Numer 10(256)    październik 2006Numer 10(256)    październik 2006
fot.Anna Radziukiewicz
Role rozdane zadania przydzielone
Michał Bołtryk

   Wybory samorządowe dla Białorusinów Podlasia zaczynają się, jak każe 16-letnia tradycja, wesoło, a skończą się, też zgodnie z tradycją, smutno. Choć nie dla liderów tej mniejszości.
   Na przykład w Białymstoku został zarejestrowany Białoruski Komitet Wyborczy. Jego pełnomocnik Eugeniusz Wappa na samym wstępie swymi wypowiedziami wprawia czytelników gazet w dobry, przedwyborczy nastrój.
   Na przykład twierdzi, że Białorusini nie chcą być łączeni ani z lewicą, ani z prawicą...
   Tak mówi ten sam Wappa, który jeszcze parę dni temu był prezesem Radia Racja, które z Białegostoku nadaje na Białoruś audycje takie, jakie chce polska prawica, za  miliony wyasygnowane przez prawicowy PiS (choć z podatków wszystkich Polaków i polskich Białorusinów).
   Eugeniusz Wappa jest przewodniczącym Związku Białoruskiego w Polsce, skupiającego siedem organizacji, w tym  Białoruskie Zrzeszenie Studentów. Właśnie „Gazeta Wyborcza w Białymstoku” poinformowała, że pisowskie MSWiA  przyznało „polskim Białorusinom”, m.in. Białoruskiemu Zrzeszeniu Studentów  pieniądze.  Na co i dlaczego?  Na przykład na wydanie albumu muzycz-nego i filmowego zapisu z „Basowiszcza”?
   O ostatnim festiwalu „Kurier Poranny” pisał: „Ile razy można odgrzewać ten sam kotlet... W tym roku w Gródku poziom konkursu był tak niski, że jury po raz pierwszy nie przyznało nagrody głównej”.
   MSWiA obdarowało studentów pieniędzmi odebranymi  Białorusinom z BTSK. Jarosława Zielińskiego, posła PiS, wiceministra spraw wewnętrznych ds. mniejszości, publicysta „Kuriera Porannego” Zbigniew Nikitorowicz nazwał dosadnie „Łukaszenka z Suwałk” o „mentalności politycznego pałkarza”. I dalej pisał: „Być może ktoś w MSWiA wymyślił, że dzięki takim decyzjom PiS podzieli mniejszość i wyhoduje popierających braci Kaczyńskich Białorusinów. Jednak skutki będą odwrotne. Te organizacje, które wyciągną ręce po pieniądze po BTSK  zostaną uznane za zdrajców środo-wiska”.
   Na razie wyciągają, ogłaszając że ni lewica, ni prawica.
   Nawiasem mówiąc, PiS i Ludwik Dorn zanim nie przejęli rządów, nie byli przyjaciółmi mniejszości.
   Im dalej, tym śmieszniej.
    Po szesnastu latach w końcu startujemy samodzielnie, to jest bardzo ważne poinformował prasę pełnomocnik BKW po zarejestrowaniu komitetu.
   Ejże, BKW, można powiedzieć, istnieje i startuje od zawsze.
   W 2002 roku kimś w rodzaju pełnomocnika BKW był sam Sokrat Janowicz.
   I onże mówił dla „Kuriera Porannego”: „Startujemy samodzielnie, gdyż inne ugrupowania starają się «kiwać» i marginalizować Białorusinów. A skoro nie rozmawia się z nami po partnersku, to nie zamierzamy obcałowywać się na przykład z SLD. Nie warto iść do wyborów na lokajskich warunkach”.
   Rezultat BKW zerowy. Eugeniusz Wappa, Jan Czykwin i Sokrat Janowicz nie załapali się do Sejmiku Wojewódzkiego.
   Podobnie było wcześniej.
   W 1991 BKW w wyborach do Sejmu otrzymał 4435 głosów sami białoruscy działacze określili to jako klęskę.
   Przewodniczący Związku Białoruskiego Eugeniusz Wappa w 1997 roku nie widział potrzeby startu z Komitetu Prawosławnych. Wystartował z listy konkurencyjnej wobec SLD, ale i Prawosławnych listy Unii Pracy (lewicowej jak najbardziej). Otrzymał 2023 głosy i posłem nie został.
   Białoruski Komitet Wyborczy ma też swojego kandydata na prezydenta, a nawet dwóch.
   Po kolei. Pierwszym, poinformowała „Gazeta Wyborcza”, jest radny Jarosław Matwiejuk z Forum Mniejszości Podlasia, który znalazł się w radzie, startując w 2002 roku z listy SLD-UP. Matwiejuk rozważa propozycję poważnie, jak też poważnie, o czym się mówi, wszedł już w alians  z Platformą Obywatelską.
   To wszystko życzeniowe pomysły „Gazety”.
   Tymczasem sam radny Matwiejuk zadeklarował start z listy Centro-          lewicy.
   Wszystkie opcje polityczne tuż przed wyborami starają się pożywić na głosach Białorusinów. W związku z tym wielu białoruskich kandydatów przeżywa dylematy porównywalne z tymi, których doświadczała Renata Beger. Z rozmowy w „Rzeczpospolitej” wynika, że liczy na nią Samoobrona, czeka PSL, kusi PiS. Więc Renata Beger filozoficznie konstatuje: „Czym jest stanowisko w porównaniu do wieczności i do własnego sumienia...”. I dodaje, żeby nie było wątpliwości: „Ufam Lepperowi, wierzę, że premier Kaczyński chce dobrze... Mam naprawdę poważny problem, czuję na sobie dużą odpowiedzialność”.
   W związku z ostatnią deklaracją Jarosława Matwiejuka BKW ma scenariusz awaryjny prezydent prof. Antoni Mironowicz.
   Ale, jak pisze „Gazeta”, jego szanse są marne, bo „w poprzednich wyborach zajął piąte miejsce z wynikiem 6,5 proc.”.
   Tak więc Mironowicz nie jest w stanie zdobyć więcej niż kilka procent głosów.
   Konkluzja rozważań „Gazety Wyborczej” jest następująca: „A wyrwanie Matwiejuka z rąk Platformy tak naprawdę planuje PiS. Takie zadanie dostał Wappa, szef białoruskiego Radia Racja, finansowanego przez rząd. Miałby on odciągnąć prawosławnych od PO”.
   Ale czy to ostatnie zadanie?
   

Opinie

[1] 2006-11-02 19:13:00 Misza
Panie "redaktorze" Bołtryk, z roli się pan wywiązał, zadanie wykonał. Nikt tak nie dowali polskim Białorusinom, jak swoj cziełowiek. Dziękujemy.
[2] 2006-11-22 20:31:00 andrzej wappa
uważam, że białorusini zatracają a być może migdy nie mieli swojej tożsamości narodowej, aiększość wykształconych i mieszkających w miastach wstydzi się swojej białoruskości aby uniknąć nazwania ich kacapami ich przez katolickich sąsiadów i jeżeli nie potrafią być z tego dumni to wraz z odejściem starszego pokokenia zniknie język białoruski. Jest nas w rzeczywistości o wiele więcej w Rzepospolitej niż mniejszości niemieckiej ktorzy od początku mają swoich przedstawicieli w sejmie, a spisy pokazują, że jest nas o wiele mniej. Uważam, że ostoją naszej narodowości powinna być cerkiew prawosławna, gdyż nie po drodze nam z prawicą czy lewicą, a za 25 lat nie będzie białorusinów ani w Polsce czy na Białorusi.

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token