Numer 8(254)    sierpień 2006Numer 8(254)    sierpień 2006
fot.Andrzej Karpowicz
Chcę zapytać...
Eugeniusz Czykwin
Mieszkający na Podlasiu Białorusini szybko się asymilują. Szczególnie ci, którzy opuścili swoje wioski i zamieszkali w miastach tracą swą ruską – tak nasi przodkowie określali swoją narodowość – tożsamość. W zdecydowanej większości tracą ją jedynie w warstwie kulturowej, w szczególności dotyczy to języka. Zachowują jednak, często kosztem wielu wyrzeczeń, a nawet cierpienia, swą prawosławną wiarę.
   Przyczyn takiego stanu jest wiele i dzięki         pracom naukowców wiemy o nich stosunkowo dużo. Jedną z nich jest stosunek polsko-katolickiej większości do swych odmiennych wyznaniowo i narodowościowo sąsiadów. Przejawy niechęci, okresami – jak w latach powojennych – otwartej, wyrażającej się w aktach zbrojnego terroru, wrogości, w świadomości mniejszości są długo przechowywane, często wyolbrzymiane – nauka na-zywa je oślepiającym stygmatem krzywdy własnej – i bardzo utrudniają budowanie opartych na tolerancji i wzajemnym poszanowaniu relacji.
   Zadaniem demokratycznego państwa jest przeciwdziałanie przejawom dyskryminacji i jakimkolwiek działaniom godzącym w zasadę równości obywateli. Więcej, państwo zobowiązane jest – tak stanowi konstytucja i szereg ustaw – wspomagać mniejszości w ich dążeniu do zachowania swej tożsamości narodowej, w szczególności dotyczy to sfery kultury, języka, tradycji.
   Realizować te cele organy państwa mogą jednak – i zależy to w dużej mierze od konkretnych ludzi – w różnoraki sposób. W ostatnim okresie zaistniało kilka faktów, które przez białorusko-prawosławną mniejszość odbierane są jako przejaw niechęci państwa wobec ważnych dla tej społeczności spraw.
   Pierwsza z nich to podjęta 11 czerwca 2006 roku decyzja ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego Kazimierza Ujazdowskiego o odmowie przyznania klasztorowi w Supraślu środków na prowadzenie dalszych prac remontowych. W styczniu, w czasie prac na ustawą budżetową, Sejm w specjalnej poprawce przyznał na ten cel 1,9 mln złotych. Po wielu interwencjach minister zmienił swoją decyzję i mimo że sezon prac budowlanych przekroczył półmetek, istnieje szansa, że środki te zostaną wykorzystane.
   18 lipca minister Spraw Wewnętrznych i Administracji podjął decyzję o nieprzyznawaniu przez okres kolejnych trzech lat dotacji na prowadzoną przez Białoruskie Towarzystwo Społeczno-Kulturalno (BTSK) działalność kulturalną. Podstawą do takiej decyzji było przeznaczenie z otrzymanych na zadanie ,,Działalność Białoruskich Amatorskich Zespołów Artystycznych” sumy 5800,14 zł na remont schodów w budynku BTSK. BTSK, organizacja opierającą swą działalność na pracy społecznej swych członków i sympatyków, podobnie jak inne organizacje mniejszości, nie posiada wykwalifikowanej prawno-ekonomicznej obsługi. – W dobrej wierze, schody w pierwszej kolejności służą publiczności i zespołom – tak swoje postępowanie tłumaczy przewodniczący Jan Syczewski – zdecydowaliśmy o ich naprawie. Gdy z MSWiA pojawiły się sygnały, że postąpiliśmy niesłusznie, zwróciliśmy całą sumę z odsetkami. Mimo to zapadła decyzja – i tu Jan Syczewski ma całkowitą rację – która boleśnie uderzy w kulturę białoruską, w pierwszej kolejności w działalność ponad sześćdziesięciu amatorskich zespołów artystycznych. Dlaczego, pytają rozżaleni działacze, ministerstwo nie zareagowało, gdy składaliśmy sprawozdanie. Wycofalibyśmy nieszczęsną fakturę.
   Minister na nieprzyznane BTSK  środki ogłosił konkurs ofert. Nie trzeba być jednak znawcą specyfiki białoruskiego życia kulturalnego, by wiedzieć, że żadna poza posiadającą 50-letnią tradycję BTSK organizacja białoruska zadania tego nie udźwignie. Tym bardziej, że działacze drugiej, liczącej się białoruskiej organizacji, kierowanego poza Eugeniusza Wappę Związku Białoruskiego, realizują wspieraną przez polski rząd inicjatywę ,,Wolne radio dla Białorusi”. Radio Racja tylko na drugie półrocze 2006 roku ze środków Ministerstwa Spraw Zagranicznych otrzymało cztery miliony złotych. Wcześniej, by pokonać formalno-prawne trudności – Racja, będąca własnością Związku i osób prywatnych, miała około pół miliona długu – zwoływano specjalne posiedzenie aż dwóch komisji sejmowych.
   Polską specjalnością staje się eksport demokracji na Wschód, jak określił to jeden z posłów w czasie dyskusji nad zgłoszonym przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego projektem ustawy o Fundacji Współpracy na Rzecz Demokracji i Społeczeństwa Obywatelskiego w Europie Środkowej i Wschodniej. Na uruchomienie fundacji z budżetu państwa ma być przeznaczonych 10 mln zł.
   Zabierając głos w tej sprawie, powiedziałem:
   – Panie Marszałku! Wysoki Sejmie! Polska ma szczególne predyspozycje do podejmowania inicjatyw służących, jak określił to poseł Mirosław Krajewski, eksportowi demokracji. Polska od czasów króla Zygmunta III Wazy próbuje realizować na Wschodzie różnorakie – religijne początkowo, a później określane jako cywilizacyjne – misje. Skutki tych „misyjnych” działań dla Rzeczypospolitej najczęściej były opłakane. W tym kontekście chcę zapytać: Jakie działania czy inicjatywy służące poprawie stosunków z państwami Europy Środkowo-Wschodniej zamierza podjąć Pan Prezydent?
   I pytanie drugie. Pani minister mówiła o pomocy, jakiej państwo polskie w coraz większym zakresie udziela krajom, które tej pomocy potrzebują. Dziś w Europie szczególnej pomocy potrzebuje niewielka społeczność Serbów i nie-Albańczyków, pozostająca wciąż w Kosowie i Metochii. Ludność ta po sankcjonowanych przez Polskę jako członka NATO   „humanitarnych” bombardowaniach byłej Jugosławii, pozbawiona jest podstawowych praw. Czy w związku z tym chociaż części tych środków, które państwo chcecie przeznaczać na eksport demokracji, nie należałoby skierować do tego regionu, gdzie rzeczywiście są one potrzebne?
   Do problemu stosunków ze wschodnimi sąsiadami powróciłem w czasie debaty nad expose, w którym premier Jarosław Kaczyński stwierdził: „Chcielibyśmy (...) mieć jak najlepsze stosunki z naszymi sąsiadami na wschodzie. Podtrzymujemy poparcie dla ruchów demokratycznych, ale nie chcemy tego poparcia przeciwstawiać dążeniom do poprawy stosunków”.
   Być może jest to zapowiedź bardziej pragmatycznego, mającego na uwadze ważne interesy zarówno Polski, jak i wschodnich sąsiadów, działania polskiego rządu.
   – Panie Marszałku! Panie Premierze! Wysoki Sejmie! Dobre stosunki ze wszystkimi sąsiadami powinny być priorytetem polityki zagranicznej każdego rządu. Niestety, Polska ma dziś złe stosunki z Rosją i bardzo złe z Republiką Białoruś.
   Przyczyny takiego stanu są złożone, niemniej taki stan przynosi wielorakie szkody, w szczególności biednym przygranicznym regionom, takim jak woj. podlaskie, które mam zaszczyt reprezentować. Mając na uwadze interes Rzeczypospolitej, a województw przygranicznych w szczególności, chcę zapytać Pana Premiera: czy rząd będzie podejmować inicjatywy służące poprawie stosunków ze wschodnimi sąsiadami?
   Chcę zapytać, czy rząd widzi możliwość podjęcia współpracy z instytucjami państwa białoruskiego, działań, które pozwolą ożywić współpracę przygraniczną, w szczególności chodzi tu o ułatwianie kontaktów obywateli Polski i Białorusi. W kwietniu ambasador Republiki Białoruś w Warszawie przedstawił listę problemów, które oczekują rozwiązania. Wśród nich znalazły się propozycje powrotu do rozmów w ramach dwustronnych komisji do spraw współpracy gospodarczej, komisji do spraw współpracy transgranicznej. Strona białoruska wyraża gotowość otwarcia nowych przejść granicznych. Ważne wydaje się ożywienie działalności komisji ds. współpracy w dziedzinie nauki i technologii, komisji konsultacyjnej do spraw spuścizny historyczno-kulturowej. Pilna jest potrzeba, choćby ze względu na Puszczę Białowieską, zawarcia umowy o współpracy w dziedzinie ochrony środowiska.
   W tej sprawie postawiłem premierowi pytanie. – Panie Premierze! Politycy, prezydenci, premierzy, ministrowie ważni i potężni dziś, jutro odchodzą w niepamięć, narody pozostają. Budowanie dobrosąsiedzkich stosunków z narodem białoruskim jest dzisiaj bardzo potrzebne i o podjęcie działań służących temu celowi uprzejmie proszę.
   Chciałbym też zwrócić uwagę pana premiera i rządu na fakty zwalniania w ostatnim okresie w województwie podlaskim osób, których jedyną przypadłością jest, jak się wydaje, przynależność do mniejszości narodowej i wyznaniowej.  Ta haniebna, kompromitująca państwo praktyka była już stosowana w przeszłości. O próbach powrotu do niej informowałem pana ministra Dorna.
   Otrzymałem wymijającą odpowiedź. Zwalnianie ludzi w każdym przypadku wymaga merytorycznego uzasadnienia. Szczególnie ważne jest to w sytuacji, gdy ma to miejsce w środowiskach narodowościowo i wyznaniowo zróżnicowanych. Inaczej rodzi się poczucie krzywdy i odrzucenia, poczucie, że państwo nie jest ani państwem prawa, ani państwem sprawiedliwym.
   Uwagę o zwalnianiu ludzi sformułowałem, mając na uwadze sposób odwołania ze stanowiska Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków i prasowe zapowiedzi zmian w Zarządzie Radia Białystok.
   Premier zapowiedział wysłanie pisemnych odpowiedzi na postawione pytania.
   
   

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token