Numer 1(259)    styczeń 2007Numer 1(259)    styczeń 2007
fot.(-)
Materialne zyski, duchowe straty
metropolita Antym
Metropolita Salonik zajmuje drugie miejsce po arcybiskupie Aten wśród hierarchów greckiej Cerkwi. Od 2003 roku jest nim Antym. O wypowiedź na temat oceny miejsca Cerkwi w państwie, które od dawna jest członkiem Unii Europejskiej, poprosił do programu TVP 1 „Glob” Jerzy Kalina. Ponieważ w TVP skorzystano 26 listopada 2006 roku tylko z fragmentów wypowiedzi, ze względu na jej wagę przytaczamy ją w całości.
   Z języka greckiego tłumaczył Tomasz Perzyński.

   
   Wejście Grecji w 1981 roku do Unii Europejskiej jest najważniejszym dla nas wydarzeniem od czasu uzyskania niepodległości w 1821 roku. Unia stała się rzeczywistością. Z państwami UE jesteśmy coraz bardziej zjednoczeni ekonomicznie. Ten układ niesie przywileje, ale i obowiązki. Z punktu widzenia czysto materialnego Grecja niezwykle skorzystała z faktu zjednoczenia. Ale jest i druga strona zagadnienia – kwestia tożsamości narodowej Greków i serii zagadnień natury duchowej, czyli wszystkie sprawy zahaczające o chrześcijaństwo tworzą ciąg problemów. Wobec naszego apostolskiego posłannictwa istnieje wręcz agresja ze strony państwa. Ministerstwo oświaty skłania do wycofywania ze szkół ikon, zakazu spowiedzi na terenie szkoły, a także wycofania codziennej modlitwy przed zajęciami. Wszystko to czyni się w imię globalizacji, wielokulturowości i wieloetniczności.
   My jako Cerkiew mówimy: tak dla UE, globalizacji, wielokulturowości, wieloetniczności, poszanowania praw jednostki, ale nie chcemy zatracić własnej tożsamości i tradycji, tego co się nazywa prawdziwą wiarą prawosławną. Jesteśmy jedynym chyba krajem tak jednorodnym wyznaniowo, który w 95 proc. jest prawosławny. Prowadzimy pracę misyjną. Państwo powinno jej sprzyjać, a nie ją utrudniać.
   Nie można zapomnieć o tragedii 1453 r., zdobyciu Konstantynopola przez Turków. Upadek Bizancjum wpłynął na strukturę wyznaniową Eu-ropy. Ta ruina chrześcijańskiego państwa przyspieszyła rozwój ruchów reformacyjnych w zachodnim chrześcijaństwie. Dlatego dla UE nie powinno być obojętne, jakie procesy zachodzą w poszczególnych jej krajach.
   Chcemy swobodnie praktykować nasze posłannictwo, być może po to, by Europie wskazać właściwą drogę.
   Oczywiście, dokonując bilansu naszych kontaktów z UE widzimy, że jest więcej korzyści niż strat. Na poziomie czysto materialnym są same korzyści. Ale gdy spojrzymy na wiarę i kulturę, zauważymy pewną tendencję. Wartości duchowe i kultura są spychane w sposób spokojny, pokojowy, ale konsekwentny na dalszy plan. Tym bardziej wymaga to z naszej strony czujności. Chcemy zachować własne tradycje, nasz grecki dorobek kulturalny, który trwa od tysiącleci. Tradycja antycznego, klasycznego hellenizmu i bizantyńskiego hellenizmu tkwi w naszym sercu, w naszej krwi, jest istotą naszego bytu. I ta cała tradycja wpłynęła na rozwój prawosławia i jego obrzędowości w obecnej formie, rozpowszechnionej w całym prawosławnym świecie. Komponent kultury greckiej w prawosławiu jest bardzo znaczący. Wytworzyła się hellenochrześcijańska forma i nie chcemy jej stracić. Chcemy zachować cały ten dorobek. Nie chcemy go oddać za wszelkie dobroci i korzyści oferowane przez Unię.
   Chcemy z Unią Europejską harmonijnie współpracować na wszelkich szczeblach.
   Niech dobry Bóg sprzyja temu, by Unia nie znosiła tradycji, tego co jest indywidualną cechą każdego państwa. Nie można znieść narodów i religii. Niech funkcjonują w swojej formie, w swoich granicach.
   
   Notowała (ar)
   

Opinie

[1] 2010-02-25 09:39:00 Korwin
Dzisiejsi Grecy mają tyle wspólnego z Grekami starożytnymi co Włosi z Rzymianami.

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token