Numer 7(205)    lipiec 2002Numer 7(205)    lipiec 2002
fot.Marek Dolecki
W sewastopolskiej twierdzy
Włodzimierz Koperkiewicz
Na łamach "Przeglądu Prawosławnego" bywają zamieszczane stare fotografie z rodzinnych albumów. Znalazłem starą fotografię mojego ojca Konstantyna Teofilowicza Koperkiewicza (1882-1954) wykonaną w Twierdzy Sewastopol, gdzie w latach 1903-1907 pełnił on służbę wojskową jako artylerzysta. Zdjęcie zostało wykonane w Zakładzie Fotograficznym "Jego Cesarskiej Mości" M. P. Mazura w nagrodę za wzorową służbę wojskową.
   Konstantyn Koperkiewicz jako żołnierz Pierwszy z lewej strony stoi mój ojciec, w środku kolega śp. Woźniak, pochodzący z Cielądza koło Rawy Mazowieckiej, który utonął podczas kąpieli w Morzu Czarnym.
   Pierwszy z prawej żołnierz nazywał się Kowalczyk (1882-1965), zmarł w Teofilowie koło Spały (letnia rezydencja cara Mikołaja II). Udało mi się odszukać jego syna, inwalidę wojennego, który stracił ręce podczas wojny.
   Żołnierze pełniący służbę w Baterii Konstantynowskiej oraz w Baterii Mikołajewskiej mieli obowiązek pełnić warty w więzieniu w Sewastopolu, gdzie przetrzymywano więźniów politycznych. Wszyscy byli zakuci w kajdany. Pracowali na rzecz twierdzy, m.in. czyścili lampy naftowe, zapalali je i gasili. Rozmowy były surowo zakazane. Ojciec, wykorzystując okazję, zapytał kiedyś jednego z więźniów, dlaczego został uwięziony. Usłyszał, że ukarano go za politykę. Żołnierzom zaś wmawiano, że pilnują bardzo niebezpiecznych bandytów.
   W 1905 r., podczas rewolucji, ludność Sewastopola gromadziła się przed bramą więzienną, żądając wypuszczenia zamkniętych. Więźniowie z okien celi wołali: - Uwolnijcie nas. Kiedy ludzie próbowali wyłamać bramy, oficer (dowódca warty) wydał komendę "ognia". Byli zabici i ranni. Mieszkańcy Sewastopola zaczęli wrogo odnosić do żołnierzy z twierdzy. Uważali, że żołnierze powinni się z nimi solidaryzować.
   Po odbyciu służby wojskowej ojciec pełnił służbę na kolei w Żmirynce i Kijowie (Ukraina), potem w Moskwie i Archangielsku. W Moskwie zastała ojca rewolucja. Był tam świadkiem dantejskich scen. Widział, jak na Dworcu Białoruskim powiązanych ludzi układano szyjami na stopce szyny i uruchamiano parowóz. Była to swoista gilotyna.
   Konstantyn Koperkiewicz jako pracownik koleiW Archangielsku ojciec przeżył detronizację Mikołaja II. Z chwilą upadku państwa rosyjskiego wiele osób nie wiedziało, gdzie należy szukać teraz ojczyzny.
   Ojciec wybrał Polskę i trafił do Kamienia Koszyrskiego na Polesiu Wołyńskim, gdzie pełnił służbę na kolei do 1940 roku.
   W 1990 r. udało mi się odwiedzić Kamień Koszyrski. Zmienił się. Zaznałem niewysłowionych wzruszeń, gdyż odnalazłem drewniany dom przy dworcu kolejowym, w którym mieszkaliśmy. Odszukałem starą aptekę. Przedwojeny wystrój zachował się w całości. Obok drzwi wejściowych wciąż rosła stara pochylona lipa. Z radością ujrzałem bryłę cerkwi prawosławnej. W 1944 r. wiele cerkwi płonęło na Wołyniu. Spłonęła i w Kamieniu Koszyrskim, ale staraniem miejscowej społeczności odtworzono ją w drewnie.
   Za czasów mojego dzieciństwa i młodości Kamień Koszyrski był małym poleskim miasteczkiem. Teraz rozbudował się.
   Odwiedziłem rezerwat przyrody i pływałem po jeziorze Czyste. Rosną tutaj wspaniałe wiekowe dęby błotne, a w nocy wsłuchiwałem się w wycie wilków. Miałem wrażenie, że to wilczy koncert na moją cześć.
   Poczęstowano mnie kwaśnym mlekiem z grubą warstwą śmietany w glinanym gorczku i podano drewnianą łyżkę, a obok na talerzu razowy chleb upieczony na podsypce z otrąb pszennych, który był dziełem pracowitych rąk Poleszuczki. Smak tych ludowych potraw i ich aromat zapamiętało moje podniebienie na całe życie. To smak mojej młodości.

Opinie

[1] 2002-11-08 15:12:00 Arkadiusz Koper...
To niesamowite !!! Mój ojciec mówił, ze miał stryja Konstantego, po którym zresztą dostał drugie imię. Czy to możliwe, że byłżeby to ten ?!? Ja jestem synem Stanisława - syna Marianny (+ 1998) i Jana (+ 1945, był muzykantem ludowym w "klasie skrzypiec", zastrzelony w lutym 1945 na weselu przez niejakiego Białasa, pochowany na cmentarzu w Libiszowie)syna Antoniego (kowala, tzw. dziadka z gór".) Wiecej w kwestii genealogii nic nie wiem, ponieważ moja babcia, albo nie pamiętała albo nie chciała nic więcej powiedzieć. Proszę o kontakt, może ktoś zna dalsze losy tych odłamów rodzinnych, (rodzeństwo antoniego z gór i rodzeństwo dziadka Jana) i potrafi poskłądać je do kupy
Jan - Maria rodzice:
Józef, Stanisław (ojciec Jana, Małgorzaty, Arkadiusza), Zofia,Zdzisław, Stefan (+ 1999), Tadeusz, Kazimierz. W 1949 roku wdowa po Janie, a moja babka Marianna przyjechała z siedmiorgiem dzieci na tzw. ziemie odzyskane. Zamieszkali w Liwie, gm. Miłomłyn, powiat Ostróda. Do dziś mieszkają tam józef i Stanisław (mój ojciec)
[2] 2006-10-23 23:27:00 Wojciech
Wreszcie coś! Rodzina mego ojca pochodziła z Kamienia Kszyrskego. Posiadam tylko jedno zdjęcie jak stoją przed domem a prawdopodobnie ulica nazywała się Polna. Proszę odpisać.Moje nazwisko CZAPRAGA, moze miał Pan kolegę z mych Ojców? Z Poważaniem w.Czapraga
[3] 2007-12-10 20:20:00 Bartek
NIESAMOWITE!!!!!
Jestem mieszkańcem Cielądza kolo Rawy Mazowieckiej. Słyszałem coś o Nim ale tylko tyle że był. Mam taką prośbę, czy mógł bym otrzymać skan tego zdjęcia (o większej rozdzielczości)???. Staram się odtworzyć historie zasłużonych mieszkańców mojej wsi, i jakie kolwiek zdjęcia są dla mnie ważne tak samo i informacje
Pozdrawiam Bartek K.
[4] 2008-04-07 21:48:00 Ewa
Czyżby żołnierz o nazwisku Kowalczyk to mój pradziadek? coś takiego? Natomiast jego syn inwalida wojenny który stracił ręce to mój dziadek? Dziadek faktycznie mieszkał w Teofilowie między Spałą a Inowłodzem.Jako mała dziewczynka spędzałam często wakacje u dziadka.Jeśli macie Państwo więcej informacji na temat tego nazwiska Kowalczyk,bardzo prosiłabym o udostępnienie.Z góry serdecznie dziękuję.Pozdrawiam.
[5] 2018-04-08 02:17:00 kryspin
Ja jestem synem Zdzisława - brata Józefa,Tadka
, Zofii, Józka, Stefana z Ostródy,Stanisława,
Kazimierza których rodzicami byli Jan i Maria
z Liwy. Mieszkam w Szczecinie.

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token