Homilie Grzegorza z Nyssy
Bartosz Wieczorek
Tajemnica Pieśni nad Pieśniami wznosi się nad pieśni świętych i natura ludzka nie jest w stanie znaleźć ani zrozumieć niczego większego od niej, pisze w swych „Homiliach” św. Grzegorz z Nyssy, jeden z największych mistyków Wschodu. Czytaniu tych słów, jak i całych „Homilii do Pieśni nad Pieśniami”, towarzyszyć musi radość, iż właśnie ukazał się pełny przekład tego wspaniałego dzieła, które zawiera w sobie główne idee teologii św. Grzegorza, stanowiąc zarazem rodzaj drabiny, po której dusza czytającego może powoli wstępować ku poznaniu Bożych tajemnic.
   „Homilie” są ostatnim dziełem Grzegorza, powstałym po roku 390, czyli cztery lata przed jego śmiercią. Zostały one napisane najprawdopodobniej w Konstantynopolu, a zadedykowane są diakonisie Olimpii i wspólnocie kobiet, które zgromadziła ona wokół siebie. W Prologu Grzegorz pisze: (...) dlatego z zapałem podjąłem się tego dzieła, nie w tym celu, by pomogło ono w czymkolwiek Twoim obyczajom, ale raczej by dla osób bardziej cielesnych stało się niejako przewodnikiem do duchowego i niematerialnego nastawienia duszy, do którego ów tekst prowadzi przez ukrytą w sobie mądrość.
   Takie podejście Grzegorza do swego dzieła, jako rodzaju przewodnika po „Pieśni nad Pieśniami”, w którym powoli czytelnik przygotowywany jest, po uprzednim oczyszczeniu duszy, na podążanie w górę ku niezgłębionej tajemnicy Boga, wielokrotnie ujawnia się w czasie lektury tekstu. Grzegorz bardzo mocno podkreśla, iż prawdziwą mądrość tej biblijnej księgi pojąć można tylko wewnętrznymi zmysłami, a potrzebny jest do tego długi proces przygotowania duchowych oczu na poznawanie Bożej prawdy. Każdy postęp w lekturze Pieśni jest dla Grzegorza etapem dokonującego się wzrostu, w czasie którego dusza nieustannie zmienia się na lepsze i nigdy nie zatrzymuje się na osiągniętym dobru.
   Trudne warunki stawia też Grzegorz swoim czytelnikom, jeżeli chcą oni naprawdę wniknąć w objawienia zawarte w Pieśni nad Pieśniami – można je trochę poznać, tylko gdy człowiek wyjdzie z samego siebie i poza materialny świat, gdy przez wolność od doznań wróci w jakiś sposób do raju i przez czystość upodobni się do Boga.
   Kto przystępuje nieprzygotowany (ulegający przyjemnościom, cielesny i woniejący trupim smrodem starego człowieka) do lektury tej biblijnej księgi, sprowadzi jej natchnione słowa do swoich cielesnych i zwierzęcych wyobrażeń.
   Wysiłek Grzegorza w egzegezie Pieśni nad Pieśniami polega przede wszystkim na szukaniu sensu duchowego księgi, gdyż jej specyfika wymaga odsunięcia interpretacji dosłownej na dalszy plan. (Dosłowna interpretacja tej księgi, podjęta przez Teodora z Mopsuesti, doprowadziła go do postulatu wyłączenia jej z kanonu ksiąg natchnionych). Wzorem jest w tym dla Grzegorza komentarz Orygenesa, który dotarł do naszych czasów tylko w częściach. W komentarzu swoim podaje Orygenes najpierw sens dosłowny księgi, a potem wyjaśnienie duchowe – wedle jednego z nich, przyjętego od Hipolita, Oblubieńcem z Pieśni nad Pieśniami jest Chrystus, a Oblubienicą Kościół, wedle własnej zaś wykładni Orygenes widzi w Oblubieńcu Logos, a w Oblubienicy duszę.
   Tropem tym pójdzie Grzegorz z Nyssy, pisząc iż Pismo przedstawia naszą duszę jako oblubienicę. Przekonanie, iż kolejne części Pieśni nad Pieśniami należy odczytywać jako etapy wstępowania duszy do Chrystusa, jest zasadą spinającą rozważania Grzegorza zawarte w „Homiliach”. Komentarz do Pieśni nad Pieśniami jest też, wedle Grzegorza, zwieńczeniem ksiąg biblijnych, przypisywanych Salomonowi. O ile bowiem Księga Przysłów przeznaczona jest dla dzieci, bo dostosowuje napomnienie odpowiednio do wieku, zachęcając ludzi do bycia dobrymi przez opisywanie nagród, jakie ich czekają, to Księga Koheleta ukazuje marność rzeczy doczesnych i wznosi pragnienia naszej duszy ponad to, co dostrzegalne zmysłowo. Trzecia z ksiąg, Pieśń nad Pieśniami, jawi się w tym szeregu jako rzecz wyjątkowa – w dosłownym znaczeniu jest to opis zaślubin, ale w głębszym mowa tu o zjednoczeniu duszy z Bogiem. (Symbolika związku cielesnego została użyta po to, by dusza wiedziała, iż tak ma się kierować do Piękna niezmiennego, jak pożąda piękna cielesnego). W jednym z miejsc, komentując werset księgi, pisze: (...) fragment, który teraz mamy przed sobą, jest uczestnictwem w samym Bóstwie, ponieważ samo Słowo Boga własnym głosem prowadzi słuchacza do wspólnoty z Jego nieskalaną mocą.
   Spróbujmy zasmakować głębi i mocy komentarza Grzegorza śledząc przykład jego interpretacji. Należy przy tym pamiętać, iż zgodnie z tradycją teologii apofatycznej Grzegorz zastrzega, iż żadna siła myśli, żadne znaczenie słów i nazw, choćby zdawały się mieć w sobie coś wielkiego i godnego Boga, ze swej natury nie jest w stanie wyrazić Tego, który naprawdę jest (...). Druga ważna uwaga – dla Grzegorza wszelkie opisy zmysłowych czynności w Pieśni nad Pieśniami mają posłużyć jako analogia do poznania działania zmysłów duchowych.
   W duchowy sposób należy więc odczytywać także pierwsze słowa biblijnej księgi: Niech mnie pocałuje pocałunkami swoich ust, / bo twoje piersi są lepsze od wina, / Woń twoich pachnideł ponad wszelkie zapachy, / Olejek rozlany to twoje imię.
   Słowa dotyczące pocałunku wypowiadane przez Oblubienicę są odpowiedzią na słowa Chrystusa, iż On jest źródłem: Kto jest spragniony, niech przyjdzie do mnie i pije (J 7, 37). Oblubienica pragnie więc zbliżyć się do źródła duchowego życia, którym są usta Oblubieńca. Pocałunek taki oczyszcza duszę z wszelkiej zmazy i zapewnia jej czystość. W tym sensie należy rozumieć wyrzut Jezusa skierowany do Szymona: Nie dałeś mi pocałunku – to znaczy nie zaczerpnąłeś z mojej czystości, aby się uzdrowić. Słowa Oblubienicy ukazują też, iż mleko z Bożych piersi stawiane jest wyżej niż przynoszące radość wino. (Mleko Bożych pouczeń czerpał od Jezusa św. Jan, spoczywając w czasie Ostatniej Wieczerzy na Jego piersi).
   Przez pachnidła należy zaś rozumieć cnoty, takie jak mądrość, sprawiedliwość, męstwo – każdy człowiek w miarę swoich możliwości napełnia się zapachem jednej z nich bądź kilku naraz. Jednak nic nie może równać się z zapachem najdoskonalszej cnoty, którą jest sam Oblubieniec. Fragment zaś Olejek rozlany to twoje imię wskazuje, iż cnoty tej nie można objąć myślą ani nazwać jakimkolwiek imieniem. Jakąkolwiek wymyślimy nazwę umożliwiającą poznanie Boskich perfum, znaczenie słów nie odda samego zapachu (...).
   „Homilie” Grzegorza nie są zwykłą książką, ale drogą, po której podążając oczyszczamy duszę, aby wejść do przybytku „głębokiej filozofii i poznania Boga”. Nie wystarczy więc przeczytać pierwszą homilię, aby czytać dalej, ale należy przygotować swą duszę do dalszej części, zgodnie ze wskazaniami poszczególnych wersetów Pieśni nad Pieśniami, które Grzegorz omawia. Niecodzienne to może i niełatwe zadanie, ale powinny podjąć je osoby, które pragną poznać, jak wielką miłością obdarza Chrystus duszę każdego człowieka i jak ta dusza powinna szukać Jego obecności. Dusza, spoglądająca na Boga i pałająca dobrą żądzą nieśmiertelnego piękna znajdzie więc w „Homiliach” Grzegorza wielką pomoc w swej duchowej wędrówce do Oblubieńca.
   
   Bartosz Wieczorek
   
   ______________________________
   Grzegorz z Nyssy, Homilie do Pieśni nad Pieśniami, tłum. Marta Przyszychowska, Wydawnictwo WAM, Kraków 2007, ss. 250.
   

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token