Numer 6(264)    czerwiec 2007Numer 6(264)    czerwiec 2007
fot.Ałła Matreńczyk
Bratczyk z Hajnówki
Michał Bołtryk
Historia „Bratczyka”, popularnego i prężnie działającego wydawnictwa, zaczęła się od czterech małych stron zadrukowanego papieru. Ale za to w siedmiuset egzemplarzach.
   
   Pierwszy zeszyt – „broszura”, jak nazwali redaktorzy – ukazał się 4 grudnia 1994 roku, na święto Ofiarowania Najświętszej Marii Panny. Broszurka była wydrukowana w drukarni Hajnowskiego Domu Kultury. W archiwum wydawnictwa zachował się jej jedyny egzemplarz, więc wiemy, z czym redaktorzy zaczynali. I tak na pierwszej stronie znalazło się objaśnienie ewangelicznej przypowieści o „niemądrym bogaczu”, na drugiej objaśnienie „Apostoła” – z Listu do Efezjan, mały tekścik o znaczeniu modlitwy, myśli z Ewangelii i św. Efrema Syryjczyka o poście. Trzecią poświęcono objaśnieniu święta Ofiarowania Bogarodzicy, symbolice krzyża. Umieszczono tam też krzyżówkę dla dzieci. Czwarta stroniczka zawierała informację o bractwie, ankietę do czytelnika i „Słowo od wydawcy”. A w nim m.in.: Oddajemy do Waszych rąk pierwszy numer „Hajnowskiego Bratczyka” – cotygodniowej broszury, która ma na celu zbliżyć nas do Boga w cerkwi. (...) Niniejszy nr 1 broszury jest numerem próbnym. Regularnie „Hajnowski Bratczyk” będzie się ukazywał od 1 stycznia 1995 roku – jeżeli pozwolą na to nasze skromne finanse. (...) Członkowie Bractwa będą rozdawać broszury przy cerkwi i prosić o wrzucenie do skrzynki dobrowolnej ofiary pieniężnej – prosimy Was o zrozumienie naszej sytuacji.
   – I czytelnicy zrozumieli naszą sytuację – mówi po latach Marek Jakimiuk, założyciel i redaktor wydawnictwa. – Broszurki zabrakło tego samego dnia. Dobrowolne ofiary pozwoliły zapłacić za druk.
   Marek Jakimiuk, laureat nagrody Księcia Ostrogskiego w 2007 roku, urodził się w 1964 roku w Szeszyłach na Podlasiu, w parafii Boćki. Szkołę podstawową z językiem białoruskim ukończył w Nurcu. Po podstawówce złożył podanie do seminarium duchownego. Potem jednak zaczął naukę w liceum z białoruskim językiem nauczania w Bielsku Podlaskim. Ale po dwóch latach przeniósł się do seminarium duchownego w Warszawie, od razu na trzeci rok. Potem uczył się w wyższym seminarium w Jabłecznie, studiował na Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej. Przez półtora roku, razem z dzisiejszym władyką Grzegorzem, byli ipodiakonami u metropolity Bazylego.
   Ożenił się z Ludmiłą Iwacik z Hajnówki. Zamieszkał w Hajnówce i rozpoczął pracę jako katecheta w szkole w Hajnówce. Żona także uczy dzieci w szkole.
   – W pracy miałem niedosyt – mówi dziś Marek – bo nie wykorzystywałem w pełni swojej wiedzy teologicznej. Jak podzielić się wiedzą z tymi, którzy mało wiedzą? Pomyślałem – może jakąś broszurkę wydawać? Pojechałem do Warszawy, do metropolity Bazylego. Przedstawiłem pomysł.
   – Tak! – podchwycił metropolita moją propozycję. – Nauczajcie ludzi na wszelkie możliwe sposoby. Dobre jest słowo, ale i prasa, radio, kasety, filmy. Nie bójcie się nowości. Ale bądźcie czujni, tam gdzie się czyni dobro, nie zabraknie pokus i zła.
   – Wszystko, o czym mówił metropolita, sprawdziło się i sprawdza – mówi Marek Jakimiuk.
   Przy pierwszym numerze broszurki pracował Jan Misijuk, polonista z liceum z białoruskim językiem nauczania z Hajnówki. Wszystko powstawało na bazie hajnowskiego oddziału Bractwa Młodzieży Prawosławnej, przy soborze Świętej Trójcy. Proboszczem był wówczas o. Antoni Dziewiatowski. On też „zareklamował” pierwszy numer po Liturgii. Wtedy wszystkiego 700 egzemplarzy.
   A potem zeszyty „Bratczyka” były i są wydawane w nakładzie siedmiu tysięcy każdy. Zawsze są rozprowadzane za „co łaska”. Zeszytów wydano około 270 numerów. Po roku kolportażem mieli objęty cały kraj. Startowali jako „Hajnowski Bratczyk”. Po roku metropolita Bazyli zasugerował zmianę tytułu na „Bratczyk”.
   – Wydawanie tych zeszytów – opowiada Marek Jakimiuk – ich tematyka, treść, to pomysł przejęty z Grecji. Widziałem tam w cerkwiach rozdawane „Listki” dla parafian.
   Oprócz zwyczajnych zeszytów były wydania specjalne – poświęcony o. Antoniemu Dziewiatowskiemu, wpływowi telewizji na duszę człowieka (30 tys. egzemplarzy), jak być rodzicem chrzestnym...
   Z „Bratczykiem” współpracują dwie bardzo znane osoby: archimandryta Gabriel (Krańczuk), przebywający na Atosie, i siostra Maria z rosyjskiego monasteru w Jerozolimie.
   Trzeba także tu wymienić o. Eustachego Stracha, wybitnego znawcę języka cerkiewnosłowiańskiego i katechetę Anatola Korcha z jednej z hajnowskich szkół.
   Z „Bratczykiem” był związany, do końca życia, wybitny tłumacz Andrzej Bień, a teraz Krzysztof Tur z Białegostoku.
   Archimandryta Gabriel z Atosu jest pomysłodawcą i autorem wielu publikacji. Jego autorstwa książka „Mnisi z Góry Athos o duchowości prawosławia” miała trzy wznowienia. Poza tym tę pozycję przetłumaczono na białoruski i ukraiński.
   Prawdziwym hitem wydawniczym była i jest książka siostry Marii „Ziemia Święta. Cud Ognia i Chwała Obłoków”. Została wydana w ośmiu językach w trzydziestu tysiącach egzemplarzy. Przetłumaczono ją na flamandzki, angielski, białoruski, ukraiński, słowacki, koreański, niemiecki, francuski. Obecnie przygotowuje się czwarte polskie wydanie.
   Wydany niedawno „Sbornik piesnopienij pałomnika. Na światych miestach Palestiny i Synaja” jest dobrym towarem eksportowym do... Ziemi Świętej dla pielgrzymów.
   Bratczyk ma także znakomite kontakty z greckimi i rosyjskimi wydawnictwami.
   Zaczynali od czterostronicowej broszurki, a oprócz 270 zeszytów „Bratczyka” wydali około 70 książek. Przeciętny nakład książki 3-5 tysięcy. Wiele wydanych pozycji to sugestie i i życzenia czytelników. Takie książki najlepiej się rozchodzą.
   Od lat „Bratczyk” wydaje kalendarzyk kieszonkowy autorstwa o. Michała Markiewicza, który bardzo dobrze się sprzedaje. Ale także kalendarze ścienne. Kilka razy z Atosu. Ostatnio z Ziemi Świętej.
   Bratczyk także rozprowadza kasety z filmami o treści katechetyczno-religijnej. Inna inicjatywa to wystawy. Od wielu lat po kraju i świecie krąży wystawa o Świętej Górze Atos, na której jest wiele zdjęć hajnowskiego fotografika Zbigniewa Dzwonkowskiego. Była wystawa o Ziemi Świętej i Gruzji, o monasterach Rosji.
   – Przy okazji wystaw sprzedajemy nasze książki – mówi Marek Jakimiuk. – Od początku w kolportażu, zwłaszcza zeszytów, pomagała młodzież, za co jestem jej wdzięczny. Słowa podziękowania kierujemy do ludzi życzliwym, takich jak Wiera Demciuch z Bielska Podlaskiego, Jan Miniuk z Maxbudu, Bazyli Piwnik, czy Jerzy Andrejuk z „Orthdruku”.
   Wnioski i spostrzeżenia Marka Jakimiuka po piętnastu latach działalności wydawniczej:
   – Warto robić to co robimy. Często nie zdajemy sobie sprawy, jak na życie człowieka może wpłynąć dobra książka, czy choćby zdanie z niej. I jeszcze jedno – literaturą prawosławną coraz bardziej są zainteresowani innowiercy, najczęściej rzymscy katolicy. Więc jest to nasza działalność i katecheza, i misja.
   
   Michał Bołtryk
   fot. autor, archiwum Bratczyka
   

Opinie

[1] 2007-07-01 19:53:00 a
Mnogaja leta !!!

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token