Numer 8(254)    sierpień 2006Numer 8(254)    sierpień 2006
fot.Andrzej Karpowicz
Jan było mu na imię...
Ałła Matreńczyk
 
   Czteroletnia Dasza nie słyszała od urodzenia. Tak będzie już zawsze nie dawali żadnej nadziei lekarze. Ale ja się modliłam, tylko jeden Pan Bóg wie jak! opowiada jej mama.  A mąż nie wierzył, nawet nie chciał do Ławry puścić. Do Kijowsko-Pieczerskiej Ławry przywieźli właśnie relikwie prawej ręki św. Jana Chrzciciela. Matka podniosła dziecko, obie ucałowały świętość. Gdy wychodziły z monasteru, ktoś za nimi upuścił blaszaną puszkę. Dasza odwróciła się i zapłakała. Nigdy wcześniej nie reagowała na dźwięki. Teraz usłyszała je po raz pierwszy.
    
   Relikwie św. Jana Chrzciciela  przybyły do Kijowa  12 lipca, przedtem odwiedziły Rosję i Białoruś, dokąd dotarły z czarnogórskiego monasteru w Cetinje. 
    Możemy modlić się przed tą świętością i otrzymać błogosławieństwo z prawej ręki Tego, który chrzcił Chrystusa w wodach Jordanu. Możemy też prosić, by wielki prorok, który nawoływał do pokajanija, nauczył nas pokajanija i życia w Chrystusie powiedział patriarcha Aleksy II,  witając relikwie na rosyjskiej ziemi. 
   Pokłoniło się im ponad półtora miliona ludzi w Moskwie, Niżnym Nowgorodzie, Czeboksarach, Jekaterynburgu, Czelabińsku, Saratowie, Władykaukazie, Rostowie nad Donem, Sankt Petersburgu, Mińsku i Kijowie. Przed cerkwiami przez całą dobę stały kolejki. Do świętego Jana Chrzciciela znów garnęli się  wszyscy, tak jak za życia garnęła się „Jerozolima i  cała Judea i wszelka kraina wokół Jordanu”. To o Nim  przecież Chrystus powiedział: „Między zrodzonymi z niewiast nie powstał większy od Jana Chrzciciela”. Ewangelista Jan napisał: „Pojawił się człowiek posłany od Boga Jan mu było na imię. Przyszedł on na świadectwo, aby zaświadczyć o Światłości, by wszyscy uwierzyli przez niego”.
   Co jeszcze o Nim wiemy? Urodził się w Judei jako syn kapłana Zachariasza i Elżbiety, krewnej Matki Bożej, sześć miesięcy przed Chrystusem. Już od najwcześniejszych lat wiódł życie pustelnika modlił się i pościł. W wieku trzydziestu lat wyszedł na brzeg Jordanu i zaczął przygotowywać naród do przyjęcia Zbawiciela. Swietłoju utrennieju zwiezdoju nazywamy go w cerkiewnych pieśniach, jasną zorzą, która zapowiadała przyjście Słońca Prawdy, Chrystusa. Nawoływał do pokuty i wewnętrznego przemienienia. To on na prośbę Chrystusa ochrzcił Go w rzece Jordan.dłoń św. Jana Chrzciciela w race
    Chrystus nie potrzebował chrztu, to chrzest potrzebował mocy Chrystusa tłumaczył św. Jan Złotousty. Jezus po wejściu do rzeki Jordan został zanurzony w niej ręką Jana Chrzciciela.
   Wielki Prorok występował przeciwko bezprawiu i niemoralności. Potępił tetrarchę Heroda Antypasa za związek z Herodiadą, żoną jego brata Filipa. Za to władca wtrącił go do więzienia w twierdzy Macheron, a później wskutek intrygi przebiegłej Herodiady polecił stracić. Św. Janowi Chrzcicielowi ucięto głowę. Pogrzebała ją po kryjomu na Górze Oliwnej (dziś stoi tam kaplica rosyjskiego żeńskiego monasteru Wozniesienije) Ioanna (w przyszłości jedna z niewiast niosących wonności), żona Chuzy, zarządcy domu Heroda. Relikwię odnajdowano trzykrotnie pierwszy raz w czasach Konstantego Wielkiego, potem w 452 i 850 r. Były to tak ważne wydarzenia dla chrześcijan, że wprowadzono je do kalendarza liturgicznego (pierwsze i drugie odnalezienie głowy św. Jana Chrzciciela Cerkiew wspomina 24 lutego/8 marca, trzecie 25 maja/7 czerwca).
   Ciało świętego jego uczniowie złożyli w samaryjskim mieście Sebastii, obok grobu proroka Elizeusza. Ewangelista Łukasz chciał je zabrać w swoje rodzinne strony, do Antiochii, ale mieszkańcy Sebastii pozwolili mu wziąć tylko prawą rękę. w czasie przenoszenia moszczi w Mińsku na Białorusi
   W Antiochii relikwie diesnicy przebywały niemal przez dziesięć stuleci. Za panowania Justyniana Odstępcy, kiedy powróciły prześladowania chrześcijan, mieszkańcy schowali je w jednej z wież miasta. Gdy wynieśli je po śmierci cesarza, zasłynęły wielu cudami. Relikwie dzieliły losy miasta. Kiedy Antiochię zajęli Arabowie, do niewoli trafiły także moszczi. W 959 roku według jednych danych i w 956 roku według innych, diakonowi Hiobowi udało się je przewieźć do Chalcedonu, skąd trafiły do Konstantynopola.
   Także inne ośrodki marzyły o tym, by mieć tę świętość. W XII wieku kciuk prawej dłoni został przekazany do cerkwi św. Jana Chrzciciela w znanym z swej surowej reguły Studyjskim Monasterze, dziś znajduje się w muzeum w Stambule. Środkowy palec, podarowany św. Sawie Serbskiemu, przechowywany obecnie jest w katolickiej katedrze w Sienie.
   W 1453 roku upadł Konstantynopol. Zgodnie z wolą sułtana Mehmeta II Zwycięzcy, zdobyte świętości przechowywano w opieczętowanym skarbcu. Po relikwie św. Jana Chrzciciela sięgnął syn Mehmeta II, sułtan Bajazet, który w zamian za przychylność postanowił podarować je mistrzowi zakonu joannitów, mającemu siedzibę na wyspie Rodos. Ale pokój  nie utrzymał się długo w 1522 roku Turcy zawładnęli wyspą. Rycerze uciekli na Maltę, zabierając ze sobą oprócz relikwii ikonę Matki Bożej z Filermo oraz cząsteczkę Krzyża Pańskiego.
   W 1698 roku dziewięciodniową podróż na Maltę odbył bojar Borys Pietrowicz Szeremietiew (1652-1719),  poseł Piotra I.  Oto jak opisywał religijne uroczystości z wyniesieniem relikwii: „Maja ósmego bojar w kościele św. Jana Chrzciciela, w której tego dnia był także wielki mistrz, i wszyscy kawalerowie słuchali liturgii i wszyscy przyjmowali komunię. Po zakończeniu liturgii wy-nosili z procesją i śpiewem rękę św. proroka Jan Chrzciciela, i ją całowali. (...) Te relikwie są bardzo zadziwiające, jakby należały do niedawno zmarłego człowieka. Nieczęsto pokazywane są wszystkim wiernym”.
   W 1798 roku Maltę zajęły wojska napoleońskie. Zakon, ratując się przed likwidacją, wybrał na swego opiekuna cara Pawła I. W 1799 roku relikwie, cząsteczka Krzyża Pańskiego i Ikona Matki Bożej z Filermo przybyły do Rosji. Otoczono je wielką pobożnością, a car  Paweł I przeznaczył ponad siedem funtów złota i wiele drogocennych kamieni na ich oprawę. To wtedy  jubiler Teremenow  wykonał złotą koszulkę dla ikony i dwa relikwiarze. 
   Były nawet plany ustanowienia święta na pamiątkę przeniesienia relikwii do Rosji, ale nagła śmierć Pawła I car został zamordowany w 1801 roku pokrzyżowała te zamiary. Relikwie przebywały w Gatczynie, Petersburgu, Moskwie, podczas rewolucji  październikowej zostały wysłane za granicę. W związku z tym, że stanowiły własność carskiej rodziny, dotarły  aż do Danii, w której mieszkała wówczas  matka  cara Mikołaja II,  owdowiała Maria Fiodorowna. Po jej śmierci w 1928 roku córki  Olga i Ksenia przekazały relikwie metropolicie Antoniemu (Chrapowickiemu), który przewiózł je najpierw do Niemiec, a później, w 1932 roku, do Jugosławii, do rodziny królewskiej Karagiorgiewiczów.
   W kwietniu 1941 roku serbski król Piotr II także musiał emigrować.  Przed wyjazdem do Wielkiej Brytanii przekazał relikwie na przechowanie patriarsze Gabrielowi. Patriarcha przed swoim aresztowaniem i wysyłką do obozu koncentracyjnego zdążył ukryć relikwie u archimandryty Leoncjusza Mitrowicza. I tak dzięki staraniom duchownych i wiernych udało się im przetrwać niemiecką okupację. Niestety, w wolnej Jugosławii przejęli je komuniści i przewieźli do Titogradu (Podgoricy).
   20 stycznia 1978 roku relikwie wróciły do monasteru Bogarodzicy w Cetinje, jedynie ikona Matki Bożej przebywała w miejscowym muzeum.
   Dopiero w 1993 roku, w czasie wizyty patriarchy Aleksego II, świętości zostały ponownie objawione światu. Teraz zawitały na rosyjską, białoruską i ukraińską ziemię.
   „Kłaniając się wspólnej dla wszystkich świętości prawosławni synowie i córki Czarnogóry, Serbii, Rosji, Białorusi i Ukrainy po raz kolejny  świadczą o swojej braterskiej jedności, która jest silniejsza niźli podziały wywołane burzliwymi wypadkami tego świata” napisał w specjalnym posłaniu metropolita miński i słucki Filaret.
   Ale nie tylko relikwie przywieźli z Czarnogóry do Rosji przedstawiciele serbskiej Cerkwi. Pokazali także film o Wielkim Proroku.
   Reżyserem i autorką scenariusza filmu „Jan było mu na imię” jest posłusznica jednego z monasterów czarnogórskiej metropolii serbskiej Cerkwi. Praca nad filmem trwała siedem lat, półtora roku zajęły zdjęcia w Ziemi Świętej. Film stanowi pierwszą część trylogii. Następny odcinek opowie o kolejnych etapach wędrówki relikwii  ze starożytnej Antiochii do monasteru w Cetinje, trzeci o pobycie  relikwii w Rosji. Znajdą się w nim z pewnością informacje o Daszy, a także o  innych cudach.
    Wiele cudownych uzdrowień odnotowano  podczas pobytu relikwii w cerkwi Chrystusa Zbawiciela poinformował dziennikarzy prof. Paweł Florenski, przewodniczący grupy roboczej do spraw cudownych znaków w rosyjskiej Cerkwi, utworzonej przy synodalnej komisji teologicznej moskiewskiego patriarchatu. Grupa zajmuje się badaniem mirotoczenia ikon, ich odnowieniami, a także odbiciami na szkle obliczy świętych. W jej skład wchodzą fizyk, filolog, paleontolog. Sam Floreński, wnuk znanego duchownego początku XX wieku, Pawła Floreńskiego, jest chemikiem, profesorem Rosyjskiego Państwowego Uniwersytetu Nafty i Gazu im. Gubkina.  Tylko proszę nie mylić Bożej Łaski z leczeniem mówił na konferencji prasowej. Bóg posyła cuda, by oświecić duszę.
   

Opinie

[1] 2012-02-24 17:51:00 anna
Bardzo sie ciesze ze jestem prawoslawna. Pan Bog daje dla nas tyle dowodow swej laski dla nas przez swoja obecnosc w relikwiach swietych,cudotwornych ikonach. Nastaly trudne czasy dla prawoslawia. Walka z wszystkim co kojazy sie z ruskim. Zaklamany i falszywy swiat w czasach 20 wieku uznaje kosowo dla albanczykow-swieta ziemie prawoslawna,wladze czarnogory zapominaja o istnieniu ponad 800 lat cerkwi serbskiej? to nic innego tylko wojna antychrysta ninasyconego w pieniadze z religia ktora przetrwala i glosi prawa chrystusa Dlatego tez teraz walka z prawoslawiem.Musimy sie jednoczyc w modlitwie.Niech zyje odradzajace sie prawoslawie w Rosji,Niech zyje narod serbski.Niech nigdy nie zgasnie nasza dusza prawoslawna a najwiekszym naszym swiatlem jest chrystus.anna

Twoja opinia


imię:
email:
komentarz
wpisz tekst z obrazka: token