Numer 8(254)    sierpień 2006Numer 8(254)    sierpień 2006
fot.Andrzej Karpowicz
Ślady wyrwane z zapomnienia (11)
Grzegorz Jacek Pelica
Dla jednych „piaski, laski i karaski”, dla innych ziemia jagodna, krupna, maziarna, hreczana, jeziorna, leśno-łąkowa. Chcieli w niej niektórzy widzieć zarzewie anarchii i bezbożnictwa okresu międzywojnia, „Polski Lubelskiej” i PRL. A przecież chrześcijaństwo na Lubelszczyźnie tędy właśnie zapuszczało pierwsze korzenie...
    
   Polesie Lubelskie, przepasane wstęgą Pojezierza Łęczyńsko-Włodawskiego, pogranicze Chełmszczyzny i Podlasia, a niegdyś także Litwy i Korony. Od Lublina i Łęcznej zmierzało się parczewskim traktem ku granicy Wielkiego Księstwa Litewskiego. Jak podaje Henryk Łowmiański, terytorium Lędzian włączone do systemu wielkomorawskiego około roku 876 wypełniało międzyrzecze Wieprza i Bugu aż po linię Prypeci i Pilicy. Maleńkie osady, jak Łęczna, Parczew czy Urszulin, ustępowały w XV wieku takim ówczesnym centrom religijno-administracyjnym jak Nowogród koło Kijan, Sosnowica, Wólka Tarnowska, Busówno, Hołowno czy Wołoskowola. O ile pierwsze trzy spośród wymienionych są ważnymi miejscowościami na mapie regionu, to o istnieniu tych ostatnich mało kto dzisiaj wie. Nawet parafia sosnowicka po II wojnie znalazła swoje centrum w Horostycie, a w samej Sosnowicy nie ma ani jednej prawosławnej osoby. Wszystkie miejscowości, oprócz Nowogrodu, który dokonał swojej wielkości za tzw. kontrreformacji, związane są od pierwszych Jagiellonów z prawosławiem.
    
   Tu się dojrzewa do świętości!
   Prawie każda z parafii od Chełma po Białą Podlaską, od Tarnogrodu i Szczebrzeszyna po Zabłocie i Terespol, miała swoich wielkich ziemliakow wśród prawosławnych, a także unickich hierarchów i duchownych. Biskupi chełmscy – Gierasim Oku-szkowicz Biesski (świeckie Hryćko Okuszkowicz z Bezku (a nie z Bełza, jak się czasami spotyka w literaturze; rok nominacji 1489, urzędujący w latach 1471-1494),  Jonasz (Joann lub Iwaszko) Sosnowski z Sosnowicy (nominowany od 1504-1507, urzędujący w latach 1533-1545), Grzegorz II Depułtycki z Depułtycz (1432-1468, 1440-1467), Charyton Uhruski (1414-1428), czy Joasaf I z Uhruska (1205-1223, 1230-1236). Inni przewinęli się przez te ziemie, aby osiągnąć godność od metropolity kijowskiego po dziekanów i parochów.  Bazyli Iwanowicz Bieławin spod Pskowa, czyli św. męczennik patriarcha Tichon, był biskupem lubelskim w latach 1897-1898 oraz inspektorem i rektorem seminarium duchownego w Chełmie w latach dziewięćdziesiątych XIX w. Cerkiew w Sosnowicy z zewnątrz
   Zanim do szczególnej, niegasnącej godności męczennika za wiarę dorósł św. Bazyli Martysz z Teratyna pod Hrubieszowem, na przełomie wieków posługiwał – podobnie jak późniejszy patriarcha Tichon – w dalekiej Ameryce. Jego ślady odnajdziemy nieraz na ścieżkach Lubelszczyzny. Wielkie jego czyny odnotowano przy okazji kanonizacji. Mniej znany, choć jakże przydający chluby, był mały fakt. Oto zamieszkały w Warszawie o. Bazyli Martysz dowiaduje się, że jego dawny nauczyciel łaciny, mieszkający w Chełmie Stefan Czyżewski, od 37 lat profesor języka łacińskiego w szkołach rzymskokatolickich i prawosławnych (także w Prawosławnym Seminarium Duchownym w Chełmie) oraz od 1923 roku w żeńskim gimnazjum w Krasnymstawie, po upadku ze schodów z drugiego piętra wiosną 1925 roku musiał przerwać pracę z młodzieżą. O. Bazyli Martysz, wówczas protoprezbiter w stopniu pułkownika Wojska Polskiego, wsparł od razu materialnie swojego dawnego nauczyciela. Ofiarował pieniądze na lekarstwa i kilkumiesięczne utrzymanie chorego profesora. Nie prawił przy tym wielkich słów, choć – jak mówili znajomi kapelani – zawsze bliska mu była modlitwa i troska w duchu biblijnym: „Pamiętajcie o swoich nauczycielach...” Sytuację bytową i zdrowotną prof. Czyżewskiego pogarszał fakt, że jego syn, studiujący na Uniwersytecie Stefana Batorego w Wilnie, dostał pomieszania zmysłów i potrzebował opieki rodzicielskiej, a emerytura na razie nie została przez MWRiOP przyznana. A przecież sam sędziwy ojciec-wdowiec potrzebował opieki i poratowania. O. Bazyli wystąpił 24 sierpnia 1925 roku z wnioskiem do ministerstwa o jednorazową zapomogę „ze względów humanitarnych”. Starania o. Martysza okazały się skuteczne. Był przecież postacią znaną i cenioną, zarówno wśród chrześcijańskich duchownych, jak i w kręgach oficerskich. Prof. Czyżewski otrzymał trzysta złotych z centralnej rezerwy MWRiOP.
   Tego nie trzeba komentować. Warto dodać, że uczeń interesował się losem swojego wychowawcy do momentu jego odejścia z tego świata.
                  
   Ich wielkość przy Cerkwi wyrastała
   Przy ulicy Świętoduskiej w Łęcznej stoi XIX-wieczny rodzinny dom Józefa i Feliksy Nazarewiczów. Żyją do dziś w Łęcznej ich potomkowie po kądzieli. Nazwisko Nazarewiczów, zasłużonych w dobie wielkich powstań narodowych, co potwierdzają tablice nagrobne na miejscowym cmentarzu oraz zapiski archiwalne, fundatorów, dobrodziejów, ludzi dwóch tradycji chrześcijańskich, przyćmione jednak zostało przez nazwiska bardziej głośne lub krzykliwe, jak choćby Jana i Andrzeja Tęczyńskich, właścicieli tutejszych dóbr. Zresztą niezbyt hojnych dla Cerkwi czy też Kościoła i raczej pomijających troskę o ubogich.
   Biegnąc archiwalną dróżką, docieramy do 8 września 1607 roku, kiedy to wśród kolatorów kilku parafii na lubelskim Polesiu spotkamy nazwisko Nazarewiczów. W łacińsko-polsko-rusińskim (daleko odbiegającym od zasad pisowni któregokolwiek z tych języków) dokumencie fundacyjnym z roku 1646, streszczającym dzieje i nadania grecko-unickiej parafii w Sosnowicy, czytamy m.in.: Fundatio Ecclesia Sosnoviens i Brus... My, naprzód Bohdan Iwanowicz Sosnowski, Paweł Hański y Dalmat Michałowicz, Aleksander Ostaszkiewicz (...) wszyscy obywatele Majętności Sosnowickiey iednostaynie, a nierozdzielnie czynimy, iż gdy za nieporządnym a nieprzystoynym mieszkaniem cerkwi naszey sosnowickiey na Ignacego Wasilewicza, Swieszczennika tuteyszego, za niepilności nabożeństwa y odprawowania v Cerkvi naszey Sosnowiskiey za wiadomością Imci Oyca Eppa Chełmskiego oddaliliśmy z miejsca albo mieszkanie to od niego odieli, y wyprowadziliśmy mu zarazem, chcąc aby cerkiew bez chwały Bożey nie wakowała, opatrzywszy na to godnie y umiejętnego w piśmie S-Vściwego Buczkiewicza Imienia Maxima, na to mieisce za Swieszczennika(...) przyjeliśmy... [tu następuje drobiazgowe wyliczenie nadań i uposażeń dla kleru parafialnego od 1607 roku oraz potwierdzenie wiarygodności dokumentu z datą 1754.] Ad personalem oblationem Georgy Nazarewicz Ecclesia Sosnoviens Rhitus Graeci Latino-Unita Coadiutoris Officium...
   Niewątpliwie ks. Bartłomiej Nazarewicz, kolejny proboszcz sosnowicki i oficjał chełmski, przeniósł się do wieczności 11 lipca 1818 roku, zamykając ród prawosławnego duchowieństwa o tym nazwisku w obsadzie parafii św. św. Piotra i Pawła w Sosnowicy. Od 30 listopada 1818 roku bp chełmski Ferdynand Dąbrowa Ciechanowsk ustanowił ks. Mikołaja Skalskiego instituty za prezenta od J. W. Tekli z Zenowiczów Sosnowskiej, Wojewodziny Połockiej parochem w Sosnowicy. wewnątrz
   Pierwszy akt fundacyjny dla prawosławno-łacińskiej [unickiej – w domyśle – przyp. GJP] parafii, odnaleziony w Warszawie, sporządzony został 5 maja 1598 roku przez osobistego pisarza króla Zygmunta III WazyWincentego Karasińskiego. Głównymi dobrodziejami byli Shpithone (Szpitun) i Woźnica, które to rody i nazwiska spotykane są do dzisiaj we wszystkich nieomal gminach powiatów lubartowskiego, łęczyńskiego i parczewskiego. Z dawien dawna do sosnowickiej parafii należały miejscowości Bobryk, Bohutyn, Górki, Lasek, Leśniów, Olchówka, Orzechów Nowy, Orzechów Stary, Turno.
   Ks. Ignacy Eustachiewicz (nazwisko do dzisiaj znane i szanowane w powiecie łęczyńskim), łączący w krótkim okresie funkcje proboszcza parafii w Łęcznej i w Sosnowicy,  14 listopada 1857 roku złożył do Chełmskiego Konsystorza Grecko-Katolickiego podanie o Płaszczanicę lub kwotę na nią, bo Sosnowica wcale jej nie posiada, a zbliżają się święta Zmartwychwstania Pańskiego.
    
   Cud rosy z nieba
   Skwar tamtej kwietniowej wiosny można porównać do pierwszej połowy lipca 2006 roku. Włościanie z niepokojem patrzyli na pola, które zamieniały się w popieliska. Jak to kartofle posadzić? Ogrody?
   Gościńcem od Chełma przez Sawin, Chutcze i Tarnów podąża bryczka z władyką Gedeonem, protodiakonem, administratorem chełmskiej katedry i dwoma diakonami. Wjechali w sosnowe ostępy koło Wereszczyna, gdzie powitała ich kompania pielgrzymów, zdążających na uroczystość poświęcenia nowego chramu w Sosnowicy. Zmierzały tam z czterech stron aż cztery krestnyje chody, aby uprosić Matkę Bożej Opieki o zmianę pogody. O 17.30 po wstriecznoj litji i obiedzie w Wereszczynie biskupi orszak udał się do Pokrowskiej cerkwi na cmentarzu w Sosnowicy. Po powitaniu, rozmowach z wiernymi i duchownymi władyka spędził wieczór i noc wśród szumu i woni sosen, na miejscowej plebanii. Podziwiał nową cerkiew – piękne dzieło architekta Syczugowa i murarzy. Najstarsi kriestianie wspominali obrazki z dzieciństwa swojego i z młodości swoich rodziców, jak to w 1815 roku dostawali rózgami za to, że nie są dobrymi katolikami i nie odwiedzają miejscowego kościoła. I za to, że stanęli po stronie tych, co byli przeciw Napoleonowi Bonaparte.
   Rankiem o godz. 7 biskup lubelski Gedeon służył Liturgię św. w towarzystwie duchownych – ks. Antoniego Biedzio z Ostrowa Lubelskiego, ks. prot. Jana Płocińskiego z Sosnowicy, ks. Mikołaja Glińskiego klucznika Soboru na Górze Chełmskiej i redaktora chełmsko-warszawskiego Eparchialnego Vestnika, ks. dziekana II okręgu włodawskiego Piotra Gapanowicza, ks. Cyryla Ostrowskiego z Hańska i ks. Leoncjusza Urbana z Sobiboru, który wygłosił okolicznościowe kazanie. Moszczi do prestoła przyniósł o godz. 8.30 własnoręcznie władyka Gedeon ze starej  cmentarnej cerkwi. Została ona wybudowana w tutejszych dobrach królewskich w latach 1522-1544. Tamta była z solidnych, ledwie okorowanych i osmalonych bali sosnowych, bo taki budulec był pod ręką miejscowych chłopów.
   Cerkiew św. św. apostołów Piotra i Pawła wyświęcona została  1 maja 1894 roku przez biskupa lubelskiego Gedeona, po pół roku od zakończenia budowy. Stanęła w miejscu starej, którą rozebrano. Dotąd przez cztery lata modlono się w wybudowanej wcześniej, tj. 9 sierpnia 1880 roku, na cmentarzu cerkwi Opieki Matki Bożej. Nawiązywała ona tytułem do starej cerkwi prawosławnej (sprzed 1522 roku) oraz do cudownego ocalenia „Jego Imperatorskiej Mości cara Aleksandra III i Jego Zacnej Rodziny 17.10.1888 r.”. Jednonawową, pokrytą gontem z jedną kopułą cmentarną cerkiew konsekrowano 20 października 1890 r. Dzwonu tam nie umieszczano (przy cerkwi parafialnej na dzwonnicy funkcjonował jeszcze kołokoł ze słowiańskim napisem z roku 1544). W ołtarzu cmentarnej świątyni umieszczony został wówczas antymins poświęcony w 1875 r. przez biskupa dmitrijewskiego Leonida, wikariusza moskiewskiego.
   Gdy o trzeciej po południu bryczka z władyką Gedeonem podążała w stronę Chełma, zaczął padać rzęsisty deszcz. W marcu i kwietniu 1894 roku nie spadła z nieba na sosnowickie pola i lasy ani jedna kropelka wody. W modlitwach wieczornych w wigilię konsekracji cerkwi i podczas Liturgii św. polecano Najwyższemu troskę o urodzaje i wybawienie od klęsk suszy.
   
   fot. autor i Agnieszka Łyszczarz
   

Opinie

[1] 2015-05-15 14:33:00 adam
Mam babcie z tych stron z Woloskowoli co jest zadziwiajace ma osiemdziesiat piec lat i potrafi jeszcze wszystko tak dobrze zrobic i umiejetnie ze wszystkim sobie radzi jak byla mala to mieszkala z rodzicami to juz bylo 70 lat temu spalil im sie dom szybko musieli sie odbudowac babcia muwi ze ludzie muwili ze to taka kara po wojnie dla chrzescijan.

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token