Numer 8(254)    sierpień 2006Numer 8(254)    sierpień 2006
fot.Andrzej Karpowicz
Pomnik tu, pomnik tam...
Michał Bołtryk

   W połowie lipca 2006 roku wojewoda podlaski Jan Dobrzyński na zwołanej przez siebie konferencji mówił do dziennikarzy: – Województwo podlaskie żyje mniejszościami narodowymi. Jestem dumny z tego, że jestem wojewodą akurat w tym miejscu. Tydzień później Wojewódzki Sąd Administracyjny w Białymstoku wystawił na próbę „dumę” wojewody.
   
   WSA rozpatrywał skargę parafii prawosławnej Świętego Ducha w Białymstoku na decyzję tegoż wojewody, sprzeciwiającą się budowie kapliczki w ogrodzeniu przy cerkwi. Sąd stwierdził, że wojewoda naruszył przepisy i uchylił jego decyzję. Dodatkowo zasądził na rzecz parafii pięćset złotych.
   Rzecz dotyczy kapliczki, która miałaby upamiętniać prawosławnych mieszkańców Białostocczyzny, zabitych, pomordowanych, zaginionych i zamęczonych w latach 1939-1956.
   Okazuje się, że historia budowy małej kapliczki może być duża.
   Dlaczego?
   Bo historia ta dotyczy prawosławnych (w domyśle Białorusinów) Podlasia. I, niestety, dzieje się to w Białymstoku, gdzie miastem rządzi od 1989 roku prawica...
    Historia z pomnikiem-kaplicą ma już dziesięć lat i końca nie widać.
   Było to tak
   30 kwietnia 1997 roku Sąd Wojewódzki w Białymstoku zarejestrował „Stowarzyszenie Budowy Pomnika Prawosławnym Mieszkańcom Białostocczyzny Zabitym, Zamordowanym, Zaginionym i Zamęczonym w latach 1939-1956”. Przewodniczącym Stowarzyszenia został Konstanty Masalski. Stowarzyszenie liczy dziewiętnaście osób. Czy przy cerkwi św. Ducha stanie pomnik?
   Na początku był plan postawienia pomnika na skwerku między cerkwią św. Mikołaja a hotelem Cristal. Do obrony przed takim pomnikiem miasto zmobilizowało najlepsze siły. Już 25 lipca 1997 roku dr Józef Maroszek (znany dobrze czytelnikom „Przeglądu Prawosławnego”) przekazał prezydentowi Ryszardowi Turowi kilka uwag i zaleceń.
    Pan doktor pisał, iż „działalność wielu prawosławnych mieszkańców regionu w wymienionych latach w świadomości społecznej kojarzona jest z sympatiami prosowieckimi”; „pamięć wszystkich, którzy polegli, została już upamiętniona wieloma pomnikami i tablicami – nigdzie nie stosowano kryterium wyznaniowego”; „ustawienie pomnika w centralnym punkcie miasta obok cerkwi, która wielu mieszkańcom regionu do dziś kojarzy się z carskimi prześladowaniami i zaborem, będzie znakiem kontynuacji tych tradycji”.
   W konkluzji dr Józef Maroszek zaleca: „Pomnik (...) powinien być usytuowany w obrębie terenu stanowiącego własność cerkiewną. Jako osobna budowla lub tablica w ścianie cerkwi”. I na koniec ostrzega: „Region Podlasia, który nigdy dotąd nie przeżywał konfliktów religijnych, może stać się dzięki takim «inwestycjom» trwałym obszarem niepokojów społecznych. Sądzę, że inicjatywa ta źle będzie służyć naszej wspólnej Ojczyźnie (Polsce), również tej Małej Ojczyźnie, jaką jest Podlasie i nasze miasto Białystok”.
   Po kilku latach, w podobnym stylu, będzie ostrzegać przed budową w Bielsku Podlaskim pomnika furmanów pomordowanych przez oddział „Burego” pani wojewoda Krystyna Łukaszuk.
   Zalecenia doktora Maroszka wziął do serca komitet upamiętniający pomordowanych. Zmienił projekt z pomnika na kaplicę, a także miejsce lokalizacji – przy cerkwi św. Ducha na Antoniuku. Na którym placu w Bielsku Podlaskim stanie pomnik papieża?
   Tymczasem w sprawie inicjatywy Komitetu wypowiedział się jeszcze jeden znawca problemu, a mianowicie Jan Jerzy Milewski z Instytutu Pamięci Narodowej.
   W opinii skierowanej do prof. Cezarego Kuklo, dyrektora IPN w Białymstoku, stwierdza, że „idea budowy pomnika utrwalona w jego nazwie oraz napisach na poszczególnych fragmentach pomnika nie ma uzasadnienia historycznego”. Ba, lata 1939-1956 to trzy różne okresy: a) okupacja sowiecka, b) okupacja niemiecka, c) rządy komunistyczne „narzucone i ściśle kontrolowane przez Moskwę”.
   „W poszczególnych okresach – rozwija swoją myśl Jan Jerzy Milewski – władze stawiały sobie wobec osób wyznania prawosławnego różne cele i różny był też stosunek prawosławnych do tych władz. Najtrudniejsza pod względem religijnym była sytuacja pod okupacją sowiecką, ale dotyczyło to wszystkich wyznań – warto przy tym zauważyć, że najwięcej osób wyznania prawosławnego współpracowało wówczas z tymi władzami. Dosyć powszechne postawy kolaboracji z okupantem, częściowo także w latach 1941-1944 (Komitet Białoruski), a później współpraca z władzami komunistycznymi i działania przeciwko niepodległości Polski były głównymi przyczynami ofiar spośród ludności wyznania prawosławnego”.
   Jan Jerzy Milewski zakwestionował również napisy proponowane przez komitet. W końcowej części pisma „nadmienił”, „zauważył” i zaproponował: „Nadmieniam, że po I wojnie światowej nie budowano pomników katolikom jako ofiarom represji, choć niewątpliwie pod zaborem rosyjskim Kościół katolicki i katolicy byli obie-ktem represji. Generalnie uważam za niesłuszne dzielenie obywateli według wyznań, o ile nie wynika to z kwestii ściśle religijnych. O ile jednak społeczność prawosławna chciałaby dodatkowo uczcić ofiary spośród osób prawosławnych, to uzasadniony byłby następujący napis na pomniku: «Prawosławnym poległym w walce o niepodległą i demokratyczną Polskę» (z ewentualnym podaniem miejscowości)”.
   Prawosławna społeczność na proponowany „uzasadniony” napis nie przystała.
   11 sierpnia 2004 roku został złożony przez parafię prawosławną Świętego Ducha wniosek do Urzędu Miasta na przebudowę istniejącego ogrodzenia, w związku z upamiętnieniem pomordowanych prawosławnych.
   I zaczęło się.
   Wniosek przez urząd miasta został odrzucony.
   Parafia odwołała się do wojewody, argumentując: „Zgłoszenie dotyczy urządzenia budowlanego, jakim jest ogrodzenie, a nie samoistnej budowli nazywanej w decyzji – samodzielnie «pomnikiem»”. A „zgłoszona budowa urządzenia budowlanego, jakim jest ogrodzenie z wkomponowanymi w niego ikonami i napisami, nie narusza miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego i jest w całości zgodna z uprzednimi decyzjami organu w zakresie lokalizacji ogrodzenia i pozwolenia na jego budowę...”.
   Wojewoda zaskarżoną decyzję prezydenta miasta w całości uchylił, przekazując do ponownego rozpatrzenia przez urząd miasta.
   Pismo podpisała Ewa Welc, pełniąca obowiązki dyrektora wydziału rozwoju regionalnego.
   W kolejnym wniosku do urzędu miasta dołączono opis kapliczki.
   Oto ten opis w skrócie. Kapliczka znalazłaby się w ogrodzeniu cerkwi Świętego Ducha oddalonym o dwanaście metrów od chodnika ul. Antoniuk Fabryczny. Pas dwunastu metrów należy do posesji parafii. Na kapliczce zostaną umieszczone cztery ikony: Chrystusa, Matki Bożej Białostockiej, Zesłania Świętego Ducha na Apostołów, św. Gabriela Zabłudowskiego. Nad ikonami byłyby napisy w języku cerkiewnosłowiańskim: Błogosławieni, których wybrałeś i przyjąłeś Panie. Uczyń dusze zmarłych Twych sług w miejscach pokoju. Ich dusze zamieszkają w miejscach dobroci. Pamięci ich z pokolenia w pokolenie.
   Od strony cerkwi i od ulicy umieszczono by tablice z napisami: Prawosławnym ofiarom drugiej wojny światowej, męczennikom za wiarę i narodowość w latach 1939-1956. Świętym Ziemi Podlaskiej.
   Niestety, zmiksowana mieszanka prawd, półprawd i nieprawd oraz „carskie tradycje”, zawarte w opiniach dwóch ekspertów cytowanych powyżej, na dobre zagościła w umysłach decydentów z urzędu miasta. Znowu był sprzeciw. Znowu odwołanie. Znów wojewoda uchylił decyzję urzędu miasta. Znów z podpisem pani Ewy Welc.
   W kolejnym sprzeciwie urzędu miasta, chyba piątym, urzędnicy po wyczerpaniu poprzednich argumentów podparli się, zamiast prawem budowlanym, Ilustrowaną Encyklopedią Dla Wszystkich „Architektura i Budownictwo”, przytaczając definicję pomnika.
   „Przyjęcie tej argumentacji – pisał w odwołaniu proboszcz parafii Świętego Ducha o. Jerzy Boreczko – stanowi oczywistą dyskryminację osób wyznania prawosławnego, w większości Białorusinów. Właśnie taka dyskryminacja może doprowadzić do konfliktu narodowościowo-religijnego i widocznie władzom miasta na takim konflikcie zależy, albowiem odmowa jest decyzją polityczną, opartą nie na przepisach prawa, lecz na ilustrowanej encyklopedii i w dodatku wadliwie interpretującej nawet encyklopedyczne pojęcie «pomnika» i «kapliczki kultu religijnego»”.
   I wojewoda znowu uchylił decyzję urzędu miasta.
   To było pod koniec 2005 roku. Po wyborach, w województwie nastąpiły zmiany. W grudniu 2005 roku komitet znów wystąpił do urzędu miasta w sprawie kaplicy.
   W styczniu w „Kurierze Porannym” (13 I ) ukazał się reportaż Bartosza Wacławskiego, pt. „Nie ma zgody na pamięć”. Jest tam także rozmowa z Krzysztofem Sawickim, wiceprezydentem Białegostoku. Oto ona: „– Osobiście jestem przeciwny budowie pomnika i nikt mnie nie przekona, że to kaplica – mówi Krzysztof Sawicki. – Ta inicjatywa jest ze wszech miar szkodliwa. To jest zaognianie sytuacji między katolikami i prawosławnymi. Jeśli taki pomnik powstanie, to zaraz trzeba będzie postawić obok pomnik ku czci Polaków pomordowanych przez prawosławnych. – Ale przecież ten pomnik nie jest ku czci prawosławnych pomordowanych przez katolików. – Ja potrafię czytać między wierszami. Tam pojawia się 1956 rok. To kto ich wtedy mordował? Niemcy? Decyzję o budowie podejmie prezydent Ryszard Tur”. Sawicki nie pozostawia jednak złudzeń. „– To znów się odwołają do wojewody, a wojewoda już uchylał wasze decyzje... – Ale teraz mamy już nowego wojewodę, prawda?”.
   Stało się tak, jak przewidział prezydent Krzysztof Sawicki.
   Skargę parafii prawosławnej Świętego Ducha nowy wojewoda oddalił. Parafia zaskarżyła decyzję wojewody do WSA. Odpowiedź na skargę do sądu, wnoszącą o jej oddalenie, z upoważnienia wojewody podlaskiego podpisała Ewa Welc, już dyrektor wydziału rozwoju regionalnego. Napis na pomniku w Mielniku kontrowersji nie wzbudził
   I tak doszliśmy do rozprawy w sądzie.
   Przed ogłoszeniem wyroku przewodniczący Komitetu Konsanty Masalski przedstawia mi wyniki swej kilkuletniej pracy dokumentacyjnej dotyczącej pomordowanych. Oto jej najkrótsze ujęcie: Prawosławni, według badań Masalskiego, którzy zginęli w wymienionych latach, pochodzili z 594 miejscowości. Zginęło: 1) w obronie II RP 1939 r. – 100 osób; 2) w latach 1939-1941 – 679 osób; 3) w latach 1941-1944 – 3240; 4) w latach 1944-1956 – 528 osób. Inne przypadki – 134 osoby. Razem – 4680 osób.
    Wojewódzki Sąd Administracyjny wydał wyrok korzystny dla parafii i komitetu. Teraz wszystko można zaczynać od początku.
   Będą kolejne wnioski, decyzje, odwołania...
   Pocieszające jest to, że na Podlasiu nie wszędzie jest tak, jak w Białymstoku. Na początku lipca 2006 roku wzniesiono i odsłonięto pomnik w Czajach poświęcony „Młotowi” (Władysławowi Łukasikowi). Nie było problemów z pozwoleniem na jego budowę.
   23 lipca odsłonięto w Mielniku, na terenie przykościelnym, pomnik poległych w 1952 roku w walce z KBW pięciu partyzantów z 6 Brygady Wileńskiej AK. Napis na płycie pomnika brzmi: „Poległym 10 i 11 maja 1952 roku w lesie Sokóle pod Mielnikiem oraz Chłopkowem w walce z komunistami za niepodległą Polskę, wiarę katolicką i wolność człowieka”.
   Warto zauważyć, że Sokóle leży w gminie Nurzec. A wójt Mielnika o pomniku został poinformowany kilka tygodni przed odsłonięciem.
    Dobrym przykładem harmonijnej współpracy w ruskim Bielsku Podlaskim jest postawa wszystkich radnych prawosławnych (Białorusinów i Ukraińców) przy planowanej budowie pomnika Jana Pawła II. Wszyscy radni są za jego wzniesieniem.
   Niestety, postawa radnych prawicy, i, co przykre, księży katolickich, sprzeciwiających się lokalizacji tam, gdzie chce większość, może i w Bielsku doprowadzić do skłócenia społeczeństwa.
   Historia z planowaną budową pomnika papieża Jana Pawła II w Bielsku Podlaskim to temat na odrębny reportaż.
   Czy w Białymstoku może być lepiej? Nie teraz. Właśnie wojewoda podlaski powołał aż dwóch pełnomocników do spraw mniejszości narodowych. Jeden społeczny – Roman Czepe, poseł PiS,drugi – Leszek Koleśnik z urzędu miasta.
   fot. autor
   

Opinie

[1] 2007-02-06 08:54:00 Tomasz
"Napis na płycie pomnika brzmi: „Poległym 10 i 11 maja 1952 roku w lesie Sokóle pod Mielnikiem oraz Chłopkowem w walce z komunistami za niepodległą Polskę, wiarę katolicką i wolność człowieka”. " Czy to chodzi o tą miejscowość Chłopków po drugiej stronie Bugu,koło Łosic??
[2] 2009-02-05 21:59:00 czappe
Maroszek ma rację- niestety...
smutne lecz prawdziwe!

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token