Numer 6(264)    czerwiec 2007Numer 6(264)    czerwiec 2007
fot.Ałła Matreńczyk
W Rzeszowie rodzi się parafia
Anna Rydzanicz
Wejście od podwórza, bez tabliczki informacyjnej. Po schodach, potem długi korytarz. Po lewej stronie otwierają się drzwi i mam wrażenie, że znalazłam się w cerkwi katakumbowej, trzy na trzy metry. W ciszy i skupieniu kilku wiernych stoi w kolejce do spowiedzi. Reszta oczekuje na rozpoczęcie liturgii.
   
   Parafia prawosławna w Rzeszowie powstała przed dwoma laty, ale korzenie prawosławia sięgają tu średniowiecza. W okolicach obecnej ulicy Kochanowskiego (w jej pobliżu stoi dom przy Żółkiewskiego 7B, w którym parafia wynajmuje pokoik) położona była Ruska Wieś. Przyłączona w 1904 roku do miasta, nie zostawiła śladu na mapach.
   – Historia jak gdyby zatoczyła koło – mówi o. Jarosław Kadyło, proboszcz parafii. – Powtarzam moim parafianom, że byliśmy już tu kiedyś.
   W Rzeszowie przed unią stały trzy cerkwie prawosławne i dwa monastery – św. Mikołaja oraz św. Jana Chrzciciela na Staromieściu. Potwierdzają to zapiski Sądu Grodzkiego w Przemyślu z 1499 roku.
   Tendencje latynizacji tych terenów wyprzedziły unię. Katarzyna Wapowska, kasztelanka przemyska, około 1580 wydała nakaz, aby w jej dobrach wszystkich ruskich popów zmienić w łacińskich księży. Żeby Ruś do popów nie szła, ale chrzciła się w kościele. Jednak w Rzeszowie na Zalesiu do dziś stoi cerkiew unicka. Przed 1947 rokiem funkcjonowała tu grekokatolicka parafia. Dziś grekokatolicy w mieście stanowią kilkudziesięcioosobową wspólnotę.
   Idea powstania parafii dojrzewała kilka lat. Władyce Adamowi, znającemu specyfikę tych ziem, restytuowanie parafii prawosławnej w Rzeszowie od dawna leżało na sercu.
   – Rzeszów jest miastem, gdzie prawosławni wiele wycierpieli – mówi o. Kadyło, przypominając historię pierwszej wojny światowej, kiedy zginęło tu wielu Rosjan, oraz rok 1947, kiedy właśnie tu sądzono ukraińskich partyzantów i wykonano wiele wyroków.
   13 sierpnia 1769 roku pod Rzeszowem, tam gdzie dziś znajduje się dzielnica Pobitno, doszło do starcia konfederatów barskich z wojskami rosyjskimi. Poległo wielu Rosjan i Polaków.
   W 2004 roku na zebraniu duchowieństwa diecezji poruszono kwestię utworzenia w Rzeszowie parafii. Początkowo do wiernych przyjeżdżał z Przemyśla o. Jerzy Mokrauz. On zebrał wiernych z Tarnowa, Dębicy, Mielca, Tarnobrzega i Ropczyc. Parafianie na patrona wybrali św. Mikołaja, jak mawiają „ciepłego”, bo świętują 22 maja. W kwietniu 2005 roku powołano parafię w Rzeszowie, a 23 maja władyka Adam wyznaczył jej proboszczem o. Jarosława Kadyło z odległego o 70 kilometrów Zapałowa. Pierwszy molebien odprawił o. Jarosław 19 czerwca, w dniu Świętej Trójcy, po południu, w biurze przy Grunwaldzkiej, niedaleko urzędu wojewódzkiego, bo od początku cerkiew w Rzeszowie wędrowała.
   Co tydzień regularnie odprawiano po południu molebny i akatysty.
   Po dwóch miesiącach właścicielka biura wymówiła parafii lokum i wierni zaczęli spotykać się na zmianę w mieszkaniu Iwony Opalińskiej oraz innej parafianki. Wtedy proboszcz zaczął starać się o
   
   plac pod budowę świątyni.
   
   W sierpniu 2005 roku prezydent miasta Tadeusz Ferenc zaproponował prawosławnym dziewięć lokalizacji. Najlepsza okazała się działka o 36 arach przy Cienistej, niedaleko cmentarza w Wilkowyi przy trasie na Lwów. Łatwo tu dotrzeć autobusem.
   Jednak we wrześniu okazało się, że właśnie tę działkę miasto wydzierżawiło kamieniarzowi.
   W walkę o miejsce na cerkiew włączył się arcybiskup Adam. Sprawa dotarła do kancelarii prezydenta RP.
   Na molebnach i akatystach bywało i trzydzieści osób. W kwietniu 2006 roku wynajęto więc dwudziestometrowy lokal na Żółkiewskiego. Koszty jego utrzymania – 550 złotych – wzięły głównie na siebie Iwona Opalińska i Ewa Bocian, które
   
   przez wiele lat szukały swojej cerkwi.
   
   – One stanowią jej filar – podkreśla o. Kadyło.
   Ewa Bocian, flecistka Filharmonii Rzeszowskiej, przyjechała tu dwadzieścia kilka lat temu z Białegostoku. Na początku jeździła do cerkwi do Lublina. Wyjeżdżała wpół do szóstej rano, wracała o dziesiątej wieczorem. Kilka razy była w Sanoku, a potem starała się przynajmniej raz w miesiącu być w cerkwi w Krakowie, gdzie śpiewała w chórze. 19 czerwca 2005 roku zaledwie drugi raz pojechała do Zapałowa, kiedy dowiedziała się, że w Rzeszowie tego dnia odprawiony będzie pierwszy molebien.
   Iwona Opalińska pochodzi z Narwi. Męża poznała na warszawskiej AWF. W 2001 roku przyjechała w jego rodzinne strony. – W Rzeszowie bardzo brakowało mi cerkwi – wspomina.
   Dzień po przeprowadzce rozpoczęła poszukiwania. Wytrwale wspierał ją mąż katolik, dowożąc do cerkwi w Przemyślu i Sanoku. Potem trafiła do Ujkowic. Jest rehabilitantką w szpitalu. Tam poznała pacjentkę – matuszkę Olgę – i kiedy nie było jeszcze mowy o tym, że o. Jarosław będzie proboszczem w Rzeszowie, zaczęła jeździć do Zapałowa.
   Ikony Chrystusa i Bogarodzicy stanowią miniikonostas. Po lewej stronie Watopedzka Ikona Matki Bożej, św. Maksym Gorlicki, św. św. Cyryl i Metody. Na więcej nie ma miejsca. Odprawianie nabożeństw w soboty i niedziele nie stanowi problemu, ponieważ w budynku nie ma nikogo. Jeśli jednak święto przypada w tygodniu, robi się niemały problem, ponieważ za ścianą pracują ludzie.
   – W tym roku 22 maja wypadło we wtorek, więc służyliśmy w nocy – mówi o. Kadyło. Tym sposobem pracujący parafianie mogą uczestniczyć w święcie parafialnym. 19 grudnia nabożeństwo zakończyło się wpół do czwartej nad ranem.
   We wrześniu 2006 roku wybory w mieście wygrał znów, z ramienia SLD, Tadeusz Ferenc, radę miasta utworzyli radni lewicy. Jeszcze przed wyborami proboszcz się im przypomniał. Tym razem prezydent miał do zaoferowania lokal zastępczy – starą, rozwalająca się szkołę.
   Dlaczego nas tak traktują? – zastanawiali się wierni. Przecież od wieków żyją tu na swojej ziemi, w demokratycznym kraju.
   Ten argument podjęto podczas wizyty u wojewody podkarpackiego, Ewy Draus.
   Matuszka Olga zastanawiała się, jak należy się modlić, aby się powiodło?
   Każdy codziennie czytał po fragmencie akatystu do św. Mikołaja. Po 19 grudnia matuszce przyśnił się sen. – W nieznanym monasterze spotkałam wielkiej urody mniszkę. Wiedziała o problemach parafii i zapytała mnie, do kogo się modlimy. Odpowiedziałam o czytaniu akatystu, a ona na to, że trzeba modlić się do kogoś, kto ma władzę. Zrozumiałam, że chodzi o Chrystusa albo Bogarodzicę, więc dołożyliśmy akatyst do Bogarodzicy. Dwa dni po przeczytaniu całości przyszło pismo z Urzędu Miasta – mówi Olga Kadyło, moskwianka.
   Okazało się, że parafia może otrzymać działkę przy Cienistej, o ponad połowę mniejszą od proponowanej pierwotnie. Jej część zajął już warsztat kamieniarski.
   Na posiedzeniu Rady Miasta, w obecności lokalnych mediów, 27 lutego 2007 o. Kadyło zgodził się kupić pomniejszoną działkę. Radny Andrzej Dec zapytał o liczbę prawosławnych w Rzeszowie. Wydawało mu się, że stu wiernych to zbyt mało, więc wystąpił z wnioskiem o nieprzyznanie działki, a jeśli tak, to za pełną odpłatnością.
   – Kościół rzymskokatolicki płaci jeden procent wartości działki – przypomina o. Jarosław.
   
   Parafianie
   
   Leszek Osypko jest rzeszowianinem z najstarszej dzielnicy, Staromieścia. Jego dziadek przed wojną był specjalistą w zakresie energetyki na kolei. Zginął w 1945 roku pod kołami radzieckiego gazika. Pijany kierowca wjechał na chodnik. Wnuk przez dziesięć lat pracował w Rosji. W Smoleńsku jako specjalista obróbki drewna miał udział w budowie pomnika polskich oficerów pomordowanych w Katyniu. Z Moskwy przywiózł do Rzeszowa żonę. W urzędzie wojewódzkim Leszek Osypko natknął się na o. Jarosława. Obaj przyszli tam w sprawie dokumentów żon. Osypko ze swoją czteroosobową rodziną przylgnął do prawosławnej parafii.
   Olga i Aleksander Hryszczenko przyjeżdżają na każde nabożeństwo z pobliskich Ropczyc. Od piętnastu lat mieszkają w Polsce. Olga nawet zaczęła chodzić do katolickiego kościoła. Tylko w Ropczycach mieszka dwudziestu Ukraińców.
   Parafię rzeszowską tworzą trzy narodowości: Ukraińcy, Polacy i Rosjanie. – Każdy naród wnosi własną mentalność, oczekiwania i nadzieje – wyznaje o. Kadyło. Duchowny jest otwarty, starając się, aby każdy wierny czuł się jak we własnym domu.
   Przed zimą zamierzają wybudować jednonawową, z trzema kopułami, drewnianą cerkiewkę w stylu łemkowskim, a na to potrzeba około dwóch miesięcy. Potrzebują też dwudziestu tysięcy złotych, ale nie posiadając formalnego prawa do działki, mają związane ręce. Umówili się już z cieślami z Morochowa. Działkę władze miasta ostatecznie obiecują przepisać 14 czerwca.
   Wierzą, że w przyszłości przy Cienistej stanie cerkiew murowana, podobna do tej w Gorlicach.
   
   Anna Rydzanicz
   fot. autorka
   
   _____________________________
   
   
Parafia prawosławna przeniesienia
relikwii św. Mikołaja z Miry Licejskiej do Bari w Rzeszowie
PKO BP S.A. Oddział 2 w Rzeszowie
13 1020 4405 0000 2102 0332 9026

   

Opinie

[1] 2007-07-06 16:53:00 wieslaw walat
prosze o kontakt -tel. kom.603 795 855
[2] 2008-03-13 07:36:00 Piotr
Parafię obsługuje obecnie o. Jarosław Kadyło z Zapałowa, tel. 016-6286019. Dokładne dane adresowe są w Kalendarzu cerkiewnym Eparchii Przemysko-Nowosądeckiej.
[3] 2009-02-23 12:04:00 alex
wiemy Piotruś, wiemy;)

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token